na gromadę zaciągnionych, za usilnem staraniem gromady z władzy mnie danej od I. O. Książęcia etc. obrany jest wojtem lakub Michalik przysiężny, do niego są naznaczeni: Tomasz Ziołko, lakub Michalik, Sebastian Janusz, Stanisław Ptaszkowski, Wawrzeniec lanusz, Szymon Stachura, który wójt powinien sprawiedliwie sądzić, nieuwazając na krewność, ale jak sama słusznosc każe, nikomu nie folgując, bojazn boską zachowywać we wsi, przysiężni zaś powinni do prawa stanąć, kiedy ich wójt kuli obesle, i ci powinni dać wojtowi uszanowanie, wójt przysiężnym i całej gromadzie, a ktoby prawa niesłuchał, na takiego grzywien zamkowych 10, na gromadę grzyw.
na gromadę zaciągnionych, za usilnem staraniem gromady z władzy mnie daney od I. O. Xiązęcia etc. obrany iest woytem lakub Michalik przysiężny, do niego są naznaczeni: Tomasz Ziołko, lakub Michalik, Sobestian Ianusz, Stanisław Ptaszkowski, Wawrzeniec lanusz, Szymon Stachura, ktory woyt powinien sprawiedliwie sądzić, nieuwazaiąc na krewnośc, ale iak sama słusznosc kaze, nikomu nie folguiąc, boiazn boską zachowywac we wsi, przysięzni zaś powinni do prawa stanąć, kiedy ich woyt kuli obesle, y ci powinni dać woytowi uszanowanie, woyt przysięznym y całey gromadzie, a ktoby prawa niesłuchał, na takiego grzywien zamkowych 10, na gromadę grzyw.
Skrót tekstu: KsPtaszUl_3
Strona: 566
Tytuł:
Księgi gromadzkie wsi Ptaszkowa, cz. 3
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Ptaszkowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1722 a 1750
Data wydania (nie wcześniej niż):
1722
Data wydania (nie później niż):
1750
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921
po grzbiecie słuszne kary. P. Krakowski przybiegszy, kasztelanica laską wybił.
Bo aż trzcina się spadała, - gdzie i kość poczuć to miała. A wtym się do mnie udaje, a swojej żenie znać daje, Żeby rychło przybywała - bo natenczas odjechała, - By mię w żalu hamowała, gdyż też ze mną krewność miała. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Sam się zdobywa na słowa, mówiąc: „Luboś białogłowa, Chciej się swym rozumem rządzić i, że Bóg tak chciał sporządzić, Przyjmij to już z Jego ręki! Jać też chcę dodać opieki, Jakąbyś u ojca miała, ze mnie będziesz uznawała.” P. Krakowski
po grzbiecie słuszne kary. P. Krakowski przybiegszy, kastelanica laską wybił.
Bo aż trzcina się spadała, - gdzie i kość poczuć to miała. A wtym się do mnie udaje, a swojej żenie znać daje, Żeby rychło przybywała - bo natenczas odjechała, - By mię w żalu hamowała, gdyż też ze mną krewność miała. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Sam się zdobywa na słowa, mówiąc: „Luboś białogłowa, Chciej się swym rozumem rządzić i, że Bóg tak chciał sporządzić, Przyjmij to już z Jego ręki! Jać też chcę dodać opieki, Jakąbyś u ojca miała, ze mnie będziesz uznawała.” P. Krakowski
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 42
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
dość dobrze powiedział, bo, co należało, wiedział. Tren 33.
A kiedy się wiedzieć dało temu, co już należało, Że mu krewność przeszkodziła, więc, żeby dyspensa była, Stara się o nią usilnie, do Rzymu posyła pilnie. Po dyspensę posyła. TRANSAKCJA ALBO OPISANIE
A przede mną tak udają, krewność dalszą powiedają.
Ale tu ludzie nie spali, co się już na to udali, Że tę przyjaźń rozpróć chcieli, czy prywaty jakie mieli. Różne rzeczy udawają, pod czas fałszem narabiają! Zrazu tego nie uważam, leć gdy zaś sobie rozważam, Różne rzeczy na niego powiadali przede mną, rozradzając mi.
