urzędnicy i obecnie mieszkający senatorowie postrzegać będą. Baliśmy się, aby nie praktykowali; otóż pod władzą marszałków i w regestrze ich być mają. Ci będą wiedzieli, kto i po co mieszka. Baliśmy się, aby dóbr Rzpltej im nie rozdawano, które nam tylko należą; otóż począwszy od wyższych aż do lichych kaduków, vetante hac constitutione nic trzymać nie mogą, owszem, i ci, co trzymają, utracą za tym postanowieniem. Ale powiada, że im jeszcze nie wzięto. — Pozów każdego jako nieosiadłego starostę; tedy egzekucją ujźrzysz, bo de facto panu brać to, na co przywilej dał, coś jest nieprzystojnego, i
urzędnicy i obecnie mieszkający senatorowie postrzegać będą. Baliśmy się, aby nie praktykowali; otóż pod władzą marszałków i w regestrze ich być mają. Ci będą wiedzieli, kto i po co mieszka. Baliśmy się, aby dóbr Rzpltej im nie rozdawano, które nam tylko należą; otóż począwszy od wyższych aż do lichych kaduków, vetante hac constitutione nic trzymać nie mogą, owszem, i ci, co trzymają, utracą za tym postanowieniem. Ale powiada, że im jeszcze nie wzięto. — Pozów każdego jako nieosiadłego starostę; tedy egzekucyą ujźrzysz, bo de facto panu brać to, na co przywilej dał, coś jest nieprzystojnego, i
Skrót tekstu: RespCenzCz_III
Strona: 325
Tytuł:
Respons przeciwko niejakiemu cenzorowi
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
wyjechała aż do Kozienic, Pospolite zaś ruszenia różnie się rozjechali, złożywszy sobie sądy pour le 4eme de Janvier w Warszawie, gdzie marszałkiem tenże p. pisarz, któremu dano sto tysięcy intraty z dóbr całego domu pp. Prażmowskich. Temuż i wojska zaciągniono kilka tysięcy na obronę Króla IMci, a na odbieranie raczej kaduków i opresję niewinnych ludzi; co że jest przeciwko powadze hetmańskiej, mieliśmy tu koło przez trzy dni w kościele franciszkanów, na którym co stanęło, zrozumiesz Wć moje serce z przysięgi, którą posyłam i po polsku, i po łacinie. Cztery tylko z nami nie przysięgało chorągwi i kazało im wojsko precz od siebie;
wyjechała aż do Kozienic, Pospolite zaś ruszenia różnie się rozjechali, złożywszy sobie sądy pour le 4eme de Janvier w Warszawie, gdzie marszałkiem tenże p. pisarz, któremu dano sto tysięcy intraty z dóbr całego domu pp. Prażmowskich. Temuż i wojska zaciągniono kilka tysięcy na obronę Króla JMci, a na odbieranie raczej kaduków i opresję niewinnych ludzi; co że jest przeciwko powadze hetmańskiej, mieliśmy tu koło przez trzy dni w kościele franciszkanów, na którym co stanęło, zrozumiesz Wć moje serce z przysięgi, którą posyłam i po polsku, i po łacinie. Cztery tylko z nami nie przysięgało chorągwi i kazało im wojsko precz od siebie;
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 418
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
ostatnym kątom Państwa Francuskiego jachać musiał. Ale Drapes i Lukter/ gdy posłyszeli że Kaniniusz z zastępami przyspiesza/ a rozumieli/ że bez zginienia swego do Prowincji wpaść nie mogli/ mając za sobą wojsko w pogoni/ i już nie było im tak barzo wolno włóczyć się/ i najeżdżać/ a wybierać/ stanęli w polach Kaduków. Tam Lukter/ iż to gdy jeszcze w szczęściu był cał niekiedy/ między swymi siła mógł/ a zawsze do buntowania rzeczy wiodąc/ u onego grubego ludu wszedł był w miemanie wielkie/ i zdobył się był na poważność znaczną/ miasto Vksellodun/ którym się niekiedy opiekał/ przednie dobrze z natury obwarowane i obronne/
