nadobne Ciałeczko widziałem/ Ona płeszki biła/ Pierzynkę zruciła/ Wtej zabawie. To się drapie w noszkę Podniósłszy ciasnoszkę/ Do krwie prawie. To piekne Czoło Gdy pot wesoło Zrumienił/ giezłeczkiem ociera w około. Myślę sobie długo Podź niewdzięczny sługo Do Jej Mości. Cóż ci się wzdy dzieje Widzisz iże mdleje Umrze w mdłości Wezm Wachlarz wiewać/ Niedaj omdlewać/ By miała żyć dłużej/ trudno się spodziewać. Jeżeli też Zosi Ten zdrowie przynosi/ Pot perłowy Nic niewątp wnagrodzie Ześ w takiej przygodzie Jest gotowy Dosyć ci dała Pieknego Ciała Iże twa zrenica bezpiecznie zajrzała. Idę do Kamery Odemknę Portery Na dniu jaśnie Alić widzę ona
nadobne Ciałeczko widźiałem/ Oná płeszki biłá/ Pierzynkę zrućiłá/ Wtey zabáwie. To się drapie w noszkę Podnioższy ćiásnoszkę/ Do krwie práwie. To piekne Czoło Gdy pot wesoło Zrumienił/ giezłeczkiem oćiera w około. Myślę sobie długo Podź niewdźięczny sługo Do Iey Mośći. Coż ći się wzdy dźieie Widźisz iże mdleie Vmrze w mdłośći Wezm Wáchlarz wiewáć/ Nieday omdlewáć/ By miáłá żyć dłuzey/ trudno się spodźiewáć. Ieżeli też Zośi Ten zdrowie przynośi/ Pot perłowy Nic niewątp wnagrodźie Ześ w tákiey przygodźie Iest gotowy Dosyć ći dáłá Pieknego Ciáłá Iże twá zrenicá beśpiecznie záyrzáłá. Idę do Kamery Odemknę Portery Ná dniu iáśnie Alić widzę oná
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 173
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Leć się chcę dowiedzieć Czy ma duszę. Aż pot niewielki Jako Perełki Sowite wypuszcza potwarzy kropelki Tę powodź/ gdy zbiera Ręka ma ociera Z pięknej twarzy. Leć gładkość co świeci W sercu ogień nieci Co mię żarzy W myślach niszczeje Pałąm góreję I nowym przypadkiem zdrowym bywszy mdleję Piekna Zosiu rata Nie zazdrość mi świata Ratuj w mdłości Bo jako ja zginę Mam śmierci przyczynę Z twej miłości. Ostatnia trwoga Ratuj dla Boga Czy mię z twego życzysz martwym wypchnąć proga. Ona się ocuci Pierzynką narzuci Potym z strachu Te mi słowa rzecze: Niebaczny człowiecze Coć wzdy Stachu? Takli na jawie Krzywdzisz mię w sławie Tę którą ja kocham/ i nad
Leć się chcę dowiedźieć Czy ma duszę. Aż pot niewielki Iáko Perełki Sowite wypuszcza potwarzy kropelki Tę powodź/ gdy zbiera Ręká ma oćiera Z piękney twarzy. Leć głádkość co świeći W sercu ogień nieći Co mię żarzy W myślách niszczeie Pałąm goreię Y nowym przypadkiem zdrowym bywszy mdleię Piekna Zośiu rátá Nie zazdrość mi świátá Rátuy w mdłośći Bo iáko ia zginę Mam śmierći przyczynę Z twey miłośći. Ostátnia trwogá Rátuy dla Bogá Czy mię z twego życzysz martwym wypchnąć progá. Oná się ocući Pierzynką nárzući Potym z stráchu Te mi słowá rzecze: Niebáczny człowiecze Coć wzdy Stáchu? Tákli ná iáwie Krzywdźisz mię w sławie Tę ktorą ia kocham/ y nád
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 174
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
kto ma zimne przyrodzenie. Przytym insze zachować trzeba obyczaje/ W ciepłych części/ a rzedzej puść gdzie zimne kraje. Także gdy wielkie kogo napadną boleści/ Złaźni/ po sprawie spolnej męża i niewieści. Ani starem/ ani też kiedy człowiek młody/ Po obiedzie w pijaństwie nie będzie bez szkody: We mdłości/ gdy żołądek potraw niestrzymuje/ I w ckliwości z puszczadłem niechaj popróżnuje.