Żem
dość dobrze powiedział, bo, co należało, wiedział. Tren 33.
A kiedy się wiedzieć dało temu, co już należało, Że mu krewność przeszkodziła, więc, żeby dyspensa była, Stara się o nię usilnie, do Rzymu posyła pilnie. Po dyspensę posyła. TRANSAKCYJA ALBO OPISANIE
A przede mną tak udają, krewność dalszą powiedają.
Ale tu ludzie nie spali, co się już na to udali, Że tę przyjaźń rozpróć chcieli, czy prywaty jakie mieli. Różne rzeczy udawają, pod czas fałszem narabiają! Zrazu tego nie uważam, leć gdy zaś sobie rozważam, Różne rzeczy na niego powiadali przede mną, rozradzając mi.
Żem
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 86
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
ażeby im deklarować. Królowa posłała żeby dojechać.
Więc też niedaleko stała, co mi łaskę wyświadczała. Pierwszą senatorką była, mitrę na głowie nosiła; Królewskim się domem szczyci, bo się siostrzenicą liczy. Zdawna na mnie jest łaskawa - ze mną była jej zabawa. Do księżny hetmanowy wstąpiłam.
Więc afektu dodawała krewność, która zachadzała. Dlaczegom do niej wstąpiła, poco jadę - oznajmiła. TRANSAKCJA ALBO OPISANIE
Tuśmy się też namówili, by biskupa sprowadzili Do niej, by mu powiedziała, co potrzebnego widziała. Ona też po biskupa posłała roż Tak wyraźnie w rękopisie, wyraz niezrozumiały, zapewne niedokończony.
Jam zaś sama
ażeby im deklarować. Królowa posłała żeby dojechać.
Więc też niedaleko stała, co mi łaskę wyświadczała. Pierwszą senatorką była, mitrę na głowie nosiła; Królewskim się domem szczyci, bo się siestrzenicą liczy. Zdawna na mnie jest łaskawa - ze mną była jej zabawa. Do księżny hetmanowy wstąpiłam.
Więc afektu dodawała krewność, która zachadzała. Dlaczegom do niej wstąpiła, poco jadę - oznajmiła. TRANSAKCYJA ALBO OPISANIE
Tuśmy się też namówili, by biskupa sprowadzili Do niej, by mu powiedziała, co potrzebnego widziała. Ona też po biskupa posłała roż Tak wyraźnie w rękopisie, wyraz niezrozumiały, zapewne niedokończony.
Jam zaś sama
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 151
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
triumpfował, że niedarmo w tym pracował. Zwłaszcza, gdy ręce krępuje, śluby czynić rozkazuje, Swe błogosławieństwa wlewa, przy których twarz łzami zlewa. Leć i ci, co przy tym byli, wszyscy już błogosławili.
Więc już z kościoła wracali, potym do stołu siadali. Gospodyni częstowała, - z męża ze mną krewność miała. Drugie także pomagały panie, co były zjechały. I ci dość z siebie czynili, co za gospodarzów byli. Pani wojnicka gospodynią była. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Zwyczajnie się akt sprawował, swojem trybem ordynował. Jedni się też rozjeżdżali goście, a drudzy zostali. I tak przez kilka dni byli, wesele z nami
tryumpfował, że niedarmo w tym pracował. Zwłaszcza, gdy ręce krępuje, śluby czynić rozkazuje, Swe błogosławieństwa wlewa, przy których twarz łzami zlewa. Leć i ci, co przy tym byli, wszyscy już błogosławili.
