aby KiMci polskiemu, panu naszemu, ale królowi hiszpańskiemu, któremu przysięgają starać się o rozmnożenie monarchii jego, żeby tylko jeden monarcha był totius orbis; jakoż czynią temu dosyć. Co za przyczyna wygnania ich naprzód ze Francji, jeśli nie ta, że króla zabić kazali, praktyki swe z inszemi mając, Francją Hiszpanowi poddać mieli? Przywrócono ich za pilną instancją papieską z pewnymi kondycjami. Jako się w nich zachowali? Powtóre rzucili się na dziedzica, syna królewskiego, widząc być króla starego; tego zgładzić usiłowali, aby sukcesora nie było, a zatem, aby snadniej królowi hiszpańskiemu państwo francuskie do ręku przyść mogło, o to się
aby KJMci polskiemu, panu naszemu, ale królowi hiszpańskiemu, któremu przysięgają starać się o rozmnożenie monarchiej jego, żeby tylko jeden monarcha był totius orbis; jakoż czynią temu dosyć. Co za przyczyna wygnania ich naprzód ze Francyi, jeśli nie ta, że króla zabić kazali, praktyki swe z inszemi mając, Francyą Hiszpanowi poddać mieli? Przywrócono ich za pilną instancyą papieską z pewnymi kondycyami. Jako się w nich zachowali? Powtóre rzucili się na dziedzica, syna królewskiego, widząc być króla starego; tego zgładzić usiłowali, aby sukcesora nie było, a zatem, aby snadniej królowi hiszpańskiemu państwo francuskie do ręku przyść mogło, o to się
Skrót tekstu: PrzestSposCz_II
Strona: 468
Tytuł:
Przestroga i sposób na czasy przyszłe naprawy Rzpltej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
położyłem wywód tego słuszny. Więc że bez tego Szlachcic nie może być/ w tym właśnie się nie czym inszym szczycić ma/ (bo alioquin alii magis noti qàum nobiles sunt) to tu pokazuje. Spytasz czemu językiem Polskim ten Obrazci podaję: Dla tego że to nie Włochowi ani Niemcowi/ nie Francuzowi/ ani Hiszpanowi: ale właśnie każdemu Koronnemu Synowi wiedzieć należy. Polak Polakowi pisał/ i co widzisz/ wszytkim podał. Nakoniec żeby niektórym dosyć się stało/ tym mówię/ którym to videmur nobis saperdae, festiui, belli, cum simus Copreae służy. (choć niechcąc/ bo to albo chlubnego/ żeby wiele zdał się
położyłem wywod tego słuszny. Więc że bez tego Szláchćic nie może bydź/ w tym właśnie się nie czym inszym sczyćić ma/ (bo alioquin alii magis noti qàum nobiles sunt) to tu pokázuie. Spytasz czemu ięzykiem Polskim ten Obrazći podáię: Dla tego że to nie Włochowi áni Niemcowi/ nie Fráncuzowi/ áni Hiszpanowi: ále własnie káżdemu Koronnemu Synowi wiedźieć należy. Polak Polakowi pisał/ y co widźisz/ wszytkim podał. Nákoniec żeby niektorym dosyć się sstało/ tym mowię/ ktorym to videmur nobis saperdae, festiui, belli, cum simus Copreae służy. (choć niechcąc/ bo to álbo chlubnego/ żeby wiele zdał się
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: 10
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
1139. Alfons 1. Król Luzytański 5. Królów Maurów pokonał, i Tarczę 5. Ranami Chrystusowemi naznaczoną dał za Herb Luzytanii.
Port Luzytański sławny i bogaty Setuval. Cetobrica u Łacinników albo Setubalia z trzema Zamkami, starożytne Miasto, przed Potopem fundowane, Tu mnóstwo ryb, soli. Stąd większe Luzytańczykowi Cło, niż Hiszpanowi z Aragonii. Blisko Troja Miasto mocne.
W ALGABRII Prowincyj po Maurytańsku Algarua, tojest zyżna ziemia od urodzaju nazwanej, do Luzytanii należącej przy gorze Promontorium Sacrum, albo Calo de Z. Vincente zwanej, jest Miasto Sagrez albo Sagre, gdzie cieplice Hiszpańskie najsławniejsze, i aura najzdrowsza; skąd Geografowie całego Świata, praecipue o
1139. Alfons 1. Krol Luzytański 5. Krolow Maurow pokonał, y Tarczę 5. Ranami Chrystusowemi naznaczoną dał za Herb Luzytanii.
