z sobą waśnić Niżeli krzyż Chrystusów na świecie objaśnić, Choć tysiącem kościołów, milionem ludzi, Co rok tamtych meczetem, tych rznięciem paskudzi. Już Bóg żegnaj Podole z ukraińską dziczą, Już i was, już poganie wiecznie odgraniczą; A których ciał nie mogli przy duszy, przy siłach, Martwe kości w niewolą bierą po mogiłach.
A bodaj zachęcony z takiego obłowu, Jeśli nas Bóg opuści, nie pomknął ku Lwowu. Bóg żegnaj płodna ziemi, wszech żołnierzów matko, Już do nas niewrócona; bo nigdy, nie rzadko, Cokolwiek ta szkarada bestyja pożarła, Nigdy, mówię, z chciwego nie wyrzygnie garła. Chyba się użaliwszy nas Bóg ją
z sobą waśnić Niżeli krzyż Chrystusów na świecie objaśnić, Choć tysiącem kościołów, milijonem ludzi, Co rok tamtych meczetem, tych rznięciem paskudzi. Już Bóg żegnaj Podole z ukraińską dziczą, Już i was, już poganie wiecznie odgraniczą; A których ciał nie mogli przy duszy, przy siłach, Martwe kości w niewolą bierą po mogiłach.
A bodaj zachęcony z takiego obłowu, Jeśli nas Bóg opuści, nie pomknął ku Lwowu. Bóg żegnaj płodna ziemi, wszech żołnierzów matko, Już do nas niewrócona; bo nigdy, nie rzadko, Cokolwiek ta szkarada bestyja pożarła, Nigdy, mówię, z chciwego nie wyrzygnie garła. Chyba się użaliwszy nas Bóg ją
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 11
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mej najmilejszej matki swym nie oświecicie Promieniem, choć się ku niej twarzą obrócicie. Nie będzie was w złocie Ryła i w klejnocie, Nie będzie już zdobiła wami ręki swojej, Ani więcej siądziecie w listach matki mojej. Parka ją zaćmiła, A wasza twarz miła
W żałobną chmurę wszedszy więcej już nie świeci Ani w ciemnych mogiłach paniej swej oświeci. Herbowe klejnoty, Przed samymi wroty Śmierci nas opuszczacie, a wasza ozdoba Za nami się nie spieszy, choć się nam podoba. CZAS WSZYTKO PSUJE
Wszytko czas niszczy, wszytko łakomie połyka, Nie cierpi tu nic długo, wszytko z miejsc umyka. Morze brzegi osusza i rzeki ustają, A góry
mej najmilejszej matki swym nie oświecicie Promieniem, choć się ku niej twarzą obrócicie. Nie będzie was w złocie Ryła i w klejnocie, Nie będzie już zdobiła wami ręki swojej, Ani więcej siądziecie w listach matki mojej. Parka ją zaćmiła, A wasza twarz miła
W żałobną chmurę wszedszy więcej już nie świeci Ani w ciemnych mogiłach paniej swej oświeci. Herbowe klejnoty, Przed samymi wroty Śmierci nas opuszczacie, a wasza ozdoba Za nami się nie spieszy, choć się nam podoba. CZAS WSZYTKO PSUJE
Wszytko czas niszczy, wszytko łakomie połyka, Nie cierpi tu nic długo, wszytko z miejsc umyka. Morze brzegi osusza i rzeki ustają, A góry
Skrót tekstu: ZbierDrużBar_II
Strona: 598
Tytuł:
Wiersze zbieranej drużyny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
których ta jest historia, iż raz oskarżono trzech szlachty o coś
niewinnie do kurfirszta - obwinionych tedy rigore iuris kazał ściąć. Owi zaś nie mogąc czymś testificari suam innocentiam, idąc na śmierć, prosili, aby im ten fawor był /138/ wyświadczony po śmierci, iż kędy ich pochowają, aby na tym miejscu na mogiłach drzewa wkopano, które: „Tak supponimus”, iż wyświadczą nostram innocentiam, co na ich prośbę factum; świadczy, iż opak ich sądzono, ponieważ drzewa te, które zawsze zwykły bujno w górę róść, teraz wszytko na opak, na dół, ale niesłychanie rozłożyście rosną.
