strumieńmi wdzięcznymi Płyną ku ziemi.
To runa wełny ostrzygasz odziane, To siecią łowisz ryby obłąkane, To rożne ptastwo gdy stadami leci, Przykrywasz w sieci.
Lub się też w pełnej przechodzisz stodole, Lubo z ciekawym na przepiorki w pole Lub na kusego jeżeliś myśliwy, W pożęte niwy.
A naostatek i zima leniwa Nie wszytkie z sobą uciechy pokrywa, Większą i w polu uciechę odniesie, Niż w inszym czesie.
Aleć ja wolę siedzieć u komina Z swym lubym, to najweselsza nowina, Niż patrzać jako zające się kryją, Jako psi wyją?
Bo lubo chcąc się ustrzec próżnowania W domu, pilnuje drugi polowania, Nie zawsze
strumieńmi wdzięcznymi Płyną ku ziemi.
To runa wełny ostrzygasz odziane, To siecią łowisz ryby obłąkane, To rożne ptastwo gdy stadami leci, Przykrywasz w sieci.
Lub się też w pełnej przechodzisz stodole, Lubo z ciekawym na przepiorki w pole Lub na kusego jeżeliś myśliwy, W pożęte niwy.
A naostatek i zima leniwa Nie wszytkie z sobą uciechy pokrywa, Większą i w polu uciechę odniesie, Niż w inszym czesie.
Aleć ja wolę siedzieć u komina Z swym lubym, to najweselsza nowina, Niż patrzać jako zające się kryją, Jako psi wyją?
Bo lubo chcąc się ustrzedz prożnowania W domu, pilnuje drugi polowania, Nie zawsze
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 351
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
spodnia płeć, wszytkie białogłowy, Płacze panna służbista i kucharka kusia, Płacze Marysia, Dosia, Reginka, Jagusia, Płacze jurna Hiszpanka, co sobie kiep goli, I Francuska, co pewnie kusia niż chleb woli, Płacze Włoszka, u której miewał dwie piwnice, I Angielka, do której nie trzeba zwodnice, Płacze leniwa w łóżku Polka i co taje Z lubości Niemka, jak jej dotknie męskie jaje,
Płacze Żydówka, co go bez kapturka znała, I Ruska, co go sobie czarami jednała, I jebliwa Litewka roztarchana bieży I łamiąc ręce krzyczy: „Tu korol kuś leży!” A bijąc w łono, woła: „Jakby
spodnia płeć, wszytkie białogłowy, Płacze panna służbista i kucharka kusia, Płacze Marysia, Dosia, Reginka, Jagusia, Płacze jurna Hiszpanka, co sobie kiep goli, I Francuzka, co pewnie kusia niż chleb woli, Płacze Włoszka, u której miewał dwie piwnice, I Angielka, do której nie trzeba zwodnice, Płacze leniwa w łóżku Polka i co taje Z lubości Niemka, jak jej dotknie męskie jaje,
Płacze Żydówka, co go bez kapturka znała, I Ruska, co go sobie czarami jednała, I jebliwa Litewka roztarchana bieży I łamiąc ręce krzyczy: „Tu korol kuś leży!” A bijąc w łono, woła: „Jakby
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 315
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
, księdza świeckiemu, tysiąc zaraz ekskomunik, irregularitas kryminalna i odszczepieństwo będzie. A niechże ksiądz na uczciwym i sławie śmiertelniej niż na życiu tysiąc inszych przez pogorszenie na duszy wiecznie i okrutnie zabije, we krwi bliźniego albo rodzicielskiej ręce aż po pachy umaże, to irregularitas nie będzie, przywilej kapłaństwa wszytek duszy niedostatek okryje, leniwa sprawiedliwość do wszytkiego pomoże. Ustąpiła bogomyślność i pobożność światowomyślności i niezbożności, któż bowiem bardziej a często podczas Najświętszej Ofiary myśli, jakoby do gustu nagotować, smacznie zjeść, dostatkiem wypić, miluchno pokonwersować, tej i owej osobie po świecku się podobać, u ołtarza do oka i plejzyru galanto obrócić, Mszą na zalecenie doskonałości
, księdza świeckiemu, tysiąc zaraz ekskomunik, irregularitas kryminalna i odszczepieństwo będzie. A niechże ksiądz na uczciwym i sławie śmiertelniej niż na życiu tysiąc inszych przez pogorszenie na duszy wiecznie i okrutnie zabije, we krwi bliźniego albo rodzicielskiej ręce aż po pachy umaże, to irregularitas nie będzie, przywilej kapłaństwa wszytek duszy niedostatek okryje, leniwa sprawiedliwość do wszytkiego pomoże. Ustąpiła bogomyślność i pobożność światowomyślności i niezbożności, któż bowiem bardziej a często podczas Najświętszej Ofiary myśli, jakoby do gustu nagotować, smacznie zjeść, dostatkiem wypić, miluchno pokonwersować, tej i owej osobie po świecku się podobać, u ołtarza do oka i plejzyru galanto obrócić, Mszą na zalecenie doskonałości
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 229
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
, że nim Baltazar Monarcha Babiloński swój skończył bańkiet, on Eufrates rzekę przez Miasto płynącą, wojskiem rozkopał na kanały, mimo miasta puścił, a sam dnem suchym Czy stary czy nowy wiek lepszy?
