był okrutne oczy swoje. Gdy się przez Dunaj przeprawiał/ przywiedziono mu 40. Kozaków/ których na czarnym morzu było załapiono: kazał łódź/ na której most budowano/ obrać jednę/ miasto klatki/ i wszystkie on Kozaki wetkać/ i smołą oblać/ i zapaliwszy po rzece puścić/ krotofile sobie czyniąc/ z śmierci haniebnej więźniów swo- ich. I miałże długo taki żyć na tỹ świecie/ który tak okrutny? Napisał Dawid ś. Mężowie krwie i zdradliwi, ledwie do połowice dni swoich przyidą. Nie przyszedł ten ani do połowice/ krwie rozlewca/ i krzywoprzysiężca; zadawiony przed czasem/ przed tym niż dopędził lat 20. wieku
był okrutne oczy swoie. Gdy się przez Dunay przepráwiał/ przywiedźiono mu 40. Kozakow/ ktorych ná czarnym morzu było záłápiono: kazał łodź/ ná ktorey most budowano/ obráć iednę/ miásto klatki/ y wszystkie on Kozaki wetkáć/ y smołą oblać/ y zápaliwszy po rzece puśćić/ krotofile sobie czyniąc/ z śmierći hániebney więźniow swo- ich. I miałże długo táki żyć ná tỹ świećie/ który ták okrutny? Nápisał Dawid ś. Mężowie krwie y zdrádliwi, ledwie do połowice dni swoich przyidą. Nie przyszedł ten áni do połowice/ krwie rozlewcá/ y krzywoprzyśiężcá; zádawiony przed czásem/ przed tym niż dopędźił lat 20. wieku
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 40
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
, że z Moguncyj, a JAN VIII. był Rzymianin; bają że w Atenach traktowała Studia, których już na ten czas nie było, gdyż dawniej zrujnowane. EUROPA o Papieżach Notanda.
A że Bajki, Cenzury i złe suppozycje bywają non sine fundamento, tak i w tym kłamstwie, te były motiva do tak haniebnej kalumnii. Pierwsze, Martinus Polonus Dominikan Arcybiskup Gniezniński ośmnasty po Z. Wojciechu, Kronikarz, żyjący około Roku 1320, tę bajkę przeczytawszy na marynesie piórem nanotowaną w Księdze Sygiberta, także Kronikarza, per praecipitantiam, bez konsyderacyj, ją w swoją wpisał Księgę, a ten unus nullus. Robertus jednak pisząc kontynuacją Kronik Sigiberta,
, że z Moguncyi, á IAN VIII. był Rzymianin; baią że w Atenach tráktowáła Studia, ktorych iuż ná ten czas nie było, gdyż dawniey zruynowáne. EUROPA o Papieżach Notanda.
A że Bayki, Censury y złe suppozycye bywáią non sine fundamento, tak y w tym kłamstwie, te były motiva do tak haniebney kalumnii. Pierwsze, Martinus Polonus Dominikan Arcybiskup Gniezninski ośmnásty po S. Woyciechu, Kronikarz, żyiący około Roku 1320, tę baykę przeczytawszy ná marynesie piorem nánotowáną w Xiędze Sygiberta, także Kronikarza, per praecipitantiam, bez konsyderácyi, ią w swoią wpisał Xięgę, á ten unus nullus. Robertus iednak pisząc kontynuacyą Kronik Sigiberta,
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 160
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
Gacherie, i de la Coliniere będących do tych czas w więzieniu w St. Mało; lecz na inny czas jest odłożony. Znowu pogłoska się szerzy, że pospólstwo w Madrycie podniosło powtórny bunt z większą zajadłością. Chciało wszytkie Domy Królewskie podpalić, lecz gorliwą wymową pewnych Zakonników. którzy wstąpiwszy na dachy odradzali gminowi poburzonemu tak haniebnej szkarady, wstrzymane i do uwagi przywiedzione zamysłów zaniechało. D. 5. Maja. Ponieważ w Prowancyj barzo mało jest temi czasy monety miedzianej, co zatrudnia wielce domowy handel; Prokuratorowie pomienionej Prowincyj prosili Króla, ażeby kazał onę bić w mennicy swojej ofiarując na to kruszec potrzebny. Jakoż Król Imć wydał rozkazy do Mennicy
Gacherie, i de la Coliniere będących do tych czas w więźieniu w St. Malo; lecz na inny czas iest odłożony. Znowu pogłoska śię szerzy, że pospólstwo w Madryćie podniosło powtórny bunt z większą zaiadłośćią. Chćiało wszytkie Domy Królewskie podpalić, lecz gorliwą wymową pewnych Zakonników. którzy wstąpiwszy na dachy odradzali gminowi poburzonemu tak haniebney szkarady, wstrzymane i do uwagi przywiedźione zamysłów zaniechało. D. 5. Maia. Ponieważ w Prowancyi barzo mało iest temi czasy monety miedźianey, co zatrudnia wielce domowy handel; Prokuratorowie pomienioney Prowincyi prośili Króla, ażeby kazał onę bić w mennicy swojey ofiaruiąc na to kruszec potrzebny. Iakoż Król Imć wydał rozkazy do Mennicy
Skrót tekstu: GazWil_1766_24
Strona: 5
Tytuł:
Gazety Wileńskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1766
Data wydania (nie wcześniej niż):
1766
Data wydania (nie później niż):
1766
nie wątp nic, bronić ci go będę, Póki tej szable ostrej z ręku nie pozbędę. A nakoniec, gdyby to chybiło, zębami Kąsałbym się i drapał z tobą paznokciami”. PIEŚŃ XXVII.
