Pana zabitego pilnującego trzy dni dla pożywienia nie odchodzącego, kazał Ciało pochować, Psa do swego wziął pokoju. W krótkim czasie, gdy Wojsko Król lustruje. Pies wiatrem poczuwszy Zabójców Pana swego w Wojsku, z wiełkim impetem, szczekaniem, ujadaniem. skoczył na nich, szarpiąc ich i kąsając. Król ich kazał wziąć na konfesaty, wyznali swoje facinus, i ro- o Zwierzętach osobliwych
wną ekscesowi odnieśli karę. Rzecz podobną Scaliger Autor o Psie wspomi na. Jak Dworzanina Królewskiego w polu zabitego i zagrzebionego nie odsłę pował w mogile. Do Dworu fame stimulane Pies tenże gdy chodził, smutną bardzo pokazując minę, wzbudził ciekawość w niektórych aby za nim
Pana zabitego pilnuiącego trzy dni dla pożywienia nie odchodzącego, kazał Ciáło pochować, Psa do swego wzioł pokoiu. W krotkim czasie, gdy Woysko Krol lustruie. Pies wiatrem poczuwszy Zaboycow Pana swego w Woysku, z wiełkim impetem, szczekaniem, uiadaniem. skoczył na nich, szarpiąc ich y kąsaiąc. Krol ich kazał wziąć na konfesaty, wyznali swoie facinus, y ro- o Zwierzętach osobliwych
wną excesowi odnieśli kárę. Rzecz podobną Scaliger Autor o Psie wspomi na. Iak Dworzanina Krolewskiego w polu zabitego y zagrzebionego nie odsłę pował w mogile. Do Dworu fame stimulane Pies tenże gdy chodził, smutną bardzo pokazuiąc minę, wzbudził ciekawość w niektorych aby za nim
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 181
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
się Palamedes, te litery namienione w Greckim zinwentował Alfabecie. Zurawie eruditè zowią się Ibyci ultores, że gdy Ibyka Poetę zabijano, nadlecieli i krzyczeli Zurawie, wkrótce potym ujzrzawszy ich lecących zabójcy, żartem do siebie rzekli: Oto lecą Ibyci ultores; a tak capti od słyszących in verbo, wzię- o Ptactwie osobliwym
ci na konfesaty, wyznali facinus, że byli Zabójcami Ibyka.
ZOŁTACZEK po Łacinie Charadrius, z tej racyj dziwny, że gdy wesołym na chorego człeka patrzy okiem, zdrowia melioracją i życie obiecuje; lecz wyciągnionemi w siebie z pacjenta humorami; znaczną przynofi w zdrowiu sobie szkodę; a tak według Lukaryna: sanat vicemque subit.
ZIMORODEK Alcjon
się Palamedes, te litery namienione w Greckim zinwentował Alfabecie. Zurawie eruditè zowią się Ibyci ultores, że gdy Ibyka Poetę zabiiano, nadlecieli y krzyczeli Zurawie, wkrotce potym uyzrzawszy ich lecących zaboycy, żartem do siebie rzekli: Oto lecą Ibyci ultores; á tak capti od słyszących in verbo, wzię- o Ptactwie osobliwym
ci na konfesaty, wyznali facinus, że byli Zaboycami Ibyka.
ZOŁTACZEK po Łacinie Charadrius, z tey racyi dziwny, że gdy wesołym na chorego człeka patrzy okiem, zdrowia melioracyą y życie obiecuie; lecz wyciągnionemi w siebie z pacyenta humorami; znaczną przynofi w zdrowiu sobie szkodę; a tak według Lukarina: sanat vicemque subit.
ZIMORODEK Alcyon
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 617
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Przyjechałem do Stokliszek. Gniewała się matka moja, żem nie intentował w trybunale o to z plebanem procederu, a że roczki septembrowe naówczas sądziły się w Kownie, więc dogadzając rozkazowi matki mojej, pojechałem z tym pastuchem na roczki do Kowna. Była taka rada patronów kowieńskich, aby tego pastucha dać na korporalne konfesaty, na których jeżeli toż samo co i na egzaminie konsystorskim wileńskim wyzna, że go pleban i Rodomański, plebański czeladnik, namawiali na zapalenie dworu, można tedy księdza plebana konwinkować. Abhorrui od tej propozycji. Lubo ksiądz Jarocki napijał się i inne nieprzystojne stanowi swemu akcje czynił, przecież nad tym pastuchem, który mi się
Przyjechałem do Stokliszek. Gniewała się matka moja, żem nie intentował w trybunale o to z plebanem procederu, a że roczki septembrowe naówczas sądziły się w Kownie, więc dogadzając rozkazowi matki mojej, pojechałem z tym pastuchem na roczki do Kowna. Była taka rada patronów kowieńskich, aby tego pastucha dać na korporalne konfesaty, na których jeżeli toż samo co i na egzaminie konsystorskim wileńskim wyzna, że go pleban i Rodomański, plebański czeladnik, namawiali na zapalenie dworu, można tedy księdza plebana konwinkować. Abhorrui od tej propozycji. Lubo ksiądz Jarocki napijał się i inne nieprzystojne stanowi swemu akcje czynił, przecież nad tym pastuchem, który mi się
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 196
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
czynił, przecież nad tym pastuchem, który mi się zdawał barzo głupim, nie chciało mi się tego znęcania czynić. Jednakże ponieważ już ta rzecz była rozpublikowana i pastuch constanter twierdził, że był od plebana namówiony, pozwoliłem na to, obligując, aby nad nim wielkiego okrucieństwa nie robiono. Poszedł pastuch na letkie konfesaty. Wyznał toż samo przed instygatorem grodzkim i przydanymi szlachtą. Zaniosłem tedy manifest imieniem matki mojej na plebana. Wziąłem pozew i areszt na Rodomańskiego, i tak sprawa do następujących roczek nowembrowych odłożona.
Powróciłem z Kowna do Stokliszek. Znalazłem nieukontentowaną matkę moją o tę moją nieskwapliwość. Jeździłem potem na
czynił, przecież nad tym pastuchem, który mi się zdawał barzo głupim, nie chciało mi się tego znęcania czynić. Jednakże ponieważ już ta rzecz była rozpublikowana i pastuch constanter twierdził, że był od plebana namówiony, pozwoliłem na to, obligując, aby nad nim wielkiego okrucieństwa nie robiono. Poszedł pastuch na letkie konfesaty. Wyznał toż samo przed instygatorem grodzkim i przydanymi szlachtą. Zaniosłem tedy manifest imieniem matki mojej na plebana. Wziąłem pozew i areszt na Rodomańskiego, i tak sprawa do następujących roczek nowembrowych odłożona.
Powróciłem z Kowna do Stokliszek. Znalazłem nieukontentowaną matkę moją o tę moją nieskwapliwość. Jeździłem potem na
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 196
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986