Usnarzu, i tum dopiero przybywszy, jako na nowy świat, odrodziłem się prawie, i więcej powrotu febry, która mię dotąd aż po Usnarz męczyła, nie miałem. Spotykała mię żona i ip. chorąży miński brat mój i insi ipanowie sąsiedzi. W dzień św. Krzysztofa miałem zacnych u siebie na imieninach gości, to jest: ip. Tarłę cześnika w. księstwa lit., z samą jejmością i ipanny starościankami goszczyńskiemi, ip. Kryszpina starostę płungiańskiego siostrzeńca mego, ip. Massalskiego marszałka grodzieńskiego z samą jejmością, ip. Pancerzyńskiego z jejmością, i t. d.; wiele inszych było ichmościów. Bon tempo zażywali
Usnarzu, i tum dopiero przybywszy, jako na nowy świat, odrodziłem się prawie, i więcéj powrotu febry, która mię dotąd aż po Usnarz męczyła, nie miałem. Spotykała mię żona i jp. chorąży miński brat mój i insi jpanowie sąsiedzi. W dzień św. Krzysztofa miałem zacnych u siebie na imieninach gości, to jest: jp. Tarłę cześnika w. księstwa lit., z samą jejmością i jpanny starościankami goszczyńskiemi, jp. Kryszpina starostę płungiańskiego siostrzeńca mego, jp. Massalskiego marszałka grodzieńskiego z samą jejmością, jp. Pancerzyńskiego z jejmością, i t. d.; wiele inszych było ichmościów. Bon tempo zażywali
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 101
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
przerzynającej, ustąpiłem i szedłem Inflantami szwedzkiemi bezpiecznie aż do Mitawy, gdzie stanąłem 7 Septembris. W Mitawie niedziel trzy zmieszkawszy, polując z wielką moją uciechą i zabawiając się z księciem imć Wiśniowieckim, po komplanacji onego z nami wyjechałem do Tylży 28 Septembris i stanąłem tu w Tylży 4 Octobris.
Na imieninach żony mojej w dzień Teresy świętej kolacją dałem, na której był ip. hetman z jejmością, iksiądz biskup wileński, ip. Komorowski wojewoda brzeski z jej mością, ip. Grotus kasztelan żmudzki, ip. Grotus wojewoda inflancki, ip. Potocka podstolina w. księstwa lit., ip. Kryszpinowa starościna orszańska,
przerzynającéj, ustąpiłem i szedłem Inflantami szwedzkiemi bezpiecznie aż do Mitawy, gdzie stanąłem 7 Septembris. W Mitawie niedziel trzy zmieszkawszy, polując z wielką moją uciechą i zabawiając się z księciem imć Wiśniowieckim, po komplanacyi onego z nami wyjechałem do Tylży 28 Septembris i stanąłem tu w Tylży 4 Octobris.
Na imieninach żony mojéj w dzień Teresy świętéj kolacyą dałem, na któréj był jp. hetman z jejmością, jksiądz biskup wileński, jp. Komorowski wojewoda brzeski z jéj mością, jp. Grotus kasztelan żmudzki, jp. Grotus wojewoda inflancki, jp. Potocka podstolina w. księstwa lit., jp. Kryszpinowa starościna orszańska,
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 132
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
tak wielkiej sumy w samym złocie nie ma. Uważaliśmy i to, że brat mój pułkownik, zbytnie ufając księciu łowczemu koronnemu, pierwej sumę 2000 czerw, zł na zastaw Dobrynia daje, aniżeli od niego prawo zastawne i inwentarz tego folwarku bierze. A że brat mój pisał do mnie, żepost tertiam augusti, imieninach solennych królewskich — podczas których
barzo wspaniały, kilkakroć sto tysięcy złotych kosztujący, na kępie między Pragą a Warszawą był fejerwerk — ma jechać do Goślic, więc tak z Falińskim uradziliśmy, aby towarzyszowi księcia łowczego koronnego powiedział, iż ponieważ nie ma w złocie czterech tysięcy czerw, zł, a względem monety nie ma od
tak wielkiej sumy w samym złocie nie ma. Uważaliśmy i to, że brat mój pułkownik, zbytnie ufając księciu łowczemu koronnemu, pierwej sumę 2000 czerw, zł na zastaw Dobrynia daje, aniżeli od niego prawo zastawne i inwentarz tego folwarku bierze. A że brat mój pisał do mnie, żepost tertiam augusti, imieninach solennych królewskich — podczas których
barzo wspaniały, kilkakroć sto tysięcy złotych kosztujący, na kępie między Pragą a Warszawą był fejerwerk — ma jechać do Goślic, więc tak z Falińskim uradziliśmy, aby towarzyszowi księcia łowczego koronnego powiedział, iż ponieważ nie ma w złocie czterech tysięcy czerw, zł, a względem monety nie ma od
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 416
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
memu pieniędzy na kupienie tych koni.