ostatnym kątom Páństwá Fráncuskiego iácháć muśiał. Ale Drapes y Lukter/ gdy posłyszeli że Kániniusz z zastępámi przyspiesza/ a rozumieli/ że bez zginienia swego do Prowinciey wpáść nie mogli/ máiąc zá sobą woysko w pogoni/ y iuż nie było im ták bárzo wolno włoczyć sie/ y náieżdżáć/ á wybieráć/ stánęli w polách Kádukow. Tám Lukter/ iż to gdy iescze w sczęśćiu był cał niekiedy/ między swymi śiłá mogł/ á záwsze do buntowánia rzeczy wiodąc/ v onego grubego ludu wszedł był w miemánie wielkie/ y zdobył sie był ná poważność znáczną/ miásto Vxellodun/ ktorym sie niekiedy opiekał/ przednie dobrze z nátury obwárowáne y obronne/
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 230.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
— »Kiedy biskupi postąpią, albo swoim jednać przestaną, a P. Bóg zdarzy«. Żałosne człowieka zasłużonego te słowa były, małych rzeczy czekać po importunnycb, miserrima conditio jego mrzeć głód dla czyjego łakomstwa. Więceście WMcie nam i świeckie pany popsowali, bo nam się wiosek, wójtostw, ba, i biednych kaduków docisnąć nie dadzą. A przecię dosyć nędze koło was wszytkich się zawija: ubodzyście i szpital własny, którzyście receptaculum niegdy ubogich szlachciców bywali. Pojedynkowe biskupstwa antecesororowie WMciów trzymali, a przecię szlachtę co mędrszą ukłonnością błagali, muneribus animusze ich kołysali, konfidencją u nich sobie jednali, per quieta et sana consilia do siebie
— »Kiedy biskupi postąpią, albo swoim jednać przestaną, a P. Bóg zdarzy«. Żałosne człowieka zasłużonego te słowa były, małych rzeczy czekać po importunnycb, miserrima conditio jego mrzeć głód dla czyjego łakomstwa. Więceście WMcie nam i świeckie pany popsowali, bo nam się wiosek, wójtostw, ba, i biednych kaduków docisnąć nie dadzą. A przecię dosyć nędze koło was wszytkich się zawija: ubodzyście i szpital własny, którzyście receptaculum niegdy ubogich szlachciców bywali. Pojedynkowe biskupstwa antecessororowie WMciów trzymali, a przecię szlachtę co mędrszą ukłonnością błagali, muneribus animusze ich kołysali, konfidencyą u nich sobie jednali, per quieta et sana consilia do siebie
Skrót tekstu: ListBisCz_II
Strona: 451
Tytuł:
List do biskupa któregoś pod rokosz pisany
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
onować. Trzebaby coś gruntowniejszego in distribuendis praemiis et honoribus; jabych to zwał caput libertatis i wędzidłem na tyrannidem. W Prusiech wakancje mająli się in commune (a słusznieby) rozdawać, to do sejmu odkładają Wiśliczanie. Potrzebne też w tem punkcie wiele, jako o wieczności w podwojewództwie, w rozdawaniu kaduków, wójtowstw i prelatur kościelnych. Jednak chęć dobrego w ojczyźnie diversos, non adversos sibi, może ich conciliare, z czem pośpieszać trzeba, aby do więtszej dywizjej nie przyszło.
Sądów trybunalnych, sejmowych i deliberacjej na nie zadwornych porządku rokoszanie ostrzegają pilniej: 1) Aby dekretów trybunalnych ani zadwornemi ani sejmowemi dekretami nie podnoszono;
onować. Trzebaby coś gruntowniejszego in distribuendis praemiis et honoribus; jabych to zwał caput libertatis i wędzidłem na tyrannidem. W Prusiech wakancye mająli się in commune (a słusznieby) rozdawać, to do sejmu odkładają Wiśliczanie. Potrzebne też w tem punkcie wiele, jako o wieczności w podwojewództwie, w rozdawaniu kaduków, wójtowstw i prelatur kościelnych. Jednak chęć dobrego w ojczyźnie diversos, non adversos sibi, może ich conciliare, z czem pośpieszać trzeba, aby do więtszej dywizyej nie przyszło.
Sądów trybunalnych, sejmowych i deliberacyej na nie zadwornych porządku rokoszanie ostrzegają pilniej: 1) Aby dekretów trybunalnych ani zadwornemi ani sejmowemi dekretami nie podnoszono;
Skrót tekstu: CollatioCz_III
Strona: 123
Tytuł:
Collatio tego wszystkiego, co na rokoszu i w Wiślicy zawarto
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918