LXXVIII.
Od słów przykrych, gróźb, swarów, które gniewy rodzą, Zaraz do bitwy, zaraz haniebnej przychodzą. Nigdy najsuższe słomy takich nie wydają Ogniów, zapalczywości jakie w nich wzniecają. Ten od głowy do stopy żelazem odziany, Ów prócz zbroje przecię w bój wchodzi niespodziany. Lecz krzywda tak go uczy, słusznej pomsty chciwa, Iż, jak szermierz nalepszy, bronią się okrywa.
LXXIX.
Rodomontowe męstwo, potęga i
nie wątp nic, bronić ci go będę, Póki tej szable ostrej z ręku nie pozbędę. A nakoniec, gdyby to chybiło, zębami Kąsałbym się i drapał z tobą paznokciami”. PIEŚŃ XXVII.
LXXVIII.
Od słów przykrych, gróźb, swarów, które gniewy rodzą, Zaraz do bitwy, zaraz haniebnej przychodzą. Nigdy najsuższe słomy takich nie wydają Ogniów, zapalczywości jakie w nich wzniecają. Ten od głowy do stopy żelazem odziany, Ów prócz zbroje przecię w bój wchodzi niespodziany. Lecz krzywda tak go uczy, słusznej pomsty chciwa, Iż, jak szermierz nalepszy, bronią się okrywa.
LXXIX.
Rodomontowe męstwo, potęga i
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 340
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ostatni raz jak najcięższem razem, Gdzie kolco dosyć miąższem skręcone żelazem, I skofią odcina z stali najprzedniejszej. Nie może Duryndanie hełm najpotężniejszy Wytrzymać, pozwala jej, a ta na dwa palce W głąb łeb przesiekszy, czyni z kości w niem kawalce: Leci z konia i zdrowia małe ma nadzieje Rugier, a krew z haniebnej rany rzeką leje.
LXVII.
Pierwszy Rugier na ziemię z konia spadł swojego, Później mu towarzystwa dopomógł onego Tatarzyn; zaczem wszyscy snadno rozumieli, Iż Mandrykarda witać za zwyciężcę mieli. Z któremi Doralika jest tego mniemania; Łzy utarszy, przystąpić już chce do witania, Dziękując Bogu, ręce ku niebu podnosi, Że
ostatni raz jak najcięższem razem, Gdzie kolco dosyć miąższem skręcone żelazem, I skofią odcina z stali najprzedniejszej. Nie może Duryndanie hełm najpotężniejszy Wytrzymać, pozwala jej, a ta na dwa palce W głąb łeb przesiekszy, czyni z kości w niem kawalce: Leci z konia i zdrowia małe ma nadzieje Rugier, a krew z haniebnej rany rzeką leje.
LXVII.
Pierwszy Rugier na ziemię z konia spadł swojego, Później mu towarzystwa dopomógł onego Tatarzyn; zaczem wszyscy snadno rozumieli, Iż Mandrykarda witać za zwyciężcę mieli. Z któremi Doralika jest tego mniemania; Łzy utarszy, przystąpić już chce do witania, Dziękując Bogu, ręce ku niebu podnosi, Że
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 420
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
XXXI.
XXII.
