też jest zwyczaj, iż kiedy kto do kogo ma potrzebę, tedy się tam na tę piacę schodzą et negotia odprawują, rozmówiwszy się znowu się rozchodzą do domów.
Tegoż dnia chodziłem na galery, które miały wychodzić na pasy. Na nich ludzie na wieczną niewolę, jednych zaprzedanych, drugich pobranych widziałem różnych nacji, miedzy któremi i Polaków niemało było. Ci wielką nędzę tam cierpią zawsze laborando maxime, a barzo mizernie sustentantur, vestitu abominabili, zawsze przykowani, nigdy z pętów wolnemi ni na czas nie bywają. Tylko podczas bitwy kiedy galera z galerą się schodzi i kiedy bić się mają, liberantur protunc a vinculis, jednak potym
też jest zwyczaj, iż kiedy kto do kogo ma potrzebę, tedy się tam na tę piacę schodzą et negotia odprawują, rozmówiwszy się znowu się rozchodzą do domów.
Tegoż dnia chodziłem na galery, które miały wychodzić na pasy. Na nich ludzie na wieczną niewolę, jednych zaprzedanych, drugich pobranych widziałem różnych nacji, miedzy któremi i Polaków niemało było. Ci wielką nędzę tam cierpią zawsze laborando maxime, a barzo mizernie sustentantur, vestitu abominabili, zawsze przykowani, nigdy z pętów wolnemi ni na czas nie bywają. Tylko podczas bitwy kiedy galera z galerą się schodzi i kiedy bić się mają, liberantur protunc a vinculis, jednak potym
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 171
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
królewskiego. Przy pałacu (jakiego i wielkości, i wspaniałości Europa similem nie znajduje) ogród barzo wielki i dość przy ozdobie swojej obfity w różne uciechy, do którego aditus87vomnibus venientibus non praecluditur oprócz dzieci i tych, co liberie noszą. Tego się dnia w tym ogrodzie widziało, jako dam, takteż kawalerów różnych nacji i variae sortis ludzi tak wiele, iż nie na dziesiątek tysięcy lud liczyć było, ponieważ niemal całe miasto, a mianowicie principaliores mają ten zwyczaj, iż dni et precipuae świętych zbierają się pro recreatione. A najbarziej kiedy się chce przyjaciel z przyjacielem zejść i widzieć - co by go miał
królewskiego. Przy pałacu (jakiego i wielkości, i wspaniałości Europa similem nie znajduje) ogród barzo wielki i dość przy ozdobie swojej obfity w różne uciechy, do którego aditus87vomnibus venientibus non praecluditur oprócz dzieci i tych, co liberie noszą. Tego się dnia w tym ogrodzie widziało, jako dam, takteż kawalerów różnych nacji i variae sortis ludzi tak wiele, iż nie na dziesiątek tysięcy lud liczyć było, ponieważ niemal całe miasto, a mianowicie principaliores mają ten zwyczaj, iż dni et precipuae świętych zbierają się pro recreatione. A najbarziej kiedy się chce przyjaciel z przyjacielem zejść i widzieć - co by go miał
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 288
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
jest Liturgia Chaldajca, której Nestoriani i Jakubitowie, przez Podobieństwo Ceremonii Łacińskich z Greckiemi
Syrię, Asyrię, Persyę, Indię zażywają: inna jest Coptica, dawna Egipska według zdania X: Kirchera; inna jest AEthyopica, tojest Murzyńska; inna Armenica; inna Maronitica, która u Maronitów w zwyczaju. Abram Echellensis u Grawesona u Nacji Orientalnych wylicza więcej niż 50 Liturgii, to właściwych u tych Nacyj, to pospolitych. A zaś Eusebius Renaudotius w Dysertacjach w Paryżu wydanych jeszcze więcej Liturgii wylicza Orientalnych. A na Zachodzie oprócz Mszy Z: Łacińskiej Rzymskiej, wszędzie od Katolików zażywanej, jest Missa Ambrosiana w Mediolanie w Ligurrii zażywana, której Autorem Z. Ambroży
iest Liturgia Chaldaica, ktorey Nestoriani y Iakubitowie, przez Podobieństwo Ceremonii Łacińskich z Greckiemi
Syrię, Asyrię, Persyę, Indię zażywaią: inna iest Coptica, dawna Egypska według zdania X: Kirchera; inna iest AEthyopica, toiest Murzyńska; inna Armenica; inna Maronitica, ktora u Maronitow w zwyczaiu. Abram Echellensis u Grawesona u Nacii Orientalnych wylicza więcey niż 50 Liturgii, to właściwych u tych Nacyi, to pospolitych. A zaś Eusebius Renaudotius w Disertacyach w Paryżu wydanych ieszcze więcey Liturgii wylicza Orientalnych. A na Zachodzie oprucz Mszy S: Łacińskiey Rzymskiey, wszędzie od Katolikow zażywaney, iest Missa Ambrosiana w Mediolanie w Ligurrii zażywana, ktorey Autorem S. Ambroży
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 47
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
Prowincyj Hydruntyńskiej, albo Ootrantskiej, około Miasta Brundusium, jako świadczy Cłuverius, w swojej Geografii, i Jan Hybners.
