przemówić. Już tedy na mnie wszystek jednego ciężar spadł umawiać się. Umawiałem się tedy, choć, ile możności miałem, ostrożnie, aby słowa mego nie podchwycili i nie oskarżyli przed Flemingiem, bez tego złością pałającym. Trudno wypowiedzieć, z, jaką zuchwałością ze mną traktowali, osobliwie Jakowicki kulawy. Przecież i mocnością mego eksplikowania się,
i ostrożnością słów, i submisją zacząłem z nimi już koncertować dekret i część ukoncertowałem. Sam tylko jeden Hołowczyc był mi na pomocy. Aliści wtem przybiegają z sądów poobiednich od Fleminga, marszałka trybunalskiego, abym zaraz jechał na sądy, gdyż zaraz przywoła sprawę naszą.
Musiałem tedy,
przemówić. Już tedy na mnie wszystek jednego ciężar spadł umawiać się. Umawiałem się tedy, choć, ile możności miałem, ostrożnie, aby słowa mego nie podchwycili i nie oskarżyli przed Flemingiem, bez tego złością pałającym. Trudno wypowiedzieć, z, jaką zuchwałością ze mną traktowali, osobliwie Jakowicki kulawy. Przecież i mocnością mego eksplikowania się,
i ostrożnością słów, i submisją zacząłem z nimi już koncertować dekret i część ukoncertowałem. Sam tylko jeden Hołowczyc był mi na pomocy. Aliści wtem przybiegają z sądów poobiednich od Fleminga, marszałka trybunalskiego, abym zaraz jechał na sądy, gdyż zaraz przywoła sprawę naszą.
Musiałem tedy,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 762
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
grzeszących, przez stworzenia ukarać; druga, do rzeczy naturalnych wygubienia, naturalnych szuka sposobów mediatè przez jaką kreaturę, aby leksze było uderzenie, niż przez siebie immediatè aby niebyło śmiertelne. Mógł Pan BÓG Naamona słowem uleczyć z trądu, a nie leczył tak, ale kazał pójść do Jordanu rzeki; mógł ślepego uzdrowić Wszech mocnością, a przecie ślinę z błotem zmieszał, nią oczy namazał, dopiero uzdrowił. Mógł by każdego uzdrowić chorego, a postaremu kreował zioła, Aptekę, medyka. Mógł wojsku Sennacheryba rzecz: padnij w momencie trupem pod Jeruzalem, a postaremu Aniołowi kazał w nocy wyciąć. Mógł Jerychońskim w oka mgnieniu kazać obalić się
grzeszących, przez stworzenia ukarać; druga, do rzeczy naturalnych wygubienia, naturalnych szuka sposobow mediatè przez iaką kreaturę, aby leksze było uderzenie, niż przez siebie immediatè aby niebyło smiertelne. Mogł Pan BOG Naamona słowem uleczyć z trądu, á nie leczył tak, ále kazáł poyść do Iordanu rzeki; mogł ślepego uzdrowić Wszech mocnością, a przecie ślinę z blotem zmieszał, nią oczy namazał, dopiero uzdrowił. Mogł by każdego uzdrowić chorego, á postaremu kreował zioła, Aptekę, medyka. Mogł woysku Sennacheryba rzecz: padniy w momencie trupem pod Ieruzalem, á postaremu Aniołowi kazał w nocy wyciąć. Mogł Ierichońskim w oka mgnieniu kazać obálić się
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 256
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
sama/ czego nie może zahamować swą siłą/ puszcza. A nie zaraz bywa biegunka czasem po czwartỹ dniu/ czasem po siódmym/ czasem też i wtórego dnia. Przeto patrzyć pilno trzeba/ jeśli i kiedy purgować. Jeśli ma być przeczyszczenie/ ma być lekkie i łaskawe/ nie mocne i gwałtowne/ aby natura będąc mocnością lekarstwa zwątlona/ zbytecznie nie puszczała/ sktądby przyszło zbyteczne czyszczenie/ a za niem słabość/ mdłość/ a potym śmierć. A takby duszę samę wyczyściło i wygnało. Gdzie pójdzie w dalszą powietrze morowe/ a nie będzie biegunki/ mocniejszych możemy w ten czas używać purgacij: Bo słabemi mało co da się zaraza wygnać
sámá/ czeg^o^ nie może záhámowáć swą siłą/ puscza. A nie záraz bywa biegunká czásem po czwartỹ dniu/ czásem po śiodmym/ czásem też y wtore^o^ dniá. Przeto pátrzyć pilno trzebá/ iesli y kiedy purgowáć. Iesli ma być przeczysczenie/ ma być lekkie y łáskáwe/ nie mocne y gwałtowne/ áby náturá będąc mocnością lekárstwa zwątlona/ zbytecznie nie pusczáłá/ sktądby przyszło zbyteczne czysczenie/ á zá niem słábość/ mdłość/ á potym śmierc. A tákby duszę sámę wyczyśćiło y wygnáło. Gdźie poydźie w dálszą powietrze morowe/ á nie będźie biegunki/ mocnieyszych możemy w ten czas vżywáć purgáciy: Bo słábemi máło co da się zarázá wygnáć
Skrót tekstu: PetrSInst
Strona: C4v
Tytuł:
Instrukcja albo nauka jak się sprawować czasu moru
Autor:
Sebastian Petrycy
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613