Wysłałem tedy i te konie, i szor, jakom wyżej wyraził, paradny darowany bratu memu do Motykał, a sam mało co w Rasnej zabawiwszy, pospieszyłem do Białej na imieniny śp. księcia imci chorążego wielkiego W. Ks. Lit., Radziwiłła. Po których imieninach, będąc zapozwanym o komisję wohyńską od mieszczan tamecznych na sądy sejmowe, pojechałem prosto do Warszawy z Białej, w kompanii z nieboszczykiem Borzęckim, strażnikiem brzeskim, Paszkowskim, generałem adiutantem, i z Estką, pasierzbem Mieczyńskiego, skarbnika zakroczymskie-
go. Z owego zatem nieukontentowania, które poniosłem od brata mego pułkownika, nie
memu pieniędzy na kupienie tych koni.
Wysłałem tedy i te konie, i szor, jakom wyżej wyraził, paradny darowany bratu memu do Motykał, a sam mało co w Rasnej zabawiwszy, pospieszyłem do Białej na imieniny śp. księcia jmci chorążego wielkiego W. Ks. Lit., Radziwiłła. Po których imieninach, będąc zapozwanym o komisję wohyńską od mieszczan tamecznych na sądy sejmowe, pojechałem prosto do Warszawy z Białej, w kompanii z nieboszczykiem Borzęckim, strażnikiem brzeskim, Paszkowskim, generałem adiutantem, i z Estką, pasierzbem Mieczyńskiego, skarbnika zakroczymskie-
go. Z owego zatem nieukontentowania, które poniosłem od brata mego pułkownika, nie
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 427
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, o siedem mil od Kowna, prosząc, aby mi in vim mającej płaconej mi być sumy na święty Jerzy, anticipative wypłacił dwa tysiące tynfów. Jakoż Chełchowski, ekskuzując się, że więcej naprędce nie ma, przysłał mi tysiąc sześćset tynfów.
Te tedy odebrawszy pieniądze, by wszy na święty Józef w Bobcinie na imieninach Próżora, wojskiego kowieńskiego, szwagra mego, potem w kilka dni wyjechałem do Drezna obracając trakt na Białystok. Droga najgorsza wtenczas była, same rozciecze. Gdy zatem przyjechałem do Białegostoku, dowiedziałem się, że Pac, pisarz lit., już więcej jak od trzech niedziel pojechał do Drezna, gdy tam jadąc
, o siedem mil od Kowna, prosząc, aby mi in vim mającej płaconej mi być sumy na święty Jerzy, anticipative wypłacił dwa tysiące tynfów. Jakoż Chełchowski, ekskuzując się, że więcej naprędce nie ma, przysłał mi tysiąc sześćset tynfów.
Te tedy odebrawszy pieniądze, by wszy na święty Józef w Bobcinie na imieninach Prozora, wojskiego kowieńskiego, szwagra mego, potem w kilka dni wyjechałem do Drezna obracając trakt na Białystok. Droga najgorsza wtenczas była, same rozciecze. Gdy zatem przyjechałem do Białegostoku, dowiedziałem się, że Pac, pisarz lit., już więcej jak od trzech niedziel pojechał do Drezna, gdy tam jadąc
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 638
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
się należycie wyżywili, ale też — odbywając punktualnie pańszczyznę — po kilka talerów bitych pieniędzy sobie nazbierali.