Więc już z kościoła wracali, potym do stołu siadali. Gospodyni częstowała, - z męża ze mną krewność miała. Drugie także pomagały panie, co były zjechały. I ci dość z siebie czynili, co za gospodarzów byli. Pani wojnicka gospodynią była. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Zwyczajnie się akt sprawował, swojem trybem ordynował. Jedni się też rozjeżdżali goście, a drudzy zostali. I tak przez kilka dni byli, wesele z nami
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 166
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
miał pontificaliter im. ks. poznański. Im. ks. kanclerz kazał, wziąwszy tema z ewangeliej: nasienie jest słowem Bożym, choć i w lutym dobre wydaje frukty z łaski Ojca ś., stosując przy tym cardinales virtutes do domu królowej im., wszystek krótką mową wywiódł dom markiezów de Derquin s. i krewność z królową im. Ludwiką, książęciem mianując pomienionego kardynała im. Po mszy sekretarz tegoż czerwonego kardynała im. diakona czytał breve od Ojca ś., dając królowej im. włożyć nań biret. Po przeczytanym ruszył się z miejsca swego ten opat Caraboni, ubrany po kanoniczu, w kapie koralowej gronostajowej, in medio
miał pontificaliter jm. ks. poznański. Jm. ks. kanclerz kazał, wziąwszy thema z ewangelijej: nasienie jest słowem Bożym, choć i w lutym dobre wydaje frukty z łaski Ojca ś., stosując przy tym cardinales virtutes do domu królowej jm., wszystek krótką mową wywiódł dom markiezów de Derquin s. i krewność z królową jm. Ludwiką, książęciem mianując pomienionego kardynała jm. Po mszy sekretarz tegoż czerwonego kardynała jm. diakona czytał breve od Ojca ś., dając królowej jm. włożyć nań biret. Po przeczytanym ruszył się z miejsca swego ten opat Caraboni, ubrany po kanoniczu, w kapie koralowej gronostajowej, in medio
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 330
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
patrzać. Chcąc się Ojczyźnie Perseus przysłuzyc piszą tam. Occidit Anguem ex Cuius Collo guttae Cadentes innumeros genuere Colubros . Nie ugasi nikt krwią moją niewinną zapału tego. który ktos malevolis Consiliis nie wiem jeżeli nie na zgubę na niecił Ojczyzny za niewinność moję ujmie się Bóg. Wojsko i moja uboga Parentella bo mi nie trudno o krewność dawno się czując zem jest szlachcicem. Polęze głowa zostaną zęby i jakaż kolwiek Nominis Recordatio . Nie nowina to pod słońcem. Potykały podobne terminy Magnorum Nominum osoby. Ita semperIta semper Illustribus viris Animo vivere longe antiquius fuit quam Corpore Tych tedy wszystkich postrachów Niewinność moja lękać mi się nie każe. i nadzieje nie
patrzać. Chcąc się Oyczyznie Perseus przysłuzyc piszą tam. Occidit Anguem ex Cuius Collo guttae Cadentes innumeros genuere Colubros . Nie ugasi nikt krwią moią niewinną zapału tego. ktory ktos malevolis Consiliis nie więm iezeli nie na zgubę na niecił Oyczyzny za niewinność moię uymie się Bog. Woysko y moia uboga Parentella bo mi nie trudno o krewność dawno się czuiąc zem iest szlachcicem. Polęze głowa zostaną zęby y iakasz kolwiek Nominis Recordatio . Nie nowina to pod słoncem. Potykały podobne terminy Magnorum Nominum osoby. Ita semperIta semper Illustribus viris Animo vivere longe antiquius fuit quam Corpore Tych tedy wszystkich postrachow Niewinność moia lękać mi się nie kaze. y nadzieie nie
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 137
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
pokrewny się kole. Niech będzie i chłop rodem z płodnego Mazosza, Uczynią go szlachcicem dla miąższego grosza; I gotowi przysięgać przy nim na wywodzie, Że szlachcic urodzony, choć go nie masz w grodzie. 370. NA TOŻ DRUGI RAZ
Ma i to drugi szlachcic, skoro wszytko stera Po ojcu, że się w krewność możnych ludzi wpiera, I kędykolwiek gościem przyjechawszy siędzie, Zaraz powinowactwa swoje liczyć będzie, Choć nikt o to nie pyta, i z ojca, i z matki, Kto po kim brał przed ztem lat abo więcej spadki. Gospodarza tym uczcić naprzód nie omieszka: Choć jako żerdź po płocie, po zagumniu ścieżka,
pokrewny się kole. Niech będzie i chłop rodem z płodnego Mazosza, Uczynią go szlachcicem dla miąższego grosza; I gotowi przysięgać przy nim na wywodzie, Że szlachcic urodzony, choć go nie masz w grodzie. 370. NA TOŻ DRUGI RAZ
Ma i to drugi szlachcic, skoro wszytko stera Po ojcu, że się w krewność możnych ludzi wpiera, I kędykolwiek gościem przyjechawszy siędzie, Zaraz powinowactwa swoje liczyć będzie, Choć nikt o to nie pyta, i z ojca, i z matki, Kto po kim brał przed stem lat abo więcej spadki. Gospodarza tym uczcić naprzód nie omieszka: Choć jako żerdź po płocie, po zagumniu ścieżka,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 221
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
.