Port Luzytański sławny y bogaty Setuval. Cetobrica u Łácinnikow albo Setubalia z trzema Zamkami, starożytne Miasto, prżed Potopem fundowane, Tu mnostwo ryb, soli. Ztąd większe Luzytańczykowi Cło, niż Hiszpanowi z Arragonii. Blisko Troia Miasto mocne.
W ALGABRII Prowincyi po Maurytańsku Algarua, toiest zyżna ziemia od urodzaiu nazwaney, do Luzytanii należącey przy gorze Promontorium Sacrum, albo Calo de S. Vincente zwaney, iest Miasto Sagrez albo Sagrae, gdzie cieplice Hiszpańskie naysławnieysze, y aura náyzdrowsza; zkąd Geografowie całego Swiata, praecipuè o
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 179
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
opto Belgarumtuorum, quibus si imperas, orbi imperare potes, iż ma z to potęgi/ że się sąsiad Rozdział sąsiad obawiać nie ma nõ est quód emula vereare regna; że to Hiszpanom przyrodzona skutecznie dokazywać na co się zawezmą: i co raz opanują dokońca trzymać.
CHwała Bogu miły P. Plebanie/ że wzdy Hiszpanowi drogę torujących Jezuitów czynicie choć; to arcyfalsz a nie Antychrystowi/ jako niekiedy Dominikanów/ i Franciszkanów czynili Mistrzowie Paryscy/ paszkwilusami one smarując wszędy po świecie/ o czym Z. Tomasz świadczy c. 24. & 25. Bo się wżdy łaskawszymi pokazujecie Jezuitom/ pisząc za Akademią Krakowską/ aniżeli się pokazowali Dominikanom i Franciszkanom
opto Belgarumtuorum, quibus si imperas, orbi imperare potes, iż ma z to potęgi/ że się sąśiad Rozdzial sąśiad obawiáć nie ma nõ est quod aemula vereare regna; że to Hiszpanom przyrodzona skutecznie dokázywáć ná co się záwezmą: y co raz opánuią dokońcá trzymáć.
CHwáłá Bogu miły P. Plebanie/ że wzdy Hiszpanowi drogę toruiących Iezuitow czynićie choć; to arcyfalsz á nie Antychrystowi/ iáko niekiedy Dominikanow/ y Fránćiszkánow czynili Mistrzowie Páryscy/ pászkwilusámi one smáruiąc wszędy po świećie/ o cżym S. Thomasz swiádcży c. 24. & 25. Bo się wżdy łáskáwszymi pokázuiećie Iezuitom/ pisząc zá Akádemią Krákowską/ ániżeli sie pokázowáli Dominikanom y Fráńćiszkanom
Skrót tekstu: SzemGrat
Strona: 46
Tytuł:
Gratis plebański
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
jemu słowa Scribaniuszowe/ sprzerzeczonej polityki/ nie tylko nieprawdziwie/ ale i potwarliwie wykładającemu/ i zdradę ojczyźny Jezuitom/ nie tylo nie po plebańsku ale ani po Chrześcijańsku/ zarżucającemu/ wiarę dać miano wtym/ a pragnąc jako najbardziej Jezuity ludziom obrzydzić twierdzi; że też naszy Polscy Jezuici, nie mniej nad Scribaniusa, przychylni są Hiszpanowi: czego usiłuje dowodzić stąd; oni jednym wszędzie duchem idą, i to za najwiętszą perfekcją mają, wolą swoję dać starszemu w moc, aby nią według reguły kierował. Co ponieważ tak jest, każdy Jezuita nie to chce, co się mu podoba, ale to co się Generałowi zda być dobrego. Znać że się
iemu słowá Scribaniuszowe/ zprzerzecżoney polityki/ nie tylko nieprawdźiwie/ ále y potwarliwie wykłádáiącemu/ y zdrádę oycżyźny Iezuitom/ nie tylo nie po plebańsku ále áni po Chrześćiáńsku/ zárżucáiącemu/ wiárę dáć miáno wtym/ á prágnąc iáko náybárdźiey Iezuity ludźiom obrzydźić twierdźi; że tesz nászy Polscy Iezuići, nie mniey nád Scribániusá, przychylni są Hiszpanowi: cżego vsiłuie dowodźić ztąd; oni iednym wszędźie duchęm idą, y to zá naywiętszą perfekcyą máią, wolą swoię dáć starszęmu w moc, áby nią według reguły kierował. Co poniewasz ták iest, kożdy Iezuitá nie to chce, co sie mu podoba, ále to co sie Generałowi zda bydź dobrego. Znác że się
Skrót tekstu: SzemGrat
Strona: 48
Tytuł:
Gratis plebański
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
. EUROPA. O Królestwie Francuskim
Nastąpił potym Ludwik XIV. od wspaniałości rozumu, od walecznych akcyj i triumfów, od zawojowanych wielu krajów, od wygnanych Heretyków, od danej kultury Francuzczyznie, Artibus, et scientiis promotis, uznany, i nazwany od świata Magnus: który uarmowawszy 3. kroć sto tysięcy Wojska nieśmiertelnego, przyciwko Hiszpanowi, Anglikowi, przeciw Belgium na Lądzie i Morzu straszny Potentat, ubiq invictus. O nim więcej czytaj tu w opisaniu Paryża.
