będziesz? Jeszcze do tego może Pan Bóg na W. K. M. chorobę dopuścić, jakoż tu będzie jachać? Może i pan zwierzchny, pod którego wnidziesz W. K. M., nie puścić W. K. M., żeby się w jego państwie te skarby zostały. Tysiąc rzeczy jest, miłościwa królowa, które W. K. M. we Włoszech zatrzymać mogą a W. K. schnąć będziesz, nie widząc dziatek swoich. Wierz mnie W. K. M., iż ten W. K. M. przyjacielem nie jest, kto na tę drogę W. K. M. radzi. Mnieć
będziesz? Jeszcze do tego może Pan Bóg na W. K. M. chorobę dopuścić, jakoż tu będzie jachać? Może i pan zwierzchny, pod którego wnidziesz W. K. M., nie puścić W. K. M., żeby się w jego państwie te skarby zostały. Tysiąc rzeczy jest, miłościwa królowa, które W. K. M. we Włoszech zatrzymać mogą a W. K. schnąć będziesz, nie widząc dziatek swoich. Wierz mnie W. K. M., iż ten W. K. M. przyjacielem nie jest, kto na tę drogę W. K. M. radzi. Mnieć
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 210
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
. K. M. we Włoszech zatrzymać mogą a W. K. schnąć będziesz, nie widząc dziatek swoich. Wierz mnie W. K. M., iż ten W. K. M. przyjacielem nie jest, kto na tę drogę W. K. M. radzi. Mnieć nic nie zginie, miłościwa królowa, odjazdem W. K. M., ale iż W, K. M. jestem wiernym sługą i widzę ten odjazd W. K. M. być ze złym W. K. M., przeto odradzam, ilę mogę. Ba, miłościwa królowa, każdy człowiek w swych rzeczach niewidzący na poły
. K. M. we Włoszech zatrzymać mogą a W. K. schnąć będziesz, nie widząc dziatek swoich. Wierz mnie W. K. M., iż ten W. K. M. przyjacielem nie jest, kto na tę drogę W. K. M. radzi. Mnieć nic nie zginie, miłościwa królowa, odjazdem W. K. M., ale iż W, K. M. jestem wiernym sługą i widzę ten odjazd W. K. M. być ze złym W. K. M., przeto odradzam, ilę mogę. Ba, miłościwa królowa, każdy człowiek w swych rzeczach niewidzący na poły
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 210
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
. I dlatego zowiemy tego człowieka mądrym, kto się nie spuszcza na swój rozum, ale się radzi ludzi. I W. K. M. mądrze uczynisz, gdy nie na swej, ale na tych, którzy W. K. M. dobrze a wiernie radzą, przestaniesz radzie. Ale i droga sama, miłościwa królowa, siła frasunków, siła kłopotów zadać W. K. M. może. Będziesz W. K. M. niźli do Baru, księstwa swego dojedziesz, pod siłam panów. Być to nie może, żeby miedzy wielkością sług nie byli i dobrzy i źli; nie wszędy W. K. M
. I dlatego zowiemy tego człowieka mądrym, kto się nie spuszcza na swój rozum, ale się radzi ludzi. I W. K. M. mądrze uczynisz, gdy nie na swej, ale na tych, którzy W. K. M. dobrze a wiernie radzą, przestaniesz radzie. Ale i droga sama, miłościwa królowa, siła frasunków, siła kłopotów zadać W. K. M. może. Będziesz W. K. M. niźli do Baru, księstwa swego dojedziesz, pod siłam panów. Być to nie może, żeby miedzy wielkością sług nie byli i dobrzy i źli; nie wszędy W. K. M
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 210
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
