Halszka poszła na zaloty, Bo się nam ledwie Wojtuś z płaczu nie rozpuknie.” Śmieję się w sobie, a ta, skoro ją ofuknie: „Idź precz, a powiedz pani, brzydka mocy — prawi – Kiedy kto błazna pośle, że mu nic nie sprawi.” 254. WYGODA Z DŁUGÓW
Kto chce gromadno chodzić, nie chowając sługi, Zaciągnąć u pachołków chudych drobne długi. Odżałujeszli mięsa sztuki, wina szkleńce, Będziesz miał po Krakowie dosyć asystence. 255. STARZY SŁUDZY PRZY MŁODYM PANIĄTKU
Szedł przez krakowski rynek wojewodzie młody; Widać około niego i w tyle, i w przody Starych szereg katanów; każdemu rywuła Patrzy z
Halszka poszła na zaloty, Bo się nam ledwie Wojtuś z płaczu nie rozpuknie.” Śmieję się w sobie, a ta, skoro ją ofuknie: „Idź precz, a powiedz pani, brzydka mocy — prawi – Kiedy kto błazna pośle, że mu nic nie sprawi.” 254. WYGODA Z DŁUGÓW
Kto chce gromadno chodzić, nie chowając sługi, Zaciągnąć u pachołków chudych drobne długi. Odżałujeszli mięsa sztuki, wina szkleńce, Będziesz miał po Krakowie dosyć asystence. 255. STARZY SŁUDZY PRZY MŁODYM PANIĄTKU
Szedł przez krakowski rynek wojewodzie młody; Widać około niego i w tyle, i w przody Starych szereg katanów; każdemu rywuła Patrzy z
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 303
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
jako zemną, tak wykrzykano, i grożono, i tak skutek pokazał. Miałżem tedy iśdż do Króla I. Mości kiedy mię tak traktowano. Dziesiąty.
Funduje się naostatek przytym Punkcie Calumniator: Milites abhac nostrâ expeditione alienos fecisti. Gruby fałsz! azaż nieposzły moje Chorągwie, i niebyły we wszytkich okazjach gromadno, i odważnie Inne zaś czemu pozwijali, rzekę robora virorum, samo Wojska czoło, Szlachtę zacną, osiadłą, i Ojczyznę swoję miłującą. A nato miejsce Tatarskie, i Wołoskie zaciągneli. Czemu ochota wzgardzona tych, którzy dwie Ćwierci darmo służyć chcieli Snadź innego Wojska było trzeba dla interesów Dworskich, bo to było sprzeczne
iáko zemną, ták wykrzykano, y grożono, y ták skutek pokazał. Miałżem tedy iśdż do Krola I. Mośći kiedy mię ták tráktowano. Dźieśiąty.
Funduie się náostátek przytym Punkćie Cálumniator: Milites abhac nostrâ expeditione alienos fecisti. Gruby fałsz! ázasz nieposzły moie Chorągwie, y niebyły we wszytkich okázyách gromádno, y odważnie Inne záś czemu pozwijáli, rzekę robora virorum, sámo Woyská czoło, Szláchtę zacną, ośiádłą, y Oyczyznę swoię miłuiącą. A náto mieysce Tátárskie, y Wołoskie záćiągneli. Czemu ochotá wzgárdzona tych, ktorzy dwie Cwierći dármo służyć chćieli Snadź inne^o^ Woyská było trzebá dla interessow Dworskich, bo to było sprzeczne
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 107
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
a piechotę około rzeki na obudwu stronach zasadziwszy) wyjechali na harce; które potrwawszy z pół godziny, gdy jednemu Charwatowi celnemu harcownikowi nie mogli nic uczynić strzelbą ani bronią Elearowie, wysadził się na harc z łukiem Korzeniowski młodszy; który skoro go strzałą, między plecy dobrze naszpikował, drudzy widząc iż już szwankuje, zaraz się gromadno pokazali. Do których gdy Elearowie skoczyli, w kilku pacierzach znowu ich przez zasadzoną strzelbę aż do bramy niemal, z takąż jako i pierwej ich szkodą, a prawie bez wszelkiej Elearskiej, bo wtenczas jeno jednego pacholika zasadzona piechota w rękę postrzeliła, harcownicy też dwa, i kilka koni; ale z tych żaden nie
