— usta i smakiem swym nasycają kiszki; Drugie albo nic, albo płonę rodzą szyszki. Jak się pięknie w orzeszku jądro zaskorupi! Lecz pozór smak przechodzi, skoro go rozłupi; Czasem też będzie i czczy. Jeśli się to przyda Naturze, nikt się pewnie za fraszki nie wstyda, Gdy prócz papieru tylko a prócz inkaustu, Jeśli ją mądry zgryzie, nie znajdzie w niej gustu. Trzeba znać rodzaj bedłek, kto chce grzyby zbierać, Bo jedne tuczą, trzeba od drugich umierać; Kto błazen, ten nie ujdzie pewnie samołówki: Insze rydze i biele, a insze wężówki. Wżdy i tych bez potrzeby Bóg w lesie nie sadzi,
— usta i smakiem swym nasycają kiszki; Drugie albo nic, albo płonę rodzą szyszki. Jak się pięknie w orzeszku jądro zaskorupi! Lecz pozór smak przechodzi, skoro go rozłupi; Czasem też będzie i czczy. Jeśli się to przyda Naturze, nikt się pewnie za fraszki nie wstyda, Gdy prócz papieru tylko a prócz inkaustu, Jeśli ją mądry zgryzie, nie znajdzie w niej gustu. Trzeba znać rodzaj bedłek, kto chce grzyby zbierać, Bo jedne tuczą, trzeba od drugich umierać; Kto błazen, ten nie ujdzie pewnie samołówki: Insze rydze i biele, a insze wężówki. Wżdy i tych bez potrzeby Bóg w lesie nie sadzi,
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 14
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
nieborak zasmucił; Więc pomyśli: kiedy być nie możesz żołnierzem, Bądź, miły synu, księdzem i baw się pacierzem. Idą potem, gdzie w piętra budowane teki Prezentują uczonych ksiąg biblioteki. Poda mu ociec jednę, a sam drugą czyta; Nie liźnie Piotrowskiego, dopieroż Tacyta: Widzi czarne na białym, okrom inkaustu A papieru nic więcej, tyleż do ksiąg gustu. Kiedy ani żołnierza, ani księdza syna Nie mogę, niech mam, rzecze ociec, dworzanina. Lamus każe otworzyć. Tam różne bławaty, Futra, obicia, drogie dworskie aparaty, Srebra potem, klejnoty, szpalery, kobierce. I do tych mu się najmniej nie
nieborak zasmucił; Więc pomyśli: kiedy być nie możesz żołnierzem, Bądź, miły synu, księdzem i baw się pacierzem. Idą potem, gdzie w piętra budowane teki Prezentują uczonych ksiąg biblijoteki. Poda mu ociec jednę, a sam drugą czyta; Nie liźnie Piotrowskiego, dopieroż Tacyta: Widzi czarne na białym, okrom inkaustu A papieru nic więcej, tyleż do ksiąg gustu. Kiedy ani żołnierza, ani księdza syna Nie mogę, niech mam, rzecze ociec, dworzanina. Lamus każe otworzyć. Tam różne bławaty, Futra, obicia, drogie dworskie aparaty, Srebra potem, klejnoty, szpalery, kobierce. I do tych mu się najmniej nie
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 144
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
jakoby najsubtelniejszą arlekina transakcyją.
Jacek: Porwaniż diabłu z takimi dworów swoich obyczajami, ja dziecię swoje wolę mieć przy sobie podciwe.
Wincenty: Nie zawadzi, choć się i na czas przejedzie, dobre wychowanie i błogosławieństwo rodzicielskie ma Bóg w każdym uszczyrbku i niebezpieczeństwie pod ręką łaskawie, jako o tym napisano: Od inkaustu litery i sztychy, A od farb pozór biorą kopersztychy, Ale z niecnoty nie weźmie nic człowiek, Byle tylko był godzien Boskich powiek. OBYCZAJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ
– Kłaniam, Mcia Dobrodziejko, i w dobrach WMć Pani kładę krydkę na znak rotmistrza mojego.
– Zmiłuj się, Mci Bracie, nie czyń tego. Jestem sierota
jakoby najsubtelniejszą arlekina transakcyją.