Tymczasem następował święty Jan, imieniny Branickiego, hetmana wielkiego koronnego, mego dobrodzieja. Pojechałem tedy z żoną moją na te imieniny do Białegostoku, gdzie wielki konkurs był gości. Hetman nas łaskawie przyjął. Był na tych imieninach Broglio, poseł francuski, który się niedobrze z grafem Brylem, ministrem królewskim, komportował, a przez to i hetman wielki koronny jako przyjaciel francuski niedobrze się z tymż grafem Brylem, a zatem z dworem komportował.
Graf Bryl miał oprócz innych swoich racji i tę prywatną niechęć do Brogliego, posła francuskiego, że poseł
się należycie wyżywili, ale też — odbywając punktualnie pańszczyznę — po kilka talerów bitych pieniędzy sobie nazbierali.
Tymczasem następował święty Jan, imieniny Branickiego, hetmana wielkiego koronnego, mego dobrodzieja. Pojechałem tedy z żoną moją na te imieniny do Białegostoku, gdzie wielki konkurs był gości. Hetman nas łaskawie przyjął. Był na tych imieninach Broglio, poseł francuski, który się niedobrze z grafem Brylem, ministrem królewskim, komportował, a przez to i hetman wielki koronny jako przyjaciel francuski niedobrze się z tymż grafem Brylem, a zatem z dworem komportował.
Graf Bryl miał oprócz innych swoich racji i tę prywatną niechęć do Brogliego, posła francuskiego, że poseł
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 820
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, zapewne by był i Pragę wziął, i wszystkich by tam zabrał. Ale generał Daun tak dobrze dysponował tę batalią,
że król pruski po długiej i krwawej bitwie musiał barzo przegrać. Ta batalia była dziesiątego dnia iunii. Musiał zatem król pruski i od oblężenia Pragi odstąpić, i potem nieprędko mógł się poprawić.
Po imieninach hetmańskich, jak do mnie pisał kasztelan witebski, ojczym żony mojej, abym przyjeżdżał i odebrał należący posag żenie mojej dwadzieścia tysięcy, tak zabawiwszy tydzień jeszcze w Białymstoku, stamtąd prosto pojechałem do Wilna, gdzie miała mi być suma liczona. Nim zaś w tę drogę z Białegostoku wyjechałem, tedy tamże w
, zapewne by był i Pragę wziął, i wszystkich by tam zabrał. Ale generał Daun tak dobrze dysponował tę batalią,
że król pruski po długiej i krwawej bitwie musiał barzo przegrać. Ta batalia była dziesiątego dnia iunii. Musiał zatem król pruski i od oblężenia Pragi odstąpić, i potem nieprędko mógł się poprawić.
Po imieninach hetmańskich, jak do mnie pisał kasztelan witebski, ojczym żony mojej, abym przyjeżdżał i odebrał należący posag żenie mojej dwadzieścia tysięcy, tak zabawiwszy tydzień jeszcze w Białymstoku, stamtąd prosto pojechałem do Wilna, gdzie miała mi być suma liczona. Nim zaś w tę drogę z Białegostoku wyjechałem, tedy tamże w
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 821
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
aby zabiegając temu, żeby Rzplta Polska nie była implikowana w tę wojnę pruską z Austriakami i Moskwą jako neutralna, aby, mówię, senatorowie, strzegąc się tej wojny, a utrzymując neutralność, manifest zanieśli, który był w krótkich terminach napisany, samą tylko neutralność oświadczający, i gdy na czytanie tego projektu senatorowie na tych imieninach w wielkiej liczbie przytomni zebrali się i pokój zamknęli, tedy po przeczytaniu prosili, aby podpisy do dalszego czasu suspendować, wpóki się w większej liczbie nie zjadą, alias rzetelnie mówiąc, nie chcieli się podpisywać. Hetman tedy wielki koronny, wiedząc, że ja do Wilna mam jechać, pisał przeze mnie do księcia Radziwiłła,
