pole, Kiedy wzmiankę myślistwa czyniono przy stole, Każdy co swego powie wedle mody starej: Ten charty, drugi wyżły, a trzeci ogary; Nieprawdęć, byle kształtnie: tak zwykli myśliwi
I niech się przypowieści owej nikt nie dziwi, Że dwadzieścia myśliwych, dwadzieścia malarzów, Pogrzebnych kaznodziei tyleż, kopa łgarzów. Ale mój jałat, dzisiejszą wspomniawszy naukę, Wielkim głosem: „I jam też doma zabił sukę.” Pojźrą wszyscy po sobie, gdy tak rzekł wyraźnie, Aż ktoś: „Do czegożeś ją to tu przytknął, błaźnie?” A ów znowu jak z bicza, nie myślący siła: „Do płotu — pry —
pole, Kiedy wzmiankę myślistwa czyniono przy stole, Każdy co swego powie wedle mody starej: Ten charty, drugi wyżły, a trzeci ogary; Nieprawdęć, byle kształtnie: tak zwykli myśliwi
I niech się przypowieści owej nikt nie dziwi, Że dwadzieścia myśliwych, dwadzieścia malarzów, Pogrzebnych kaznodziei tyleż, kopa łgarzów. Ale mój jałat, dzisiejszą wspomniawszy naukę, Wielkim głosem: „I jam też doma zabił sukę.” Pojźrą wszyscy po sobie, gdy tak rzekł wyraźnie, Aż ktoś: „Do czegożeś ją to tu przytknął, błaźnie?” A ów znowu jak z bicza, nie myślący siła: „Do płotu — pry —
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 375
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
na czas dało.
Czterech rzeczy najbarziej pragnie białogłowa: Gładkości i z dostatkiem, szat, dobrego słowa. To jej świat, gdy się stroi, gdy za gładką mają, Gdy ma tyle ile chce, gdy jej dowierzają.
To czworo rycerskiego człeka hydzi prawie: Skępstwo a przytym kłamstwo, nieśmiałość, bezprawie. Jałat to a nie junak, kto niesprawiedliwy, W życiu marny, w potrzebie tchorz, w słowie fałszywy.
Cztery rzeczy ma mnich mieć co w klasztor wstępuje: Starać się aby spełnił to co obiecuje, Czynić to co mu każą, jeść to co mu dają, A nie być markotliwym, gdy napominają.
A tu
na czas dało.
Czterech rzeczy najbarziej pragnie białogłowa: Gładkości i z dostatkiem, szat, dobrego słowa. To jej świat, gdy się stroi, gdy za gładką mają, Gdy ma tyle ile chce, gdy jej dowierzają.
To czworo rycerskiego człeka hydzi prawie: Skępstwo a przytym kłamstwo, nieśmiałość, bezprawie. Jałat to a nie junak, kto niesprawiedliwy, W życiu marny, w potrzebie tchorz, w słowie fałszywy.
Cztery rzeczy ma mnich mieć co w klasztor wstępuje: Starać się aby spełnił to co obiecuje, Czynić to co mu każą, jeść to co mu dają, A nie być markotliwym, gdy napominają.
A tu
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 286
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Jako zaś powróciwszy do swoich szczęśliwie, Niech będzie wół po rogach, koń znaczny po grzywie, Niech się Polak po polsku, Włoch po włosku stroi: Głupi, kto postponuje strój ojczyzny swojej. Jeszczeż tym ujdzie, choć drwią, nie chodząc po swojsku, Co w polskim cudzoziemską modą służą wojsku; Ale ów jałat czemu opasał się szpadą, Idąc w pole z korzeniem byczym za gromadą? Przejechałem Francuzy, Niemce, Angle, Włochy: Botów nikt; wszyscy noszą trzewiki, pończochy. Czemuż Polacy, od nich wróciwszy z nauki, Odęte na czupryny wdziewają peruki? Dość by przez rok prezenty, że przyjechał z Pragi;
Jako zaś powróciwszy do swoich szczęśliwie, Niech będzie wół po rogach, koń znaczny po grzywie, Niech się Polak po polsku, Włoch po włosku stroi: Głupi, kto postponuje strój ojczyzny swojej. Jeszczeż tym ujdzie, choć drwią, nie chodząc po swojsku, Co w polskim cudzoziemską modą służą wojsku; Ale ów jałat czemu opasał się szpadą, Idąc w pole z korzeniem byczym za gromadą? Przejechałem Francuzy, Niemce, Angle, Włochy: Botów nikt; wszyscy noszą trzewiki, pończochy. Czemuż Polacy, od nich wróciwszy z nauki, Odęte na czupryny wdziewają peruki? Dość by przez rok prezenty, że przyjechał z Pragi;
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 40
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987