a piechotę około rzeki na obudwu stronach zasadziwszy) wyjechali na harce; które potrwawszy z pół godziny, gdy jednemu Charwatowi celnemu harcownikowi nie mogli nic uczynić strzelbą ani bronią Elearowie, wysadził się na harc z łukiem Korzeniowski młodszy; który skoro go strzałą, między plecy dobrze naszpikował, drudzy widząc iż już szwankuje, zaraz się gromadno pokazali. Do których gdy Elearowie skoczyli, w kilku pacierzach znowu ich przez zasadzoną strzelbę aż do bramy niemal, z takąż jako i pierwej ich szkodą, a prawie bez wszelkiej Elearskiej, bo wtenczas jeno jednego pacholika zasadzona piechota w rękę postrzeliła, harcownicy też dwa, i kilka koni; ale z tych żaden nie
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 65
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
obiecali, prosząc tylko o skromne przejście, które pokorą swą łatwo uprosili, tak iż prawie żadnej przykrości to państwo nie miało od wojska Elearskiego. Postępując tedy dalej, gdy wojsko 20 października przyszło pod Norymberg i w pół mili od miasta stanęło, w kilka pacierzy po rozgoszczeniu ukazały się kupy rajtarów od Norymbergu, za którymi gromadno piechoty po obudwu stronach lasami następowało. Którzy acz potem powiadali, iż tylko na takież rozmowy jako i Brandenburczykowie wyjechali byli, ale języki pojmane wyznawały, iż chcieli Eleajy wykurzać z onego stanowiska. Skoro tedy postrzegła straż Elearska, iż blisko kwarteru byli, za ich oznajmieniem gdy do koni krzykniono, wypadłszy ochotnik do koła
obiecali, prosząc tylko o skromne przejście, które pokorą swą łatwo uprosili, tak iż prawie żadnej przykrości to państwo nie miało od wojska Elearskiego. Postępując tedy dalej, gdy wojsko 20 października przyszło pod Norymberg i w pół mili od miasta stanęło, w kilka pacierzy po rozgoszczeniu ukazały się kupy rajtarów od Norymbergu, za którymi gromadno piechoty po obudwu stronach lasami następowało. Którzy acz potem powiadali, iż tylko na takież rozmowy jako i Brandeburczykowie wyjechali byli, ale języki pojmane wyznawały, iż chcieli Eleaiy wykurzać z onego stanowiska. Skoro tedy postrzegła straż Elearska, iż blisko kwarteru byli, za ich oznajmieniem gdy do koni krzykniono, wypadłszy ochotnik do koła
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 114
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
osób zacnych tam na ten czas bedacych. Roku 1614. Od jednego Katolika świadka oczywistego pisane. W Dzień Z. Marka według porządku Kościoła powszechnego/ z zwyczaju w tym mieście na każdy rok od dawnych czasów zachowanego/ kapłani od Świętego Jana Kościoła Farskiego Toruńskiego uczynili procesją do kościoła Z. Mikołaja Ojców Dominikanów/ która dosyć gromadno w pokóju się jako przystało/ odprawiła. Co Panów Toruńczanów Heretyków zawisne na się jako się potym pokazało/ oko obróciło: abowiem zaraz onego dnia na Ratuszu uradzili takowych procesyj napotym bronić/ otuchę mając/ że tego vacante adhuc sede Ordinarii łacno dokazać mogli/ i pomniąc jako impune przed kilką lat vi et per nefas znieśli
osob zacnych tám ná ten czás bedacych. Roku 1614. Od iednego Kátholiká swiádká oczywistego pisáne. W Dźień S. Márká według porządku Kośćiołá powszechnego/ z zwyczáiu w tym mieśćie ná káżdy rok od dawnych cżásow záchowánego/ kápłani od Swiętego Ianá Kośćiołá Fárskiego Toruńskiego vcżynili procesyą do kośćiołá S. Mikołáiá Oycow Dominikanow/ ktora dosyć gromádno w pokóiu się iáko przystało/ odpráwiłá. Co Pánow Toruńcżánow Heretykow zawisne ná się iáko się potym pokazáło/ oko obroćiło: ábowiem záraz onego dniá ná Ratuszu vrádźili tákowych procesyi nápotym bronić/ otuchę máiąc/ że tego vacante adhuc sede Ordinarii łácno dokázáć mogli/ y pomniąc iáko impune przed kilką lat vi et per nefas znieśli
Skrót tekstu: NowTor
Strona: A2
Tytuł:
Nowiny z Torunia
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
, Siebie i z zamkiem bez zwłoki poddali, A w tryb wojenny z nim niewstępowali.