tejże rzeki wszedł do Babilonii, Baltazara trupem, a Miasto po części węglem, i popiołem uczyniwszy. I tu nie leniwa Aleksandra Wielkiego ochota była, i ręka; kiedy AJeksandrią Miasto murem opuścił na 6. Tysięcy kroków ciągnionym, dni 17. tylko nad tą straciwszy robotą: według Justyna Lib: 11. Cyrus zaś Pannopolista koło Carogrodu dał mur trzeci in spatio dni 66. jako świadczy Svidas. A czy się tak który z Monarchów wieków
, że nim Baltazar Monarcha Babiloński swoy skończył bańkiet, on Eufrates rzekę przez Miasto płynącą, woyskiem rozkopał na kanały, mimo miasta puścił, á sam dnem suchym Czy stary czy nowy wiek lepszy?
teyże rzeki wszedł do Babilonii, Baltazara trupem, á Miasto po części węglem, y popiołem uczyniwszy. I tu nie leniwa Alexandra Wielkiego ochota była, y ręka; kiedy AIexandryą Miasto murem opuścił na 6. Tysięcy krokow ciągnionym, dni 17. tylko nad tą straciwszy robotą: według Iustyna Lib: 11. Cyrus zaś Pannopolista koło Carogrodu dał mur trzeci in spatio dni 66. iako swiadczy Svidas. A czy się tak ktory z Monarchow wiekow
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 29
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
związane przypadki wydadzą go/ albowiem jeśli z wiatrów; chociaż brzemienna kaszle/ tedy nic nie wyrzuca/ ani też ulgę czuje/ chyba abo przez rzyganie/ abo lekarstwa/ które wiatry rozpędzają/ jeśli od krwie Miesięcznej/ do góry się pnącej/ abo od białych Mięsiąców/ tedy brzemienna blada/ szpetna będzie/ i zbyt leniwa/ ociężała/ z ust wilgotnością i z częstym plwaniem/ a co większa/ że sania wszytko co się jej dzieje powie/ bo jeśli białagłowa przed zastąpieniem cierpiała białe płynienie/ które ponieważ już jest zastanowione do góry się obraca/ jeśli z głowy kaszel po śnie gorzej się miewa/ sieła pluje/ a za częstym plwaniem
związáne przypadki wydádzą go/ álbowiem ieśli z wiátrow; choćiaż brzemienna kászle/ tedy nic nie wyrzuca/ áni też vlgę czuie/ chybá ábo przez rzygánie/ ábo lekárstwá/ ktore wiátry rospądzáią/ ieśli od krwie Mieśięczney/ do gory się pnącey/ ábo od białych Mięśiącow/ tedy brzemienna bláda/ szpetna będźie/ y zbyt leniwa/ oćiężáła/ z vst wilgotnośćią y z częstym plwániem/ á co większa/ że sániá wszytko co się iey dźieie powie/ bo ieśli białagłowá przed zástąpieniem cierpiałá białe płynienie/ ktore ponieważ iuż iest zástánowione do gory się obráca/ ieśli z głowy kászel po snie gorzey się miewa/ śiełá pluie/ á zá częstym plwániem
Skrót tekstu: CiachPrzyp
Strona: C2v
Tytuł:
O przypadkach białychgłów brzemiennych
Autor:
Piotr Ciachowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki, traktaty
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
swego ustawnie przed oczema swemi miał/ jego nierozdzielną przytomność uznawał/ z nim się jako najściślej wiązał. W jego świętą Boską wolą jako najpilniej wglądał/ poznaną jako najprędzej i najskuteczniej z szczerej ku dobroci jego miłości pełnił. 6. Które to poznanie wolej jego świętej ten skutek mieć ma/ żeby ta ścisła przyjaźń próżna i leniwa nie była/ ale dzielna/ sprawna/ i skuteczna. To jest żeby ani miłość zabaw się powinnych służbie Boskiej i pomocy bliżnych nie chroniła: ani zabawami tymi i ich roztargami namniej się nie roztargała/ ani osłabiała. Albowiem jako Bóg nasz w tym ścisłym udzielonej swej obecności związku nie próżnuje/ propter me in creaturis suis
