; dyrektorem ja byłem obrany.
3 Septembris wyjechałem na konwokacją do Warszawy, bom był z Mińska posłem; stanąłem w Warszawie 11 praesentis. Tam się pięć niedziel zabawiwszy, dobrze się z królową pożegnawszy stanąłem w Usnarzu 9 Octobris, i mało się zabawiwszy w Usnarzu, pro die 15 w dzień imienin żony mojej przybyłem do Rohotnej.
W oktawę traktowałem gości, miałem ich dość: między inszymi był ip. Brzostowski referendarz w. księstwa lit., i ip. Kryszpin podczaszy w. księstwa lit.
27 października byłem w polu przez dni kilka pod Morozowiczami, Mikinnikami, Polikartami, alem szczęścia nie
; dyrektorem ja byłem obrany.
3 Septembris wyjechałem na konwokacyą do Warszawy, bom był z Mińska posłem; stanąłem w Warszawie 11 praesentis. Tam się pięć niedziel zabawiwszy, dobrze się z królową pożegnawszy stanąłem w Usnarzu 9 Octobris, i mało się zabawiwszy w Usnarzu, pro die 15 w dzień imienin żony mojéj przybyłem do Rohotnéj.
W oktawę traktowałem gości, miałem ich dość: między inszymi był jp. Brzostowski referendarz w. księstwa lit., i jp. Kryszpin podczaszy w. księstwa lit.
27 października byłem w polu przez dni kilka pod Morozowiczami, Mikinnikami, Polikartami, alem szczęścia nie
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 47
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
, i imć ksiądz Krzymowski, który tylko jeden pojechał do nowicjatu, lecz potem w lat kilkanaście wystąpiwszy, jest teraz kanonikiem katedralnym żmudźkim i proboszczem bejsagolskim, in favoribus jw. imci księdza Tyszkiewicza, biskupa żmudźkiego.
Dowiedziawszy się śp. ojciec mój o tej mojej wokacji, posłał po mnie do Brześcia i pod pretekstem winszowania imienin św. Józefa śp. Sapiezie, podskarbiemu nadwornemu lit., odebrał mię ze szkół brzeskich i już więcej do szkół nie oddawał. Wziął mię z sobą do Gdańska, gdzie mi książek do czytania nakupował i dał mi do czytania Lukana poetę, w którym ja gust mając, pierwszej księgi na pamięć nauczyłem się i
, i jmć ksiądz Krzymowski, który tylko jeden pojechał do nowicjatu, lecz potem w lat kilkanaście wystąpiwszy, jest teraz kanonikiem katedralnym żmujdzkim i proboszczem bejsagolskim, in favoribus jw. jmci księdza Tyszkiewicza, biskupa żmujdzkiego.
Dowiedziawszy się śp. ojciec mój o tej mojej wokacji, posłał po mnie do Brześcia i pod pretekstem winszowania imienin św. Józefa śp. Sapiezie, podskarbiemu nadwornemu lit., odebrał mię ze szkół brzeskich i już więcej do szkół nie oddawał. Wziął mię z sobą do Gdańska, gdzie mi książek do czytania nakupował i dał mi do czytania Lukana poetę, w którym ja gust mając, pierwszej księgi na pamięć nauczyłem się i
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 38
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
św. Józefa, patrona chorążego liwskiego. Jechałem tedy na imieniny jego do Pobikrów, ale jak był skąpy, tak unikając, aby na ten dzień goście u niego nie byli, zjechał o mil pięć do drugiej majętności swojej do Toporowa, zostawiwszy żonę i córkę w Pobikrach. Pojechałem tedy do Toporowa z powinszowaniem imienin. Pokazał się być kontentym z mego przyjazdu. Posłał potem po Wyczółkowskiego, wiceregenta grodzkiego mielnickiego, z którym mając consilium, ukoncertował ze mną punkta do intercyzy szlubnej, którymi naznaczył wesele moje na dzień 25 maja, posagu zł 25 000, a prostym długiem miałem zapisać 15 000 zł pol. i dożywocie na Rohaczach
św. Józefa, patrona chorążego liwskiego. Jechałem tedy na imieniny jego do Pobikrów, ale jak był skąpy, tak unikając, aby na ten dzień goście u niego nie byli, zjechał o mil pięć do drugiej majętności swojej do Toporowa, zostawiwszy żonę i córkę w Pobikrach. Pojechałem tedy do Toporowa z powinszowaniem imienin. Pokazał się być kontentym z mego przyjazdu. Posłał potem po Wyczółkowskiego, wiceregenta grodzkiego mielnickiego, z którym mając consilium, ukoncertował ze mną punkta do intercyzy szlubnej, którymi naznaczył wesele moje na dzień 25 maja, posagu zł 25 000, a prostym długiem miałem zapisać 15 000 zł pol. i dożywocie na Rohaczach
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 361
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, supliki i perswazje moje daremne były. Księżna krajczyna do nóg padała, i to nic nie pomogło. Księżna zaś chorążyna nic nie mówiła, tylko w smutku i bojaźni stała, bo między innymi osobliwszymi kondycjami i to przed szlubem podano sobie miała, ażeby za nikim nigdy nie instancjowała.
