zmysłom dosyć uczyniła, W spokojną się posturę zemdlona złożyła, A ja też wiedząc jako zażyć tej godziny, Uczyniłem z pierznika na nią przenosiny I obmacawszy mile szyję, piersi, nóżkę, Podkasałem jej aże pod ramię ciasnoszkę I chcąc się pomścić przeszłych ogniów moich troski, Wymierzyłem ją na piądź niżej pępka z krzoski. Jużem stemplem nabijał, a chociaż był gruby, Zdało się, że dochodził aż do tylnej śruby; Już jej oczy w słup poszły, już chętnie czekała, Sprężyna rychło z cynglem wypchnąć kulę miała — Aż wtem bezecna baba, baba nieszczęśliwa, Przeklęta, wyszpocona, bezecna, brzydliwa (Czy-ć ją
zmysłom dosyć uczyniła, W spokojną się posturę zemdlona złożyła, A ja też wiedząc jako zażyć tej godziny, Uczyniłem z pierznika na nię przenosiny I obmacawszy mile szyję, piersi, nóżkę, Podkasałem jej aże pod ramię ciasnoszkę I chcąc się pomścić przeszłych ogniów moich troski, Wymierzyłem ją na piądź niżej pępka z krzoski. Jużem stemplem nabijał, a chociaż był gruby, Zdało się, że dochodził aż do tylnej śruby; Już jej oczy w słup poszły, już chętnie czekała, Sprężyna rychło z cynglem wypchnąć kulę miała — Aż wtem bezecna baba, baba nieszczęśliwa, Przeklęta, wyszpocona, bezecna, brzydliwa (Czy-ć ją
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 327
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
. Synu mój, nie chodzże z nimi, hamuj nogę twoję od ścieżek ich; bo nogi ich do złego bieżą, i kwapią się, aby krew wylali. Więc że drugiego zwłaszcza młodego samo oręże na harc wyciąga; Panie młódy/ nie przypasuj korda do boku/ gdy do Kościoła idziesz/ nie zatykaj za pas krzoski żadnej: i toć towarzysz a głupi/ a zwadzi wskok/ a ty zginiesz/ abo okaliczejesz barzo prędko. Bojaźń Boża trzyma oczy na wodzy/ aby ta nie patrzały kędy nie trzeba. Potopem zalany świat/ iż synowie Boży nie strzegli oczu swoich/ ale rzucili nimi bezpiecznie/ to tam to sam/ na
. Synu moy, nie chodzże z nimi, hámuy nogę twoię od śćieszek ich; bo nogi ich do złego bieżą, y kwápią się, áby krew wylali. Więc że drugiego zwłaszczá młodego sámo oręże ná hárc wyćiąga; Pánie młódy/ nie przypásuy kordá do boku/ gdy do Kośćiołá idźiesz/ nie zátykay za pás krzoski żadney: y toć towárzysz á głupi/ á zwádźi wskok/ á ty zginiesz/ ábo okáliczeiesz bárzo prędko. Boiaźń Boża trzyma oczy ná wodzy/ áby tá nie pátrzáły kędy nie trzebá. Potopem zálany świát/ iż synowie Boży nie strzegli oczu swoich/ ále rzućili nimi bespiecznie/ to tám to sám/ ná
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 75
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623