Tegoż dnia przed wierczorem ruszyłem
których ta jest historia, iż raz oskarżono trzech szlachty o coś
niewinnie do kurfirszta - obwinionych tedy rigore iuris kazał ściąć. Owi zaś nie mogąc czymś testificari suam innocentiam, idąc na śmierć, prosili, aby im ten fawor był /138/ wyświadczony po śmierci, iż kędy ich pochowają, aby na tym miejscu na mogiłach drzewa wkopano, które: „Tak supponimus”, iż wyświadczą nostram innocentiam, co na ich prośbę factum; świadczy, iż opak ich sądzono, ponieważ drzewa te, które zawsze zwykły bujno w górę róść, teraz wszytko na opak, na dół, ale niesłychanie rozłożyście rostą.
Tegoż dnia przed wierczorem ruszyłem
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 318
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
na nieprzyjaciele. Jam też także przed ogniem nie umknęła czoła, chocia kule latały jako grad dokoła. Wtym nazad powracając triumfalną drogą, świeże trupy deptałam zwyciężoną nogą. Kto by rzekł, żeby kiedy tak potężne siły przeciwnemu Marsowi u nóg czołem biły? Ach, po takich triumfach sławnie otrzymanych, po tak wielu mogiłach piekłu udeptanych, po koronach zwyciężną ręką uplecionych, po laurach po twych, Marsie, ścianach zawieszonych, jednego tylko grzechu moc takowa była, że wraz sławę z imieniem moim zagubiła. Sąd mię srogi zdał zaraz na ciężkie karanie, w grubym worze publice prowadząc mię na nie, żeby się sława moja w kontempt obróciła i
na nieprzyjaciele. Jam też także przed ogniem nie umknęła czoła, chocia kule latały jako grad dokoła. Wtym nazad powracając tryumfalną drogą, świeże trupy deptałam zwyciężoną nogą. Kto by rzekł, żeby kiedy tak potężne siły przeciwnemu Marsowi u nóg czołem biły? Ach, po takich tryumfach sławnie otrzymanych, po tak wielu mogiłach piekłu udeptanych, po koronach zwyciężną ręką uplecionych, po laurach po twych, Marsie, ścianach zawieszonych, jednego tylko grzechu moc takowa była, że wraz sławę z imieniem moim zagubiła. Sąd mię srogi zdał zaraz na ciężkie karanie, w grubym worze publice prowadząc mię na nie, żeby się sława moja w kontempt obróciła i
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 115
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
godzę. MEL: Kogo razisz? naturę, miłość Braci, Niebo. JO: A to jako? MEL: Oto miecz, który w cię uderzy; Tenże sam miecz okrutny, w serce nasze mierzy. Idź że tedy - idź na śmierć. giń, kiedyś tak twardy. Niechaj po Izraela śmiertelnych mogiłach Wyskakuje wesoło Filistyńczyk hardy Idź, i giń; żebyś wszystkich, których miłość wiąże Lub krew z tobą, jednymże stracił wraz zamachem. Idź; jeszcze zasłoń oczy, żebyś i niepatrzył Na żal pospólstwa, na, wojsk smutek, na łzy BraciSerdeczne, na twej matki mdłości, i na żale
godzę. MEL: Kogo rázisz? naturę, miłość Bráci, Niebo. JO: A to iáko? MEL: Oto miécz, który w cię uderzy; Tenże sam miécz okrutny, w serce násze mierzy. Idź że tedy - idź ná śmierć. giń, kiedyś ták twárdy. Niechay po Izráelá śmiertelnych mogiłách Wyskákuie wesoło Filistyńczyk hárdy Idź, i giń; żebyś wszystkich, których miłość wiąże Lub krew z tobą, iednymże strácił wraz zámáchem. Idź; ieszcze zásłoń oczy, żebyś i niepátrzył Ná żal pospólstwá, ná, woysk smutek, ná łzy BráciSerdeczne, ná twey mátki mdłości, i ná żale
