po drugiej stronie, także przy kominie, sub No 45.
Takiż drugi, sub No 44,
Ittem portrety różne: August Drugi, cały, w ramach wyzłacanych, sub No 122.
August III, także cały, w ramach takichże, sub No 125.
Fredericus Casimir Jagiellonidis Filius, do kolan, w ramach żółtych, sub No 401.
Benedictus XII, Pontifeks, do połowy, w blejtramkach, sub No 335.
Książę prymas Potocki, w ramkach wyzalanych, sub No 184.
Potocki Rewera, w ramkach żółtych, sub No 400.
Polak z koroną i buławą, w blejtramkach, sub No 153.
po drugiej stronie, także przy kominie, sub No 45.
Takiż drugi, sub No 44,
Ittem portrety różne: August Drugi, cały, w ramach wyzłacanych, sub No 122.
August III, także cały, w ramach takichże, sub No 125.
Fredericus Casimir Jagiellonidis Filius, do kolan, w ramach żółtych, sub No 401.
Benedictus XII, Pontifex, do połowy, w blejtramkach, sub No 335.
Xiążę prymas Potocki, w ramkach wyzalanych, sub No 184.
Potocki Rewera, w ramkach żółtych, sub No 400.
Polak z koroną i buławą, w blejtramkach, sub No 153.
Skrót tekstu: ZamLaszGęb
Strona: 69
Tytuł:
Opis zamku w Laszkach Murowanych
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Laszki Murowane
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1748
Data wydania (nie wcześniej niż):
1748
Data wydania (nie później niż):
1748
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Materiały źródłowe do dziejów kultury i sztuki XVI-XVIII w.
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Gębarowicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1973
to łożę, Wstydu nie boi, owszem by wstyd miała, Gdyby beze mnie położyć się śmiała.
Króle i chłopy, poddanych i pany, Mężczyzny i płeć białą mam pod sobą, I zaraz świętsze uczynię kapłany, Kiedy ich swoją przykryję ozdobą. Ręce ucięte, brzuch mam rozerznięty, I głowy nie mam, ni kolan, ni pięty.
Topią mię, biją kijem, ciągną, kręcą, Pieką, obieszą nawet na powrozie, Jednak mię taką sprawą nie odchęcą, Bom tym piękniejsza, im-em bardziej w grozie. Ma mię i żebrak, i ty mię, łaskawy, Masz, czytelniku, jeśliś nieplugawy. GADKA CZWARTA
Szczeram
to łożę, Wstydu nie boi, owszem by wstyd miała, Gdyby beze mnie położyć się śmiała.
Króle i chłopy, poddanych i pany, Mężczyzny i płeć białą mam pod sobą, I zaraz świętsze uczynię kapłany, Kiedy ich swoją przykryję ozdobą. Ręce ucięte, brzuch mam rozerznięty, I głowy nie mam, ni kolan, ni pięty.
