dobrodzieju.” Rzecze szlachcic: „Nie było żeru przez trzy lata.” „Od czegóż wżdy przyjaciel albo defalkata?” Tu mu do nóg upadszy: „Już mam swoje doma; Niechże ją Szoci biorą, kiedy tak widoma.” Gdy wszyscy parskną śmiechem, książę, nie bez niego, Choć mu markotno, każe wołać podskarbiego. 67. MIŁOŚĆ I PANOWANIE
Imperium et a mor utrumąue in uno Gaudet. Illud Juppiter, hoc propugnat luno.
Miłość i panowanie nie chcą towarzysza: Tamta mściwą Junonę, ta gniewa Jowisza. 68. NA UBÓSTWO
Chwal ubóstwo, jako chcesz; nie masz, nie masz, mniemam, Gorszego
dobrodzieju.” Rzecze szlachcic: „Nie było żeru przez trzy lata.” „Od czegóż wżdy przyjaciel albo defalkata?” Tu mu do nóg upadszy: „Już mam swoje doma; Niechże ją Szoci biorą, kiedy tak widoma.” Gdy wszyscy parskną śmiechem, książę, nie bez niego, Choć mu markotno, każe wołać podskarbiego. 67. MIŁOŚĆ I PANOWANIE
Imperium et a mor utrumąue in uno Gaudet. Illud Iuppiter, hoc propugnat luno.
Miłość i panowanie nie chcą towarzysza: Tamta mściwą Junonę, ta gniewa Jowisza. 68. NA UBÓSTWO
Chwal ubóstwo, jako chcesz; nie masz, nie masz, mniemam, Gorszego
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 232
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
z Waszmością ta baba w kominie.” FRASZKI I ŻARTY 192. DO CZYTELNIKA
Jeżeli smutny albo w serce świeżą Rznięty okrutnej fortuny rubieżą Weźmiesz te księgi (choć ci nie bez moli, Czas czyni, że nas niejednako boli), Nie życzę śmiechu, jaki w Hannibalu Po utraconej ojczyźnie był z żalu. Jeślić markotno i nie masz swobodnej Cery, połóż je: choć żołądek głodny, Lada gorączka odbierze mu gusty, Że mu i kapłon w tuk nie idzie tłusty; Tak gdy przeciwny afekt zmysły bierze, Jak drwa gryzł, żarty. Choćby przy Wenerze Marsa kto widział w Wulkanowej sieci, Nikt mu i nic mu śmiechu nie zaleci
z Waszmością ta baba w kominie.” FRASZKI I ŻARTY 192. DO CZYTELNIKA
Jeżeli smutny albo w serce świeżą Rznięty okrutnej fortuny rubieżą Weźmiesz te księgi (choć ci nie bez moli, Czas czyni, że nas niejednako boli), Nie życzę śmiechu, jaki w Hannibalu Po utraconej ojczyźnie był z żalu. Jeślić markotno i nie masz swobodnej Cery, połóż je: choć żołądek głodny, Leda gorączka odbierze mu gusty, Że mu i kapłon w tuk nie idzie tłusty; Tak gdy przeciwny afekt zmysły bierze, Jak drwa gryzł, żarty. Choćby przy Wenerze Marsa kto widział w Wulkanowej sieci, Nikt mu i nic mu śmiechu nie zaleci
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 283
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, i każdy szlachcic równie go tamować — każdemu ta moc,, ten jest własny przywilej. Muszę ja dziś, muszą mnie jutro wszyscy jednego kontradycenta słuchać. Nie jest to niewola, dobrowolnie go
słucham, żeby też i on mnie, i wszyscy, kiedy mi się zdać będzie, słuchali; choć mi to dziś markotno, toż samo jutro będzie mi miło; słodzę sobie tym, że i ja mam toż samo prawo. Na tym wolność nasza.