Skrót tekstu: JawJon
Strona: 41
Tytuł:
Jonatas
Autor:
Stanisław Jaworski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
jeszcze Przyjazne Orły, waszego zawodu, Dalej wam Nieba utknęły żeleszcze Dalej należy wzbijać się do Wschodu I kiedy głosy animują wieszcze Nie dać z krwawego nogom oschnąć brodu Ale i owszem, teraz teraz użyć Fortuny, która niechce długo służyć. 44. Pospieszyć w pogoń, gdy się droga ściele Po Bissurmańskich trupach, i mogiłach Zbiegli, nie zbici są Nieprzyjaciele, I nie zadługo znowusz będą w siłach Nieznać ze Wiedeń, pogubił ich wiele Skryło się więcej, w walinach i bryłach Tak, że przyszedszy, jak ma być do siebie Pod Parkanem wam myślą o pogrzebie. 45. Urosły głowy, urosły im siły Zakwitną i wam laurowe korony
ieszcze Przyiázne Orły, wászego zawodu, Dáley wam Nieba vtknęły żeleszcze Dáley należy wzbijáć się do Wschodu Y kiedy głosy ánimuią wieszcze Nie dać z krwawego nogom oschnąć brodu Ale y owszem, teraz teraz vżyć Fortuny, ktora niechce długo służyć. 44. Pospieszyć w pogoń, gdy się drogá śćiele Po Bissurmańskich trupách, y mogiłách Zbiegli, nie zbići są Nieprzyiaćiele, Y nie zádługo znowusz będą w siłách Nieznáć ze Wiedeń, pogubił ich wiele Skryło się więcey, w wálinách y bryłách Ták, że przyszedszy, iák ma być do śiebie Pod Párkánem wam myślą o pogrzebie. 45. Vrosły głowy, vrosły im śiły Zákwitną y wam laurowe korony
Skrót tekstu: ChrośTrąba
Strona: Cv
Tytuł:
Trąba wiekopomnej sławy
Autor:
[Chrościński Wojciech Stanisław]
Drukarnia:
Karol Ferdynand Schreiber
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Szesnastego roku nie doszedszy samą Olandyą/ w siedminastym Włoskie i Hiszpańskie Państwo/ a dziewiętnastego tylko co dochodzący na Cesarstwo Rzymskie Ipso subuectus triumpho ad regnum peruenit. Same go zwycięstwa/ same pogromione nieprzyjaciół pułki/ na tak wysoką we wszytkim świecie Cesarską godność prowadziły. A żebym bez obrazy rzekł po samych pohańbionych trupach/ i mogiłach leżących idąc do Korony Cesarskiej zaszedł. Herkulesie twoje kolumny coś je na morzu Gadytańskim zasadził/ i onym instkrypcją przydał Non plus vltra stasował/ i w głębinie niepamięci swym zwycięstwem zatopił KAROL V. Boć dalej sławą/ dalej honorami/ dalej godnością/ a niż Herkules zaszedł. Kto Hiszpanią do pokoju/ (któryby
Szesnastego roku nie doszedszy sámą Olándyą/ w śiedminastym Włoskie y Hiszpáńskie Páństwo/ á dźiewiętnastego tylko co dochodzący ná Cesárstwo Rzymskie Ipso subuectus triumpho ad regnum peruenit. Sáme go zwyćięstwá/ sáme pogromione nieprzyiaćioł pułki/ ná ták wysoką we wszytkim świećie Cesárską godność prowádźiły. A żebym bez obrázy rzekł po sámych poháńbionych trupach/ y mogiłách leżących idąc do Korony Cesárskiey zászedł. Herkuleśie twoie kolumny coś ie ná morzu Gádytáńskim zásádźił/ y onym instkrypcyą przydał Non plus vltra stásował/ y w głębinie niepámięći swym zwyćięstwem zátopił KAROL V. Boć dáley sławą/ dáley honorámi/ dáley godnośćią/ á niż Herkules zászedł. Kto Hiszpánią do pokoiu/ (ktoryby
