mię piją kwartę, A gębą rozwartą Pełniący za zdrowie, Biedażkoż ich głowie. Bo co mię z apteki Bierano na leki, To dziś kto żyw skwarzy, A przy mnie się swarzy. Co poranu było W zażywaniu milo, Już dziś, po obiedzie, Do garści przyjedzie, Sztępel na kapustę I na piwną mustę. Więc koło mnie chodzą, Głupi, za czym szkodzą Ogniem w niedozorze, Takich by po skórze. Niech domów nie znoszą, A ludzi nie płoszą. Sama się nie chwalę, Zostawując cale Pochwalę inszemu, O mnie wiedzącemu. Bo kto sam się chwali, Sprawy swoje wali; Jego dzieła wszytkie Tą sprawy są
mię piją kwartę, A gębą rozwartą Pełniący za zdrowie, Biedażkoż ich głowie. Bo co mię z apteki Bierano na leki, To dziś kto żyw skwarzy, A przy mnie się swarzy. Co poranu było W zażywaniu milo, Już dziś, po obiedzie, Do garści przyjedzie, Sztępel na kapustę I na piwną mustę. Więc koło mnie chodzą, Głupi, za czym szkodzą Ogniem w niedozorze, Takich by po skórze. Niech domów nie znoszą, A ludzi nie płoszą. Sama się nie chwalę, Zostawując cale Pochwalę inszemu, O mnie wiedzącemu. Bo kto sam się chwali, Sprawy swoje wali; Jego dzieła wszytkie Tą sprawy są
Skrót tekstu: PosTabBad
Strona: 44
Tytuł:
Poswarek tabaki z gorzałką
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
kwartą, A gębą rozwartą Pełniący za zdrowie, Biedażkoż ich głowie. Bo co mię z apteki Bierano na leki, To dziś, kto żyw, skwarzy, A przy mnie się swarzy. Co poranu było W zażywaniu miło, Już dziś, po obiedzie, Do garści przyjedzie, Sztempel na kapustę I na piwną mustę. Więc koło mnie chodzą, Głupi, zaczem szkodzą Ogniem w niedozorze, Takich by po skórze. Niech domów nie znoszą. A ludzi nie płoszą. Sama się nie chwalę, Zostawując cale Pochwałę inszemu, O mnie wiedzącemu. Bo kto sam się chwali. Sprawy swoje wali; Jego dzieła wszytkie
Tą sprawą są
kwartą, A gębą rozwartą Pełniący za zdrowie, Biedażkoż ich głowie. Bo co mię z apteki Bierano na leki, To dziś, kto żyw, skwarzy, A przy mnie się swarzy. Co poranu było W zażywaniu miło, Już dziś, po obiedzie, Do garści przyjedzie, Sztempel na kapustę I na piwną mustę. Więc koło mnie chodzą, Głupi, zaczem szkodzą Ogniem w niedozorze, Takich by po skórze. Niech domów nie znoszą. A ludzi nie płoszą. Sama się nie chwalę, Zostawując cale Pochwałę inszemu, O mnie wiedzącemu. Bo kto sam się chwali. Sprawy swoje wali; Jego dzieła wszytkie
Tą sprawą są
Skrót tekstu: PopSowBar_II
Strona: 640
Tytuł:
Poezja popularna i sowizdrzalska
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965