jechał przez miasto niebyło podobno tak wielkiej cizby broniąc szturmów, jaka była cizba widzieć króla Polskiego. Ludzie Niebozęta z Wielkiej radości Płakali ręce do Nieba wznosili Błogosławieństwa i zapłaty od Boga wołali króla zbawicielem swoim nazywali aż uszy zatykał od Żołnierzów po Gospodach zapłaty za Wina i zainsze rzeczy brać niechciano insi tez brali kto grubian.
Poszły potym Wojska Cesarskie i Polskie do Węgier szukać Turków i Niektóre Atakować Fortece a pominąwszy komarę fortecę Cesarską która jeszcze w Pogańskich nie była rękach lubo dalsze za nią pobrano Fortece i Nowo Zamki pobudowali Turcy a przychodząc ku Strygoniej zastali pod Parkany wojsko Tureckie o którym Lubo nasi wiedzieli ale rozumięli że to tamtego Coś Niewiele nieostrożnie
iechał przez miasto niebyło podobno tak wielkiey cizby broniąc szturmow, iaka była cizba widziec krola Polskiego. Ludzie Niebozęta z Wielkiey radosci Płakali ręce do Nieba wznosili Błogosławienstwa y zapłaty od Boga wołali krola zbawicielem swoim nazywali asz uszy zatykał od Zołnierzow po Gospodach zapłaty za Wina y zainsze rzeczy brać niechciano insi tez brali kto grubian.
Poszły potym Woyska Cesarskie y Polskie do Węgier szukac Turkow y Niektore Attakować Fortece a pominąwszy komarę fortecę Cesarską ktora ieszcze w Poganskich nie była rękach lubo dalsze za nią pobrano Fortece y Nowo Zamki pobudowali Turcy a przychodząc ku Strygoniey zastali pod Parkany woysko Tureckie o ktorym Lubo nasi wiedzieli ale rozumięli że to tamtego Cos Niewiele nieostroznie
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 264
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
być rad gościom, żałując sam sobie. Więc że i on z łaski swej jadał często ze mną, Jadę, żebym chęć chęcią oddał mu wzajemną. Barzo krótki do stołu aparat, atoli Dosyć na gospodarza chleba dać a soli, Byle, rzekę, ochotą półmisków nadstawił. Jednak widząc, że i w tej grubian pokawił, Źre sam, jakby wyssaną z psiarnie wywarł sukę, Jako wilk wyłacniały, piątą mięsa sztukę, Srogie tka w gardziel, zęby minąwszy, kawalce, Po same szpary liżąc w gębę wtyka palce, Gościa rurą odbywszy, kości pod stół ciska; Siągnąłbym, ale nie masz po co, do półmiska
być rad gościom, żałując sam sobie. Więc że i on z łaski swej jadał często ze mną, Jadę, żebym chęć chęcią oddał mu wzajemną. Barzo krótki do stołu aparat, atoli Dosyć na gospodarza chleba dać a soli, Byle, rzekę, ochotą półmisków nadstawił. Jednak widząc, że i w tej grubijan pokawił, Źre sam, jakby wyssaną z psiarnie wywarł sukę, Jako wilk wyłacniały, piątą mięsa sztukę, Srogie tka w gardziel, zęby minąwszy, kawalce, Po same spary liżąc w gębę wtyka palce, Gościa rurą odbywszy, kości pod stół ciska; Siągnąłbym, ale nie masz po co, do półmiska
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 213
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987