Jacek: Porwaniż dyjabłu z takimi dworów swoich obyczajami, ja dziecię swoje wolę mieć przy sobie podciwe.
Wincenty: Nie zawadzi, choć się i na czas przejedzie, dobre wychowanie i błogosławieństwo rodzicielskie ma Bóg w każdym uszczyrbku i niebezpieczeństwie pod ręką łaskawie, jako o tym napisano: Od inkaustu litery i sztychy, A od farb pozór biorą kopersztychy, Ale z niecnoty nie weźmie nic człowiek, Byle tylko był godzien Boskich powiek. OBYCZAJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ
– Kłaniam, Mcia Dobrodziejko, i w dobrach WMć Pani kładę krydkę na znak rotmistrza mojego.
– Zmiłuj się, Mci Bracie, nie czyń tego. Jestem sierota
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 280
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
drugą w drugie, tak aby snureczki z uszu wisiały Jeno się szamotać koń pocznie w rękach kowalskich, kuski owe poczną w O Sekretach różnych
uszach kołatać koń zadumiawszy się, jak wryty wstanie. Albo też kleszczami za wargę, lub za uszy konia wziąwszy, będzie spokojnym. Hippica Jak atrament różny zrobić.
Atramentu albo inkaustu zrobienia sposób. Wziąwszy prawdziwego galasu w moździerzu utłuc go na delikatny proch, a raczej na pył; przydać część trzecią koperwasu także na proch stłuczonego, wlać do tych materyj wedy a najlepiej gdy deszczową: to wszytko przystawić do ognia, lub na cieple postawić, prędko będziesz miał, bo w kilku godzinach atrament; który
drugą w drugie, tak aby snureczki z uszu wisiały Ieno się szamotać koń pocznie w rękach kowalskich, kuski owe poczną w O Sekretach rożnych
uszach kołatać koń zadumiawszy się, iak wryty wstanie. Albo też klesżczami za wargę, lub za uszy konia wziowszy, będzie spokoynym. Hippica Iak atrament rożny zrobić.
Atramentu albo inkaustu zrobienia sposob. Wziowszy prawdziwego galasu w mozdzierzu utłuc go na delikatny proch, a raczey na pył; przydać część trzecią koperwasu także na proch stłuczonego, wlać do tych materyi wedy a naylepiey gdy deszczową: to wszytko przystawić do ognia, lub na cieple postawić, prętko będziesz miał, bo w kilku godźinach atrament; ktory
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 522
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Michał Nostradamus Medyk i Astrolog wieku 16 pochowany w ścienie, połową na Cmętarzu, a połową w Kościele, z racyj, iż nie wiedziano: czy to był Prorok czyli czarnoksiężnik. Zakonnicy tameczni twierdzą, ex Actis Klasztoru, że widząc świata skazitelność sam się kazał żywcem w grobie tym zamknąć, wziąwszy oliwy do lampy, inkaustu, papieru, piór. Ma tam swój nadgrobek wszystkim wiadomy. Nostra damus etc Tu jest sławne i Starożytne Miasto MASSILIA, vulgo Marsilia z swemi Przedmieściami obmurowanemi, Gallom i Kartagińczykom nad morzem przedtym resistens, za to uprzywilejowana od Rzymian Respublica Massilensis. Prawa i nauki tu kwitneły. Założone wtedy, kiedy u Macedonów Astyaks,
Michał Nostradamus Medyk y Astrolog wieku 16 pochowany w scienie, połową na Cmętarzu, a połową w Kościele, z racyi, iż nie wiedziano: czy to był Prorok czyli czarnoksiężnik. Zakonnicy tameczni twierdzą, ex Actis Klasztoru, że widząc swiata skazitelność sam się kazał żywcem w grobie tym zamknąć, wziąwszy oliwy do lampy, inkaustu, pápieru, pior. Ma tam swoy nadgrobek wszystkim wiádomy. Nostra damus etc Tu iest sławne y Starożytne Miasto MASSILIA, vulgo Marsilia z swemi Przedmieściami obmurowanemi, Gallom y Kartágińczykom nad morzem przedtym resistens, za to uprzywileiowana od Rzymian Respublica Massilensis. Prawa y nauki tu kwitneły. Założone wtedy, kiedy u Macedonow Astyax,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 192