Nadchodził w tenże czas dzień imienin księżny Czartoryskiej, kanclerzyny wielkiej W. Ks. Lit., pani świętej i barzo dobrotliwej, dla której książę chorąży lit. wielki zawsze respekt zachował, a na te imieniny książę chorąży, po oddanej wprzód księcia kanclerza w Białej wizycie, był do Wołczyna zaproszony, to jest na dzień św. Eleonory. Ja tedy
, supliki i perswazje moje daremne były. Księżna krajczyna do nóg padała, i to nic nie pomogło. Księżna zaś chorążyna nic nie mówiła, tylko w smutku i bojaźni stała, bo między innymi osobliwszymi kondycjami i to przed szlubem podano sobie miała, ażeby za nikim nigdy nie instancjowała.
Nadchodził w tenże czas dzień imienin księżny Czartoryskiej, kanclerzyny wielkiej W. Ks. Lit., pani świętej i barzo dobrotliwej, dla której książę chorąży lit. wielki zawsze respekt zachował, a na te imieniny książę chorąży, po oddanej wprzód księcia kanclerza w Białej wizycie, był do Wołczyna zaproszony, to jest na dzień św. Eleonory. Ja tedy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 471
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
lit. estymuje i wysławia, a potem rzekłem, iż wiem o takim prezencie, który by księcia nic nie kosztował, a księżna kanclerzyna za najdroższy by go przyjęła i niewypowiedzianie by będąc kontentą, wysławiałaby przed całym światem wielką łaskę księcia.
Gdy się mnie książę dopytywał, powiedziałem, aby książę na dzień imienin tak godnej, a tak barzo estymującej jego damy darował życie temu Lotaryńczykowi. Wzruszyło to księcia i z kwadrans, zamyśliwszy się nad tym, chodził po pokoju. Tymczasem z księżną krajczyną lit. padliśmy mu do nóg, ale odpowiedział, że tego uczynić nie może. Tandem, gdy na dalsze prośby począł się gniewać
lit. estymuje i wysławia, a potem rzekłem, iż wiem o takim prezencie, który by księcia nic nie kosztował, a księżna kanclerzyna za najdroższy by go przyjęła i niewypowiedzianie by będąc kontentą, wysławiałaby przed całym światem wielką łaskę księcia.