Na półtory godziny bitwa przykra trwała I już noc wypędziwszy dzień, następowała, Słońce zapadło jasne, a wieczorne zorze Powoli w nieprzebrnione zakryły się morze: A ci jeszcze dźwięk straszny mieczami czynili; Hełmy posiekli, tarcze mocne zdziurawili; Choć nie gniew ani żadne wzbudzają ich jady, Ale najsłodsza sława do haniebnej zwady.
XXIII.
Patrzy Rynald i takie myśli ma sam w sobie, Coby to beł za rycerz, którego w tej dobie Trafunek jakiś zesłał, tak mocny i śmiały, Bo mu się nieczłowiecze siły jego zdały. Dziwuje się i jużby rad poprzestał wojny, Pot z najniebezpieczniejszej prącej płynie hojny, A choć
XXXI.
XXII.
Na półtory godziny bitwa przykra trwała I już noc wypędziwszy dzień, następowała, Słońce zapadło jasne, a wieczorne zorze Powoli w nieprzebrnione zakryły się morze: A ci jeszcze dźwięk straszny mieczami czynili; Hełmy posiekli, tarcze mocne zdziurawili; Choć nie gniew ani żadne wzbudzają ich jady, Ale najsłodsza sława do haniebnej zwady.
XXIII.
Patrzy Rynald i takie myśli ma sam w sobie, Coby to beł za rycerz, którego w tej dobie Trafunek jakiś zesłał, tak mocny i śmiały, Bo mu się nieczłowiecze siły jego zdały. Dziwuje się i jużby rad poprzestał wojny, Pot z najniebezpieczniejszej prącej płynie hojny, A choć
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 434
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
takiej na sercach ruiny. Z tej stroskany Chodkiewicz ledwo nie rozpacza, Wieść, ale z niepewnego wyszła powiedacza, Że wojsko Zaporowskie, na wszytkę potęgę Padszy turecką, w drodze straszną wzięło cięgę; Relacja poselstwa Niepewne nowiny wojsko turbują WOJNA CHOCIMSKA
Że z gruntu padło śniatem do jednej płci męskiej, Ani mógł wyniść poseł tak haniebnej klęski. Wszyscy się turbowali tak żałosną sprawą, Jakoby im od ciała rękę odciął prawą. Dopieroż teraz Turczyn rozpościera kuty, Takim wsparty triumfem, a co jemu buty Przybyło, tyle serca postradali naszy, Kiedy ich kto obarczy, kiedy ich optaszy. Tu Chodkiewicz Bogu swe ofiaruje wota; Potem Kuliczkowskiego z Liszką do
takiej na sercach ruiny. Z tej stroskany Chodkiewicz ledwo nie rozpacza, Wieść, ale z niepewnego wyszła powiedacza, Że wojsko Zaporowskie, na wszytkę potęgę Padszy turecką, w drodze straszną wzięło cięgę; Relacja poselstwa Niepewne nowiny wojsko turbują WOJNA CHOCIMSKA
Że z gruntu padło śniatem do jednej płci męskiej, Ani mógł wyniść poseł tak haniebnej klęski. Wszyscy się turbowali tak żałosną sprawą, Jakoby im od ciała rękę odciął prawą. Dopieroż teraz Turczyn rozpościera kuty, Takim wsparty tryumfem, a co jemu buty Przybyło, tyle serca postradali naszy, Kiedy ich kto obarczy, kiedy ich optaszy. Tu Chodkiewicz Bogu swe ofiaruje wota; Potem Kuliczkowskiego z Liszką do
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 102
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
już jest z celtyberskim królewiczem w zmowie, Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi, Odda oblubieńcowi cało i z posagi, Przyda to wszytko złoto, które w leciech zeszli Rodzicy z przyszłym zięciem na okup przynieśli. I tąć dobrotliwością, z dziwem i z pochwałą, Od której miał przezwisko, wziął Afrykę całą. Tak haniebnej sromoty, klęski tak plugawej Nie może żadną miarą strawić Osman żwawy, Każe przywojce owe a zbiegłe hajduki W oczach swoich nożami porzezać na sztuki. Zawszeć zdrajcę każdego cicha pomsta ściga, Co się największej złości dla wziątku nie wzdryga; Żre pies psa, choć dopiero lizał go i iskał, Jeśli go kto rozdrażnił, jeśli