Co trzeba zachować przy upuszczeniu Krwie. Nim Krew puścisz/ lubo też p[...] jej upuszczeniu/ Pamiętaj w przód o żyły okiem zniewoleniu. Wina zażyć dobrego powiciem wygodzić: Wolno będzie spokojnie tam i sam pochód zić.
O niektórych skutkach puszczania Krwie
kto ma źimne przyrodzenie. Przytym insze záchowáć trzebá obyczáie/ W ćiepłych częśći/ á rzedzey puść gdźie źimne kráie. Także gdy wielkie kogo nápádną boleśći/ Złáźni/ po spráwie spolney mężá y niewieści. Ani stárem/ áni też kiedy człowiek młody/ Po obiedźie w pijaństwie nie będźie bez szkody: We mdłośći/ gdy żołądek potraw niestrzymuie/ Y w ckliwośći z pusczádłem niechay poprożnuie.
Co trzebá záchowáć przy vpuszczeniu Krwie. Nim Krew puśćisz/ lubo też p[...] iey vpusczeniu/ Pámiętay w przod o żyły okiem zniewoleniu. Winá záżyć dobrego powićiem wygodźić: Wolno będźie spokoynie tám y sám pochod źić.
O niektorych skutkach pusczánia Krwie
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: E3
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
odór ten, co wdzięczne róże wydawały, które nieba na fawor Dorocie posłały. Jaka wonia Nazaret domek napełniła, różdżka Jessego kiedy swe listki puściła, jak wdzięcznie pachną, które z świętych płyną kości, olejki – takie czuję od Ciebie wonności. O, gdybym takiej woni aby z raz zażyła, com we mdłości leżała, prędko bym skoczyła, a do zdrowszej drugie by kompanki bieżały, jak gołębie gdy w pole kupą by leciały. IX
Któż mi da Ciebie, Brata mego, pożywającego piersi matki mojej, abym Cię nalazła na dworze i ucałowała Cię, aby mię już nikt lekce nie ważył. Canticum canticorum 8
Któż
odór ten, co wdzięczne róże wydawały, które nieba na fawor Dorocie posłały. Jaka wonia Nazaret domek napełniła, różdżka Jessego kiedy swe listki puściła, jak wdzięcznie pachną, które z świętych płyną kości, olejki – takie czuję od Ciebie wonności. O, gdybym takiej woni aby z raz zażyła, com we mdłości leżała, prędko bym skoczyła, a do zdrowszej drugie by kompanki bieżały, jak gołębie gdy w pole kupą by leciały. IX
Któż mi da Ciebie, Brata mego, pożywającego piersi matki mojej, abym Cię nalazła na dworze i ucałowała Cię, aby mię już nikt lekce nie ważył. Canticum canticorum 8
Któż
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 99
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
swe drapała, prawie desperując. A gdy się potępiona już być rozumiała, nie wiedzieć jak, się wolną od mąk oglądała. Słaba leżąc po kaźni, ledwie żywa była, wtym Anioła, światłości wodza, obaczyła. Niezmiernie się radując, chociaż utrapiona, poczęła Boga chwalić wielce ucieszona. Którą Anioł posilił, będącą we mdłości, dotknąwszy się, pokrzepił i przydał radości. § V O tarasie ognistym
A gdy dalej śpieszyli przez straszne ciemności, ukazał się dom jakiś niezmiernej wielkości, jakby góra wysoka barzo wystawiony, ognia pełny, jako piec wszytek rozpalony, z którego tysiąc kroków płomień zastępował, dusze, które mógł zająć, okrutnie katował. Ten
swe drapała, prawie desperując. A gdy się potępiona już być rozumiała, nie wiedzieć jak, się wolną od mąk oglądała. Słaba leżąc po kaźni, ledwie żywa była, wtym Anioła, światłości wodza, obaczyła. Niezmiernie się radując, chociaż utrapiona, poczęła Boga chwalić wielce ucieszona. Którą Anioł posilił, będącą we mdłości, dotknąwszy się, pokrzepił i przydał radości. § V O tarasie ognistym
A gdy dalej śpieszyli przez straszne ciemności, ukazał się dom jakiś niezmiernej wielkości, jakby góra wysoka barzo wystawiony, ognia pełny, jako piec wszytek rozpalony, z którego tysiąc kroków płomień zastępował, dusze, które mógł zająć, okrutnie katował. Ten
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 91