będąc jej już blisko/ Przypadszy na kolana Paskwalina nisko: O Panno uwielbiona/ która tej świątnice Rucho masz poruczone/ a wiesz tajemnice Ludzkie wszytkie (wyleje żałosne te słowa) Do ciebiem ja strapiona przyszła białagłowa Słysząc jakie pociechy/ którzy o co proszą/ Przez cię w razach podobnych od Bogów odnoszą/ Bądź i mnie miłościwa. Skąd jednak i jako Mamci żal swój rozpocząć/ kiedy mi nijako Mówić nawet/ i Ducha małoco już we mnie/ Dosyć że nad Wulkanów komin grzmiący w Lemnie I miechami pełnymi wygrzewaną szynę Góram nędzna/ i marnie młodości swej ginę Ledwie żyć poczynając. Ani ja w czym smaku Ani zatym baczenia/ i uwagi znaku
będąc iey iuż blisko/ Przypadszy ná koláná Pásqualiná nisko: O Pánno vwielbiona/ ktora tey świątnice Rucho masz poruczone/ á wiesz táiemnice Ludzkie wszytkie (wyleie żáłosne te słowá) Do ciebiem ia strapiona przyszłá białagłowá Słysząc iákie pociechy/ ktorzy o co proszą/ Przez cię w rázách podobnych od Bogow odnoszą/ Bądź y mnie miłościwa. Zkąd iednák y iáko Mamci żal swoy rospocząć/ kiedy mi niiáko Mowić náwet/ y Duchá máłoco iuż we mnie/ Dosyć że nád Wulkánow komin grzmiący w Lemnie Y miechámi pełnymi wygrzewáną szynę Goram nędzna/ y márnie młodości swey ginę Ledwie żyć poczynáiąc. Ani ia w czym smáku Ani zátym baczenia/ y uwagi znáku
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 39
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
bywały próżne U Syna mego prośby za podróżne I teraz, choćby najbarziej się rwały, Gdy tylko zechcesz, będą ustawały. Czegóż dla Ciebie Twój Wnuk nie uczyni Albo i jego w niebie gospodyni?” Więcej nie mówiąc — niedługo tak stała, Znowu się potym w gwiazdę przemieniała. Jednak z słów poznać, że to miłościwa Maryja była — Jutrzenka prawdziwa. A gdy tak przez sen w niebieskiej machinie I w świętej długo przebywam krainie, Ów dwór niebieski i owe widoki Zwarszy się z sobą — zaćmiły obłoki, Zaczym się moja barzo myśl wstęskniła, Iż tak rozkosznych prospektów pozbyła. Więc gdy nie drzymie ani jej sen łudzi, Toż się ocknąwszy
bywały próżne U Syna mego prośby za podróżne I teraz, choćby najbarziej się rwały, Gdy tylko zechcesz, będą ustawały. Czegóż dla Ciebie Twój Wnuk nie uczyni Albo i jego w niebie gospodyni?” Więcej nie mówiąc — niedługo tak stała, Znowu się potym w gwiazdę przemieniała. Jednak z słów poznać, że to miłościwa Maryja była — Jutrzenka prawdziwa. A gdy tak przez sen w niebieskiej machinie I w świętej długo przebywam krainie, Ów dwór niebieski i owe widoki Zwarszy się z sobą — zaćmiły obłoki, Zaczym się moja barzo myśl wstęskniła, Iż tak rozkosznych prospektów pozbyła. Więc gdy nie drzymie ani jej sen łudzi, Toż się ocknąwszy
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 52
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
a osobliwie na pryncypalniejsze lub napierwsze Nauk Fundamenta, a nade wszystko Język Łaciński z sobą przynościł; Ponieważ się tak nakierują rzeczy, aby wszytkie Collegia Czasu pomiwnionego zaczynały a w rok jeden zakończyały się, bez opisanych zaś fundamentów trudno w nich postępować z Pożytkiem pożądanym. A ponieważ też Najaśniejszego Króla J.M. Pruskiego Miłościwa wola pilno ku temu zamierza, aby Rodzicom i Opiekunom Akademików w Akademii przebywających Kosztów potrzebnych nie przyczyniać albo wywyższać, ani Depensów niepotrzebnych i Egzorbitancyj nie czynić; Tedy nie tylko wszelkie i wszytkie Podarunki, prócz naterminowanych Pieniędzy wstepnych, które semel pro semper dają się, Komuby kolwiek i pod jakimkolwiek pretekstem i nazwiskiem stawać zię