swego ustáwnie przed oczema swemi miáł/ iego nierozdźielną przytomność uznawał/ z ńim się iáko nayśćiśley wiązał. W iego świętą Boską wolą iáko náypilniey wglądał/ poznáną iáko nayprędzey y náyskuteczniey z szczerey ku dobroći iego miłośći pełńił. 6. Ktore to poznánie woley ie^o^ świętey ten skutek mieć ma/ żeby tá śćisła przyiaźń prożna y leniwa nie była/ ále dźielna/ sprawna/ y skuteczna. To iest żeby áńi miłość zábaw się powinnych służbie Boskiey y pomocy bliżnych nie chrońiła: áńi zábáwámi tymi y ich rostargámi námniey się nie rostargała/ áni osłábiáła. Albowiem iáko Bog nász w tym śćisłym udźieloney swey obecnośći związku nie prożnuie/ propter me in creaturis suis
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 388
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
cholery i blizny, Chyba z przyczyn publicznych, i krzywdy Ojczyzny. Powiedz śmiało, gdzie kochasz, i w jakim terminie, Może się zjednać przyjaźń, i zawziętość minie. Galezjusz. Gdym jeszcze w słusznej karze był dozorcą roli, Stosując się do własnej tępej myśli woli, Obchodząc zaorane grunta z potem czoła, Leniwa mię ochota w gaj do snu przywoła, Tam wchodząc obaczyłem trzy Damy leżące Piękniejsze nad Boginie, kształtem swym wabiące, Lecz najmłodsza po której krew się igra z mlekiem, Nęci mię najwdzięczniejszych przymiotów wabikiem, Miłość ciekawe ręce wysławszy w kurs drogi, Posiągneła do piersi, a potym do nogi. Lecz skoro obudzone otworzy
cholery y blizny, Chyba z przyczyn publicznych, y krzywdy Oyczyzny. Powiedz śmiało, gdźie kochasz, y w iakim terminie, Może się ziednać przyiaźń, y zawźiętość minie. Galezyusz. Gdym ieszcze w słuszney karze był dozorcą roli, Stosuiąc się do własney tępey myśli woli, Obchodząc zaorane grunta z potem czoła, Leniwa mię ochota w gay do snu przywoła, Tam wchodząc obaczyłem trzy Damy leżące Pięknieysze nad Boginie, kształtem swym wabiące, Lecz naymłodsza po ktorey krew się igra z mlekiem, Nęci mię naywdźięcznieyszych przymiotow wabikiem, Miłość ciekawe ręce wysławszy w kurs drogi, Posiągneła do pierśi, á potym do nogi. Lecz skoro obudzone otworzy
Skrót tekstu: RadziwiłłowaFMiłość
Strona: D2v
Tytuł:
Miłość mistrzyni doskonała
Autor:
Franciszka Urszula Radziwiłłowa
Miejsce wydania:
Żółkiew
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
pośpieszają w biegu. Ten się mimo owego z swą osobliwością/ A drugi zaś popisać pragnie z życzliwością. Co się tknie pośmiewiska: miary nie masz temu/ Snadź Panowie zlecają/ każdy słudze swemu: (Chcąc go tym snadniej podać w ludzką suspicją: Iże słuszną wydali śmierci sentencją) Żeby się urągali: Zaczym nie leniwa Hamza/ nie unoszona hałastra pierzchliwa: Hańbią/ sromocą/ plują: ten oszczepem z boku Ów go z drugiego wspiera: Ba nuże Proroku/ Teraz dokazuj cudów/ kiedy wszystkim jawno/ Wszakeś Synem się Bożym powiadał nie dawno. Milczysz? podobno cię tu czary nie wspomogą: A przy tym/ to ten pięścią
