,
Który w swojej dumie Kłaniać się nie umie, Jako erymantski niedźwiedź oparzony, Których w tem kamieni, których sił nie ruszał; Ale gdy nad głową Zgubę czuł gotową, Już ostatnia nędza i głód go przymuszał: Prosi miłosierdzia, i tak uniżony Na łaskę się dawa, I to już przyznawa, Że od tak możnego króla zwyciężony. Tak się Encelladus zasłania pioruny, (Ważnali ta chluba) Że od wielkiej zguba Nie jest zguba ręki, ale los fortuny. Tdy namówione utarłszy sposoby, Jako prędko z morza Wybija się zorza, Dzień jutrzejszy tak wielkie ozdoby. WIERSZ CZTERNASTY.
Nie nowe nie nowe Triumfy z Cymbrów Mariuszowe, Ani jeden
,
Który w swojej dumie Kłaniać się nie umie, Jako erymantski niedźwiedź oparzony, Których w tem kamieni, których sił nie ruszał; Ale gdy nad głową Zgubę czuł gotową, Już ostatnia nędza i głód go przymuszał: Prosi miłosierdzia, i tak uniżony Na łaskę się dawa, I to już przyznawa, Że od tak możnego króla zwyciężony. Tak się Encelladus zasłania pioruny, (Ważnali ta chluba) Że od wielkiej zguba Nie jest zguba ręki, ale los fortuny. Tdy namówione utarłszy sposoby, Jako prędko z morza Wybija się zorza, Dzień jutrzejszy tak wielkie ozdoby. WIERSZ CZTERNASTY.
Nie nowe nie nowe Tryumfy z Cymbrów Maryuszowe, Ani jeden
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 27
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
m ją po Atale Królewski dziedzic opanował sale. Ni mnie z Indów ostatnich Sieroty przędą kądzieli szarłatnich. Alem ja zaś szczęśliwy W cnotę i dowcip. Czemem sprzyjażliwy, I kochankiem bogatym, Będąc ubogim. A dosyć mam na tem. I ni ocz nie podnoszę Do nieba ręku, ani więcej proszę Przyjaciela możnego, Kontent z folwarku błogosławionego. Płynie dzień za dniem, płynie, I drugi jutro, co jeden dziś minie. Ty każesz siec marmury, O swej nie pomniąc ubóstwie natury, Ani ostatnim grobie, Na domy pyszne i pałace sobie. Wypierasz z brzegów morze, Nie kontent w jego terminach i porze. Cóż?
m ją po Attale Królewski dziedzic opanował sale. Ni mnie z Indów ostatnich Sieroty przędą kądzieli szarłatnich. Alem ja zaś szczęśliwy W cnotę i dowcip. Czemem sprzyjażliwy, I kochankiem bogatym, Będąc ubogim. A dosyć mam na tem. I ni ocz nie podnoszę Do nieba ręku, ani więcej proszę Przyjaciela możnego, Kontent z folwarku błogosławionego. Płynie dzień za dniem, płynie, I drugi jutro, co jeden dziś minie. Ty każesz siec marmury, O swej nie pomniąc ubóstwie natury, Ani ostatnim grobie, Na domy pyszne i pałace sobie. Wypierasz z brzegów morze, Nie kontent w jego terminach i porze. Cóż?
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 95
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
o naszej rozmowie Wszytko temu, co mię tu zamyka, wypowie; Ale niech będzie, co chce: choć znacznem kłopotem, Choć tego naostatek przypłacę żywotem, Wszytkoć powiem prawdziwie z początku, bo czego Mam się krom śmierci, nędzna, spodziewać od niego?
IV.
Izabellą mię zową, któram nieszczęsnego Córką była możnego króla galickiego, Mówię, byłam: terazem nie jest więcej ona, W nędzy, w żalu, w nieszczęściach wszytkich pogrążona! Co jednak wszytko poszło z niezbednej miłości, Która więc pospolicie zda się, że z słodkości Swojej hojnie na pierwszem początku udawa, Ale się źle każdemu nakoniec nadawa.
V.
o naszej rozmowie Wszytko temu, co mię tu zamyka, wypowie; Ale niech będzie, co chce: choć znacznem kłopotem, Choć tego naostatek przypłacę żywotem, Wszytkoć powiem prawdziwie z początku, bo czego Mam się krom śmierci, nędzna, spodziewać od niego?