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
niżej. Jeżeli brzegi formek niskie/ możesz je woskiem do koła oblepić/ a tak więcej karuku nalawszy/ mocniejsze twarzyczki mieć będziesz. Niech potym uschnie w cieniu. Tak jako widzisz/ nie mało tego oraz nalać możesz. Potym je w okrągi srebrne abo mosiężne oprawisz. Piękne są czarne/ a robią się, trochę inkaustu do karuku przylawszy. Otoli także chędogie mieć będziesz/ gdy troszynkę szafranu przymieszawszy żółtawo/ (barzo jednak blado) karuk zaprawisz. A potym gdy się już na formeczce zsiądzie/ trochę inkaustu tu i owdzie przydasz; albo tez już po odjęciu formki/ z tyłu inkaustem ręce na przykład i twarz nasmarujesz/ będzie bowiem
niżey. Ieżeli brzegi formek niskie/ możesz ie woskiem do kołá oblepić/ á ták więcey káruku náláwszy/ mocnieysze twarzyczki mieć będźiesz. Niech potym uschnie w ćieniu. Ták iáko widźisz/ nie máło tego oraz náláć możesz. Potym ie w okrągi srebrne ábo mośiężne opráwisz. Piękne są czarne/ á robią się, trochę inkáustu do káruku przyláwszy. Otoli tákze chędogie mieć będźiesz/ gdy troszynkę száfránu przymieszáwszy żołtáwo/ (bárzo iednák bládo) káruk zapráwisz. A potym gdy się iuż ná formeczce zśiądźie/ trochę inkáustu tu i owdźie przydász; álbo tez iuż po odięćiu formki/ z tyłu inkáustem ręce ná przykłád i twárz násmáruiesz/ będźie bowiem
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 117
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
mało tego oraz nalać możesz. Potym je w okrągi srebrne abo mosiężne oprawisz. Piękne są czarne/ a robią się, trochę inkaustu do karuku przylawszy. Otoli także chędogie mieć będziesz/ gdy troszynkę szafranu przymieszawszy żółtawo/ (barzo jednak blado) karuk zaprawisz. A potym gdy się już na formeczce zsiądzie/ trochę inkaustu tu i owdzie przydasz; albo tez już po odjęciu formki/ z tyłu inkaustem ręce na przykład i twarz nasmarujesz/ będzie bowiem jak z żółwiowej kości. Przydatek. Jeżeli nie wiesz jako się robią Obrazki karukowe; wiedz iż takim sposobem: Karuk rozpuściwszy/ przecedziwszy/ (miawszy blachę grubo wysztychowaną/ na której jest obrazek
máło tego oraz náláć możesz. Potym ie w okrągi srebrne ábo mośiężne opráwisz. Piękne są czarne/ á robią się, trochę inkáustu do káruku przyláwszy. Otoli tákze chędogie mieć będźiesz/ gdy troszynkę száfránu przymieszáwszy żołtáwo/ (bárzo iednák bládo) káruk zapráwisz. A potym gdy się iuż ná formeczce zśiądźie/ trochę inkáustu tu i owdźie przydász; álbo tez iuż po odięćiu formki/ z tyłu inkáustem ręce ná przykłád i twárz násmáruiesz/ będźie bowiem iák z żołwiowey kośći. Przydatek. Ieżeli nie wiesz iako się robią Obrázki kárukowe; wiedz iż tákim sposobem: Káruk rospuśćiwszy/ przecedźiwszy/ (miáwszy bláchę grubo wysztychowáną/ ná ktorey iest obrazek
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 118
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
zdrów był/ i żadnego kurczu nie czuł/ ani bólu. Materia tedy gośćcu/ nie może być insza/ jedno tłusta/ oliwie podobna/ z której gorąco i ciepło/ lub przyrodzone/ lub też przeciwko przyrodzeniu będzie/ porusza parę i dym prędki/ gorący/ i podobny onym sadzóm/ które wiec palą Drukarze dla inkaustu: abo którą palą u nas w Rusi chłopi na wsiach/ i Malarzom przedają. A ta materia kiedy do głowy i do włosów przyjdzie/ tedy one plugawe i sprosne kołtuny rodzi na głowie; u chłopów nieinaczej jako rogi a u białychgłów jako czepce/ abo jamułki owe tureckie. jeśliż też niechce się wywić