KrólOWIE FRANCUSCY zowią się Christianissimi, że są albo pierwsi w Europie, którzy Wiarę Święty przyjęli: albo że zampułki z Nieba przyniesionej do korony namazywani bywają według Obodzińskiego ratiocinium. Inni twierdzą,
. EUROPA. O Krolestwie Francuskim
Nástąpił potym Ludwik XIV. od wspaniałości rozumu, od wálecznych akcyi y tryumfow, od záwoiowánych wielu kráiow, od wygnanych Heretykow, od daney kultury Fráncuzczyznie, Artibus, et scientiis promotis, uznány, y názwany od świata Magnus: ktory uarmowáwszy 3. kroć sto tysięcy Woyska nieśmiertelnego, przyciwko Hiszpanowi, Anglikowi, przeciw Belgium ná Lądźie y Morzu strászny Potentat, ubiq invictus. O nim więcey czytay tu w opisaniu Paryża.
KROLOWIE FRANCUSCY zowią się Christianissimi, że są albo pierwsi w Europie, ktorzy Wiarę Swięty przyieli: albo że zampułki z Nieba przyniesioney do korony námazywáni bywáią według Obodźińskiego ratiocinium. Inni twierdzą,
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 62
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
nowego: R. Zaiste nic/ niewiem tylko wszystko dobre. D. Opokoju/ a za co niesłychać. R. O żadnym pokoju niewiem nic mówić. wierze że pokoj jeszcze wdalekiem polu jest. D. Azali niesłyszałeś jako Król Francuski bitwę (albo potyczkę walną) przeciwko Hiszpanowi stracił? R. słyszałemci wprawdzie/ ale tak wiele powiadają nieprawdy/ że nie wiedzieć coby wierzyć: powiadają dziwne rzeczy: ale to Bogu samemu wiadomo co się stanie. D. prawde mówisz. R. Gdybychmy chcieli pokoj znim uczynić/ tedyby wojna nie długo trwała. D. toć
nowego: R. Zaiste nic/ niewiem tylko wszystko dobre. D. Opokoiu/ á za co niesłycháć. R. O żadnym pokoiu niewiem nic mowić. wierze że pokoy ieszcze wdálekiem polu iest. D. Azali niesłyszałeś iako Krol Francuski bitwę (álbo potycżkę walną) przećiwko Hiszpanowi straćił? R. słyszałemći wprawdźie/ ále tak wiele powiadaią nieprawdy/ że nie wiedzieć coby wierzyć: powiádáią dźiwne rzecży: ále to Bogu samemu wiadomo co śie stánie. D. prawde mowisz. R. Gdybychmy chcieli pokoy znim uczynić/ tedyby woyna nie długo trwáłá. D. toć
Skrót tekstu: PolPar
Strona: 47
Tytuł:
Französische und Polnische Parlament
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Gdańsk
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
rozmówki do nauki języka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1653
Data wydania (nie wcześniej niż):
1653
Data wydania (nie później niż):
1653
pełno leży za niem, A wżdy bojaźni z trwogą jeszcze nie znać na niem.
L.
Przecię król najmężniejszy, choć pieszo zostaje, Srogie rany i śmierci co bliższem zadaje, Nieprzyjacielską szpetnie posoką zbroczony, Plac sobie bronią czyni stępioną przestrony. Cóż po tem: cnota musi ustąpić gwałtowi, Biorą go i oddają zaraz Hiszpanowi. Kilka godzin w ciemną noc bitwa sroga trwała, Która strach gęstych śmierci mrokiem zakrywała.
LI.
Tak pod Pawią Francuz srodze porażony Nakoniec w Iberiej w więzieniu zamkniony, Okupuje się własną krwią i w zakład daje Syny małe, a potem sam wolny zostaje. Wraca się do królestwa z Hiszpaniej swego, Które się
pełno leży za niem, A wżdy bojaźni z trwogą jeszcze nie znać na niem.