IV.
Izabellą mię zową, któram nieszczęsnego Córką była możnego króla galickiego, Mówię, byłam: terazem nie jest więcej ona, W nędzy, w żalu, w nieszczęściach wszytkich pogrążona! Co jednak wszytko poszło z niezbednej miłości, Która więc pospolicie zda się, że z słodkości Swojej hojnie na pierwszem początku udawa, Ale się źle każdemu nakoniec nadawa.
V.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 274
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
się z męstwem swojem popisali.
CXIV.
Król z Sarce swą chorągiew wszytkę ma czerwoną, Na której beł srogi lew z gębą rozdziewioną, W którą mu jego panna wędzidło wtykała I nie broniącego się powoli kiełznała, Siebie do straszliwego lwa przyrównywając, A przez pannę, która go uzda, wyrażając Nadobną Doralikę, cną córę możnego Stordylana jedyną, króla granackiego;
CXV.
Tę, co beł król tatarski, Mandrykard, wziął gwałtem, Jużem wyższej powiedział, komu, jakim kształtem; Dla której niesłychaną dzielność pokazował I którą dobrze więcej Rodomont miłował, Niżli swoje królestwo, niżli własne oczy, Nic nie wiedząc, że była w on czas w
się z męstwem swojem popisali.
CXIV.
Król z Sarce swą chorągiew wszytkę ma czerwoną, Na której beł srogi lew z gębą rozdziewioną, W którą mu jego panna wędzidło wtykała I nie broniącego się powoli kiełznała, Siebie do straszliwego lwa przyrównywając, A przez pannę, która go uzda, wyrażając Nadobną Doralikę, cną córę możnego Stordylana jedyną, króla granackiego;
CXV.
Tę, co beł król tatarski, Mandrykard, wziął gwałtem, Jużem wyszszej powiedział, komu, jakiem kształtem; Dla której niesłychaną dzielność pokazował I którą dobrze więcej Rodomont miłował, Niżli swoje królestwo, niżli własne oczy, Nic nie wiedząc, że była w on czas w
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 324
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
przez nieprzyjaciela czyli złego sąsiada inwazyją. Domy, żony, dzieci, familije, fortuny niepewne, opresyje i ze-
wnątrz, i wewnątrz nieznośne. Czyż nie czujemy tego, czyż nie napatrzemy się tego, czyż nie najęczemy się i nie napłaczemy na to? Skądże to idzie? Z nierządu tak pięknego i możnego kraju. Nierząd skąd? Że rady i sejmów nie mamy. Więc sama miłość dobra i interesu własnego czy w nas nie wzbudza pragnienia, aby sejmy utrzymywane były i my przyszli do lepszego porządku, bezpieczeństwa i naszych spokojnego zażycia fortun?
A cóż mówiemy na tę szóstą refleksyją, jako stan szlachecki wzgardzony, jako posłowie na
przez nieprzyjaciela czyli złego sąsiada inwazyją. Domy, żony, dzieci, familije, fortuny niepewne, oppressyje i ze-
wnątrz, i wewnątrz nieznośne. Czyż nie czujemy tego, czyż nie napatrzemy się tego, czyż nie najęczemy się i nie napłaczemy na to? Skądże to idzie? Z nierządu tak pięknego i możnego kraju. Nierząd skąd? Że rady i sejmów nie mamy. Więc sama miłość dobra i interessu własnego czy w nas nie wzbudza pragnienia, aby sejmy utrzymywane były i my przyszli do lepszego porządku, bezpieczeństwa i naszych spokojnego zażycia fortun?
A cóż mówiemy na tę szóstą refleksyją, jako stan szlachecki wzgardzony, jako posłowie na
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 172
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
być panią. Dobrze napisał Martialis. Vxorem quare locupletem ducere nolim. Quxritis? vxori nubere nolb meae. t. i. Przeczbym niechciał małżonki bogatej pojmować: Chcecie wiedzieć? to w tym jest: niechcę jej hołdować.
Powiedział/ iż do możności trzeba przyłączyć układność: aby się nie tak dalece możnego bali/ ci którzy są pod regimentem jego/ jakoby go szanowali. Oderunt dum metuunt.