zdrow był/ y żadnego kurcżu nie cżuł/ áni bolu. Máterya tedy gośćcu/ nie może bydź insza/ iedno tłusta/ oliwie podobna/ z ktorey gorąco y ćiepło/ lub przyrodzone/ lub też przećiwko przyrodzeniu będzie/ porusza parę y dym prędki/ gorący/ y podobny onym sádzóm/ ktore wiec palą Drukárze dla inkaustu: ábo ktorą palą v nas w Ruśi chłopi ná wśiách/ y Málárźom przedáią. A tá máterya kiedy do głowy y do włosow prziydźie/ tedy one plugáwe y sprosne kołtuny rodźi ná głowie; v chłopow nieináczey iáko rogi á v białychgłow iáko cżepce/ ábo iamułki owe tureckie. iesliż też niechce się wywić
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 204.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
moja zabawa w teraźniejszym więzieniu ten list, a że żadnych nie mamy prac, przy którychbyśmy się, pod czas mogli zapomnieć, to nas do żywego trapi. Gdyby też to pozwolenie, które sobie Stelej okupił, swoich Ziomków przez niektóre godziny widzieć, nic nam nie było sprawiło, tylko kilka arkuszy Papieru, inkaustu, i pióra, byłoby nam przecież już dość nieoszacowane, tegośmy bowiem za wiele pieniędzy nigdy dostapić nie mogli. Sidne, Steleja Ziomek i koligat na nasze nieszczęście w drugiej części miasta lokowany, i lubo nam się biednie powodzi, przecież się mizerniej jeszcze z nim dziać musi, gdy ze wszystkiego i z
moia zabawa w teraznieyszym więzieniu ten list, a że żadnych nie mamy prac, przy ktorychbyśmy śię, pod czas mogli zapomnieć, to nas do żywego trapi. Gdyby też to pozwolenie, ktore sobie Steley okupił, swoich Ziomkow przez niektore godziny widzieć, nic nam nie było sprawiło, tylko kilka arkuszy Papieru, inkaustu, i piora, byłoby nam przećież iuż dość nieoszacowane, tegośmy bowiem za wiele pieniędzy nigdy dostapić nie mogli. Sidne, Steleia Ziomek i koligat na nasze nieszczęście w drugiey częśći miasta lokowany, i lubo nam śię biednie powodzi, przećież śię mizerniey ieszcze z nim dziać muśi, gdy ze wszystkiego i z
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 92
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
z oną Udają niecnotliwym paskwilem je wroną, Choć do chrapliwej gęsi bardziej niż papugi Abo niż do przepiórki podobniejszy drugi. Aleć przyleci orzeł, wszytkich rzeczy sędzia, I rozezna od tego plugastwa łabędzia. 308. WODĘ WARZĄC, WODA BĘDZIE
Chceli poeta wiersz swój zaprawić do gustu, Niechaj wina przylewa nań do inkaustu, Gdyż na to poetowie zgadzają się starzy, Że o wodzie żadna rzecz dobrze się nie darzy. Głowa chce wina, przylej w kałamarz choć wody. Słysząc to, prosił mię pan jeden do gospody I zwietrzałym dla wierszów poczęstuje kwasem. W kałamarz, Dobrodzieju, rzekę, z koperwasem; A ja proszę, żeby
z oną Udają niecnotliwym paskwilem je wroną, Choć do chrapliwej gęsi bardziej niż papugi Abo niż do przepiórki podobniejszy drugi. Aleć przyleci orzeł, wszytkich rzeczy sędzia, I rozezna od tego plugastwa łabędzia. 308. WODĘ WARZĄC, WODA BĘDZIE
Chceli poeta wiersz swój zaprawić do gustu, Niechaj wina przylewa nań do inkaustu, Gdyż na to poetowie zgadzają się starzy, Że o wodzie żadna rzecz dobrze się nie darzy. Głowa chce wina, przylej w kałamarz choć wody. Słysząc to, prosił mię pan jeden do gospody I zwietrzałym dla wierszów poczęstuje kwasem. W kałamarz, Dobrodzieju, rzekę, z koperwasem; A ja proszę, żeby
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 178
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987