Jednak mu szczęście nie k'myśli służyło, I próżno gwałtem kilkakroć szturmował: Bo mu się miasto statecznie broniło; Przeto z Tatary nazad odstępował A ku Sokalu, gdzie się gromadziło Z królem koronne wojsko, następował: Tam gdy chanaja gromadno skoczyła Po naszych z tyłu, aby ich zgoniła,
Pragnąc na sobie dotąd ich zabawić, Ażby Chmielnicki z pułkami ciężkiemi Znienagła idąc mógł się do nich stawić, I żeby wojsko siłami spólnemi Sarmackie mogli w oblężenie wprawić, W to ugadzając fortelmi różnemi: Ale w te sidła, które gotowali Ku zgubie naszych,
, Siebie i z zamkiem bez zwłoki poddali, A w tryb wojenny z nim niewstępowali.
Jednak mu szczęście nie k'myśli służyło, I próżno gwałtem kilkakroć szturmował: Bo mu się miasto statecznie broniło; Przeto z Tatary nazad odstępował A ku Sokalu, gdzie się gromadziło Z królem koronne wojsko, następował: Tam gdy chanaja gromadno skoczyła Po naszych z tyłu, aby ich zgoniła,
Pragnąc na sobie dotąd ich zabawić, Ażby Chmielnicki z pułkami ciężkiemi Znienagła idąc mógł się do nich stawić, I żeby wojsko siłami spólnemi Sarmackie mogli w oblężenie wprawić, W to ugadzaiąc fortelmi różnemi: Ale w te sidła, które gotowali Ku zgubie naszych,
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 344
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
. Roku 1650.
Z Jakiejby okazji Roku 1648. Kozacy Zaporowscy/ za powodem jednego buntownika rozżarzeni/ przybrawszy sobie na pomoc Tatarów Budziackich z Hetmanem ichże Tohajbejem/ i z nim Chama Krymskiego; armatno na przeciwko wojsku Rzeczypospolitej stanęli: i z jaką poraszką naszą pod Korsunem/ bitwa sroga była: abo jak nader gromadno/ wyćwiczona częstymi nabiegami Tatarskiemi Czerń/ i wojnie przyzwyczajona przykładem Kozaków buntujących/ w kupę się zwaliła; abo jak niezwyczajnym nigdy narodowi/ wojsko nasze z pod Pilawiec postrachem porażone ustąpiło: znowu od Lwowa odciągnąwszy wsparte/ co za utrapienia i trwogi Rzeczypospolitej nabawiło/ tudzież i żałości; więc jako w samej Warszawie pod czas Elekcji
. Roku 1650.
Z Iákieyby okázyey Roku 1648. Kozacy Zaporowscy/ zá powodem iednego buntowniká rozżarzeni/ przybrawszy sobie ná pomoc Tátárow Budźiáckich z Hetmánem ichże Toháybeiem/ y z nim Chámá Krymskiego; ármatno ná przećiwko woysku Rzecżypospolitey stánęli: y z iáką poraszką nászą pod Korsunem/ bitwá sroga byłá: ábo iák náder gromádno/ wyćwicżona cżęstymi nabiegámi Tátárskiemi Czerń/ y woynie przyzwycżáiona przykłádem Kozákow buntuiących/ w kupę się zwáliłá; ábo iák niezwycżáynym nigdy narodowi/ woysko násze z pod Piláwiec postráchem poráżone vstąpiło: znowu od Lwowá odćiągnąwszy wspárte/ co zá vtrápienia y trwogi Rzecżypospolitey nábáwiło/ tudźiesz y żáłośći; więc iáko w sámey Wárszáwie pod cżás Elekcyey
Skrót tekstu: PastRel
Strona: A2
Tytuł:
Relacja chwalebnej expedycjej
Autor:
J. Pastorius
Tłumacz:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
przeprawili Wojskiem/ i okopy/ obnon tam facilem hostis , jeśliby per vim zaraz nastepować chciał accesum , już byli rzucili : i w ten dzień u K. I. M. Po zwroćeniu się ku wieczorowi z Obozu/ urosła trwoga mniej potrzebna w Obozie z tej miary/ Straż nasza obaczywszy Kozaków Zaporoskich/ gdy gromadno ku Obozowi naszemu wielkiemu się zbliżali/ a rozumiejąc że Tatarowie trwogę uczynili/ za którą Roty wszytkie i Piechota prędko i ochotnie w pole byli poczęli wychodzić. A nim się Kozacy Zaporoscy z Wielkim Obozem złączyli/ stali w pół milu Taborem swym/ Tatarowie i Wojska Tureckiego przodkowie szturmowali do nich od dnia 25. Września/