Odpowiedam na to, że ja tu nie mam nic do sta tysięcy godnych i zacnych szlachty, których respektuję niezmiernie. O samych tylko mowa moja psujących niesprawiedliwie sejmiki i sejmy. Więc chcę
, i każdy szlachcic równie go tamować — każdemu ta moc,, ten jest własny przywilej. Muszę ja dziś, muszą mnie jutro wszyscy jednego kontradycenta słuchać. Nie jest to niewola, dobrowolnie go
słucham, żeby też i on mnie, i wszyscy, kiedy mi się zdać będzie, słuchali; choć mi to dziś markotno, toż samo jutro będzie mi miło; słodzę sobie tym, że i ja mam toż samo prawo. Na tym wolność nasza.
Odpowiedam na to, że ja tu nie mam nic do sta tysięcy godnych i zacnych szlachty, których respektuję niezmiernie. O samych tylko mowa moja psujących niesprawiedliwie sejmiki i sejmy. Więc chcę
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 218
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
jabłoń, tak w nią długo pukam, Że i jabłka dostanę i co ma wyszukam. 19. O chłopcu z panem.
Starszy chłopiec, niźli pan, bo pan gołowęsy, A zaś chłopcu obrosła prochownica w kęsy, Kiedy się panny z nimi wieczór zigrawały, Więcej chłopcu niźli panu chęci oddawały. To zaś panu markotno, zatym go strofował: „Jam ciebie na to przyjął, żebyś mię pilnował.” Dopiero panny pana poznały z tej miary, Iże to pan jest młodszy, a pachołek stary. 20. O żenie z mężem.
Przyszła jedna na męża skarżyć do urzędu, Mówiąc, że mię nabawił nie znośnego błędu
jabłoń, tak w nią długo pukam, Że i jabłka dostanę i co ma wyszukam. 19. O chłopcu z panem.
Starszy chłopiec, niźli pan, bo pan gołowęsy, A zaś chłopcu obrosła prochownica w kęsy, Kiedy się panny z nimi wieczór zigrawały, Więcej chłopcu niźli panu chęci oddawały. To zaś panu markotno, zatym go strofował: „Jam ciebie na to przyjął, żebyś mię pilnował.” Dopiero panny pana poznały z tej miary, Iże to pan jest młodszy, a pachołek stary. 20. O żenie z mężem.
Przyszła jedna na męża skarżyć do urzędu, Mówiąc, że mię nabawił nie znośnego błędu
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 20
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
kłaść jej łańcuch na szyję/ kajdany na nogi/ kaptur na oczy/ nic potym pilnować; bo to wszystko fraszka/ najpewnieszy łańcuch najmocniejsze kajdany/ nie omylny stróż/ wstyd/ i kochanie w Mężu/ i ukontentowanie z niego. Jeśli zaś niewstydliwą pojmiesz/ albo trafisz na taką nieszczęściem; prawda/ że jakoś przecie markotno/ ale i temu poradzić możesz kiedy będziesz miał rozum/ i że pozna Zona Ćwika po oku/ jako tego przykłady mamy: że które za pierwszych Mężów swawolne były/ i osławie; to potym za drugich cicho było nic nie umiały. Mężem się to tedy dzieje/ Mężem; dla tego Prawo pozwala swawolne białogłowy pojmować
kłáść iey łáncuch ná szyię/ káydany ná nogi/ káptur ná oczy/ nic potym pilnować; bo to wszystko frászká/ naypewnieszy łáncuch naymocnieysze káydány/ nie omylny stroż/ wstyd/ y kochánie w Mężu/ y ukontentowánie z niego. Ieśli záś niewstydliwą poymiesz/ álbo tráfisz ná táką nieszczęśćiem; práwdá/ że iákoś przećie márkotno/ ále y temu porádźić możesz kiedy będźiesz miał rozum/ y że pozna Zoná Cwiká po oku/ iáko tego przykłády mamy: że ktore zá pierwszych Mężow swawolne były/ y osławie; to potym zá drugich ćicho było nic nie umiáły. Mężem się to tedy dźieie/ Mężem; dla tego Práwo pozwala swawolne białogłowy poymowáć
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 18
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