PEUCINI ludzie od Peucen wyspy na Dunaju rzece będącej rzeczeni, a przed tym Bastarne czyli Wastarne według Strabona od słówka Westernum, niby Ostarnen, to jest Zachodni, iż na zachód osiedli respektem innych Niemieckich Nacji,lubo Tacitus między Niemców ich liczyć nieśmie; bardziej są, Sarmatowie. Jednoż się zdają być, co i PECINIGI, Pacinace, bo także nad Dunajem mieszkający, jako i Bossini czyli Bezsini u Kariona. Tych samych Pieczyngów Książę czyli Królik imieniem Kura czyli Kuretes. Swentosława Bułgarów i Greków zwycięzce pokonał,
Prowincyi Hydruntyńskiey, albo Ootrantskiey, około Miasta Brundusium, iako świadczy Cłuverius, w swoiey Geografii, y Ian Hybners.
PEUCINI ludzie od Peucen wyspy na Dunaiu rzece będącey rzeczeni, á przed tym Bastarnae czyli Wastarnae według Strabona od słowka Westernum, niby Ostarnen, to iest Zachodni, iż na zachod osiedli respektem innych Niemieckich Nacyi,lubo Tacitus między Niemcow ich liczyć nieśmie; bardziey są, Sarmatowie. Iednoż się zdaią bydź, co y PECINIGI, Pacinacae, bo także nad Dunaiem mieszkaiący, iako y Bossini czyli Bessini u Kariona. Tych samych Pieczyngow Xiąże czyli Krolik imieniem Kura czyli Kuretes. Swentosława Bulgarow y Grekow zwycięzce pokonał,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 152
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
s) Polak być może i dlatego na te officia Włochów, Francuzów, Szotów, Szwabów, Szwajcarów, Tatarów, Kałmuków i innych narodów ludzi nazywają, a ci wzięte z Polski pieniądze dość znacznie, bo kuchmistrzowie Francuzi po 100 czerwonych zł na rok, Włosi doktorowie po czerwonemu zł na mile drogi biorą, do swoich nacji wynoszą albo miejsca służb i rzemiesł Polakom następując synów ubogiej szlachty do próżniactwa, inszych do drabstwa, do zmyślonego kalictwa, opętaństwa, dziadostwa i do inszego marnotrawstwa wielu przywodzą.
Niszczy nas i to, że u wielu cudzoziemskie figle tak są w cenie, iż niejeden cudzoziemiec mawia: wstań Grygiel i zrób figiel, przyjdzie Polak
s) Polak być może i dlatego na te officia Włochów, Francuzów, Szotów, Szwabów, Szwajcarów, Tatarów, Kałmuków i innych narodów ludzi nazywają, a ci wzięte z Polski pieniądze dość znacznie, bo kuchmistrzowie Francuzi po 100 czerwonych zł na rok, Włosi doktorowie po czerwonemu zł na mile drogi biorą, do swoich nacyi wynoszą albo miejsca służb i rzemiesł Polakom następując synów ubogiej szlachty do próżniactwa, inszych do drabstwa, do zmyślonego kalictwa, opętaństwa, dziadostwa i do inszego marnotrawstwa wielu przywodzą.