Nauczał aby młodzi starych w uczciwości mieli: żeby potym ich/ gdy też się starzeją/ drudzy poważali. Starodawny to obyczaj/ uczciwość wyrządzać starszym. A u Lacedemończyków karano za to/ gdyby młodszy starszego nie uczcił. O tym
być pánią. Dobrze nápisał Martialis. Vxorem quare locupletem ducere nolim. Quxritis? vxori nubere nolb meae. t. i. Przecżbym niechciał małżonki bogátey poymowáć: Chcećie wiedźieć? to w tym iest: niechcę iey hołdowáć.
Powiedźiał/ iż do możnośći trzebá przyłącżyć vkłádność: áby się nie ták dálece możnego bali/ ći ktorzy są pod regimentem iego/ iákoby go szánowáli. Oderunt dum metuunt.
Náucżał áby młodźi stárych w vcżćiwośći mieli: żeby potym ich/ gdy też się stárzeią/ drudzy poważáli. Stárodawny to obycżay/ vcżćiwość wyrządzáć stárszym. A v Lácedemończykow karáno zá to/ gdyby młodszy stárszego nie vcżćił. O tym
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 70
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
z jałmużny mają, Wynidzie to na poprawki, A na bracią też, okrawki. Wszak wieżę renowowali, Indeksu poprawowali; Tam postawili ganeczek Okrągluchny, jak wianeczek. Dosyć na chudych żebraków, Wspomagajcie nieboraków! Pałac Jaśnie Wielmożnego J.M.P. Adama Kazanowskiego, Marszałka Nadwornego Koronnego
Tuż o ścianę wielmożnego Pałac marszałka możnego: Gdyby zmartwychwstał Bobola, Zawołałby z włoska: ola!
Podkomorzy, urzędniku Przeszły, miły namiestniku! Pewnieś tu zamek założył, Boś koszt wielki na to łożył. Nie dziwuję: według świata Wymyślają młodsi w lata Wszytko kształtnie, alla modo Z cudzoziemska più commodo. W rogach wieże, szumne dachy Są
z jałmużny mają, Wynidzie to na poprawki, A na bracią też, okrawki. Wszak wieżę renowowali, Indeksu poprawowali; Tam postawili ganeczek Okrągluchny, jak wianeczek. Dosyć na chudych żebraków, Wspomagajcie nieboraków! Pałac Jaśnie Wielmożnego J.M.P. Adama Kazanowskiego, Marszałka Nadwornego Koronnego
Tuż o ścianę wielmożnego Pałac marszałka możnego: Gdyby zmartwychwstał Bobola, Zawołałby z włoska: ola!
Podkomorzy, urzędniku Przeszły, miły namiestniku! Pewnieś tu zamek założył, Boś koszt wielki na to łożył. Nie dziwuję: według świata Wymyślają młodsi w lata Wszytko kształtnie, alla modo Z cudzoziemska più commodo. W rogach wieże, szumne dachy Są
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 38
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
do ich zmartwychwstania. O rozmaitych dziwach i okazjach, które ułacniły w Nowym świecie drogę Ewangeliej.
HIszpanowie przyjachali do Nowej Hiszpaniej i do Peru pod dobrą barzo Coniunccją/ i pod osobliwemi okazjami/ za którymi snadnie rozszerzyć mogli i państwo swe i królestwo Boże. Abowiem w Nowej Hiszpaniej ludzie z Tlascale miasta na ten czas barzo możnego i ludnego/ prowadzili wojnę z Meksykany: a żeby sobie przyczynili byli możności i siły/ z przymierzyli się i związali z Fernandem Cortesiusem/ który z pomocą tych Tlascalanów/ dobrze odprawił sprawę zaczętą/ i podbił Meksyk nie tylo Panu swemu Cesarzowi/ którego był Hetmanem/ ale też i P. Chrystusowi. Widziane też były
do ich zmartwychwstánia. O rozmáitych dźiwách y occásiach, ktore vłácniły w Nowym świećie drogę Ewángeliey.