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 24
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
Potomków nie będąc nasycona; wdawszy się w rozpacz/ z pokojów swych Królewskich wypadła/ i na górę Sypilus nazwaną zabieżała. A skoro tam zaszedszy/ straconych Synów/ w grobowych Lochach położonych/ opłakiwać poczęła; natychmiast w kamień przemieniona twardą stanęła opoką. I której niegdyś miejsca Państwa/ i Monarchie nie wynajdowały: dzisia przy mogiłach Synów swoich stojąc/ w jednym kamieniu/ w jednym zimnym grobie/ przestronnym opływa miejscem. Wielka querela/ a tym więtsza/ im nie nagrodzona/ do najwyższego sądu po umitygowanie dekretu/ przez Apelacją odesłana/ żadnego politowania/ ani Responsu nie otrzymawszy/ znowu się z żalem do waszych progów Jaśnie Wielm: Miłościwi PP.
Potomkow nie będąc násycona; wdawszy się w rospácz/ z pokoiow swych Krolewskich wypádłá/ y ná gorę Sypilus názwáną zábieżáłá. A skoro tám zászedszy/ stráconych Synow/ w grobowych Lochách położonych/ opłákiwáć poczęłá; nátychmiast w kámień przemieniona twárdą stánęłá opoką. Y ktorey niegdyś mieyscá Páństwá/ y Monárchie ne wynáydowáły: dźisia przy mogiłách Synow swoich stoiąc/ w iednym kámieniu/ w iednym źimnym grobie/ przestronnym opływa mieyscem. Wielka querelá/ á tym więtsza/ im nie nágrodzona/ do naywyższego sądu po vmitygowánie dekretu/ przez Apellácyą odesłána/ żadnego politowánia/ áni Responsu nie otrzymawszy/ znowu się z żalem do wászych progow Iásnie Wielm: Miłośćiwi PP.
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 48
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
mej najmilejszej Matki swym nieoświecicie Promieniem, choć się ku niej twarzą obrócicie. Nie będzie was w złocie Ryła i w klejnocie, Nie będzie już zdobiła wami ręki swojej, Ani więcej siądziecie w listach Matki mojej. Parka ją zaćmiła A wasza twarz miła W żałobną chmurę wszedszy więcej już nie świeci, Ani w ciemnych mogiłach paniej swej oświeci. Herbowe klejnoty, Przed samymi wroty Śmierci nas opuszczacie, a wasza ozdoba Za nami się nie spieszy, choć się nam podoba. 121. Nagrobek córce.
Tu żałośni coreczkę rodzice złożyli, Wątpiąc, czy światu czyli niebu ją zrodzili. Ale gdy ją tak prędko z oczu śmierć porwała,
mej najmilejszej Matki swym nieoświecicie Promieniem, choć się ku niej twarzą obrocicie. Nie będzie was w złocie Ryła i w klejnocie, Nie będzie już zdobiła wami ręki swojej, Ani więcej siądziecie w listach Matki mojej. Parka ją zaćmiła A wasza twarz miła W żałobną chmurę wszedszy więcej już nie świeci, Ani w ciemnych mogiłach paniej swej oświeci. Herbowe klejnoty, Przed samymi wroty Śmierci nas opuszczacie, a wasza ozdoba Za nami się nie spieszy, choć się nam podoba. 121. Nagrobek corce.
Tu żałośni coreczkę rodzice złożyli, Wątpiąc, czy światu czyli niebu ją zrodzili. Ale gdy ją tak prędko z oczu śmierć porwała,
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 42
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910