Gdy się mnie książę dopytywał, powiedziałem, aby książę na dzień imienin tak godnej, a tak barzo estymującej jego damy darował życie temu Lotaryńczykowi. Wzruszyło to księcia i z kwadrans, zamyśliwszy się nad tym, chodził po pokoju. Tymczasem z księżną krajczyną lit. padliśmy mu do nóg, ale odpowiedział, że tego uczynić nie może. Tandem, gdy na dalsze prośby począł się gniewać
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 472
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
informacją, jaką przed nim Jundziłł, podkomorzy grodzieński, czynił relacją. Na który list mój Kuczyński, stolnik mielnicki, odpisał mi de tenore sequente:
Die 21 julii z Korczewa
Satisfaciendoczyniąc zadość rozkazowi WMP. Dobrodzieja adiungoprzyłączam list takowy, na jaki miałem informacją, który dla asumptu okazji zdało mi się pisać podczas imienin moich, na których w tym roku byłem w Białymstoku. Jeżeli zaś ten list nie według woli w czym WMP. Dobrodzieja jest napisany, proszą mi przysłać kopią tego listu. Przyznam się nie tylko z okoliczności teraźniejszej między nami koligacji, ale etiam ex vi charitatis proximi, absolute nie skrupulizowałem także z racji miłości
informacją, jaką przed nim Jundziłł, podkomorzy grodzieński, czynił relacją. Na który list mój Kuczyński, stolnik mielnicki, odpisał mi de tenore sequente:
Die 21 iulii z Korczewa
Satisfaciendoczyniąc zadość rozkazowi WMP. Dobrodzieja adiungoprzyłączam list takowy, na jaki miałem informacją, który dla asumptu okazji zdało mi się pisać podczas imienin moich, na których w tym roku byłem w Białymstoku. Jeżeli zaś ten list nie według woli w czym WMP. Dobrodzieja jest napisany, proszą mi przysłać kopią tego listu. Przyznam się nie tylko z okoliczności teraźniejszej między nami koligacji, ale etiam ex vi charitatis proximi, absolute nie skrupulizowałem także z racji miłości
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 546
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Zabiełły, marszałka kowieńskiego, deklaracją kapitulacji sześciu tysięcy zł na rok i obersztelejtnaństwo pod regimentem, pod którym był majorem, dla Próżora, podstarościego kowieńskiego.
Przyjechaliśmy do Słucka, gdzie książę chorąży brata swego, książęcia hetmana, barzo solennie i ochoczo przyjmował. Nazajutrz, chcąc się zasłużyć księciu chorążemu, wiersze z powinszowaniem jego imienin napisałem, które on łaskawie przyjął. Po obiedzie pojechaliśmy na polowanie o pół mile od Słucka, które było osobliwsze. Umyślnie były szpalerami wytknięte ulice, a na śrzodku onych był szpaler wysoki, na kilka kopii zrobiony, z oknami. Pod tym szpalerem była fosa, pełna wody, wykopana. Z tyłu tedy
Zabiełły, marszałka kowieńskiego, deklaracją kapitulacji sześciu tysięcy zł na rok i obersztelejtnaństwo pod regimentem, pod którym był majorem, dla Prozora, podstarościego kowieńskiego.
Przyjechaliśmy do Słucka, gdzie książę chorąży brata swego, książęcia hetmana, barzo solennie i ochoczo przyjmował. Nazajutrz, chcąc się zasłużyć księciu chorążemu, wiersze z powinszowaniem jego imienin napisałem, które on łaskawie przyjął. Po obiedzie pojechaliśmy na polowanie o pół mile od Słucka, które było osobliwsze. Umyślnie były szpalerami wytknięte ulice, a na śrzodku onych był szpaler wysoki, na kilka kopii zrobiony, z oknami. Pod tym szpalerem była fosa, pełna wody, wykopana. Z tyłu tedy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 572
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Czerwonego Dworu w województwo brzeskie z żoną moją. Byliśmy przejeżdżając przez Białystok u państwa hetmanów wielkich koronnych, gdzieśmy byli barzo łaskawie przyjęci, skąd trzeciego dnia wyjechaliśmy i stanęliśmy na święty Antoni w Rasnej, w której blisko przez rok nie byłem.
Nastąpił potem święty Jan, na które święto i uroczystość imienin hetmańskich, tudzież na jarmark białostocki pojechaliśmy oboje do Białegostoku. Był wielki konkurs gości. Przyjechał też i Durand, minister francuski, ale Zabiełło, marszałek kowieński, według danego słowa swego do Białegostoku nie przyjechał. Czekaliśmy go kilka dni, a nie doczekawszy się conclusum było, abym do niego umyślnego posłał donosząc
Czerwonego Dworu w województwo brzeskie z żoną moją. Byliśmy przejeżdżając przez Białystok u państwa hetmanów wielkich koronnych, gdzieśmy byli barzo łaskawie przyjęci, skąd trzeciego dnia wyjechaliśmy i stanęliśmy na święty Antoni w Rasnej, w której blisko przez rok nie byłem.