á osobliwie ná pryncypálnieysze lub nápierwsze Náuk Fundamenta, á nade wszystko Język Láćiński z sobą przynościł; Ponieważ śię ták nákieruią rzeczy, áby wszytkie Collegia Czasu pomiwnionego záczynáły á w rok ieden zákończyáły śie, bez opisánych zaś fundámentow trudno w nich postępowáć z Pożytkiem pożądánym. A ponieważ też Náiáśnieyszego Krola J.M. Pruskiego Miłośćiwa wola pilno ku temu zámierza, aby Rodźicom y Opiekunom Akádemikow w Akádemii przebywáiących Kosztow potrzebnych nie przyczyniáć álbo wywyższáć, áni Depensow niepotrzebnych y Exorbitáncyi nie czynić; Tedy nie tylko wszelkie y wszytkie Podárunki, procz náterminowánych Pieniędzy wstepnych, ktore semel pro semper dáią śię, Komuby kolwiek y pod iákimkolwiek praetextem y názwiskiem stawáć źię
Skrót tekstu: NotAk
Strona: 9
Tytuł:
Notifikacja o niniejszym Królewskiej Akademii Rycerskiej w Legnicy postanowieniu
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Karol Wilhelm Gras
Miejsce wydania:
Wrocław
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
z ichmpp. litewskich, w ławkach sobie siedzieli i nie wychodzili z nich przeciwko idącej do ołtarza wielkiego królowej im. Procesyją miał im. ks. inflancki, królewiczowie ichm. obadwa baldachin nieśli, królową im. eminentissimus cardinalis cum epis-
copo vilnensi prowadził, w wielkiej przyszedłszy do kościoła asystencyjej, w większej niż pani miłościwa. Mszę ś. odprawował im. ks. kanclerz pontificaliter. Loci ordinarius miał kazanie głosem zwyczajnym, że mało kto go słyszał, i to żadnego audytora onym nie ukontentował, wieżą babilońską stawiając, której nie dokończył. Jak się kazanie zaczęło, odeszła królowa im. do pokoju swego.
Post Divina wszyscy ichmpp. posłowie
z ichmpp. litewskich, w ławkach sobie siedzieli i nie wychodzili z nich przeciwko idącej do ołtarza wielkiego królowej jm. Procesyją miał jm. ks. inflancki, królewicowie ichm. obadwa baldachin nieśli, królową jm. eminentissimus cardinalis cum epis-
copo vilnensi prowadził, w wielkiej przyszedłszy do kościoła asystencyjej, w większej niż pani miłościwa. Mszę ś. odprawował jm. ks. kanclerz pontificaliter. Loci ordinarius miał kazanie głosem zwyczajnym, że mało kto go słyszał, i to żadnego audytora onym nie ukontentował, wieżą babilońską stawiając, której nie dokończył. Jak się kazanie zaczęło, odeszła królowa jm. do pokoju swego.
Post Divina wszyscy ichmpp. posłowie
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 166
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
! do Portu drogiego Nieśmiertelnej sławy,
Wdzięczna Nimfo, do Berła Płyń! styrem Buławy:
Gdzie najdroższa szczęśliwość Złotym bieży torem,
Płyń! swą cnotą, słyń wiecznie Z swym Wielkim Hektorem:
Tym kończę, i zaczynam Po weselu żale,
W Refleksjach Duchownych Dając światu vale:
Coć w prawdzie mniej tu służy Pani Miłościwa,
Boś na próżność światową Wcale nieskwapliwa,
Więc niosę lichą pracę W powinnej daninie,
Tobie Królewskich Koron Godnej Heroinie;
Idę jako do mądrej Z tą spartą Minerwy,
Z osobliwszej Twojego Rozsądku obserwy:
Idę! i rzucam pod Twe Te lekcją zdanie,
Akceptuj! proszę, kasuj! Co ma być w naganie,
! do Portu drogiego Nieśmiertelney sławy,
Wdźięczna Nimfo, do Berła Płyń! styrem Bułáwy:
Gdźie naydroższa szczęśliwość Złotym bieży torem,
Płyń! swą cnotą, słyń wiecznie Z swym Wielkim Hektorem:
Tym kończę, y záczynam Po weselu żale,
W Reflexyách Duchownych Dáiąc światu vale:
