czasem szczędzić trzeba; kto go szczędzi na dnie, Już późno: co najgorsze na spodek upadnie. I nie tylko, że będzie w swej starości kusy, Lecz, co gorsza, stoczywszy wino, same fusy. 131 (P). INSZE JEST NARODZENIE, INSZE ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE
Na Boże Narodzenie poszedłem zwyczajnie Na jutrznią; aż mi wołu wywiedziono z stajnie. „Ktoś fortuny próbował — rzekę do czeladzi — Aza, pożartowawszy, nazad odprowadzi.” Lecz kiedy onym żartom już mija dzień czwarty, Wołu przecie nie widać, diabeł to, nie żarty. Posyłam tu i ówdzie, ali mi pospołu I chłopa sąsiedzkiego prowadzą, i
czasem szczędzić trzeba; kto go szczędzi na dnie, Już późno: co najgorsze na spodek upadnie. I nie tylko, że będzie w swej starości kusy, Lecz, co gorsza, stoczywszy wino, same fusy. 131 (P). INSZE JEST NARODZENIE, INSZE ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE
Na Boże Narodzenie poszedłem zwyczajnie Na jutrznią; aż mi wołu wywiedziono z stajnie. „Ktoś fortuny próbował — rzekę do czeladzi — Aza, pożartowawszy, nazad odprowadzi.” Lecz kiedy onym żartom już mija dzień czwarty, Wołu przecie nie widać, diaboł to, nie żarty. Posyłam tu i ówdzie, ali mi pospołu I chłopa sąsiedzkiego prowadzą, i
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 64
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
dlaczegóż mię krzywą po łacinie zową? Lecz wszytko uważywszy, niech się nikt nie dziwi: I drewno, i żelazo, często się gnąc, skrzywi. 347 (N). WIELKANOC MAZOWIECKA
Rok minął, z warszawskiego sejmu jadąc, prawie, Przyszło mi być na święta wielkonocne w Mławie. Tam, skoro mnie na jutrznią rany dzwon obudzi, Z ciężką biedą się cisnę w pełen kościół ludzi. Czy im to z dewocyjej, czy idzie z natury, Nie ma świat nabożniejszych, myślę, nad Mazury. Wszyscy pieszo, mówię to bez wszelkiej przymówki, A każdy z nich z ostrogą i z szablą bez wkuwki. Po cmentarzu kołacze i
dlaczegóż mię krzywą po łacinie zową? Lecz wszytko uważywszy, niech się nikt nie dziwi: I drewno, i żelazo, często się gnąc, skrzywi. 347 (N). WIELKANOC MAZOWIECKA
Rok minął, z warszawskiego sejmu jadąc, prawie, Przyszło mi być na święta wielkonocne w Mławie. Tam, skoro mnie na jutrznią rany dzwon obudzi, Z ciężką biedą się cisnę w pełen kościół ludzi. Czy im to z dewocyjej, czy idzie z natury, Nie ma świat nabożniejszych, myślę, nad Mazury. Wszyscy pieszo, mówię to bez wszelkiej przymówki, A każdy z nich z ostrogą i z szablą bez wkuwki. Po cmentarzu kołacze i
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 147
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, nie dając mu ani noża, ani widelec, nie goląc go, ale przystrzygając nożyczkami brodę. Taką tedy miałem od starosty starodubowskiego relacją.
Lubo rzecz partykularną, ale dla przykładu jak czasem niewinnie może być kto posądzony, zdaje mi się wyrazić, iż podczas świąt Bożego Narodzenia na pierwszy dzień, spiesząc rano na jutrznią do Wysockiego parafialnego kościoła z bratem moim, teraźniejszym pułkownikiem, przewłoczyliśmy koszule. Ja prędzej przewlókłszy się, jak leżała szpinka brata mego na stoliku, nie patrząc, jeżeli moją chłopiec wyjął z mojej koszuli, wziąłem braterską szpinkę, a brat mój nie znalazłszy swojej szpinki, rozumiał, że zginęła, i tak pojechaliśmy
, nie dając mu ani noża, ani widelec, nie goląc go, ale przystrzygając nożyczkami brodę. Taką tedy miałem od starosty starodubowskiego relacją.