/ dojrzyć wszędzie/ i w ogrodzie/ i w oborze/ i w komorze. Jeśli się Zona napiera tego co słuszna? czemuż też nie masz pożwolić? jeśli też nie słuszna/ a odmówisz jej/ żaden rozsądny nie rzecze/ żeś zły na Zonę/ i ona sama choć jej zrazu może być trochę markotno; potym się obaczywszy/ uznać musi/ żeś nie dudek/ i tym bardziej poważać cię będzie. Jeśli niemasz swojej wioski/ że musisz na wsi mieszkać/ nie frasuj się/ żebyć mały dzieci schłopieć: bo jeśli cię nie stać/ żebyś Synów o swoim koszcie wyprawił na nauki/ a potym
/ doyrzyć wszędźie/ y w ogrodźie/ y w oborze/ y w komorze. Ieśli się Zoná nápiera tego co słuszna? czemuż też nie masz pożwolić? ieśli też nie słuszná/ á odmowisz iey/ żaden rozsądny nie rzecze/ żeś zły ná Zonę/ y oná sámá choć iey zrázu może bydź trochę márkotno; potym się obáczywszy/ uznáć muśi/ żeś nie dudek/ y tym bárdźiey poważáć ćię będźie. Ieśli niemasz swoiey wioski/ że muśisz ná wśi mieszkáć/ nie frásuy się/ żebyć máły dźieći zchłopieć: bo ieśli ćię nie stáć/ żebyś Synow o swoim koszćie wyprawił ná náuki/ á potym
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 31
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
zaś będzie dobra i grzeczna: Nie darmo mówią/ Koń jeźdzcem, Zona Mężem. Co/ żebym ci lepiej pokazała/ idę dalej twoim torem. Jeśli cię Zona prosi/ żebyś jej co kupił/ uważ u siebie/ jeśli rzecz potrzebna i słuszna: Bo jeśli niesłuszna/ nie kupuj/ choć z razu markotno jej będzie; obaczy się potym i uzna sama/ że nie słusznych rzeczy napierała się. Jeśli też słuszna/ to kup. Lepiej ci Zonie co sprawić/ niż małpom trzewiki/ pończoszki/ kabatki/ spodniczki sprawować: wydawać je za Mąż/ na wesele ważyć/ posagi im dawać. Jeśli co nie do rzeczy uczuni
záś będźie dobra y grzeczna: Nie dármo mowią/ Koń iezdzcem, Zoná Mężem. Co/ żebym ći lepiey pokazáłá/ idę dáley twoim torem. Ieśli ćię Zoná prośi/ żebyś iey co kupił/ uważ u śiebie/ ieśli rzecz potrzebna y słuszna: Bo ieśli niesłuszna/ nie kupuy/ choć z rázu márkotno iey będźie; obáczy się potym y uzna sámá/ że nie słusznych rzeczy nápieráłá się. Ieśli też słuszna/ to kup. Lepiey ći Zonie co spráwić/ niż máłpom trzewiki/ pończoszki/ kábatki/ spodniczki spráwowáć: wydáwáć ie zá Mąż/ ná wesele ważyć/ posági im dáwáć. Ieśli co nie do rzeczy uczuni
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 41
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
ichm. prywatnie obiad jedli. Absolute z gości nikogo nie masz teraz u dworu, co
żywo się porozjeżdżali na sejm przyszły wybierać się z domów swoich, ile kiedy już concurrentia cessavit. Królewiczowie ichm. w wieczór tańcowali. Król im. zwyczajnym graczom w karty asystował prezencyją swoją patrząc na nich. Die 18 ejusdem
Bardzo markotno królowi im. było, że po tak pięknych, wesoło pogodnych dni i dzisiejszy dzień bardzo szpetny i dżdżysty nie dopuścił wyjachać do Kukizowa; jednak wszystka gotowość jest w tę drogę, ale aż na dni pogodne. Imp. posłowi francuskiemu kłaniałem od w. ks. m. dobrodzieja, mile acceptavit. Die 19
ichm. prywatnie obiad jedli. Absolute z gości nikogo nie masz teraz u dworu, co
żywo się porozjeżdżali na sejm przyszły wybierać się z domów swoich, ile kiedy już concurrentia cessavit. Królewicowie ichm. w wieczór tańcowali. Król jm. zwyczajnym graczom w karty asystował prezencyją swoją patrząc na nich. Die 18 eiusdem
Bardzo markotno królowi jm. było, że po tak pięknych, wesoło pogodnych dni i dzisiejszy dzień bardzo szpetny i dżdżysty nie dopuścił wyjachać do Kukizowa; jednak wszystka gotowość jest w tę drogę, ale aż na dni pogodne. Jmp. posłowi francuskiemu kłaniałem od w. ks. m. dobrodzieja, mile acceptavit. Die 19
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 61
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
ultra, bo też już czas odbiega w tamte kraje pójść dalej, mając przed sobą większą i pilniejszą drogę: circa 11 decembris koniecznie do Warszawy stąd się ruszyć musiemy.
