kiedy to nawiedzi Miejsce swoje/ i wieszcze dawa odpowiedzi W Echo podrzeżniającej. Jakoż i tu była Dziś po ranu/ ale się na Fest pospieszyła Z Bogi do Etiopów. Tylkoż mi dla ciebie Wiedząc po co/ i w jakiej przyszłaś tu potrzebie/ Pewne dała nauki. Wielo tu doródnych Buków/ dębów/ jesionów. Wiele ziół ogródnych/ Nardów/ fiołek/ piwonij/ żadnemu ćwiczeniu/ Ale oprócz samemu w innych przyrodzeniu/ Widzieć po swych gałęziach jabłka wisząc śliczne/ Pomarancze/ Cytryny/ i inne roźliczne Frukty nam tu nieznane. Pachniące Oliwy Cedry/ Bobki. A po nich niesłychane dziwy/ Zielone się wieszając soje/ i papugi
kiedy to náwiedzi Mieysce swoie/ y wieszcze dawa odpowiedzi W Echo podrzeżniáiącey. Iákoż y tu byłá Dzis po ránu/ ále się ná Fest pospieszyłá Z Bogi do Ethyopow. Tylkoż mi dla ciebie Wiedząc po co/ y w iákiey przyszłáś tu potrzebie/ Pewne dáłá náuki. Wielo tu dorodnych Bukow/ dębow/ iesionow. Wiele zioł ogrodnych/ Nárdow/ fiołek/ piwoniy/ żadnemu ćwiczeniu/ Ale oprocz sámemu w innych przyrodzeniu/ Widzieć po swych gáłęziách iábłká wisząc śliczne/ Pomáráncze/ Cytryny/ y inne roźliczne Frukty nam tu nieznáne. Pachniące Oliwy Cedry/ Bobki. A po nich niesłycháne dziwy/ Zielone się wieszáiąc soie/ y pápugi
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 118
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
pieszo, konno, zbrojny i niezbrojny, Lub w polu lubo w szrankach, spatrzyć z tobą wojny”. PIEŚŃ XXIV.
XCVIII.
Ale ato już na się krzyczą i wołają Z wielkiem gniewem i srogich mieczów dobywają, Jako wiatr, który z razu ledwie że co dmucha, A potem z gruntu dębów i jesionów rucha I ciemny proch i piasek aż pod niebo niesie, Potem drzewa wysokie wali w gęstem lesie, Domy w polu obala i wichry szalone I grad niesie i bije trzody rozprószone.
XCIX.
Dwu pogan, którem równych świat nie miał, zagrzane, Śmiałe serca i siły niewypowiedziane, Odprawują straszliwy czyn surowej wojny I bój
pieszo, konno, zbrojny i niezbrojny, Lub w polu lubo w szrankach, spatrzyć z tobą wojny”. PIEŚŃ XXIV.
XCVIII.
Ale ato już na się krzyczą i wołają Z wielkiem gniewem i srogich mieczów dobywają, Jako wiatr, który z razu ledwie że co dmucha, A potem z gruntu dębów i jesionów rucha I ciemny proch i piasek aż pod niebo niesie, Potem drzewa wysokie wali w gęstem lesie, Domy w polu obala i wichry szalone I grad niesie i bije trzody rozprószone.
XCIX.
Dwu pogan, którem równych świat nie miał, zagrzane, Śmiałe serca i siły niewypowiedziane, Odprawują straszliwy czyn surowej wojny I bój
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 255
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905