swych cnot i przymiotów wielą I sławy za nie, chwalebnym skończeniem Tak wiele przydał. Idąc za sumnieniem Przy świętej prawdzie zacna białagłowa, Przy swoim panu i umrzeć gotowa, Poszła z ojczyzny i ciężkie tułactwo Za najprzedniejsze obrawszy bogactwo, Po rozbójniczych skałach i Beskidach W niewytrzymanych tułając się biedach, Zdjęta w połwieku jadowitym morem, Mężnych białychgłów i ta była wzorem. Piękne i nader przykładne pożycie Ich było z sobą, acz nie tak obficie W powodzeniu się jak przedtym darzyło I nie małą w nim znać odmianę było. Ale to winne te żałosne czasy I ustawiczne w ojczyźnie hałasy. A gdy już koniec (o sroga żałości, Ciężki kłopocie i dziś
swych cnot i przymiotow wielą I sławy za nie, chwalebnym skończeniem Tak wiele przydał. Idąc za sumnieniem Przy świętej prawdzie zacna białagłowa, Przy swoim panu i umrzeć gotowa, Poszła z ojczyzny i ciężkie tułactwo Za najprzedniejsze obrawszy bogactwo, Po rozbojniczych skałach i Beskidach W niewytrzymanych tułając się biedach, Zdjęta w połwieku jadowitym morem, Mężnych białychgłow i ta była wzorem. Piękne i nader przykładne pożycie Ich było z sobą, acz nie tak obficie W powodzeniu się jak przedtym darzyło I nie małą w nim znać odmianę było. Ale to winne te żałosne czasy I ustawiczne w ojczyźnie hałasy. A gdy już koniec (o sroga żałości, Ciężki kłopocie i dziś
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 427
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
. Dwudziestego drugiego dnia, a zaś miesiąca Pierwszego już się bierze do imprezy końca. Wyszło bando od króla na jego pałacu, Żeby każdy gotowy był do Marsa placu.
Szmer wprzód, a potem słowo na pokojach stawa, Że wojenna się zewsząd gotuje wyprawa; Pierworodnych wprzód zwołać i ludu starszyny, I z nimi wodzów mężnych, znakomitych w czyny, Zgoła, co było ludzi do wojennej zwady Stanąć kazał przed siebie do tajemnej rady; Tak państwa obszernego i rada być mnoga Musiała, i cnych ludzi wybornych moc sroga. Ci wszyscy, gdy się zeszli, padli na kolana I słuchali wymowy pilno swego pana. Ten zaś krótko im rzecze i
. Dwudziestego drugiego dnia, a zaś miesiąca Pierwszego już się bierze do imprezy końca. Wyszło bando od króla na jego pałacu, Żeby każdy gotowy był do Marsa placu.
Szmer wprzód, a potem słowo na pokojach stawa, Że wojenna się zewsząd gotuje wyprawa; Pierworodnych wprzód zwołać i ludu starszyny, I z nimi wodzów mężnych, znakomitych w czyny, Zgoła, co było ludzi do wojennej zwady Stanąć kazał przed siebie do tajemnej rady; Tak państwa obszernego i rada być mnoga Musiała, i cnych ludzi wybornych moc sroga. Ci wszyscy, gdy się zeszli, padli na kolana I słuchali wymowy pilno swego pana. Ten zaś krótko im rzecze i
Skrót tekstu: JabłJHistBar_II
Strona: 527
Tytuł:
Historie arcypiękne do wiedzenia potrzebne ...
Autor:
Jan Kajetan Jabłonowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
może restaurare ruinas nostras, i nam samym podać rękę ne pereamus, za pomocą jego niebieską i sami ratować się możemy/ nie tak nowymi radami i sposobami/ jako moribus antiquis. Gdyż to pewna że imperium iisdem artibus retinetur, quibus ab initio partum est. Wroćmy się i my do sławnych spraw i odważnych świątobliwych i mężnych przodków naszych/ którym to słusznie w-onej starożytnej prostocie przypisać może co zacny Historyk virtute crescenti olim magnitudini Romanae przyznawa. Romani, inquit, domi militiaeque intenti festinare, parare, alius alium hortari, hostibus obviam ire, libertatem, Patriam Parentesque armis tegere, juventus simul ac belli patiens erat in castris per laborem usu militiam discebat
może restaurare ruinas nostras, i nam sámym podáć rękę ne pereamus, zá pomocą iego niebieską i sámi rátowáć się możemy/ nie ták nowymi rádámi i sposobámi/ iáko moribus antiquis. Gdyż to pewna że imperium iisdem artibus retinetur, quibus ab initio partum est. Wroćmy się i my do sławnych spraw i odważnych świątobliwych i mężnych przodkow nászych/ ktorym to słusznie w-oney stárożytney prostoćie przypisáć może co zacny Historyk virtute crescenti olim magnitudini Romanae przyznawa. Romani, inquit, domi militiaeque intenti festinare, parare, alius alium hortari, hostibus obviam ire, libertatem, Patriam Parentesque armis tegere, juventus simul ac belli patiens erat in castris per laborem usu militiam discebat
Skrót tekstu: PisMów_II
Strona: 69
Tytuł:
Mówca polski, t. 2
Autor:
Jan Pisarski
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
WIERSZE JAKUBA TEODORA TRĘBECKIEGO. Philomachia abo wyrażenie gorących afektów miłości. Wierszem J. T. T(rębeckiego). 750. Przedmowa.
Wojny i męże głosić chciało pióro moje, Jako pod świeżo przeszłe w Polsce niepokoje, Mars okrutny obłokiem krwawym otoczony, Płaczliwej wojny ognie rzucał na wsze strony. I jak mężnych Sarmatów niepożyta siła Wszytkich swych nieprzyjaciół impet przełomiła. A własnych piersi murem od niewdzięcznych gości Obroniła ojczystych swobod i wolności. Ten mój umysł chcąc wesprzeć Febus złotowłosy Już mi dawał kruż pełen kastalijskiej rosy, Który tyłkom co chciał wziąć, aż wtym dziecko małe Jakieś stanie przedemną nad zwyczaj zuchwałe; Oczy w nim niespokojne tu
WIERSZE JAKUBA TEODORA TRĘBECKIEGO. Philomachia abo wyrażenie gorących afektow miłości. Wierszem J. T. T(rębeckiego). 750. Przedmowa.
Wojny i męże głosić chciało pioro moje, Jako pod świeżo przeszłe w Polszcze niepokoje, Mars okrutny obłokiem krwawym otoczony, Płaczliwej wojny ognie rzucał na wsze strony. I jak mężnych Sarmatow niepożyta siła Wszytkich swych nieprzyjacioł impet przełomiła. A własnych piersi murem od niewdzięcznych gości Obroniła ojczystych swobod i wolności. Ten moj umysł chcąc wesprzeć Febus złotowłosy Już mi dawał kruż pełen kastalijskiej rosy, Ktory tyłkom co chciał wziąć, aż wtym dziecko małe Jakieś stanie przedemną nad zwyczaj zuchwałe; Oczy w nim niespokojne tu
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 221
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
beze czci została; Przez cię dzielność w swej słusznej cenie nie zostawa, Przez cię się za dobrego często zły udawa. Męstwo więcej na placu przez cię - żal się, Boże! - I serce śmiałe stanąć na próbie nie może.
XXVII.
Przez cię tak wiele małych i wielkich żołnierzów, Tak wiele bohatyrów i mężnych rycerzów Zginęło i daleko jeszcze więcej zginie, Niżli wojna, która świat wszytek miesza, minie. Przeto i teraz twierdzę, com rzekł, że od wieka Gorszego i sroższego nie było człowieka Nad tego, który naprzód wymyślił swą głową Przeklętą broń i srogą strzelbę piorunową.
XXVIII.
I ja tak o niem trzymać i
beze czci została; Przez cię dzielność w swej słusznej cenie nie zostawa, Przez cię się za dobrego często zły udawa. Męstwo więcej na placu przez cię - żal się, Boże! - I serce śmiałe stanąć na próbie nie może.
XXVII.
Przez cię tak wiele małych i wielkich żołnierzów, Tak wiele bohatyrów i mężnych rycerzów Zginęło i daleko jeszcze więcej zginie, Niżli wojna, która świat wszytek miesza, minie. Przeto i teraz twierdzę, com rzekł, że od wieka Gorszego i sroższego nie było człowieka Nad tego, który naprzód wymyślił swą głową Przeklętą broń i srogą strzelbę piorunową.
XXVIII.