Przybywa Zefir na ratunek Księżnie, Duchy żyjące, osłabione rzeźwi, Woła, ażeby odrzuciła mężnie, Co ją spodkało, miłym chłodem trzeźwi, Prośby zażywa, na reszcie pofuka, Boginią, gróżnych sposobów poszuka. Mówiąc, cóż to jest i jaka niebaczność, Na stan swój, który śmierci nie podlega, Na krewność z Bogi, na urząd, na zacność, Wstyd, że cię mądrość i honor odbiega, Paniąś Fortuny, szczęścia rozdawczyną, Wszech części świata, wielką Dzierżawczyną. Płaczesz KsIĄZĘCIA, twarzy piękność gubisz, Smutek cię przejął, aż do serca calcu, Wszak to był człowiek, co go dotąd lubisz, Gust miała
.
Przybywa Zefir ná rátunek Xiężnie, Duchy żyiące, osłabione rzeźwi, Woła, ażeby odrzuciła mężnie, Co ią zpodkáło, miłym chłodem trzeźwi, Proźby zażywa, ná reszcie pofuka, Boginią, grożnych sposobow poszuka. Mowiąc, coż to iest y iáka niebaczność, Ná stan swoy, ktory śmierći nie podlega, Na krewność z Bogi, ná urząd, ná zacność, Wstyd, że cie mądrość y honor odbiega, Paniąś Fortuny, szczęścia rozdawczyną, Wszech części świáta, wielką Dzierżawczyną. Płáczesz XIĄZĘCIA, twárzy piękność gubisz, Smutek cie przeiął, aż do serca calcu, Wszák to był człowiek, co go dotąd lubisz, Gust miała
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 88
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
że jednym razem, jakoby uciął, tak stanęła, a jakoby ledwie się ukazała ta jego dyrekcja, i poszli wszyscy w kawy, abowiem co ono p. p. senatorowie z przodku stawili się srogo, to wrychle potym każdy swego jął omawiać, justyfikowrać, że i święty pan, dobry stróż Rzpltej (choć na krewność żadnego nie mieć względu odrzekali się w kapturze), i tak każdy tą dziurą wlazł, wszyscy beli dobrzy. A potym i do koła wzywana ich, proszono, i gdy przybyć nie chcieli, o zdania, aby na piśmie dali, przez posły proszono ich; tak nakoniec dogadzano jem, że i artykuły już
że jednym razem, jakoby uciął, tak stanęła, a jakoby ledwie się ukazała ta jego dyrekcya, i poszli wszyscy w kawy, abowiem co ono p. p. senatorowie z przodku stawili się srogo, to wrychle potym każdy swego jął omawiać, justyfikowrać, że i święty pan, dobry stróż Rzpltej (choć na krewność żadnego nie mieć względu odrzekali się w kapturze), i tak każdy tą dziurą wlazł, wszyscy beli dobrzy. A potym i do koła wzywana ich, proszono, i gdy przybyć nie chcieli, o zdania, aby na piśmie dali, przez posły proszono ich; tak nakoniec dogadzano jem, że i artykuły już
Skrót tekstu: RozRokCz_II
Strona: 110
Tytuł:
Rozmowa o rokoszu
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918