nie każdemu na to patrzącemu znośnym. 15. Iterum na tejże, lecz większej, byłem ceremonii, na której jako możniejszy był egzorcyzm. Tak jedne kulka ze wszystkich schodów aż na dół, drugie rzucaniem na nas patrzących piaskiem, błotem i cegłami, jedna zaś z nich wielkie a demone iritato poniosła rzucanie i męczarnie, którym w kilku trzymając, przeszkodzić nie można było. Ta tedy ceremonia przy odpowiedziach czartowskich na egzorcyzm powinną w nas każdego chrześcijanina wzbudziła dewocją, prosząc Stwórcę, by nieprzyjaznemu dusz ludzkich nad ciałem onych znęcać się nie dopuszczał, oraz dziękując, że nas równie mając jako i te spomniane pacjentki krwią swoją odkupionych, inne na
nie kóżdemu na to patrzącemu znośnym. 15. Iterum na tejże, lecz większej, byłem ceremonii, na której jako możniejszy był egzorcyzm. Tak jedne kulka ze wszystkich schodów aż na dół, drugie rzucaniem na nas patrzących piaskiem, błotem i cegłami, jedna zaś z nich wielkie a demone iritato poniosła rzucanie i męczarnie, którym w kilku trzymając, przeszkodzić nie można było. Ta tedy ceremonia przy odpowiedziach czartowskich na egzorcyzm powinną w nas kóżdego chrześcianina wzbudziła dewocją, prosząc Stwórcę, by nieprzyjaznemu dusz ludzkich nad ciałem onych znęcać się nie dopuszczał, oraz dziękując, że nas równie mając jako i te spomniane pacjentki krwią swoją odkupionych, inne na
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 38
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
sądzą, żem barzo żle uczynił, nie każąc wrzucić do tarasu Katyliny, i że nie mam z czego tu wykrzykać po jego ustąpieniu: macie wiedzieć, Rzymianie, że to nie moja, ale okoliczności wina, w którychem się znajdował. Trzeba było od dawnego czasu, znam to, kazać go stracić, na męczarnie zdać go najsurowsze, tego po mnie i przykład naszych Przodków, i powinność włożonego na mnie urzędu, i dobro powszechne chciało. Ale jak wielu, rozumiecie, było takich, którzy nie wierzyli temu, com powiadał? jak wielu, którzy nie dosyć będąc oświeceni, nie widzieli, co szło za tym? jak
sądzą, żem barzo żle uczynił, nie każąc wrzucić do tarasu Katyliny, i że nie mam z czego tu wykrzykać po iego ustąpieniu: macie wiedzieć, Rzymianie, że to nie moia, ale okoliczności wina, w którychem się znaydował. Trzeba było od dawnego czasu, znam to, kazać go stracić, na męczarnie zdać go naysurowsze, tego po mnie i przykład naszych Przodkow, i powinność włożonego na mnie urzędu, i dobro powszechne chciało. Ale iak wielu, rozumiecie, było takich, którzy nie wierzyli temu, com powiadał? iak wielu, którzy nie dosyć będąc oświeceni, nie widzieli, co szło za tym? iak
Skrót tekstu: CycNagMowy
Strona: 33
Tytuł:
Mowy Cycerona przeciwko Katylinie
Autor:
Marek Tulliusz Cyceron
Tłumacz:
Ignacy Nagurczewski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy polityczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763