Niszczy nas i to, że u wielu cudzoziemskie figle tak są w cenie, iż niejeden cudzoziemiec mawia: wstań Grygiel i zrób figiel, przyjdzie Polak
Skrót tekstu: DobraDuchRzecz
Strona: 77
Tytuł:
Krzywo patrzących na dobra duchownych oczy polskich
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1726
Data wydania (nie wcześniej niż):
1726
Data wydania (nie później niż):
1726
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
rzadko komu trafia się oboje. Do Papiniego Rabulskiego.
DA Pacem śpiewającym/ pomagasz w Kościele/ Kłąmasz; bo z ludzkiej zwady/ tobie się żysk ściele. O Łyssym.
KAzał Cyrulikowi Łyssy golić głowę/ Balwierz rzekł/ nieporadzę leć Rata przyzowę. O Francuzie Cyruliku.
I Choroba i Doktor/ zjednej są Nacji/ Doktor Francuz/ i Franca rodem ze Francjej. Toć niedziw ze się Nohel/ zna na tej chorobie/ Gdyż się społem rodzili i Ziomkami sobie. Spes in Herbá.
STrawy zniwo największe miewają Medycy/ Bo największy na Wiosnę Medyk dochód li[...] Księgi Pierwsze. O Paniej R P. K.
ALcestis
rzadko komu tráfia sie oboie. Do Pápiniego Rábulskiego.
DA Pacem śpiewáiącym/ pomagasz w Kośćiele/ Kłąmasz; bo z ludzkiey zwády/ tobie sie żysk śćiele. O Łyssym.
KAzał Cyrulikowi Łyssy golić głowę/ Bálwierz rzekł/ nieporádzę leć Rátá przyzowę. O Fráncuźie Cyruliku.
Y Chorobá y Doktor/ ziedney są Nátiey/ Doktor Fráncuz/ y Fráńcá rodem ze Fránciey. Toć niedźiw ze sie Nohel/ zna ná tey chorobie/ Gdysz sie społem rodźili y Ziomkami sobie. Spes in Herbá.
ZTrawy zniwo naiwiększe miewáią Medycy/ Bo naiwiększy ná Wiosnę Medyk dochod li[...] Kśięgi Pierẃsze. O Pániey R P. K.
ALcestis
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 16
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
że coś go tam mocno w jednym bawi miejscu, przypadszy z siekierą, póki go w łeb tąż rąbał, aż go dokończył. Przywiezione przez tegoż chłopa te dziwowisko - wół i dzik kłem ugrzęźniony. Dwie pary za parę sprawił mu wołów od ojca mego za śmiałość chłopa. Jam zaś z cudzych nacji powróciwszy po odbyłej nad Renem kampanii, tamże ubiłem niedźwiedzia długości od nosa do ogona tegoż dobrych stopni człeka dorosłego czterynaście, w poprzek zaś osim. Ucho od drugiego piędzi trzy, tyloż łapa zadnia miała w sobie długości, w poprzek bowiem tak przednie, jak zadnie półtory. Skóra tej
że coś go tam mocno w jednym bawi miejscu, przypadszy z siekierą, póki go w łeb tąż rąbał, aż go dokończył. Przywiezione przez tegoż chłopa te dziwowisko - wół i dzik kłem ugrzęźniony. Dwie pary za parę sprawił mu wołów od ojca mego za śmiałość chłopa. Jam zaś z cudzych nacji powróciwszy po odbyłej nad Renem kampanii, tamże ubiłem niedźwiedzia długości od nosa do ogona tegoż dobrych stopni człeka dorosłego czterynaście, w poprzek zaś osim. Ucho od drugiego piędzi trzy, tyloż łapa zadnia miała w sobie długości, w poprzek bowiem tak przednie, jak zadnie półtory. Skóra tej
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 71
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
, maszki, taniec z kolacją do białego dnia dowodem, bom sam, wywczasowawszy się, służyłem kompanii. 17. Dzień ostatnich wesołości, by trzy razy mógł być większy, nie wiem, jak by wystarczył, kiedy raz w menażerii spotyczka byka dzikiego z piącio niedźwiedziami dziko schwytanymi, bal, maszki strojów różnych nacji, kolacja, po niej znowu kontynuujący się taniec do ósmej z pysznopięknym fajerwerkiem trwał z rana, o której to porze jedni do wczasu, drudzy na popielec zwykły po szaleństwach zapustnych, dążyć nie zaniedbaliśmy. 18. Dzień cały zszedł jednym na spoczynku, drugim na dyskursach już pobożniejszych po zasypanym robaku zapust. 19.