I ja tak o niem trzymać i
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 233
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
nienaruszonym żegluje styrem, pobożnego i świątobliwego pragnienia napełnić towarami, które w tej przezornej nawie tym wyższą swych godności otrzymać obiecują stymę, im za sprzyjających zefirów faworem w pożądanym brzegu wdzięczniejsza one odbierać będzie ręka. Inaczej niegdy Jazon z Argonautami ku krainie Kolchis chciwe swe kierował żagle; inaczej zaś na Twoich herbownych rzekach odważnych kawalerów i mężnych bohatyrów sławne nawigują galeony. Tam złote powabiły i tak zachęciły łupy, że nie tylko ogromne monstra i morskie chimery za fraszkę się być zdały, ale też i samych śmierci widome ponęki z jednym prawie dziecinnym igrzyskiem porównane były. Tu zaś na oko każdy widzieć może, że daleko więcej w sobie ślicznych i kosztowniejszych skarbów herbowne
nienaruszonym żegluje styrem, pobożnego i świątobliwego pragnienia napełnić towarami, które w tej przezornej nawie tym wyższą swych godności otrzymać obiecują stymę, im za sprzyjających zefirów faworem w pożądanym brzegu wdzięczniejsza one odbierać będzie ręka. Inaczej niegdy Jazon z Argonautami ku krainie Kolchis chciwe swe kierował żagle; inaczej zaś na Twoich herbownych rzekach odważnych kawalerów i mężnych bohatyrów sławne nawigują galeony. Tam złote powabiły i tak zachęciły łupy, że nie tylko ogromne monstra i morskie chimery za fraszkę się być zdały, ale też i samych śmierci widome ponęki z jednym prawie dziecinnym igrzyskiem porównane były. Tu zaś na oko każdy widzieć może, że daleko więcej w sobie ślicznych i kosztowniejszych skarbów herbowne
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 17
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
dziw, że te starożytne limfy w sercach udzielnych książąt i wysokich monarchów osobliwe dotąd rościły swych godności delektacyje, gdyż też z dawna, przed Ludowikiem jeszcze, węgierskim i polskim królem, drogie z siebie wydawając metale, i nam samym w sarmackich równinach wiekopomnym swej sławy rozłojem tychże drogich udzieliły chryzelitów, ile kropel, tyle mężnych Herkulesów i odważnych wydając Achillesów.
Nie mam po temu tak bystrego dowcipu, abym mógł być zgodnym Twej zacnej parenteli panegirystą W. M. P. S. K. Skosztować tylko herbownych likworów Twoich, a nie pić umyśliłem. Przebacz, proszę, niedościgłemu zgodnie Twych starożytnych klejnotów dowcipowi, który nic więcej nad
dziw, że te starożytne limfy w sercach udzielnych książąt i wysokich monarchów osobliwe dotąd rościły swych godności delektacyje, gdyż też z dawna, przed Ludowikiem jeszcze, węgierskim i polskim królem, drogie z siebie wydawając metale, i nam samym w sarmackich równinach wiekopomnym swej sławy rozłojem tychże drogich udzieliły chryzelitów, ile kropel, tyle mężnych Herkulesów i odważnych wydając Achillesów.
Nie mam po temu tak bystrego dowcipu, abym mógł być zgodnym Twej zacnej parenteli panegirystą W. M. P. S. K. Skosztować tylko herbownych likworów Twoich, a nie pić umyśliłem. Przebacz, proszę, niedościgłemu zgodnie Twych starożytnych klejnotów dowcipowi, który nic więcej nad
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 20
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
od Książąt Słowiańskich podany, jako nas przywilij Lwa Książęcia Ruskiego naucza, od Matfeusza Kaldofowica, który był, Dmittra onego zacnego Podskarbiego Koronnego, początkiem, wziąłem. Aten zaś jako bajne drzewno gałązki, takiej mocy jakiej samo jest, wydaje, Boratyńskich przeważnych, Lahodowskich szczęśliwych, Dersniaków sławnych, Komorowskich dzielnych, Odnowskich mężnych, Barrzych bogatych, Wasiczyńskich walecznych – Ab hac aurea stirpe W. M. verè aureuramus na każdym placu aż do dnia dzisieszego, żeś prawdziwym onego dziedzicem, z świadczasz. bo wszytkie klejnoty w nim zajknione jaśnie wyrażasz Okazała się abowi oo tobie sprawiedliwość. gdy najmniejszemu człowiekowi, praw być chcesz; gdyś na