przepráwili Woyskiem/ y okopy/ obnon tam facilem hostis , iesliby per vim záraz nástepowáć chćiał accesum , iuż byli rzućíli : y w ten dzień v K. I. M. Po zwroćeniu się ku wieczorowi z Obozu/ vrosłá trwogá mniey potrzébná w Oboźie z tey miáry/ Straż násza obaczywszy Kozakow Zaporoskich/ gdy gromádno ku Obozowi nászemu wielkiemu się zbliżali/ á rozumieiąc że Tátárowie trwogę vczynili/ zá ktorą Roty wszytkie y Piechotá prędko y ochotnie w pole byli poczęli wychodźić. A nim się Kozacy Zaporoscy z Wielkim Obozem złączyli/ stali w puł milu Taborem swym/ Tátárowie y Woyská Tureckiego przodkowie szturmowali do nich od dniá 25. Wrześniá/
Skrót tekstu: ZbigAdw
Strona: B
Tytuł:
Adwersaria, albo terminata sprawy wojennej
Autor:
Prokop Zbigniewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
ze szkół do domu się wracającym/ nie raz na dobrowolnej drodze zastępowali; rozmaite onym despekty i przykości czyniąc/ ich bijąc/ książki wydzierając/ czapki zdzierając/ chcąc szkoły Jezuickie tym weksowaniem rozpłoszyć/ a Jezuitów ex possesione zrażyć; ale gdy im to nie poszło/ skamieńmi i zboniami zastąpili im na grodzkiej ulicy gromadno; i nie mając względu ani na stan kapłański dwu Jezuitów/ obudwu kapłanów i Profesorów/ między studentami dla obrony ich od swawolników onych idąjch/ armata manu na nie uderzyli/ i tumult cum violatione pacis publicae uczynili; tak że drzwi domów i warztatów/ do których byli tak Jezuici jako i studenci ich ustąpili/ siekli
ze szkoł do domu się wrácaiącym/ nie raz ná dobrowolney drodze zástępowáli; rozmáite onym despekty y przykośći cżyniąc/ ich biiąc/ kśiąszki wydźieráiąc/ czapki zdźieráiąc/ chcąc szkoły Iezuickie tym wexowániem rospłoszyć/ á Iezuitow ex possesione zráżić; ále gdy im to nie poszło/ zkámieńmi y zboniámi zástąpili im ná grodzkiey vlicy gromádno; y nie máiąc względu áni ná stan kápłáński dwu Iezuitow/ obudwu kápłánow y Professorow/ między studentámi dla obrony ich od swawolnikow onych idąych/ armatâ manu ná nie vderzyli/ y tumult cum violatione pacis publicae vczynili; ták że drzwi domow y wárztatow/ do ktorych byli ták Iezuići iáko y studenći ich vstąpili/ śiekli
Skrót tekstu: SzemGrat
Strona: 151
Tytuł:
Gratis plebański
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
pomoże; Chcesz wiedzieć dla czego: Prosunt eleemosynae, orationes, sacrificia mortuis; qui dum viuerent, hoc sibi compararunt, vt eis prodesse possint. Obiasnienie Greg. in Decr. 13. Quaest. 2. V. A ze złymi, jako się też dzieje przy śmierci?
M. Otrzymawszy Dekret ostateczny/ czarci gromadno i straszliwie duszę nieszczęsną do piekła biorą. Umarł mówi Pismo Bogacz/ i pogrzebiony jest w piekle. V. Cóż to jest Piekło/ i kędy? M. Wiecznego karania miejsce. Ognia nieugaszonego na wieki pełne/ w centrum ziemie/ mąk wszytkich stek. W nim acz są męki niewymowione/ jednakci wyliczę/
pomoże; Chcesz wiedźieć dla czego: Prosunt eleemosynae, orationes, sacrificia mortuis; qui dum viuerent, hoc sibi compararunt, vt eis prodesse possint. Obiásnienié Greg. in Decr. 13. Quaest. 2. V. A ze złymi, iáko się też dźieie przy śmierći?
M. Otrzymawszy Dekret ostáteczny/ czárći gromádno y strászliwie duszę nieszczęsną do piekłá biorą. Vmárł mowi Pismo Bogacz/ y pogrzebiony iest w piekle. V. Coż to iest Piekło/ y kędy? M. Wiecznego karánia mieysce. Ogniá nieugászonego ná wieki pełne/ w centrum źiemie/ mąk wszytkich stek. W nim ácz są męki niewymowione/ iednákći wyliczę/
Skrót tekstu: AnzObjWaś
Strona: 74
Tytuł:
Objaśnienie trudności teologicznych zebrane z doktorów św. od Anzelma świętego
Autor:
Wojciech Waśniowski
Drukarnia:
Łukasz Kupisz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1651
Data wydania (nie wcześniej niż):
1651
Data wydania (nie później niż):
1651