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
korzenie między wąwozem od choiny styrczące rozszarpać może, wyrzuciłem się z sanek przed zjechaniem z góry w dół i chciałem jeszcze konia lejcami utrzymać. Śniegu jeszcze było mało, takem się tedy na lewy bok padłszy mocno stłukłem, żem zaraz bez mowy został i bez pamięci leżał, a żadnego bólu w mdłości nie czułem, krew gębą, nosem i uchem lewym płynęła. Mój służący Baranowski porzucił mię za nieżywego. Koń, którym jechałem, na drobne kawałki sanki potłukł i sam się zerwał, a Baranowski pobiegł po sanie żydowskie do karczmy wajgowskiej, chcąc mię, choć nieżywego, przywieźć do tejże karczmy, do
korzenie między wąwozem od choiny styrczące rozszarpać może, wyrzuciłem się z sanek przed zjechaniem z góry w dół i chciałem jeszcze konia lejcami utrzymać. Śniegu jeszcze było mało, takem się tedy na lewy bok padłszy mocno stłukłem, żem zaraz bez mowy został i bez pamięci leżał, a żadnego bólu w mdłości nie czułem, krew gębą, nosem i uchem lewym płynęła. Mój służący Baranowski porzucił mię za nieżywego. Koń, którym jechałem, na drobne kawałki sanki potłukł i sam się zerwał, a Baranowski pobiegł po sanie żydowskie do karczmy wajgowskiej, chcąc mię, choć nieżywego, przywieźć do tejże karczmy, do
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 112
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
em w gorączkę z tej fatygi. Przecież gdy się trochę umitygowała, po południu stamtąd do Drui wyjechałem karetką tegoż Łopacińskiego, z nim razem jadąc.
Przyjechaliśmy do Drui. Nikt nam nie bronił. Podałem Drują, ale coraz gorzej począłem się mieć. Na resztę w wielką gorączkę i w mdłości wpadłem, tak dalece, żem się już na śmierć dysponował. Już byłem naówczas winien czerw, zł 90. Testament napisałem, tylko długi swoje wyrażając, bo nie miałem czym dysponować. Nic mi tak żal nie było, jak ojca mego w takich zostawić kłopotach prawnych przy wielu adwersarzach, a gdy
em w gorączkę z tej fatygi. Przecież gdy się trochę umitygowała, po południu stamtąd do Drui wyjechałem karetką tegoż Łopacińskiego, z nim razem jadąc.
Przyjechaliśmy do Drui. Nikt nam nie bronił. Podałem Drują, ale coraz gorzej począłem się mieć. Na resztę w wielką gorączkę i w mdłości wpadłem, tak dalece, żem się już na śmierć dysponował. Już byłem naówczas winien czerw, zł 90. Testament napisałem, tylko długi swoje wyrażając, bo nie miałem czym dysponować. Nic mi tak żal nie było, jak ojca mego w takich zostawić kłopotach prawnych przy wielu adwersarzach, a gdy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 184
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
6. Rodzynków wielkich bez kostek garści dwie Jabłek kwaskowatych (w talarki pokrajanych) trzy kadzidła tłuczonego łotów 2. Miodu prasnego kwaterkę, wody ile potrzeba, warz, przecedź, dawaj choremu miasto piwa. Peripneumonia, temiż właśnie leczy się sposobami co i Pleura, dla czego wraz jej opisanie tu się przyłączyło. O Mdłości. O MDŁOŚCIACH.
Które nazywa się Animi deliquium, Lipothymia, Defectio, Syncope, Cordix Paralisis, fulmen Microcosmi. MDłość, jest nagłe sił ustanie, ze krwi w Cirkulacjej przeszkodę mającej, z ustaniem pulsów, i z potem zimnym. Różność. Animi deliquium, znaczy mdłość powoli następującą Syncope fulmen Microcosmi, znaczy nagłe
6. Rodzenkow wielkich bez kostek garśći dwie Iábłek kwaskowátych (w tálarki pokráiánych) trzy kádźidłá tłuczonego łotow 2. Miodu prásnego kwáterkę, wody ile potrzebá, warz, przecedź, daway choremu miásto piwá. Peripneumonia, temisz właśnie leczy się sposobámi co y Pleurá, dla czego wraz iey opisanie tu się przyłączyło. O Mdłośći. O MDŁOSCIACH.