pośpieszáią w biegu. Ten się mimo owego z swą osobliwośćią/ A drugi záś popisáć prágnie z życzliwośćią. Co się tknie pośmiewiská: miáry nie mász temu/ Snadź Pánowie zlecáią/ káżdy słudze swemu: (Chcąc go tym snádniey podáć w ludzką suspicyą: Iże słuszną wydáli śmierći sentencyą) Zeby się vrągáli: Záczym nie leniwa Hámzá/ nie vnoszona cháłástrá pierzchliwa: Háńbią/ sromocą/ pluią: ten oszczepem z boku Ow go z drugiego wspiera: Bá nuże Proroku/ Teraz dokázuy cudow/ kiedy wszystkim iáwno/ Wszákeś Synem się Bożym powiádał nie dawno. Milczysz? podobno ćię tu czáry nie wspomogą: A przy tym/ to ten pięśćią
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 37.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Twój Demofoon z drogić się pokaże. A jakoż mam być? jako tego czekać? Coś śmiał; abyś mię nie widział; uciekać, I nie pozwalać; by twoje karyny Za Trackim wiatrem, przyszły w me krainy? Przecięż cię czekam, a czekam cierpliwa, Byle cię miłość niosła, choć leniwa; I byle twojej wiary były szwanki Dla czasu , a nie dla inszej kochanki. Lecz czego sobie nieszczęśliwa życzę? Na co się próżną nadzieją kaliczę? Ciebie snadź jaka małpa opętała, I miłość; która mnie się nie nadała. Jam ci z pamięci pewnie dotąd wyszła, I kiedybym snadź przed twe
Twoy Demofoon z drogić się pokaże. A iákoż mam bydź? iáko tego czekáć? Coś śmiał; ábyś mię nie widźiał; ućiekać, Y nie pozwaláć; by twoie káryny Zá Tráckim wiátrem, przyszły w me kráiny? Przećięsz ćię czekam, á czekam ćierpliwa, Byle ćię miłość niosłá, choć leniwa; Y byle twoiey wiáry były szwánki Dla czásu , á nie dla inszey kochánki. Lecz czego sobie nieszczęśliwa życzę? Ná co się prożną nádźieią káliczę? Ciebie snadź iáka máłpá opętáłá, Y miłość; ktora mnie się nie nádáłá. Iam ći z pámięći pewnie dotąd wyszłá, Y kiedybym snadź przed twe
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 20
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
urodzie MARYĄ Egipską, teraz obaczy Mumią. Takim widokiem będąc przerażony, Nie lekce ważę, owszem mocno wierżę, Ze Sługa Boski światu nie znajomy, Zapłatę wieczną na tym miejscu bierze; Więc się ku niemu spieszę dla rozmowy, A ten ucieka jak młody i zdrowy. Ciekawość słuszna, gonić za nim radzi, Starość leniwa, żółwie kroki czyni, Przynajmniej wołać, poczekaj nie wadzi, Wszak Echo bywa dwuraźne w Pustyni. I tak co tylko tchu w sobie mieć mogę, Komarzym głosem tamuję mu drogę. Na Imię Boskie zaklinam cię człecze, I na twarz mojej wywiędłej starości, Na resztę życia, co się jak dym wlecze, Na
urodzie MARIĄ Egipską, teraz obáczy Mumią. Tákim widokiem będąc przerażony, Nie lekce ważę, owszem mocno wierżę, Ze Sługa Boski światu nie znaiomy, Zápłatę wieczną ná tym mieyscu bierze; Więc się ku niemu spieszę dla rozmowy, A ten ucieka iák młody y zdrowy. Ciekawość słuszna, gonić zá nim rádzi, Starość leniwa, żołwie kroki czyni, Przynáymniey wołać, poczekay nie wadzi, Wszak Echo bywa dwuraźne w Pustyni. Y ták co tylko tchu w sobie mieć mogę, Komarzym głosem tamuię mu drogę. Ná Imię Boskie záklinam cię cżłecze, Y ná twárz moiey wywiędłey stárości, Ná resztę życia, co się iák dym wlecze, Ná
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 161
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752