Topią mię, biją kijem, ciągną, kręcą, Pieką, obieszą nawet na powrozie, Jednak mię taką sprawą nie odchęcą, Bom tym piękniejsza, im-em bardziej w grozie. Ma mię i żebrak, i ty mię, łaskawy, Masz, czytelniku, jeśliś nieplugawy. GADKA CZWARTA
Szczeram
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 191
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
z rzeką kręcił. Gdyż takowe kręcenie, i praca niepotrzebna, przy wodach bystrych które wbrzegach niestatkują Wszakże dla przemierzania odległości stacyj; trzeba prowadzić miarę 50, abo 100 łokciową, po linii prostej, ku znakowi obranemu. Nie zawadzi też rachować i łokcie przeciwko odleglejszym kolanom rzeki; postawając i przemierzając oraz odległość znacznych kolan rzeki, od obranej prostej linii, na gruncie, i zrysowanej na Tablicy: abyś tę odległość prawdziwie konotował na Mapie zaraz w miejscu. Jeżelić się trafi w dukcie miejsce nie przebyte: naprzykład: od B, do C. Pamiętaj złamać Dukt od B, do D, i od D, do
z rzeką kręćił. Gdyż tákowe kręcenie, y praca niepotrzebna, przy wodách bystrych ktore wbrzegách niestatkuią Wszakże dla przemierzánia odległośći stácyy; trzebá prowádźić miárę 50, ábo 100 łokćiową, po linii prostey, ku znákowi obránemu. Nie záwádźi też ráchowáć y łokćie przećiwko odlegleyszym kolánom rzeki; postawáiąc y przemierzáiąc oraz odległość znácznych kolan rzeki, od obráney prostey linii, ná grunćie, y zrysowáney ná Tablicy: ábyś tę odległość prawdźiwie konnotował ná Máppie záraz w mieyscu. Ieżelić się tráfi w dukćie mieysce nie przebyte: náprzykład: od B, do C. Pámiętay złamáć Dukt od B, do D, y od D, do
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: N
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
na gruncie, i zrysowanej na Tablicy: abyś tę odległość prawdziwie konotował na Mapie zaraz w miejscu. Jeżelić się trafi w dukcie miejsce nie przebyte: naprzykład: od B, do C. Pamiętaj złamać Dukt od B, do D, i od D, do E. na krzyż: notując długość kolan BD, i DE. A minąwszy bokiem miejsce nie przebyte, nawrócić znowu duktu od E, do C na krzyż, przechodząc tyle łokci po EC, wiele ich było na BD. Toż postawiwszy na Tablicy, linią BC, równą samej DE, według Własności 31 Zabawy 6 kończ twój dukt, od C,
ná grunćie, y zrysowáney ná Tablicy: ábyś tę odległość prawdźiwie konnotował ná Máppie záraz w mieyscu. Ieżelić się tráfi w dukćie mieysce nie przebyte: náprzykład: od B, do C. Pámiętay złamáć Dukt od B, do D, y od D, do E. ná krzyż: notuiąc długość kolan BD, y DE. A minąwszy bokiem mieysce nie przebyte, náwroćić znowu duktu od E, do C na krzyż, przechodząc tyle łokći po EC, wiele ich było na BD. Toz postáwiwszy ná Tablicy, liniią BC, rowną samey DE, według Własnośći 31 Zábawy 6 kończ twoy dukt, od C,
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: N
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
że ma srebrne ręce, w-sąsiectwie i około siebie kruszce bogate. Zła rado lepszy słup stary, co go Bóg wybudował, a z-różnością kruszców wybudował, z-różnością kruszców (tłumaczcie sobie) z-różnością stanów, a wy chcecie stan odmienić, chcecie żeby wszytko zarówno przodkowało, żeby jedenże głowy i kolan szacunek był. Dobrze i tobie miła Korono, żeby Król Królem był, a żeby się też i inne stany różnością swoją, jako ją przodkowie nasi mieć chcieli kontentowali. A wypełniłoż się też to, że sam miał być Monarchą świata? Solum fore, a jeszcze nieustannie, Perennem orbis Monarcham? Z-monarchy bestia
że ma srebrne ręce, w-sąśiectwie i około śiebie kruszce bogáte. Zła rádo lepszy słup stáry, co go Bog wybudował, á z-rożnośćią kruszcow wybudował, z-rożnośćią kruszcow (tłumáczćie sobie) z-rożnośćią stanow, á wy chcećie stan odmienić, chcećie żeby wszytko zárowno przodkowáło, żeby iedenże głowy i kolan szácunek był. Dobrze i tobie miła Korono, żeby Krol Krolem był, á żeby się też i inne stany rożnośćią swoią, iáko ią przodkowie náśi mieć chćieli kontentowáli. A wypełniłoż się też to, że sam miał bydź Monárchą świátá? Solum fore, á ieszcze nieustánnie, Perennem orbis Monarcham? Z-monárchy bestyia
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 72
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
niej idą - jest troje gradusów, śrzednie wschody vocantur Scala Domini - gradusy z marmuru białego, któremi Chrystus Dominus flagellatus, sanguine manans, ductus fuit ad Herodem. Po tych gradusach na kolanach (inaczej się nie godzi) wchodzą, na każdym gradusie paciorek odprawiwszy. Per assiduam ludzi nawiedzających copiam tak są od kolan te kamienie wytarte, iż przez środek każdego gradusa rowy wielkie, jakoby umyślnie wydrożone były. Przywiezione te gradusy wielkim sumptem jednego Ojca Świętego z Jeruzalem gdzie drogo za nie zapłacić musiano.