Lubo rzecz partykularną, ale dla przykładu jak czasem niewinnie może być kto posądzony, zdaje mi się wyrazić, iż podczas świąt Bożego Narodzenia na pierwszy dzień, spiesząc rano na jutrznią do Wysockiego parafialnego kościoła z bratem moim, teraźniejszym pułkownikiem, przewłoczyliśmy koszule. Ja prędzej przewlókłszy się, jak leżała szpinka brata mego na stoliku, nie patrząc, jeżeli moją chłopiec wyjął z mojej koszuli, wziąłem braterską szpinkę, a brat mój nie znalazłszy swojej szpinki, rozumiał, że zginęła, i tak pojechaliśmy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 286
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
balwierz, na grzechowej ośle Przytarszy, drze, kogo Bóg do tej łaźnie pośle. Tu jeśli się cyrulik omylił musatem, Wżdy przestanie, lecz tamten wiecznym będzie katem; Tu zwierzchną tylko skórkę tępą brzytwą zrzyna, Tamten, sięgając dusze, bez końca poczyna. 19 (N). CIEMNA JUTRZNIA
Prosił nas ksiądz na jutrznią w Wielki Czwartek ciemną Miasto nieszporu; idę, idą goście ze mną. Siedzimy na paciorkach w kościele dość długo. „Ksiądz w plebanijej? — pytam klechy — a czemu go Dotąd nie masz?” Odpowie: „Śpi doma pijany.” Bodajże bieda wzięła te nasze plebany! Co raz to wymyślają w
balwierz, na grzechowej ośle Przytarszy, drze, kogo Bóg do tej łaźnie pośle. Tu jeśli się cyrulik omylił musatem, Wżdy przestanie, lecz tamten wiecznym będzie katem; Tu zwierzchną tylko skórkę tępą brzytwą zrzyna, Tamten, sięgając dusze, bez końca poczyna. 19 (N). CIEMNA JUTRZNIA
Prosił nas ksiądz na jutrznią w Wielki Czwartek ciemną Miasto nieszporu; idę, idą goście ze mną. Siedzimy na paciorkach w kościele dość długo. „Ksiądz w plebanijej? — pytam klechy — a czemu go Dotąd nie masz?” Odpowie: „Śpi doma pijany.” Bodajże bieda wzięła te nasze plebany! Co raz to wymyślają w
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 531
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
niedziel naprzykrzył post długi. W nowe szaty stroimy i siebie, i sługi. Nie śpi druga całą noc, gotując musztasie, Włosy trafiąc; rada by kram włożyła na się. Wyglądamy, rychło li wszyscy świtem razem Będziemy triumfować z śmierci z naszym Panem, Rychło li na wesołe alleluja kleszy Zakołacą; co żywo na jutrznią się spieszy. Aż nam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo; O mięsie myśląc, kwapi do stołu co żywo: I nabożeństwo z głowy wyleci, i kościół. Chce oraz powetować, co tak długo pościół: Żre drugi, potem pije, tka jako do woru; Ten chory, ów pijany, zapomni nieszporu
niedziel naprzykrzył post długi. W nowe szaty stroimy i siebie, i sługi. Nie śpi druga całą noc, gotując musztasie, Włosy trafiąc; rada by kram włożyła na się. Wyglądamy, rychło li wszyscy świtem razem Będziemy tryumfować z śmierci z naszym Panem, Rychło li na wesołe alleluja kleszy Zakołacą; co żywo na jutrznią się spieszy. Aż nam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo; O mięsie myśląc, kwapi do stołu co żywo: I nabożeństwo z głowy wyleci, i kościół. Chce oraz powetować, co tak długo pościół: Żre drugi, potem pije, tka jako do woru; Ten chory, ów pijany, zapomni nieszporu
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 573
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
tą złamaną szyją, Między czterma cnotami za temperancyją. I owszem, niech za twoją łaską to rzeczemy, Wielą cnot on cię przeszedł, na oko widziemy. Tyś musiał posty pościć, kiedyś był w klasztorze, A on się wychowawszy z dzieciństwa przy zborze, Jako żyw ich nie pościł; tyś na jutrznią wstawał I pacierześ papieskie o północy mawiał, A on choćby chciał był wstać w nocy na modlitwę, Musiałby był mieć pierwej z żoną o to bitwę. W prawdzie się dziwnie kochał, a z wielkiej miłości Chował ją jak skarb drogi, gdzieś w wielkiej skrytości. Na kazaniu wszytko nam przekładał co wiedział
