ja już drapię Staroświeckie kwity Gdzie przyznawano władzą Afrodyty I gdy legartem Stelę włozku widżę Z Wenery szydzę. Księgi Trzecie. Lirycorum Polskich Pieśń XXVII. Kompasia szwanku niewinnie poniesionego.
Do I. M. Pana TOMASZA SCZUCKIEKO. Z. I. K. M. CNota wielkiego szacunku/ i Ceny Niepotrzebuje (mowią) Karaceny A sumnieniu bez wady. Nie trzeba Szarzy na sylwacht gromady Człek wżyciu dobry/ w postępkach rzetelny Odpasze Kołczan hartownych strzał pełny Bezpieczen od potyczki. Napięty szpuści szybki łuk Getycki Dawna to powieść/ teraz model inny Już musi zbroję na się brać niewinny Przypadku zjęty strachem. Musi stalonym piersi okryć blachem Trudno się człowiek
ia iuż drapię Stároświeckie kwity Gdźie przyznawano władzą Aphrodyty Y gdy legartem Stellę włozku widźę Z Wenery szydzę. Kśięgi Trzećie. Lyricorum Polskich PIESN XXVII. Compássia szwánku niewinnie poniesionego.
Do I. M. Páná THOMASZA SCZVCKIEKO. S. I. K. M. CNotá wielkiego szácunku/ y Ceny Niepotrzebuie (mowią) Káráceny A sumnieniu bez wády. Nie trzebá Szárźi ná sylwácht gromády Człek wżyćiu dobry/ w postępkách rzetelny Odpasze Kołcząn hártownych strzał pełny Beśpieczen od potyczki. Nápięty szpuśći szybki łuk Getycki Dawna to powieść/ teraz model inny Iuż muśi zbroię ná się bráć niewinny Przypadku zięty stráchem. Muśi stalonym pierśi okryć bláchem Trudno się człowiek
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 200
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Milicja tam jest w ręku Nairów/ którzy są jakby szlachta/ i ćwiczą się w rycerzkich rzeczach od młodości aż do śmierci swej. Oręże ich przedtym było/ włócznie/ strzały/ szpady/ kieścienie: lecź tych już czasów/ mają też i rusznice/ i proch lepszy niż u nas. Potykają się nago/ bez karaceny/ i bez helmów: i dziwną chyżością nacierają na nieprzyjaciela/ i uskakują mu. Lud pospolity pilnuje rolej/ abo rzemiósł (nie mając nadzieje żadnej do dostąpienia szlachectwa/ abo też inszego stanu/ tylko w tym zostawać muszą/ w którym się porodzili: a nie śmieją przystąpić się do Nairów: a jeśli się przystąpią
Militia tám iest w ręku Náirow/ ktorzy są iákby szláchtá/ y ćwiczą się w rycerzkich rzeczách od młodośći áż do śmierći swey. Oręże ich przedtym było/ włocznie/ strzały/ szpady/ kieśćienie: lecź tych iuż czásow/ máią też y rusznice/ y proch lepszy niż v nas. Potykáią się nágo/ bez káráceny/ y bez helmow: y dźiwną chyżośćią náćieráią ná nieprzyiaćielá/ y vskákuią mu. Lud pospolity pilnuie roley/ ábo rzemiosł (nie máiąc nádźieie żadney do dostąpienia szláchectwá/ ábo też inszego stanu/ tylko w tym zostáwáć muszą/ w ktorym się porodźili: á nie śmieią przystąpić się do Náirow: á iesli się przystąpią
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 187
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609