prawo w-tym światowe, Kazał ich odprowadzić. Skąd nowu gotowe Oświezieją rankory. Noc nad zwyczaj była Ciemna tedy, i jako w-gruby wór zaszyła Świat niezmierny: gdy zewsząd do szturmu przypuszczą, I Orda i Kozacy, lako w-gestą puszczą. Zawali je EoJus, otworzywszy geby Wiatrom wszytkim, i tu w-puł jesiony i deby Duże łamie, tam buki i wielkie modrzewy, Swoją nie ubłaganą furią i gniewy, Zgruntów samych wywraca: z-kąd przyległe Sioła Strach ogarnie, a ruszyć żadną miarą czoła Tym zapedem nie mogąc, na Zamkowe tyły I Miasto wysfworują wszytkie swoje siły. Gdzie od Stawu Piechota Zuater tamtych strzegła, A gwałtowi nie
prawo w-tym światowe, Kazáł ich odprowádźić. Zkąd nowu gotowe Oświeźieią rankory. Noc nad zwyczay była Ciemna tedy, i iako w-gruby wor zaszyła Świat niezmierny: gdy zewsząd do szturmu przypuszczą, I Orda i Kozacy, láko w-gestą puszczą. Zawali ie EoIus, otworzywszy geby Wiátrom wszytkim, i tu w-puł iesiony i deby Duże łamie, tam buki i wielkie modrzewy, Swoią nie ubłaganą furyą i gniewy, Zgruntow samych wywraca: z-kąd przyległe Sioła Strach ogarnie, á ruszyć żadną miarą czoła Tym zapedem nie mogąc, na Zamkowe tyły I Miasto wysfworuią wszytkie swoie siły. Gdźie od Stawu Piechota Zuater tamtych strzegła, A gwałtowi nie
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 68
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
pewne trapią znaki Z tej nowiny Cererę, gdy ją często jaki Strach znienagła zdeimuje, i w obcej krainie Mieszkający: w każdy sen Próżerpina ginie. Albo ostre w żywocie zda się nosić miecze, Albo że czarna chmura szatę jej powlecze. I nie z owocem drzewa Córki znak stracony, niepłodne wśród budynku widzi stać jesiony. Nawet nad wszelkie gaje był Laur ukochany. Panieńskiego mięszkania cierniem zdobiąc ściany: Ten przy samym korzeniu podcięty widziała, Każda prawie osobno gałążka leżała. Gdy się pyta przyczyny, Nimfy frasobliwe odpowiedzą: że z piekła jędze zażdrościwe Tę robotkę sprawiły. Wszytkie przewyższyła Znaki, i własną Maskę strachu nabawiła Twarzą: gdy się w
pewne trapią znáki Z tey nowiny Cererę, gdy ią często iáki Strách znienagłá zdeimuie, y w obcey kráinie Mieszkáiący: w każdy sen Prozerpiná ginie. Albo ostre w żywocie zda się nośić miecze, Albo że czarna chmurá szátę iey powlecze. Y nie z owocem drzewá Corki znak stracony, niepłodne wśrod budynku widźi stać iesiony. Náwet nád wszelkie gaie był Laur ukochany. Pánieńskiego mięszkánia ćierniem zdobiąc śćiány: Ten przy samym korzeniu podćięty widźiáłá, Káżda práwie osobno gáłążká leżáłá. Gdy sie pyta przyczyny, Nimfy frásobliwe odpowiedzą: że z piekłá iędze zażdrośćiwe Tę robotkę spráwiły. Wszytkie przewyższyłá Znáki, y włásną Máskę stráchu nábáwiłá Twarzą: gdy się w
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 30
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
lud lekki i przebrany: Który w dolinach skryty był/ objawił Naszym Syryiczyk jeden pojmany: A ci jechali drzewo wyprawować/ Z którego mieli Tarany budować. 75. Jeden drugiego wzajem napomina/ Aby robotę wskok odprawowali: Zaraz się walić głuchy las poczyna/ Cedry/ Cyprysy/ Topole rąbali. Ten buki twarde/ i jesiony ścina/ Ten wielkie sośnie/ i jedliny wali: Drudzy wysokie ciosali modrzewie/ Drudzy gałęzie ścinali na drzewie. 76. Świerki i dęby ogromne spadały/ Pod same prawie niebo wyniesione: Co się piorunom nie raz opierały/ I nic niedbały na wiatry szalone. Leśne Driady w pole uciekały/ Gwałtem z ojczyzny miłej
lud lekki y przebrány: Ktory w dolinach skryty był/ obiáwił Nászym Syryiczyk ieden poimány: A ći iecháli drzewo wypráwowáć/ Z ktorego mieli Tarány budowáć. 75. Ieden drugiego wzáiem nápomina/ Aby robotę wskok odpráwowáli: Záraz się wálić głuchy lás poczyna/ Cedry/ Cyprysy/ Topole rąbáli. Ten buki twárde/ y ieśiony śćina/ Ten wielkie sośnie/ y iedliny wáli: Drudzy wysokie ćiosáli modrzewie/ Drudzy gáłęźie śćináli ná drzewie. 76. Swierki y dęby ogromne spadáły/ Pod sáme práwie niebo wynieśione: Co się piorunom nie raz opierały/ Y nic niedbáły ná wiatry szalone. Leśne Dryády w pole vćiekáły/ Gwałtem z oyczyzny miłey
Skrót tekstu: TasKochGoff
Strona: 76
Tytuł:
Goffred abo Jeruzalem wyzwolona
Autor:
Torquato Tasso
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618