L.
Przecię król najmężniejszy, choć pieszo zostaje, Srogie rany i śmierci co bliższem zadaje, Nieprzyjacielską szpetnie posoką zbroczony, Plac sobie bronią czyni stępioną przestrony. Cóż po tem: cnota musi ustąpić gwałtowi, Biorą go i oddają zaraz Hiszpanowi. Kilka godzin w ciemną noc bitwa sroga trwała, Która strach gęstych śmierci mrokiem zakrywała.
LI.
Tak pod Pawią Francuz srodze porażony Nakoniec w Iberyej w więzieniu zamkniony, Okupuje się własną krwią i w zakład daje Syny małe, a potem sam wolny zostaje. Wraca się do królestwa z Hiszpaniej swego, Które się
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 42
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
bym musiał pisać, jak jej Gwidon duży Rękę całuje mężną, z wielką chęcią służy. Akwilant z Sansonetem, Gryfon urodziwy Pomnią ją w mieście, dekret gdzie mężczyzn straszliwy Zabijał, pomni Ryciard, Wiwian w tej stronie, Kiedy przeciw Maganzom była ku obronie, Stryjecznego odbiwszy brata Bertolowi, Który zapłacił go beł drogo Hiszpanowi.
XXII.
Na jutrzejszy dzień tedy sam cesarz gotować Miejsce kazał, gdzie się krztu miały odprawować Święte ceremonie, z królestwa całego Przywoławszy biskupów do aktu wielkiego I najuczeńszych w wierze doktorów z księdzami, Co celują bystremi inszych rozumami, Aby dobrej Marfizie, skoro ją okrzcili, Tajemnice w zakonie skryte wynurzyli.
XXIII.
Przyszedł
bym musiał pisać, jak jej Gwidon duży Rękę całuje mężną, z wielką chęcią służy. Akwilant z Sansonetem, Gryfon urodziwy Pomnią ją w mieście, dekret gdzie mężczyzn straszliwy Zabijał, pomni Ryciard, Wiwian w tej stronie, Kiedy przeciw Maganzom była ku obronie, Stryjecznego odbiwszy brata Bertolowi, Który zapłacił go beł drogo Hiszpanowi.
XXII.
Na jutrzejszy dzień tedy sam cesarz gotować Miejsce kazał, gdzie się krztu miały odprawować Święte ceremonie, z królestwa całego Przywoławszy biskupów do aktu wielkiego I najuczeńszych w wierze doktorów z księdzami, Co celują bystremi inszych rozumami, Aby dobrej Marfizie, skoro ją okrzcili, Tajemnice w zakonie skryte wynurzyli.
XXIII.
Przyszedł
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 164
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ochoty, Do stołu siadszy, żądzą morzą przyrodzoną Potrawami, których dał moc niewymówioną Mantuańczyk do batu i zaś po obiedzie W drogę bez żadnej zwłoki przedsięwziętą jedzie. Ginie z oczu Argenta, Giron w zad zostaje Z brzegiem, gdzie Santern głowę wspaniałą wydaje.
LX
Wierzę, że jeszcze wtenczas Bascji nie było, Na którą Hiszpanowi dzisiaj patrzyć miło. Potem w prawo puściwszy łódź, lewy róg mija Sternik, a ta się, jako lekki wiatr, uwija; Woda, wiosłami bita, szum głośny wydaje, Grzbiet straszny kędzierzawiąc, i przy brzegach kraje. Do przekopu w minucie godziny wpadają I w Rawennie, dopadszy brzegów, wysiadają. II.
ochoty, Do stołu siadszy, żądzą morzą przyrodzoną Potrawami, których dał moc niewymówioną Mantuańczyk do batu i zaś po obiedzie W drogę bez żadnej zwłoki przedsięwziętą jedzie. Ginie z oczu Argenta, Giron w zad zostaje Z brzegiem, gdzie Santern głowę wspaniałą wydaje.
LX
Wierzę, że jeszcze wtenczas Bastyej nie było, Na którą Hiszpanowi dzisiaj patrzyć miło. Potem w prawo puściwszy łódź, lewy róg mija Sztyrnik, a ta się, jako lekki wiatr, uwija; Woda, wiosłami bita, szum głośny wydaje, Grzbiet straszny kędzierzawiąc, i przy brzegach kraje. Do przekopu w minucie godziny wpadają I w Rawennie, dopadszy brzegów, wysiadają. II.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 295
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905