Czartoryskiego, kanclerza lit., za superarbitra. Na ten tedy kompromis zjechał do Wołczyna, a pierwej do Wyhanowa, do którego ja pojechałem. Chorąży liwski nie tylko że nie był punktualny, ale też o ten testament gniewał się na mnie.
Potem ociec mój posłał do chorążego liwskiego przyjaciela księdza Urbanowskiego, bernardyna, gwardiana brzeskiego, chcąc wiedzieć, jeżeli będzie dla mnie w wydaniu córki swojej punktualnym i jeżeli in paratis wypłaci, tak jak deklarował, po szlubie posag 25 000 zł. Pojechał ksiądz Urbanowski do Wyhanowa i taką odebrał rezolucją, że posagu w gotowiźnie nie da, ale dobra wypuści, które mu się będą zdały. Ociec mój
Czartoryskiego, kanclerza lit., za superarbitra. Na ten tedy kompromis zjechał do Wołczyna, a pierwej do Wyhanowa, do którego ja pojechałem. Chorąży liwski nie tylko że nie był punktualny, ale też o ten testament gniewał się na mnie.
Potem ociec mój posłał do chorążego liwskiego przyjaciela księdza Urbanowskiego, bernardyna, gwardiana brzeskiego, chcąc wiedzieć, jeżeli będzie dla mnie w wydaniu córki swojej punktualnym i jeżeli in paratis wypłaci, tak jak deklarował, po szlubie posag 25 000 zł. Pojechał ksiądz Urbanowski do Wyhanowa i taką odebrał rezolucją, że posagu w gotowiźnie nie da, ale dobra wypuści, które mu się będą zdały. Ociec mój
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 375
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
tego jest Klasztor wspaniały OO. Bernardynów, o wysokich murach bez żadnego okna na drogę, z weściem bardzo niskim i szczupłym, a to dla bezpieczeństwa od Arabskich impetycyj. Przedtym te miejsce trzymali Zakonnicy Hieronimianie. Mieszka tu Zakonników Z. FRANCISZKA reguły po 20. czasem: ale w sześć Miesięcy dla persekucyj Tureckiej przez Gwardiana Jerozolimskiego odmienieni bywają. Na stronie południowej Kościoła jest Manaster Mnichów Schismatyków. AZJA. O Ziemi Z. i o Jeruzalem. AZJA. O Ziemi Z. i o Jeruzalem.
O pul mili od Betleem jest miejsce zwane Ader, to jest Turris Gregis od wieży Pasterskiej obalonej zwane, gdzie przedtym Jakub Patriarcha jako na miejscu
tego iest Klasztor wspániały OO. Bernárdynow, o wysokich murách bez żadnego okna ná drogę, z weściem bardzo niskim y szczupłym, á to dla bespieczeństwá od Arábskich impetycyi. Przedtym te mieysce trzymali Zákonnicy Hieronymianie. Mieszka tu Zákonnikow S. FRANCISZKA reguły po 20. czasem: ale w sześć Miesięcy dla persekucyi Tureckiey przez Gwárdyaná Ierozolimskiego odmienieni bywáią. Ná stronie poludniowey Kościoła iest Mánaster Mnichow Schismátykow. AZYA. O Ziemi S. y o Ieruzalem. AZYA. O Ziemi S. y o Ieruzálem.
O pul mili od Betleem iest mieysce zwáne Ader, to iest Turris Gregis od wieży Pasterskiey obáloney zwáne, gdźie przedtym Iakob Patryárcha iáko ná mieyscu
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 573
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
ś. Franciszkowi/ i zaraz go przyjał/ i błogosławił/ i bratem Aniołem go nazwał. Który tak się przystojnie zachował/ iż nie długo potym Gwardianem go uczynił. Na ten czas byli trzej słąwni rozbójnicy w tamtym kraju którzy wszędzie wiele złego broili. Ci łotrowie dnia jednego przyszli do tego Klasztora/ prosząc ojca Anioła Gwardiana/ żeby im dał co strawnego. Lecz on barzo surowie ją gromić/ mówiąc: Wy złodzieje i modredve okrutni nie tylko się niewstydzicie prace cudze łupić/ ale jeszcze śmiecie niestydliwie jałmużny sługom Bożym dane pożerać/ gdyżeście niegodni że was ziemia nosi/ ponieważ wy ani Boga się boicie/ ani ludzi wstydacie. Idzciesz
ś. Franćiszkowi/ y záraz go przyiał/ y błogosłáwił/ y brátem Anyołem go názwał. Ktory ták sie przystoynie záchował/ iż nie długo potym Gwárdianem go vczynił. Na ten czás byli trzey słąwni rozboynicy w támtym kráiu ktorzy wszędzie wiele złego broili. Ci łotrowie dniá iednego przyszli do tego Klasztorá/ prosząc oyca Anyołá Gwárdyaná/ żeby im dał co strawnego. Lecz on barzo surowie ią gromić/ mowiac: Wy złodźieie y modredve okrutni nie tylko sie niewstydźicie prace cudze łupić/ ále iescze śmiećie niestydliwie iáłmużny sługom Bożym dáne pożeráć/ gdyżeśćie niegodni że was źiemiá nośi/ ponieważ wy áni Bogá sie boićie/ áni ludzi wstydaćie. Idzćiesz
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 249
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
rzeczy nie dogodzi,
Nałajawszy, w najgorszym razie mię odchodzi. Gdybym był wiedział, że to mnichem być, psy drażnić, Nigdy bym się był nie dał, głupi człowiek, błaźnić: Rozumiałem, że tylko pacierze w tej cieśni, O koniach się nikomu i o wozie nie śni. Aż ledwie gwardiana w klasztorze z przeorem Zostawią, inszy fratres rozbiegą się z worem; Właśnie teraźniejszego rycerstwo zaciągu: Zostawiwszy jednego albo dwu przy drągu, Pod onym chłopom groźnym swoich bębnów echem, Uwijają się, jako złodzieje w targ, z miechem. A już też u rotmistrza w lepszym zawsze względzie, Chociaż poczet błazeński, co więcej
rzeczy nie dogodzi,
Nałajawszy, w najgorszym razie mię odchodzi. Gdybym był wiedział, że to mnichem być, psy drażnić, Nigdy bym się był nie dał, głupi człowiek, błaźnić: Rozumiałem, że tylko pacierze w tej cieśni, O koniach się nikomu i o wozie nie śni. Aż ledwie gwardyjana w klasztorze z przeorem Zostawią, inszy fratres rozbiegą się z worem; Właśnie teraźniejszego rycerstwo zaciągu: Zostawiwszy jednego albo dwu przy drągu, Pod onym chłopom groźnym swoich bębnów echem, Uwijają się, jako złodzieje w targ, z miechem. A już też u rotmistrza w lepszym zawsze względzie, Chociaż poczet błazeński, co więcej
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 241
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987