, maszki, taniec z kolacją do białego dnia dowodem, bom sam, wywczasowawszy się, służyłem kompanii. 17. Dzień ostatnich wesołości, by trzy razy mógł być większy, nie wiem, jak by wystarczył, kiedy raz w menażerii spotyczka byka dzikiego z piącio niedźwiedziami dziko schwytanymi, bal, maszki strojów różnych nacji, kolacja, po niej znowu kontynuujący się taniec do ósmej z pysznopięknym fajerwerkiem trwał z rana, o której to porze jedni do wczasu, drudzy na popielec zwykły po szaleństwach zapustnych, dążyć nie zaniedbaliśmy. 18. Dzień cały zszedł jednym na spoczynku, drugim na dyskursach już pobożniejszych po zasypanym robaku zapust. 19.
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 95
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
Ruszyłem się nazajutrz do folwarku mego Dołhobród, gdziem pod tymże ubił między kilką zwyczajnemi lisami jednego tarantowatego, białe cynki na dnie czerwonym, lisom przyzwoitym, mającego. 7. Stanąłem w Holeszewie, też folwarku moim, gdziem widział konie moje, stad gospodarze, to jest ogiery różnych zamorskich i sąsiedzkich nacji. Eadem odebrałem wiadomość o zejściu z tego świata w usługach mych będącego Murzyna, królewicza swej nacji królewstwa Kongo. 8. IWYM pani Sapieżyna kanclerzyna wielka WKLgo, siostra moja rodzona starsza, była u mnie z Kodnia dóbr swoich, wizytując. Której rad będąc, zatrzymywać nie mogłem na noc, z racji,
Ruszyłem się nazajutrz do folwarku mego Dołhobród, gdziem pod tymże ubił między kilką zwyczajnemi lisami jednego tarantowatego, białe cynki na dnie czerwonym, lisom przyzwoitym, mającego. 7. Stanąłem w Holeszewie, też folwarku moim, gdziem widział konie moje, stad gospodarze, to jest ogiery różnych zamorskich i sąsiedzkich nacji. Eadem odebrałem wiadomość o zejściu z tego świata w usługach mych będącego Murzyna, królewicza swej nacji królewstwa Kongo. 8. JWJM pani Sapieżyna kanclerzyna wielka WKLgo, siostra moja rodzona starsza, była u mnie z Kodnia dóbr swoich, wizytując. Której rad będąc, zatrzymywać nie mogłem na noc, z racji,
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 114
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
, w której się byki z niedźwiedziami, by najłaskawsze, potykać muszą z wielką wygodą, bezpieczeństwem spektatorów, niemniej i uciechą. 14. Wozownia strojów, szorów, rządów końskich niepospolitych, niemniej karyt bogatych, sań karuzelowych różną fozą w śnicerskiej robocie, dobrze ułożonych i ustawionych. 15. Stajnia jedna klacz przednio pięknych różnych nacji, jako i druga koni w tymże gatunku, srodze z ukontentowaniem oka czysto trzymanych. 16. Maneż o ćwierć lub pół mili od miasta, wielki i kształtny, z lożami i z portretem mym na koniu odmalowanym. W tymże menażu słupy należące mają miasto gałek na wierzchu mitrę śnicerską tyż przedniej roboty, co
, w którei się byki z niedźwiedziami, by najłaskawsze, potykać muszą ź wielką wygodą, bezpieczeństwem spektatorów, niemniej i uciechą. 14. Wozownia strojów, szorów, rządów końskich niepospolitych, niemniej karyt bogatych, sań karuzelowych różną fozą w śnicerskiej robocie, dobrze ułożonych i ustawionych. 15. Stajnia jedna klacz przednio pięknych różnych nacji, jako i druga koni w tymże gatunku, srodze z ukontentowaniem oka czysto trzymanych. 16. Maneż o ćwierć lub pół mili od miasta, wielki i kształtny, z lożami i z portretem mym na koniu odmalowanym. W tymże menażu słupy należące mają miasto gałek na wierzchu mitrę śnicerską tyż przedniej roboty, co
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 172
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak