/ i przywiódł do Węgier/ mszcząc się wygnania swego nad Węgry i Biskupa Jaszowskiego/ który dotąd w Krokowie jest. Ci ludzie nie tylko Litwę/ ale i podgorze splandrowali/ gwałty czyniąc jako i Tatarzyn/ i bezprawia stanom wszytkiem/ gdzie
Krosno/ Zmigród/ Biecz/ i wszytkie Miasta/ niemałe od nich z cierpiały gwałty/ i cnotliwych ludzi despektowanie/ po drogach koni wyprzeganie/ z kożuchów formany odzieranie/ i czego przezwiskiem nazwać nie może złości wszelkich wyrządzanie.
Ci tedy wszedszy w Państwo Pana Rakoczego/ brata zabiwszy młodszego siła psowali/ Wina w piwnicach z przebijali/ przeciwko którym Szlachta powiatowa zebrała się/ i osobliwie Dzieczcy ich zastawili się im
/ y przywiodł do Węgier/ mszcząc się wygnánia swego nád Węgry y Biskupá Iaszowskiego/ ktory dotąd w Krokowie iest. Ci ludzie nie tylko Litwę/ ále y podgorze splandrowali/ gwałty czyniąc iako y Táthárzyn/ y bezpráwia stanom wszytkiem/ gdźie
Krosno/ Zmigrod/ Biecz/ y wszytkie Miástá/ niemáłe od nich z ćierpiáły gwałty/ y cnotliwych ludźi despektowánie/ po drogách koni wyprzegánie/ z kożuchow formány odźieránie/ y czego przezwiskiem názwáć nie może złośći wszelkich wyrządzánie.
Ci tedy wszedszy w Páństwo Paná Rákoczego/ brátá zábiwszy młodszego śiłá psowáli/ Winá w piwnicách z przebiiáli/ przećiwko ktorym Szláchtá powiátowa zebráłá się/ y osobliwie Dźieczcy ich zástáwili sie im
Skrót tekstu: ZrzenNowiny
Strona: C2v
Tytuł:
Nowe nowiny z Czech, Tatar i Węgier
Autor:
Jan Zrzenczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
wybić drzwi i wysiec do uczciwego Mieszczanina/ a samego despektami nakarmić/ i na rynku abo na ulicy/ rozciągnąwszy/ sromotnie i okrutnie pobić/ i to u nas wolno. A od takich gwałtów/ ani sami Burmistrzowie/ choć Królewski urząd na sobie noszą/ nie są bezpieczni. Także i Ratuszom/ i twierdzam Miejskim gwałty się dzieją. Tak swowoleństwo/ kiedy się do niego niekarność przywiąże/ na prawo się każdego śmiele puszczać/ i kopce wszystkie przystojności zrzucać źwykło. Nie urazi się tym żaden Szlachcic/ który choć w wyższym stanie skromnie żyje. i każdego przy prawie swoim zostawuje/ i choć chudego i nizszego hardym okiem nie przenosi; kto
wybić drzwi y wyśiec do vczćiwego Mieszczániná/ á sámego despektámi nákarmić/ y ná rynku ábo ná vlicy/ rozćiągnąwszy/ sromotnie y okrutnie pobić/ y to v nas wolno. A od tákich gwałtow/ áni sámi Burmistrzowie/ choć Krolewski vrząd ná sobie noszą/ nie są bespieczni. Tákże y Ratuszom/ y twierdzam Mieyskim gwałty się dźieią. Ták swowoleństwo/ kiedy się do niego niekárność przywiąże/ ná práwo się káżdego śmiele puszczáć/ y kopce wszystkie przystoynośći zrzucáć źwykło. Nie vráźi się tym żaden Szláchćic/ ktory choć w wyzszym stanie skromnie żyie. y káżdego przy práwie swoim zostáwuie/ y choć chudego y nizszego hárdym okiem nie przenośi; kto
Skrót tekstu: BemKom
Strona: 35.
Tytuł:
Kometa to jest pogróżka z nieba na postrach, przestrogę i upomnienie ludzkie
Autor:
Mateusz Bembus
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619