Imp. konte de Maligny rano przyjachał na podziękowanie za starostwo szczyrzyckie i odebranie onego.
Królestwo ichm. publice obiad z sobą jedli wesoło, tylko trochę markotno było królowi im., że Kalmuk i Murzyn jego na gospodzie z ludźmi imp. rezydenta weneckiego okrutnie posiekli rajtara króla im., i zesłał zaraz na inkwizycyją. Wtem dano znowu znać u stołu, że Doryski i Laforego chłopcy pod ratuszem pojedynkowali, których imp. podkoniuszy kazał z placu pod wartę wziąć; byli
ultra, bo też już czas odbiega w tamte kraje pójść dalej, mając przed sobą większą i pilniejszą drogę: circa 11 decembris koniecznie do Warszawy stąd się ruszyć musiemy.
Jmp. conte de Maligny rano przyjachał na podziękowanie za starostwo szczyrzyckie i odebranie onego.
Królestwo ichm. publice obiad z sobą jedli wesoło, tylko trochę markotno było królowi jm., że Kalmuk i Murzyn jego na gospodzie z ludźmi jmp. rezydenta weneckiego okrutnie posiekli rajtara króla jm., i zesłał zaraz na inkwizycyją. Wtem dano znowu znać u stołu, że Doryski i Laforego chłopcy pod ratuszem pojedynkowali, których jmp. podkoniuszy kazał z placu pod wartę wziąć; byli
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 63
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
co się podoba, odpowiedziała: „to mi się do niego nie zda, że głową wszystko kiwa, śmieje się, niestatecznie u stołu siedzi, ile kiedy się księdzem być mianuje, powinien mieć modescją w sobie księżą przy wszelkiej skromności”. Gdy się poczęła z tą mową szerzyć, inszym ją dyskursem zagadniono, bo markotno było niektórym słuchającym, król im. zaś wielką miał komplacencyją. Byli też królestwo ichm. w celi zakonnej panny Waszeczyńskiej nawiedzając ją prosić o błogosławieństwo, która staruszka, lat ma 112, cicho mówi, jednak do wyrozumienia. Prezentowało się i królestwo młode onej dla dania błogosławieństwa.
W wieczór sam powrócili do dworku królestwo ichm
co się podoba, odpowiedziała: „to mi się do niego nie zda, że głową wszystko kiwa, śmieje się, niestatecznie u stołu siedzi, ile kiedy się księdzem być mianuje, powinien mieć modestią w sobie księżą przy wszelkiej skromności”. Gdy się poczęła z tą mową szerzyć, inszym ją dyskursem zagadniono, bo markotno było niektórym słuchającym, król jm. zaś wielką miał komplacencyją. Byli też królestwo ichm. w celi zakonnej panny Waszeczyńskiej nawiedzając ją prosić o błogosławieństwo, która staruszka, lat ma 112, cicho mówi, jednak do wyrozumienia. Prezentowało się i królestwo młode onej dla dania błogosławieństwa.
W wieczór sam powrócili do dworku królestwo ichm
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 141
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958