Coć w prawdźie mniey tu służy Páni Miłośćiwa,
Boś ná prożność świátową Wcále nieskwápliwa,
Więc niosę lichą pracę W powinney dáninie,
Tobie Krolewskich Koron Godney Heroinie;
Idę iako do mądrey Z tą spártą Minerwy,
Z osobliwszey Twoiego Rozsądku obserwy:
Idę! y rzucam pod Twe Te lekcyą zdanie,
Acceptuy! proszę, kassuy! Co ma być w nagánie,
Skrót tekstu: JunRef
Strona: b7
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
Słoweczko jedno. T. Krocze mój Dobrodzieju bez komentów, bez wymysłów, bo się tak rzetelniej prawda wyrażyć może, ponieważ Komentatorowie wymyślnym trybem postępując, u Autorów swoich, których pisma komentują, o czym oni nigdy nie myślili. B. Nic, nic. I już to niech będzie pieczęcią i dokończeniem Poselstwa twego, Miłościwa Pani jako Pirrhus Król Epirotów pragnął zdrowia od natury, Lucius Metellus dziesiąci Przywilejów od Senatu Rzymskiego, tak mój Pan, żadnej rzeczy nie pragnie, oprócz łaski Wmci Mci Panny, i to już trwały będzie punkt oracji, i dyskursu twego. T. Białogłowy zdrowszą w sobie znajdują radę z nagła, niżeli w rozmyśle,
Słoweczko iedno. T. Krocze moy Dobrodźieiu bez commentow, bez wymysłow, bo się ták rzetelniey prawdá wyráżić może, poniewasz Commentatorowie wymyślnym trybem postępuiąc, v Authorow swoich, ktorych pisma commentuią, o czym oni nigdy nie myślili. B. Nic, nic. Y iuż to niech będźie pieczęćią y dokonczeniem Poselstwá twego, Miłośćiwa Páni iáko Pirrhus Krol Epirotow prágnął zdrowia od nátury, Lucius Metellus dźieśiąći Przywileiow od Senatu Rzymskiego, ták moy Pan, żadney rzeczy nie prágnie, oprocz łáski Wmći Mći Pánny, y to iusz trwáły będźie punkt orátiey, y dyskursu twego. T. Białogłowy zdrowszą w sobie znáyduią rádę z nágła, niżeli w rozmyśle,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 59
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
I oczów z szpetnem krzykiem puchacze i sowy, — Niżbym wypowiedziała, jako wierna praca Mego dziadusia poszła i gdzie się obraca«.
To gdy w konfidencji przed rzezańcem owem Prawiła lamentując, za każdem jej słowem Potakiwał pochlebca nie żeby to słowy, Ale jestem rąk, ramion i kiwaniem głowy Przy żałobnej posturze. A zaś miłościwa Pani pieszczoną ręką cienkomglistą z siwa Chustką niesokorową — co ich było siła — Kropelki z płaczorodnych źrzeniczek łowiła, Które jako perełki na przejmy zawody Czyniły przez rumieniec bezwstydnej jagody. A zatym alternata po onej żałobie Przychodzi zakochania. Tak wytchnąwszy sobie Znowu do propozytu dawnego się wraca: »Mów — prawi — temu panu, niechaj
I oczow z szpetnem krzykiem puchacze i sowy, — Niżbym wypowiedziała, jako wierna praca Mego dziadusia poszła i gdzie się obraca«.
To gdy w konfidencyej przed rzezańcem owem Prawiła lamentując, za kożdem jej słowem Potakiwał pochlebca nie żeby to słowy, Ale jestem rąk, ramion i kiwaniem głowy Przy żałobnej posturze. A zaś miłościwa Pani pieszczoną ręką cienkomglistą z siwa Chustką niesokorową — co ich było siła — Kropelki z płaczorodnych źrzeniczek łowiła, Ktore jako perełki na przejmy zawody Czyniły przez rumieniec bezwstydnej jagody. A zatym alternata po onej żałobie Przychodzi zakochania. Tak wytchnąwszy sobie Znowu do propozytu dawnego sie wraca: »Mow — prawi — temu panu, niechaj
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 38
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949