aby zabiegając temu, żeby Rzplta Polska nie była implikowana w tę wojnę pruską z Austriakami i Moskwą jako neutralna, aby, mówię, senatorowie, strzegąc się tej wojny, a utrzymując neutralność, manifest zanieśli, który był w krótkich terminach napisany, samą tylko neutralność oświadczający, i gdy na czytanie tego projektu senatorowie na tych imieninach w wielkiej liczbie przytomni zebrali się i pokój zamknęli, tedy po przeczytaniu prosili, aby podpisy do dalszego czasu suspendować, wpóki się w większej liczbie nie zjadą, alias rzetelnie mówiąc, nie chcieli się podpisywać. Hetman tedy wielki koronny, wiedząc, że ja do Wilna mam jechać, pisał przeze mnie do księcia Radziwiłła,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 821
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
dalszy czas pojedynek odłożył. Z tą relacją gdy powrócił Starowolski, tedy uprosiwszy z sobą pułkownika Paszkowskiego i wstąpiwszy do Zbirohów, a tam wezwawszy miłosierdzia Pana Jezusa Nazareńskiego cudami słynącego i uprosiwszy także do kompanii Jacka Paszkowskiego, strażnikowicza polnego lit., pojechaliśmy razem do Motykał. W Motykałach spodziewając się, że z Wołczyna po imieninach księcia kanclerza Bystry będzie mieć wielką asystencją, poczęliśmy i my spraszać przyjaciół, a najpierwej uprosiliśmy Borzęckiego, strażnika brzeskiego, człeka i serca dobrego, i przytomnego w dobrym zdaniu, ale w tak nagłym czasie nie mogliśmy wielkiej kompanii zebrać. Zebraliśmy jednak, ile można było, gdzie i brat nasz Wacław
dalszy czas pojedynek odłożył. Z tą relacją gdy powrócił Starowolski, tedy uprosiwszy z sobą pułkownika Paszkowskiego i wstąpiwszy do Zbirohów, a tam wezwawszy miłosierdzia Pana Jezusa Nazareńskiego cudami słynącego i uprosiwszy także do kompanii Jacka Paszkowskiego, strażnikowicza polnego lit., pojechaliśmy razem do Motykał. W Motykałach spodziewając się, że z Wołczyna po imieninach księcia kanclerza Bystry będzie mieć wielką asystencją, poczęliśmy i my spraszać przyjaciół, a najpierwej uprosiliśmy Borzęckiego, strażnika brzeskiego, człeka i serca dobrego, i przytomnego w dobrym zdaniu, ale w tak nagłym czasie nie mogliśmy wielkiej kompanii zebrać. Zebraliśmy jednak, ile można było, gdzie i brat nasz Wacław
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 846
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
To jest był Rogaliński, opat cystersów wistyckich, wielki estymator bratowej mojej pułkownikowej, który dosłyszawszy się o tych fomentach księcia kanclerza, prokurował u Wołłowicza, biskupa łuckiego, inhibicją pod wielkimi klątwami i pod winą tysiąca czerw, zł na obie strony wyzwane, aby nie pojedynkowały z sobą. A druga: był na tychże imieninach w Wołczynie Nietyksą, skarbnik parnawski, wielki mój przyjaciel, który córkę swoją już w myśli destynował wydać za pułkownika Paszkowskiego. Szło mu tedy o to, ażeby, strzeż Boże między stronami bitwy, nie był przyszły zięć jego w niebezpieczeństwie.
Nie wiedzieliśmy naówczas o tych dwóch okolicznościach, a z miłosierdzia boskiego mieliśmy
To jest był Rogaliński, opat cystersów wistyckich, wielki estymator bratowej mojej pułkownikowej, który dosłyszawszy się o tych fomentach księcia kanclerza, prokurował u Wołłowicza, biskupa łuckiego, inhibicją pod wielkimi klątwami i pod winą tysiąca czerw, zł na obie strony wyzwane, aby nie pojedynkowały z sobą. A druga: był na tychże imieninach w Wołczynie Nietyksą, skarbnik parnawski, wielki mój przyjaciel, który córkę swoją już w myśli destynował wydać za pułkownika Paszkowskiego. Szło mu tedy o to, ażeby, strzeż Boże między stronami bitwy, nie był przyszły zięć jego w niebezpieczeństwie.
Nie wiedzieliśmy naówczas o tych dwóch okolicznościach, a z miłosierdzia boskiego mieliśmy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 847
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986