już jest z celtyberskim królewicem w zmowie, Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi, Odda oblubieńcowi cało i z posagi, Przyda to wszytko złoto, które w leciech zeszli Rodzicy z przyszłym zięciem na okup przynieśli. I tąć dobrotliwością, z dziwem i z pochwałą, Od której miał przezwisko, wziął Afrykę całą. Tak haniebnej sromoty, klęski tak plugawej Nie może żadną miarą strawić Osman żwawy, Każe przywojce owe a zbiegłe hajduki W oczach swoich nożami porzezać na sztuki. Zawszeć zdrajcę każdego cicha pomsta ściga, Co się największej złości dla wziątku nie wzdryga; Żre pies psa, choć dopiero lizał go i iskał, Jeśli go kto rozdrażnił, jeśli
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 230
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
dawszy znak swoim, owi rycerze zdrajcy rzeczypospolitej Plebendowski i Lubomirski uderzyli naprzód na hauptwach, gdzie ludzi kilkanaście pod ratuszem było na warcie: tych pozabijali, skoczyli drudzy do bram i odebrali fortecę. Komendant stary żołnierz, kurlandczyk, niejaki Roman, wypadł na ów tumult i zabity został; nawet wojewoda podolski choć mediator ledwie śmierci haniebnej uszedł: tak tam saeviebat zajadłość saska, że kogo tylko w polskim stroju z szablą na ulicy natrafiono, każdego zabito. Wielu tam ludzi w ów dzień śmierć potkała, a tylko przy zdrowiu zostali, którzy do kamienicy biskupa przemyskiego Szembeka uszli. Wszedłszy potem całe niemal wojsko saskie, godzinę rabowało miasto, gdzie zabrano na
dawszy znak swoim, owi rycerze zdrajcy rzeczypospolitéj Plebendowski i Lubomirski uderzyli naprzód na hauptwach, gdzie ludzi kilkanaście pod ratuszem było na warcie: tych pozabijali, skoczyli drudzy do bram i odebrali fortecę. Komendant stary żołnierz, kurlandczyk, niejaki Roman, wypadł na ów tumult i zabity został; nawet wojewoda podolski choć medyator ledwie śmierci haniebnéj uszedł: tak tam saeviebat zajadłość saska, że kogo tylko w polskim stroju z szablą na ulicy natrafiono, każdego zabito. Wielu tam ludzi w ów dzień śmierć potkała, a tylko przy zdrowiu zostali, którzy do kamienicy biskupa przemyskiego Szembeka uszli. Wszedłszy potém całe niemal wojsko saskie, godzinę rabowało miasto, gdzie zabrano na
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 253
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849
która dwa dni trwała/ i ubili Cechów 9999. ostatkiem darowali którzy po uciekali. NAGROBEK CZECHOM.
TV leżą co w Kalwińskie ubrali się zbroje/ Położyli od ostrych brzytew gardła swoje.
Gdzie ich Hus/ ani Zyska/ ani Kalwiń z Piekła Ratował/ zaraz ze krwią dusza z nich uciekła.
Krzywoprzisięstwa to znak i haniebnej krzywdy/ Tak Boskiej jak Cesarskiej: Nie zapomnią nigdy
Lisowczyków Czechowie: bowiem z nich ofiary Wziął Dyjs chciwy/ i czołem bije im za dary.
PÓd ten czas co się rzadko trafiło/ przyjachali Posłowie z Moskwy/ z Anglii/ z Turek/ z Czech/ i z Węgier/ z Tatar/ i Zaporohowscy do
ktora dwa dni trwała/ y vbili Cechow 9999. ostatkiem darowali ktorzy po vćiekáli. NAGROBEK CZECHOM.
TV leżą co w Kálwińskie vbráli się zbroie/ Położyli od ostrych brzytew gárdłá swoie.
Gdźie ich Hus/ áni Zyská/ áni Kálwiń z Piekłá Rátował/ zaraz ze krwią dusza z nich vćiekłá.
Krzywoprźyśięstwá to znák y hániebney krzywdy/ Ták Boskiey iák Cesárskiey: Nie zápomnią nigdy
Lisowczykow Czechowie: bowiem z nich ofiáry Wźiał Dijs chćiwy/ y czołem biie im zá dáry.
POd ten czás co się rzadko tráfiło/ przyiácháli Posłowie z Moskwy/ z Angliey/ z Turek/ z Czech/ y z Węgier/ z Tháthar/ y Zaporohowscy do
Skrót tekstu: ZrzenNowiny
Strona: C3v
Tytuł:
Nowe nowiny z Czech, Tatar i Węgier
Autor:
Jan Zrzenczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620