się Cypru łaskawie stawiwszy.
CXXXVII.
Dla zarazy i smrodów, które z wód wychodzą, Prędko stąd pospolicie okręty odchodzą, Mało co się tu bawiąc, jako i ten nagle Poszedł stąd, wschodnich wiatrów mając pełne żagle. Kręcąc około Cypru, potem przyjechali Do Pafu, gdzie z okrętu na brzeg wysiadali, Jedni dla kupiej, drudzy, aby się onego Do wolej napatrzyli kraju tak pięknego. PIEŚŃ XVIII.
CXXXVIII.
Na dwie mili od morza pagórek wesoły Leży, zewsząd okryty pachniącemi zioła I drzewy roskosznemi, laurami, mirtami, Cyprysami, cedrami i pomarańczami; Rozmaryny, lilie, róże i szafrany Puszczają z siebie zapach wdzięczny, pożądany,
się Cypru łaskawie stawiwszy.
CXXXVII.
Dla zarazy i smrodów, które z wód wychodzą, Prędko stąd pospolicie okręty odchodzą, Mało co się tu bawiąc, jako i ten nagle Poszedł stąd, wschodnich wiatrów mając pełne żagle. Kręcąc około Cypru, potem przyjechali Do Pafu, gdzie z okrętu na brzeg wysiadali, Jedni dla kupiej, drudzy, aby się onego Do wolej napatrzyli kraju tak pięknego. PIEŚŃ XVIII.
CXXXVIII.
Na dwie mili od morza pagórek wesoły Leży, zewsząd okryty pachniącemi zioły I drzewy roskosznemi, laurami, mirtami, Cyprysami, cedrami i pomarańczami; Rozmaryny, lilie, róże i szafrany Puszczają z siebie zapach wdzięczny, pożądany,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 70
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
tym czerwonym morzu/ widzieliśmy także siłę wysp pustych/ i owszem i one wzbyt wysokie góry Tebaidy widzieć było/ kędy ś. Paweł/ Antoni/ i inszy Pustelnicy śś. mieszkali/ żywot Anielski prowadzili. Ukazowano i on sławny port Tor/ w którym stawają okręty z Indyej przypłynąwszy/ pełne rozmaitych korzenia i kupiej/ skąd do Aleksandrii/ potym do Wenecji/ aż też do nas je przywożą. Port sławny Tor.
PRZYDATEK.
INdiani do grobu Pańskiego pielgrzymując/ tu też pierwej stawają. Pisze Ociec Gabriel wzwyż pomieniony tak/ Roku P. 1516. przyjechał z Indyjej poseł do Sultana/ który był w Kairze/ gdzie się odprawiwszy
tym czerwonym morzu/ widźielismy tákże śiłę wysp pustych/ y owszem y one wzbyt wysokie gory Tebáidy widźieć było/ kędy ś. Páweł/ Antoni/ y inszy Pustelnicy śś. mieszkáli/ żywot Anielski prowádźili. Ukázowano y on sławny port Tor/ w ktorym stawáią okręty z Indyey przypłynąwszy/ pełne rozmáitych korzeniá y kupiey/ skąd do Alexándryey/ potym do Wenecyey/ áż też do nas ie przywożą. Port sławny Tor.
PRZYDATEK.
INdyani do grobu Páńskiego pielgrzymuiąc/ tu też pierwey stawáią. Pisze Oćiec Gábryel wzwysz pomieniony ták/ Roku P. 1516. przyiechał z Indyiey poseł do Sultaná/ ktory był w Káirze/ gdźie sie odpráwiwszy
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 23
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Natury być to niemoże.
Dnia 29 oględowalismy sklepy w fontykach/ które były pełne towarów/ okrom naszym Katalonów/ kędy tylko Lampart srogi na powrozie uwiązany leżał/ pospołu w nim Saracenowie i Chrześcijanie jadali i pijali. Jannenczyków fontyk/ barzo piękny/ i siła miał towarów. Potymesmy byli w Weneckich obudwu/ gdzie okrom kupiej rozmaitej/ widzieliśmy Strusy barzo wielkie/ chodziły po domu/ a gdy im żelazo kto rzucił/ jadły. Był też tam wieprz/ tylkośmy tego jednego widzieli za morzem/ gdyż się tą bestią barziej Saracenowie/ a niżeli żydzi brzydzą/ i tegoby nie cierpieli/ kiedyby go był na prośby Wenetów
Nátury byc to niemoze.
Dniá 29 oględowálismy sklepy w fontykách/ ktore były pełne towárow/ okrom nászym Kátálonow/ kędy tylko Lámpárt srogi ná powroźie uwiązány leżał/ pospołu w nim Sárácenowie y Chrześćiiánie iadáli y piiáli. Iánnenczykow fontyk/ bárzo piękny/ y śiłá miał towárow. Potymesmy byli w Weneckich obudwu/ gdźie okrom kupiey rozmáitey/ widźielismy Strusy bárzo wielkie/ chodźiły po domu/ á gdy im żelázo kto rzućił/ iádły. Był też tám wieprz/ tylkosmy tego iednego widźieli zá morzem/ gdyż się tą bestyą bárźiey Sárácenowie/ á niżeli żydźi brzydzą/ y tegoby nie ćierpieli/ kiedyby go był ná prośby Wenetow
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 82
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
mu służyć długi, Lecz się tem chlub, że do swej wezwał cię usługi.
Dwaj regularystowie po próżnicy pracowali. Jeden pieniędzy nazbierał, nie zażywszy umarł; drugi barzo uczony był, a nic dobrego nie czynił. POWIEŚĆ III.
Trzy rzeczy bez trzech rzeczy obejść się nie mogą: 1. Skarb i bogactwo bez kupiej i przedawania; 2. Nauka bez czytania i rozmawiania; 3. Państwo zaś bez karania złego.
Trzeba czasem nie z gniewem mówić, lecz układnie, Czem jak sidłem ułowisz serce ludzkie snadnie; Czasem z fukiem mów, bowiem aloes brzydliwy Rychlej pomaga, aniż sto dzbanów oliwy.
Ochraniać złego, jest dobrym krzywdę czynić
mu służyć długi, Lecz się tém chlub, że do swéj wezwał cię usługi.
Dwaj regularystowie po próżnicy pracowali. Jeden pieniędzy nazbierał, nie zażywszy umarł; drugi barzo uczony był, a nic dobrego nie czynił. POWIEŚĆ III.
Trzy rzeczy bez trzech rzeczy obejść się nie mogą: 1. Skarb i bogactwo bez kupiej i przedawania; 2. Nauka bez czytania i rozmawiania; 3. Państwo zaś bez karania złego.
Trzeba czasem nie z gniewem mówić, lecz układnie, Czém jak sidłem ułowisz serce ludzkie snadnie; Czasem z fukiem mów, bowiem aloes brzydliwy Rychléj pomaga, aniż sto dzbanów oliwy.
Ochraniać złego, jest dobrym krzywdę czynić
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 233
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879