Kaplica ta sama jeno się raz w rok manu Sumi Pontificis otwiera, msza się zaś nigdy nie odprawuje per maximam venerationem loci. Relikwii tam
niej idą - jest troje gradusów, śrzednie wschody vocantur Scala Domini - gradusy z marmuru białego, któremi Christus Dominus flagellatus, sanguine manans, ductus fuit ad Herodem. Po tych gradusach na kolanach (inaczej się nie godzi) wchodzą, na kożdym gradusie paciorek odprawiwszy. Per assiduam ludzi nawiedzających copiam tak są od kolan te kamienie wytarte, iż przez środek kożdego gradusa rowy wielkie, jakoby umyślnie wydrożone były. Przywiezione te gradusy wielkim sumptem jednego Ojca Świętego z Jeruzalem gdzie drogo za nie zapłacić musiano.
Kaplica ta sama jeno się raz w rok manu Summi Pontificis otwiera, msza się zaś nigdy nie odprawuje per maximam venerationem loci. Relikwii tam
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 205
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
stawiła, na zwierz także o wnikach cale-m nie myśliła. Sidła, łuki, oszczepy i Dianny strzały w ręku moich na łowach nigdy nie postały. O, gdybym więc Dyktyny wówczas rozum miała, pewnie bym się obłowem swym nie oszukała! Ach, jak głupie prostoty wieku mego były, że mi kolan po krzakach nie pokaleczyły! Czemu-m zysku nadzieję w twym, Bachusie, miała młynie, i zwierz w twych kniejach, Kupidynie, szczwała, gdy nie tylko, Kupido, sieć nosisz z oszczepem, ale też nieostrożnych chytrym wikłasz lepem i lubo serca łowisz swym fortelnym wzrokiem, plątasz jednak i nogi winnych jagód sokiem. Gdy
stawiła, na zwierz także o wnikach cale-m nie myśliła. Sidła, łuki, oszczepy i Dyjanny strzały w ręku moich na łowach nigdy nie postały. O, gdybym więc Dyktyny wówczas rozum miała, pewnie bym się obłowem swym nie oszukała! Ach, jak głupie prostoty wieku mego były, że mi kolan po krzakach nie pokaleczyły! Czemu-m zysku nadzieję w twym, Bachusie, miała młynie, i zwierz w twych kniejach, Kupidynie, szczwała, gdy nie tylko, Kupido, sieć nosisz z oszczepem, ale też nieostrożnych chytrym wikłasz lepem i lubo serca łowisz swym fortelnym wzrokiem, plątasz jednak i nogi winnych jagód sokiem. Gdy
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 52
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
u wszystkich czterech nóg/ lecz to ledwo między kilką set koni najdzie. Bo by i we dwu nogach żadnych to miał abo u jednej nogi się to pokazało/ już nie może być złych nóg. A koń na nogach od siebie szpotawnych skoczny musi być/ przez rzeczy wysokie/ i na ubiodrzach/ Koń tedy od kolan suchej nogi kota krótkiego/ leniwym/ nie może być. Koń który na wysokiem kopycie abo rogu niskiego/ abo bialego/ rad omyla. Zaś gdy/ przodek niższy niż zad/ nie może być na nogach pewny/ i niebezpieczno na nim bieżeć/ bo przodek kiedy na głowie utknie/ choćby był namocniejszy zad/ tedy
v wszystkich czterech nog/ lecz to ledwo między kilką set koni naydźie. Bo by y we dwu nogách zádnych to miał ábo v iedney nogi sie to pokazáło/ iuż nie moźe bydź złych nog. A koń ná nogách od śiebie szpotáwnych skoczny muśi bydź/ przez rzeczy wysokie/ y ná vbiodrzách/ Koń tedy od kolan suchey nogi kotá krotkiego/ leniwym/ nie może bydź. Koń ktory ná wysokiem kopyćie ábo rogu niskiego/ ábo bialego/ rad omyla. Záś gdy/ przodek niższy niz zad/ nie może bydź ná nogách pewny/ y niebespieczno ná nim bieżeć/ bo przodek kiedy ná głowie vtknie/ chocby był namocnieyszy zad/ tedy
