przez okno i tylko co go nie zabił. Tę akcją zrobiwszy uciekł z Nowogródka. Za wniesieniem i za uczynionym aktoratem poszła przeciwko niego in contumatiam inkwizycja, a za tym dekret na łapanie i na gardło. Odkazywał się Czyż na Łopacińskiego, chcąc go koniecznie zabić. Zjechali się w Zbojsku nad przewozem u Niemnu. Łopaciński gromadniej jechał i tak Czyża z ludźmi swymi zrąbał, że ledwo Czyż wyżył. Kombinacja potem nastąpiła, wziął Czyż za to 2000 talerów bitych.
Tandem trybunał się zakończył ziemski, potem skarbowy, który ja ledwie kilka godzin mając do przygotowania się, żegnałem imieniem koła. Nie wiem, gdzie mi się raptularz tej mowy
przez okno i tylko co go nie zabił. Tę akcją zrobiwszy uciekł z Nowogródka. Za wniesieniem i za uczynionym aktoratem poszła przeciwko niego in contumatiam inkwizycja, a za tym dekret na łapanie i na gardło. Odkazywał się Czyż na Łopacińskiego, chcąc go koniecznie zabić. Zjechali się w Zbojsku nad przewozem u Niemnu. Łopaciński gromadniej jechał i tak Czyża z ludźmi swymi zrąbał, że ledwo Czyż wyżył. Kombinacja potem nastąpiła, wziął Czyż za to 2000 talerów bitych.
Tandem trybunał się zakończył ziemski, potem skarbowy, który ja ledwie kilka godzin mając do przygotowania się, żegnałem imieniem koła. Nie wiem, gdzie mi się raptularz tej mowy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 178
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
/ i Aleksandra/ oraz się nie boi. Batohowska Porazka.
Atylę kiedyś/ zwąno biczem Bożym/ Leć i my/ jeśli uwagi przyłożym. Podzmy pokorą: z miłosiernym Bogiem/ Boć nam Chmiel słusznie/ dochłostał Batogiem. Na Panków, Gromadno bo dłuzno.
IM większe mają ci Panowie długi/ Tym też gromadniej/ obsadzą się sługi. Snadno o gawiedź/ i slug poczet spory/ Za sługi licząc/ wszytkie Kredytory. O Doktorach.
PYtasz się czemu młodo mrą często Doktorzy/ Czasem prędzej/ niżeli Pacjenci chorzy. Jak wilk znosi przed trzodą/ jej czułych Złajników Tak śmierć/ wprzód przed chorymi/ potrzebnych Medyków. Przemiana do
/ y Alexándrá/ oraz sie nie boi. Batohowska Porazká.
ATtylę kiedyś/ zwąno biczem Bożym/ Leć y my/ ieśli vwagi przyłożym. Podzmy pokorą: z miłośiernym Bogiem/ Boć nąm Chmiel słusznie/ dochłostał Bátogięm. Ná Pánkow, Gromádno bo dłuzno.
IM większe máią ći Pánowie długi/ Tym tesz gromádniey/ obsádzą się sługi. Snádno o gawiedź/ y slug poczet spory/ Zá sługi licząc/ wszytkie Kreditory. O Doktorách.
PYtasz się czemu młodo mrą często Doktorzy/ Czásem prędzy/ niżeli Pácyenći chorzy. Iák wilk znośi przed trzodą/ iey czułych Złáynikow Ták śmierć/ wprzod przed chorymi/ potrzebnych Medykow. Przemiáná do
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 10
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
kiedy kto takiem być szaleńcem i hetmanowi nie ufać tej ściany, choć ustawicznie śle, pisze i radzi, że tam ćwiczonych żołnierzów prowadzi.
45 I już leżeli pod zamkiem kilka dni ludzie w tym dziele od młodości biegli. Ktoś z ojczyzną swą poczynając zdradniej, pisze, że to ci Kamieniec oblegli
i Turcy skoro nastąpią gromadniej, ci, nie puszczeni, fortece odbiegli. Wszytko to zdrajcom poszło w dobrą stronę: “Turcy, nie Turcy, zawoje zmyślone”.
46 Tak ich beł diabeł dalece oszaleł, że chociaż hetman śle języki wzięte, chociaż Tatarów kilkakroć powaleł, Kamieniec trzyma pogaństwo przeklęte, już na kilka mil Turczyn go opaleł,
kiedy kto takiem być szaleńcem i hetmanowi nie ufać tej ściany, choć ustawicznie śle, pisze i radzi, że tam ćwiczonych żołnierzów prowadzi.
45 I już leżeli pod zamkiem kilka dni ludzie w tym dziele od młodości biegli. Ktoś z ojczyzną swą poczynając zdradniéj, pisze, że to ci Kamieniec oblegli
i Turcy skoro nastąpią gromadniéj, ci, nie puszczeni, fortece odbiegli. Wszytko to zdrajcom poszło w dobrą stronę: “Turcy, nie Turcy, zawoje zmyślone”.
46 Tak ich beł diaboł dalece oszaleł, że chociaż hetman śle języki wzięte, chociaż Tatarów kilkakroć powaleł, Kamieniec trzyma pogaństwo przeklęte, już na kilka mil Turczyn go opaleł,
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 26
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996
jego towarzyszów. Do tego tedy rzecz przywieść chciałem, ażebyście uznawszy nie wątpliwie za nieprzyjaciela Katylinę, mogli zwieść wojnę z nim odkrytą. Mowa II. Cycerona
Sądzić zaś możecie, Rzymianie, co za zdanie moje, jeśli się go barzo obawiać trzeba za Rzymem będącego, ponieważ frasuje mię to, że się nie gromadniej z Rzymu wyniósł. Oby to dali Bogowie, ażeby wywiódł z sobą wszystek swój orszak! Bo cóż on nam wyprowadził? Tongilla, do którego przylgnął od dzieciństwa? Publiciusza Munacjusza, których długi zaciągnione w szynku, zamięszania w Rzpltej sprawić nie mogłyby? Ale jakich nam ludzi zostawił? ktoby się nie zląkł ich
iego towarzyszow. Do tego tedy rzecz przywieść chciałem, ażebyście uznawszy nie wątpliwie za nieprzyiaciela Katylinę, mogli zwieść woynę z nim odkrytą. Mowa II. Cycerona
Sądzić zaś możecie, Rzymianie, co za zdanie moie, ieśli się go barzo obawiać trzeba za Rzymem będącego, ponieważ frasuie mię to, że się nie gromadniey z Rzymu wyniosł. Oby to dali Bogowie, ażeby wywiodł z sobą wszystek swoy orszak! Bo coż on nam wyprowadził? Tongilla, do którego przylgnął od dzieciństwa? Publiciusza Munacyusza, których długi zaciągnione w szynku, zamięszania w Rzpltey sprawić nie mogłyby? Ale iakich nam ludzi zostawił? ktoby się nie zląkł ich
Skrót tekstu: CycNagMowy
Strona: 34
Tytuł:
Mowy Cycerona przeciwko Katylinie
Autor:
Marek Tulliusz Cyceron
Tłumacz:
Ignacy Nagurczewski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy polityczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763