Ktore názywá się Animi deliquium, Lipothymia, Defectio, Syncope, Cordix Paralisis, fulmen Microcosmi. MDłość, iest nagłe śił ustánie, ze krwi w Cirkulácyey przeszkodę máiącey, z ustániem pulsow, y z potem źimnym. Rożność. Animi deliquium, znáczy mdłość powoli nástępuiącą Syncope fulmen Microcosmi, znáczy nagłe
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 167
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
ze krwi w Cirkulacjej przeszkodę mającej, z ustaniem pulsów, i z potem zimnym. Różność. Animi deliquium, znaczy mdłość powoli następującą Syncope fulmen Microcosmi, znaczy nagłe zemdlenie, Lipotimia, albo Lipopsichia, albo, Eclypsis znanastępującą[...] mdłość, z ziębieniem[...] bez potu, przytym mowy i zmy[...] zupełne utracenie. Zróżnych przy[...] mdłości napadają. Naprzód z subtelności[...] norów, z której duchy ożywiające łatwo się rozchodzą, i niszczą. Item. Z trucizny zadanej. Item. Zbojaźni, z aprehensiej, z frasunku zbytniego. Item. Z trucizny zadanej. Item. Zbojaźni, z aprehensiej, z frasunku zbytniego. Item. Z zbytniego wypróżnienia,
ze krwi w Cirkulácyey przeszkodę máiącey, z ustániem pulsow, y z potem źimnym. Rożność. Animi deliquium, znáczy mdłość powoli nástępuiącą Syncope fulmen Microcosmi, znáczy nagłe zemdlenie, Lipotimia, álbo Lipopsichia, álbo, Eclypsis znánástępuiącą[...] mdłość, z źiębieniem[...] bez potu, przytym mowy y zmy[...] zupełne utrácenie. Zrożnych przy[...] mdłośći nápadáią. Naprzod z subtelnośći[...] norow, z ktorey duchy ożywiáiące łátwo się rozchodzą, y nisczą. Item. Z trucizny zádáney. Item. Zboiáźni, z áprehensiey, z frásunku zbytniego. Item. Z trucizny zádáney. Item. Zboiáźni, z áprehensiey, z frásunku zbytniego. Item. Z zbytniego wyproznienia,
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 168
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
kichnie, jest znak bardzo zły. Która mdłość z zbytniego wypróżnienia, lubo przez krew, lobo przez poty, etc. albo z frasunku, albo z aprehensyej, lubo z inszej jakiej przyczyny powierzchniej pochodzi, mniej w sobie ma niebezpieczeństwa, gdy zaś ze wnętrznych przyczyn pochodzi, często niebezpieczna jest. Traktat Wtóry. O Mdłości. Sposoby do Leczenia.
GDy mdłość człeka napada, zaraz go wznak połóż, twarz wodą zimną obmyj, albo opryśnij, Wina albo Wodki ożywiającej do ust wlej, pod nosem nacieraj wodką Serdeczną: Jeżeliby nagła mdłość napadła, zatkaj usta i nos jak najlepiej ręką. Proszek kichający w nos (piórem) wdmuchni,
kichnie, iest znák bárdzo zły. Ktora mdłość z zbytniego wyproznienia, lubo przez krew, lobo przez poty, etc. álbo z frásunku, álbo z áprehensyey, lubo z inszey iákiey przyczyny powierzchniey pochodzi, mniey w sobie ma niebespieczeństwá, gdy záś ze wnętrznych przyczyn pochodzi, często niebespieczna iest. Tráktát Wtory. O Mdłośći. Sposoby do Leczenia.
GDy mdłość człeká nápada, záraz go wznák położ, twarz wodą źimną obmyi, álbo opryśniy, Winá álbo Wodki ożywiáiącey do ust wley, pod nosem nácieray wodką Serdeczną: Ieżeliby nagła mdłość nápádłá, zátkay ustá y nos iák naylepiey ręką. Proszek kicháiący w nos (piorem) wdmuchni,
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 169
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719