HIszpanowie przyiácháli do Nowey Hiszpániey y do Peru pod dobrą bárzo Coniunctią/ y pod osobliwemi occásiámi/ zá ktorymi snádnie rozszerzyć mogli y páństwo swe y krolestwo Boże. Abowiem w Nowey Hiszpániey ludzie z Tláscále miástá ná ten czás bárzo możnego y ludnego/ prowádźili woynę z Mexikany: á żeby sobie przyczynili byli możnośći y śiły/ z przymierzyli się y związáli z Fernándem Cortesiusem/ ktory z pomocą tych Tláscálanow/ dobrze odpráwił spráwę záczętą/ y podbił Mexik nie tylo Pánu swemu Cesárzowi/ ktorego był Hetmánem/ ále też y P. Chrystusowi. Widźiane też były
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 28
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
majac polane kupna, i przy ludziach, którzy na ten czas byli. I oddał sumę pewna, to jest złotych 300, Jurzi Babiczki z Sarego, Stanisław Borak z Sarego, Wojciech Kusnierz, Sebastian Sobansky z Soli; na których ludzi dal złotych 6 grosy 20. Od której polany majac prowo od jaśnie wielmożnego pana i dobrodzieja naszego, a ze zgorzialy, co dla dalszej pamięci i wiari jemu danej sad wałaski podzwalia zapisać.
265. Eodem actu. — Pracowity Francisek Słowik z Jeleśni, bedać na ten czas zdrowy na ciele i wszitkich zmysłach swoich, bedać ubóstwem scisnony i skarbowi pańskiemu bedać winien, a tak polane swoje własna
maiac polane kupna, y przi ludziach, ktorzi na ten casz byli. Y oddał sume pewna, to iest złotych 300, Jurzi Babiczki z Sarego, Stanisław Borak z Sarego, Woyciech Kusnierz, Sobestian Sobansky z Soli; na ktorich ludzi dal złotych 6 grosy 20. Od ktorey polany maiac prowo od jasnie wielmoznego pana y dobrodzieia naszego, a ze zgorzialy, co dla dalszey pamięci y wiari jemu daney sad wałaski podzwalia zapisac.
265. Eodem actu. — Pracowity Francisek Słowik z Ielesnie, bedac na ten casz zdrowy na ciele y wszitkich zmysłach swoich, bedac ubostwem scisnony y skarbowi pańskiemu bedac winien, a tak polane swoie własna
Skrót tekstu: KsŻyw
Strona: 104
Tytuł:
Księga sądowa państwa żywieckiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1681 a 1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1752
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Karaś, Ludwik Łysiak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1978
którego Kościoła tylko fundamenta/ wzwyż na dwa łokcia wybudowawszy/ umarł/ nieskończywszy/ i funduszu nie uczyniwszy. Ten potym Roku 1360. Elżbieta siostra jego rodzona Królowa Węgierska/ darowała Zakonnikom Klasztoru Miechowskiego/ którzy się zowią Canonici Regulares, Custodes sacroSancti Dominici Sepulchri Hierosolimitani. A ci do Polskiej przez Jaksę Herbu Gryf Szlachcica Możnego Roku 1162. są wprowadzeni. Żyją ci Zakonnicy pod Regułą ś. Augustyna/ nosząc na zwierzchnym Płaszczu Crucem de serico rubeo conduplicatam in sinistra parte, è vestigo cordis. Mają ci Zakonnicy facultatem à Sacra Sede Apostolica, sibi suoq; Ordini, że im wolno Parochie trzymać/ i Sakramenta administrować: dla tegoż w
ktorego Kośćiołá tylko fundámentá/ wzwyż ná dwá łokćiá wybudowawszy/ vmárł/ nieskończywszy/ y funduszu nie vczyniwszy. Ten potym Roku 1360. Helżbietá śiostrá iego rodzona Krolowa Węgierska/ dárowáłá Zakonnikom Klasztoru Miechowskiego/ ktorzy się zowią Canonici Regulares, Custodes sacroSancti Dominici Sepulchri Hierosolimitani. A ći do Polskiey przez Iáxę Herbu Gryph Szláchćicá Możnego Roku 1162. są wprowádzeni. Zyią ći Zakonnicy pod Regułą ś. Augustyná/ nosząc ná zwierzchnym Płaszczu Crucem de serico rubeo conduplicatam in sinistra parte, è vestigo cordis. Máią ći Zakonnicy facultatem à Sacra Sede Apostolica, sibi suoq; Ordini, że im wolno Párochie trzymáć/ y Sákrámentá ádministrowáć: dla tegoż w
Skrót tekstu: PruszczKlejn
Strona: 60
Tytuł:
Klejnoty stołecznego miasta Krakowa
Autor:
Piotr Hiacynt Pruszcz
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650