Skrót tekstu: PienHip
Strona: 6
Tytuł:
Hippika abo sposób poznania chowania i stanowienia koni
Autor:
Krzysztof Pieniążek
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
niej odniesie. Przeto bież przez świetne obłoki, A przyszedszy na mieśce, opowiedz wyroki Te nasze czystym uszom słowami wdzięcznemi, Gdyż już litość pokazać nad ludźmi nędznemi Jest wola, a wyrwać ich z piekielnych ciemności I przestępstwa pierwszego zgładzić doległości. ARCHANIOŁ GABRYJEL
Czyli ty, niebo ktojego się lęka, Przed którym tysiąc kolan zawsze klęka, Któremu „ŚWIĘTY” bez końca wołają, Cherubinowie na twarz upadają, Z którego wszytko ma początek własny, Którym się rusza okrąg słońca jasny — Tak się zniżyć masz jednej pannie gwoli, A jako potomek — być po jej wolej?! By Cię ogarnąć miały jej wnętrzności, Którego ziemskie nie ogarną włości
niej odniesie. Przeto bież przez świetne obłoki, A przyszedszy na mieśce, opowiedz wyroki Te nasze czystym uszom słowami wdzięcznemi, Gdyż już lutość pokazać nad ludźmi nędznemi Jest wola, a wyrwać ich z piekielnych ciemności I przestępstwa pierwszego zgładzić doległości. ARCHANIOŁ GABRYJEL
Czyli ty, niebo ktoiego się lęka, Przed ktorym tysiąc kolan zawsze klęka, Któremu „ŚWIĘTY” bez końca wołają, Cherubinowie na twarz upadają, Z którego wszytko ma początek własny, Ktorym się rusza okrąg słońca jasny — Tak się zniżyć masz jednej pannie gwoli, A jako potomek — być po jej wolej?! By Cię ogarnąć miały jej wnętrzności, Którego ziemskie nie ogarną włości
Skrót tekstu: DachDialOkoń
Strona: 49
Tytuł:
Dyjalog o cudownym Narodzeniu...
Autor:
Jan Dachnowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi, jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
Ojcem, totius generis humani; i czternastu światów, czternastu członkom ludzkim korespondujących; jako to z Mózgu urodził się Mundus supercaelestis, drugi świat z Oczu, trzeci z Ust, czwarty z lewego Boku, piąty z Języka, szósty z Serca, siódmy z Brzucha, ósmy ex pudendis, dziewiąty z Udalewego, dziesiąty z Kolan, jedenasty z pięty, dwunasty z Palców lewej Nogi, trzynasty z Powietrza około głowy. W Królestwie Indyjskim Pegu, P. Mendosius, widżyał Bałwan Dei somni na 48. poduszkach głowę skłonioną mającego, wysokiego na stop 90. W tymże Królestwie jest Bałwochwalnia, w której Bożek się znaj duje Centum et Decem Millium
Oycem, totius generis humani; y czternastu światow, czternastu członkom ludzkim korresponduiących; iako to z Mozgu urodził się Mundus supercaelestis, drugi świat z Oczu, trzeci z Ust, czwarty z lewego Boku, piąty z Iezyka, szosty z Sercá, siodmy z Brzucha, osmy ex pudendis, dziewiąty z Udalewego, dziesiąty z Kolán, iedenasty z pięty, dwunasty z Palcow lewey Nogi, trzynasty z Powietrza około głowy. W Krolestwie Indyiskim Pegu, P. Mendosius, widżiał Bałwán Dei somni na 48. poduszkach głowę skłonioną maiącego, wysokiego na stop 90. W tymże Krolestwie iest Bałwochwalnia, w ktorey Bożek się znáy duie Centum et Decem Millium
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 22
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755