wszystkiego Rzymu/ ważył się widomie i począł z kapitolium po powietrzu w dzień latać/ ale modlitwą Piotra Z. gdy czarci którzy go byli wysoko na powietrze wynieśli/ odpędzeni/ spadszy z wielkim pędem i wrzaskiem na ziemie abo kamienie rozbił się i nogi sobie połomał. Drugi cel abo koniec tych zbrodni abo czarów aby jako nabardzi najwięcej szkodzili ludziom. I tę sprawę ich czartowską prawnicy zowią Maleficium abo veneficium, a po polsku Złoczyństwo/ abo Trucizny zadawanie. Ato zwykli trojako czynić/ i na trzech rzeczach złość swoję pokazować. Naprzód w Elementach/ potym w ciałach ludzkich i bydlęcych. Po trzecię w duszach ludzkich póki są w ciele/ ile
wszystkiego Rzymu/ ważył się widomie y począł z kápitolium po powietrzu w dzien latáć/ ále modlitwą Piotrá S. gdy czárći ktorzy go byli wysoko ná powietrze wyniesli/ odpędzeni/ zpadszy z wielkim pędem y wrzaskiem na ziemie abo kámienie rozbił się y nogi sobie połomał. Drugi cel ábo koniec tych zbrodni abo czárow áby iáko nabardzi naiwięcey szkodzili ludziom. Y tę sprawę ich czártowską práwnicy zowią Maleficium abo veneficium, á po polsku Złoczynstwo/ abo Trućizny zádawánie. Ato zwykli troiáko czynić/ y ná trzech rzeczách złość swoię pokázowáć. Naprzod w Elementách/ potym w ćiáłách ludzkich y bydlęcych. Po trzećię w duszách ludzkich poki są w ćiele/ ile
Skrót tekstu: WisCzar
Strona: 37
Tytuł:
Czarownica powołana
Autor:
Daniel Wisner
Drukarnia:
Wojciech Laktański
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
magia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Miewają, ale jakie też Halasy. Gdyby porównał z tymi dostatkami, Nic nie mogą mieć, czego mi świadkami Same jesteście, jak często słychamy, Także oczyma swymi widywamy. Więc, choć która z nich wdową pozostawa, Rzadko to bywa, kiedy się nadawa. O młodych zasię mówiąc, kto ich chwali, Nabardzi panny, pewnie taki szali. Bo nie zaraz się młody postanowi, Chocia już którą za swoję ulowi. Dopiero wtenczas nalepiej durować, Pić i utracać, bankiety sprawować, Zwady zaczynać. A żona na poły Umiera, kiedy dziwy broi miły. Stąd też przychodzi, ze prędko utraci I z majętności niedługo wyleci. Musi
Miewają, ale jakie też Halasy. Gdyby porównał z tymi dostatkami, Nic nie mogą mieć, czego mi świadkami Same jesteście, jak często słychamy, Także oczyma swymi widywamy. Więc, choć która z nich wdową pozostawa, Rzadko to bywa, kiedy się nadawa. O młodych zasię mówiąc, kto ich chwali, Nabardzi panny, pewnie taki szali. Bo nie zaraz się młody postanowi, Chocia już którą za swoję ulowi. Dopiero wtenczas nalepiej durować, Pić i utracać, bankiety sprawować, Zwady zaczynać. A żona na poły Umiera, kiedy dziwy broi miły. Stąd też przychodzi, ze prędko utraci I z majętności niedługo wyleci. Musi
Skrót tekstu: SejmPanBad
Strona: 96
Tytuł:
Sejm panieński
Autor:
Jan Oleski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
piekło jakie? Vbi nullus ordo, A sroga konfusia: bo Polacy w niczym Niesą porządni/ tylko w samym nieporządku. Ten statecznie trzymają i w nim się kochają. Cud jednak jeden/ że się postrzec nie możemy/ Ani obaczyć/ z obcych nie biorąc przykładu. Król umrze. a my miasto jedności/ nabardzi W ten czas z sobą różniemy. Prywaty na placu. Teraz by ich dochodzić/ gdy pogoda/ rzeczesz. Własznie. Zgadłeś/ na ten czas/ gdy Ojczyzna mdleje. Duszkosz by jej dokonać/ i dobić do końca. Sąmsiedzi Pograniczni w srogiej gotowości Czuwają na nasz nierząd/ a my niemyślemy O żadnej pogranicznej
piekło iákie? Vbi nullus ordo, A sroga confusia: bo Polacy w niczym Niesą porządni/ tylko w sámym nieporządku. Ten státecznie trzymáią y w nim się kocháią. Cud iednák ieden/ że się postrzedz nie możemy/ Ani obaczyć/ z obcych nie biorąc przykładu. Krol vmrze. á my miásto iednośći/ nabardźi W ten czás z sobą rożniemy. Priwaty ná placu. Teraz by ich dochodźić/ gdy pogoda/ rzeczesz. Własznie. Zgadłeś/ ná ten czás/ gdy Oyczyzna mdleie. Duszkosz by iey dokonáć/ y dobić do końcá. Sąmsiedźi Pograniczni w srogiey gotowośći Cżuwáią ná nász nierząd/ á my niemyślemy O żadney pograniczney
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 70
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tak i na szynkujących. Potym gdyby w te dni Pijany in publicum wyszedł/ karać winą/ Karać ignominią jako w Niemczech klatką. Wtóry.
Drugi sposób jest/ aby w święta godzin pewnych Siadali na gospodach/ które gdy wyzwonią Iść spać/ i ognie gasić zwyczajem Niemieckim. Upewniam pijatyki za czasem ustaną. Bo te nabardzi słodzi towarzystwo/ które Pewnych dni zakazane/ za czasem i samo W ohydę da pijaństwo/ jako rzecz nikczemną. Trzecia przyczyna zewnętrzna jest mądry Urząd et regimen prudens.
Trzecia przyczyna Miast jest/ pomnożenia/ pilne I życzliwe Urzędu/ a zwłaszcza o dobro Wszystkich staranie/ to jest/ prouidum Regimen. Tym z swych małych
Ták y ná szynkuiących. Potym gdyby w te dni Pijany in publicum wyszedł/ karáć winą/ Kárać ignominią iáko w Niemczech klatką. Wtory.
Drugi sposob iest/ áby w święta godźin pewnych Siadali ná gospodách/ ktore gdy wyzwonią Iść spać/ y ognie gaśić zwyczáiem Niemieckim. Vpewniam pijátyki zá czásem vstaną. Bo te nabardźi słodźi towárzystwo/ ktore Pewnych dni zákazane/ zá czásem y sámo W ochydę da pijáństwo/ iáko rzecz nikczemną. Trzećia przyczyná zewnętrzna iest mądry Vrząd et regimen prudens.
Trzećia przyczyná Miast iest/ pomnożenia/ pilne Y życzliwe Vrzędu/ á zwłaszczá o dobro Wszystkich staránie/ to iest/ prouidum Regimen. Tym z swych małych
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 133
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650