Nastąpił potem święty Jan, na które święto i uroczystość imienin hetmańskich, tudzież na jarmark białostocki pojechaliśmy oboje do Białegostoku. Był wielki konkurs gości. Przyjechał też i Durand, minister francuski, ale Zabiełło, marszałek kowieński, według danego słowa swego do Białegostoku nie przyjechał. Czekaliśmy go kilka dni, a nie doczekawszy się conclusum było, abym do niego umyślnego posłał donosząc
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 661
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
się to niżej wyrazi, użył. Nim zaś mój posłaniec powrócił, pisałem na obligacją Duranda przez kilka dni po łacinie remonstracją status Regni Polonie, które mu oddałem. Szkoda, że sobie żadnego egzemplarza tej mojej nie zostawiłem pracy. Była też natenczas w Białymstoku owa sławna wierszopiska Drużbacka, która na powinszowanie hetmanowi imienin i w kilka dni przypadającego dnia urodzenia samej hetmanowej wielkiej koronnej wiersze pisała i ja także na te obydwa festy wiersze pisałem.
Nie zdaje mi się w tym miejscu opuszczać wielkiej wspaniałości podczas tych imienin opisania, to jest, że jak corocznie się praktykuje, deputatów dwóch koronnego trybunału lubelskiego wysłani od trybunału przyjechało z powinszowaniem hetmanowi
się to niżej wyrazi, użył. Nim zaś mój posłaniec powrócił, pisałem na obligacją Duranda przez kilka dni po łacinie remonstracją status Regni Poloniae, które mu oddałem. Szkoda, że sobie żadnego egzemplarza tej mojej nie zostawiłem pracy. Była też natenczas w Białymstoku owa sławna wierszopiska Drużbacka, która na powinszowanie hetmanowi imienin i w kilka dni przypadającego dnia urodzenia samej hetmanowej wielkiej koronnej wiersze pisała i ja także na te obydwa festy wiersze pisałem.
Nie zdaje mi się w tym miejscu opuszczać wielkiej wspaniałości podczas tych imienin opisania, to jest, że jak corocznie się praktykuje, deputatów dwóch koronnego trybunału lubelskiego wysłani od trybunału przyjechało z powinszowaniem hetmanowi
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 661
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
żadnego egzemplarza tej mojej nie zostawiłem pracy. Była też natenczas w Białymstoku owa sławna wierszopiska Drużbacka, która na powinszowanie hetmanowi imienin i w kilka dni przypadającego dnia urodzenia samej hetmanowej wielkiej koronnej wiersze pisała i ja także na te obydwa festy wiersze pisałem.
Nie zdaje mi się w tym miejscu opuszczać wielkiej wspaniałości podczas tych imienin opisania, to jest, że jak corocznie się praktykuje, deputatów dwóch koronnego trybunału lubelskiego wysłani od trybunału przyjechało z powinszowaniem hetmanowi imienin, jeden duchowny, a drugi świecki deputat, i obydwa mają do
hetmana oracje. Za to zaś deputat duchowny bierze w prezencie tabakierę szczerozłotą, ztem czerw, zł napakowaną, a deputat
żadnego egzemplarza tej mojej nie zostawiłem pracy. Była też natenczas w Białymstoku owa sławna wierszopiska Drużbacka, która na powinszowanie hetmanowi imienin i w kilka dni przypadającego dnia urodzenia samej hetmanowej wielkiej koronnej wiersze pisała i ja także na te obydwa festy wiersze pisałem.
Nie zdaje mi się w tym miejscu opuszczać wielkiej wspaniałości podczas tych imienin opisania, to jest, że jak corocznie się praktykuje, deputatów dwóch koronnego trybunału lubelskiego wysłani od trybunału przyjechało z powinszowaniem hetmanowi imienin, jeden duchowny, a drugi świecki deputat, i obydwa mają do
hetmana oracje. Za to zaś deputat duchowny bierze w prezencie tabakierę szczerozłotą, stem czerw, zł napakowaną, a deputat
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 661
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986