tą złamaną szyją, Między czterma cnotami za temperancyją. I owszem, niech za twoją łaską to rzeczemy, Wielą cnot on cię przeszedł, na oko widziemy. Tyś musiał posty pościć, kiedyś był w klasztorze, A on się wychowawszy z dzieciństwa przy zborze, Jako żyw ich nie pościł; tyś na jutrznią wstawał I pacierześ papieskie o północy mawiał, A on choćby chciał był wstać w nocy na modlitwę, Musiałby był mieć pierwej z żoną o to bitwę. W prawdzie się dziwnie kochał, a z wielkiej miłości Chował ją jak skarb drogi, gdzieś w wielkiej skrytości. Na kazaniu wszytko nam przekładał co wiedział
Skrót tekstu: ChądzJRelKontr
Strona: 294
Tytuł:
Relacja
Autor:
Jan Chądzyński
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
żółtą niemoc. Wyłączony tedy od braciej osobną Celleczkę miał: przez wszytek czas żywota swego chleb z solą tylko pokarm jego był. Tak chorym będąc nigdy z bracią modlitwy nie opuścił/ nigdy we dnie nie spał: w nocy niż dał odpoczynek ciału/ zawsze z Pisma ś. cokolwiek rozmyslał. O pół nocy zawsze na Jutrznią wstawał. Barzo pilnie i ochotnie robótą się ręczną bawił/ tak iż jednego czasu brat niektóry ujrzawszy ręce jego/ od gwałtownej roboty skrwawione/ rzekł mu. Czemu tak Ojcze zbytnią pracą się trapisz/ osobliwie mając na się taką chorobę? abo się boisz żebyś przed Bogiem winy próżnowania nie popadł/ jeśli nie będziesz z
żołtą niemoc. Wyłączony tedy od braćiey osobną Celleczkę miał: przez wszytek czás żywotá swego chleb z solą tylko pokarm iego był. Ták chorym bedąc nigdy z bráćią modlitwy nie opusćił/ nigdy we dnie nie spał: w nocy niż dał odpoczynek ćiáłu/ záwsze z Pismá ś. cokolwiek rozmyslał. O puł nocy záwsze ná Iutrznią wstawał. Bárzo pilnie y ochotnie robótą sie ręczną báwił/ ták iż iednego czásu brát niektory vyrzawszy ręce iego/ od gwałtowney roboty skrwáwione/ rzekł mu. Czemu tak Oycze zbytnią pracą sie trapisz/ osobliwie máiąc ná się táką chorobę? ábo sie boisz żebyś przed Bogiem winy proznowánia nie popadł/ ieśli nie będźiesz z
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 107
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
wsi do drugiej/ żeby tam wedle zwyczaju Jutrznią i Mszą ś. miał. snadź sprawą szatańską/ tragiła się w drodze niwasta/ i przyszło do grzechu. Sprawiwszy to/ nie odwiódł go oskarżyciel sumnienie od cięzszego upadku/ abowiem więcej się na ludzki wstyd oglądając/ a niżli na pomstę Bożą/ wszedłdo Kościoła/ i Jutrznią odprawiwszy/ Mszą Z. zaczął Skoro po poświaceniu/ gołębica jako śnieg biała/ naco Kapłan patrzył/ na ołtarz się spuściła/ Krew Pańską z kielicha wypiła/ a noskiem Hostią wziąwszy odleciała. Widząc to Kapłan strowżyłsie barzo/ jednak Mszą skończył. Potym odśpiewawszy Laudes/ gdy drugą Mszą miał/ iż nie miał kto
wśi do drugiey/ żeby tám wedle zwyczáiu Iutrznią y Mszą ś. miał. snadź sprawą szátáńśką/ trágiłá sie w drodze niwástá/ y przyszło do grzechu. Spráwiwszy to/ nie odwiodł go oskárżyćiel sumnienie od ćięzszego vpadku/ ábowiem więcey sie na ludzki wstyd oglądáiąc/ á niżli ná pomstę Bożą/ wszedłdo Kośćiołá/ y Iutrznią odpráwiwszy/ Mszą S. záczął Skoro po poświaceniu/ gołębica iáko śnieg biała/ náco Kápłan pátrzył/ ná ołtarz sie spuśćiłá/ Krew Pańską z kielichá wypiłá/ á noskiem Hostyą wźiąwszy odlećiáłá. Widząc to Kápłan strowżyłsie barzo/ iednák Mszą skończył. Potym odśpiewawszy Laudes/ gdy drugą Mszą miał/ iż nie miał kto
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 129
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Zaduszny/ Czyściec/ Przykład II. Pragnąc być Diakonem ciężką mękę Czyścową cierpiał/ i brackich modlitw żądał. 250.