od Xiążąt Słowiáńskich podány, iáko nas przywiliy Lwá Kśiążęćiá Ruskiego náucza, od Máthpheuszá Káldoffowicá, ktory był, Dmittrá onego zacnego Podskárbiego Koronnego, początkiem, wźiąłem. Aten záś iáko bayne drzewno gáłąski, tákiey mocy iákiey sámo iest, wydáie, Borátyńskich przeważnych, Láhodowskich sczęśliwych, Dersniakow sławnych, Komorowskich dźielnych, Odnowskich mężnych, Bárrzych bogátych, Waśiczyńskich walecznych – Ab hac aurea stirpe W. M. verè aureuramus ná káżdym plácu áż do dniá dźiśieszego, żeś prawdźiwym onego dźiedźicem, s świadczasz. bo wszytkie kleynoty w nim záyknione iásnie wyrażasz Okazáłá się ábowi oo tobie spráwiedliwość. gdy naymnieyszemu człowiekowi, praw bydź chcesz; gdyś ná
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: 5
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
Czemu: tak szpetnie nie upadłby był. Albowiem Amor Patriae, przewiodłby był na nich/ jako na Temistoklesie/ i Arystydesie/ jako na Hermiaszu i Kretynie/ żeby niezgody porzuciwszy/ otym coby nazdrowszego ojczynie było w szczerości/ i w zobopolnej miłości radzili. A nakoniec wszytka Węgierska ziemia/ przykładem Saguntynów mężnych/ którzy i namniejszej żywej dusze nie zostawując/ woleli uczciwie pomrzeć niżli w niewoli żyć/ krwią swoją Dulce et decorum pro Patria mori oświadczyłaby była. Nie rzecze Turczyn to/ bo go jako żyw pod tą chorągwią nie widział. Tyran panuje/ absolutum tam Dominium. Biją się nie miłością ojczyzny/ ale albo łakomstwem
Czemu: ták szpetnie nie vpadłby był. Albowiem Amor Patriae, przewiodłby był ná nich/ iáko ná Themistokleśie/ y Arystydeśie/ iáko ná Hermiaszu y Kretynie/ żeby niezgody porzućiwszy/ otym coby nazdrowszego oyczynie było w sczerośći/ y w zobopolney miłośći rádźili. A nákoniec wszytká Węgierska źiemiá/ przykłádem Ságuntynow mężnych/ ktorzy y namnieyszey żywey dusze nie zostáwuiąc/ woleli vczćiwie pomrzeć niżli w niewoli żyć/ krwią swoią Dulce et decorum pro Patria mori oświadczyłáby byłá. Nie rzecze Turczyn to/ bo go iáko żyw pod tą chorągwią nie widział. Tyran pánuie/ absolutum tam Dominium. Biią sie nie miłośćią oyczyzny/ ále álbo łákomstwem
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: E2v
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
aby jako członek zarażliwy/ od ciała odcięty/ i precz był zarzucony. Abowiem gdyby mi sto czasu stawało/ a drugim przykro nie było/ czytałbym wszelkiej Rzeczypospolitej Regestra szlachciców wielkie/ a żadnego bez gorącej miłości przeciw Ojczyźnie nie mielibyśmy. W samej Ateńskiej Rzeczypospolitej Cudo jedno powiem/ małobyśmy znaleźli mężnych/ cnotliwych/ dzielnych/ przeważnych/ szczęśliwych/ którychby niewdzięczni Ateńczykowie/ abo w więzieniu nie pomorzyli; abo przecz z Ojczyzny nie wygnali: a przecię one animusze wielkie nic na to niedbały/ służyli szczyrze Ojczyźnie/ i za nie się mężnie zastawiali. Jako wiele wojen Alcibiades wygrał: a przecię mu od nich
áby iáko członek zárázliwy/ od ćiáłá odćięty/ y precz był zárzucony. Abowiem gdyby mi zto czásu sstawáło/ á drugim przykro nie było/ czytałbym wszelkiey Rzeczypospolitey Regestrá szláchćicow wielkie/ á żadnego bez gorącey miłośći przećiw Oyczyznie nie mielibysmy. W sámey Atheńskiey Rzeczypospolitey Cudo iedno powiem/ małobysmy ználezli mężnych/ cnotliwych/ dzielnych/ przeważnych/ sczęśliwych/ ktorychby niewdźięczni Atheńczykowie/ ábo w więzieniu nie pomorzyli; ábo przecz z Oyczyzny nie wygnáli: a przećię one ánimusze wielkie nic ná to niedbały/ służyli sczyrze Oyczyznie/ y zá nie się mężnie zástáwiáli. Iáko wiele woien Alcibiades wygrał: a przećię mu od nich
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: E3
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615