Mnich jeden Cistercien: Prefesji/ dobrze w Zakonie żywot swój prowadząc/ pokus i mizeryj żywota tego przez śmierć uszedł. Po zeszciu jego/ żakrystian tamtego Klasztoru nocy jednej czekając uderzenia zdegara dla dzwonienia na Jutrznią/ siedzał na łóżku. Alić on umarły brat jakoby żywy ubrany stanął przed nim i żałosnym głosem tak przerzekł do niego. Ojcze Zakrysta/ tam jest on brat nie dawno zmarły/ ale dla czegom co ciebie przyszedł proszę abyś chciał zrozoumieć. Ja bowiem będąc jeszcze w ciele/ chociaj przez łaskę Bożą czulem
Zaduszny/ Czyśćiec/ PRZYKLAD II. Prágnąc bydź Diákonem ćiężką mękę Czyścową ćierpiał/ y bráckich modlitw żądał. 250.
Mnich ieden Cistercien: Professiey/ dobrze w Zakonie żywot swoy prowádząc/ pokus y mizeriy żywotá tego przez śmierć vszedł. Po zeszćiu iego/ żákrystian támtego Klasztoru nocy iedney czekáiąc vderzenia zdegárá dla dzwonienia na Iutrznią/ śiedzał na łożku. Alić on vmárły brát iákoby żywy vbrány stánął przed nim y żáłosnym głosem ták przerzekł do niego. Oycze Zakrystá/ tam iest on brát nie dawno zmarły/ ále dla czegom co ćiebie przyszedł proszę ábyś chćiał zrozoumieć. Ia bowiem będąc iescze w ćiele/ choćiay przez łaskę Bozą czulem
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 270
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
służby ołtarzowej suspendował/ ale gdy przez Cmentarz szedł od umarłych zgromiony. 264.
PIotr Cluniaceński Opat powiedział/ iż kapłan niejaki na każdy dzień zwykł za umarłe Mszą miewać/ to jest Requiem a ternam. Ten gdy był u Biskupa oskarżony. Suspendował go od urzędu Kapłańskiego. Gdy tedy Biskup na wielkie święto szedłdo Kościoła na Jutrznią/ skoro wszedł na Cmentarz/ zdało mu się iż wszyscy umarli którzy na Cmentarzu pogrzebieni byli/ przeciwko niemu/ każdy wedle swego urzędu abo rzemiosła/ jakimi byli za żywota powstali mówiąc: Ten Biskup żadnej Mszy za nos nie miał/ a jeszcze nam i Kapelana naszego odjął. Lecz prawdziwie jeśli się nie polepszy/ umrze
służby ołtarzowey suspendował/ ále gdy przez Cmentarz szedł od vmárłych zgromiony. 264.
PIotr Cluniáceński Opát powiedźiał/ iż kápłan nieiáki ná káżdy dźień zwykł zá vmárłe Mszą miewáć/ to iest Requiem a ternam. Ten gdy był v Biskupá oskárżony. Suspendował go od vrzędu Kapłáńskiego. Gdy tedy Biskup ná wielkie święto szedłdo Kosćiołá ná Iutrznią/ skoro wszedł ná Cmentarz/ zdáło mu sie iż wszyscy vmárli ktorzy ná Cmentarzu pogrzebieni byli/ przećiwko niemu/ káżdy wedle swego vrzędu ábo rzemiosłá/ iákimi byli zá żywotá powstáli mowiąc: Ten Biskup żadney Mszy zá nos nie miał/ á iescze nam y Kápelaná naszego odiął. Lecz prawdźiwie iesli sie nie polepszy/ vmrze
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 293
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612