/ co się włóczył po ziemi/ ogona/ Nie jednemu być mogła nagiemu zasłona: A wy nader niemądre szarzać to wolały/ Czym/ Chrystusowe członki/ odziacieście miały. Zgincież niemiłosierne: a ty z piekła Smoku Bierz jakswe/ a pogrążaj w płomienistym skoku. Twym ogonem/ na wieki/ bez wszelkiej ochrony/ Otaczaj nadętość ich/ rozwlekłą w Ogony. Lecz ta kara/ po śmierci/ doczeka ich w piekle/ Które na kontempt Bogu stroiły się wściekle: Teraz/ jako Sybille wymysłami swymi/ Prorokują co w krótce dziać się będzie znimi; Gdy Bóg nie cierpiąc więcej/ próżności tak wiela/ Nieźliczonego w Polskę da Nieprzyjaciela: Aby
/ co się włoczył po źiemi/ ogoná/ Nie iednemu bydź mogłá nagiemu zásłoná: A wy náder niemądre szarzáć to woláły/ Czym/ Chrystusowe członki/ odźiáćieśćie miáły. Zginćież niemiłośierne: á ty z piekłá Smoku Bierz iákswe/ á pogrążay w płomienistym skoku. Twym ogonem/ ná wieki/ bez wszelkiey ochrony/ Otaczay nádętość ich/ rozwlekłą w Ogony. Lecz tá kará/ po smierći/ doczeka ich w piekle/ Ktore ná kontempt Bogu stroiły się wśćiekle: Teraz/ iáko Sybille wymysłámi swymi/ Prorokuią co w krotce dźiáć się będźie znimi; Gdy Bog nie ćierpiąc więcey/ prożnośći ták wiela/ Nieźliczonego w Polskę da Nieprzyiaćielá: Aby
Skrót tekstu: ŁączZwier
Strona: B4v
Tytuł:
Nowe zwierciadło
Autor:
Jakub Łącznowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
tak barzo w mym ciele, jak od broni pogańskiej gdy więc ginie wiele; rany, które rabują skrytych myśli końce i pod ciężką doktorską ręką bolejące, albowiem zbytnie grzechy zraniły mi duszę, przywiódszy ją już cale o ciemne katusze. Jeszczem nadto strapiona i pszczelną puchliną, której wymiot wstrzymany jest wielką przyczyną. Rwie nadętość i kiszki, bo się wiatr w nią wraża, piersi też cicho kancer Wenery zaraża. W tym wszytkim gdym pomocy doktorskiej żądała, zawsze mię obietnica zdrowia oszukała. Jakoż za nic takiego w swych naukach praca – kto Androgieuszowi dzień porwany wraca? I kto doszedł rozumem mocy soków swojem, ten tylko, Epidawrze,
tak barzo w mym ciele, jak od broni pogańskiej gdy więc ginie wiele; rany, które rabują skrytych myśli końce i pod ciężką doktorską ręką bolejące, albowiem zbytnie grzechy zraniły mi duszę, przywiódszy ją już cale o ciemne katusze. Jeszczem nadto strapiona i pszczelną puchliną, której wymiot wstrzymany jest wielką przyczyną. Rwie nadętość i kiszki, bo się wiatr w nię wraża, piersi też cicho kancer Wenery zaraża. W tym wszytkim gdym pomocy doktorskiej żądała, zawsze mię obietnica zdrowia oszukała. Jakoż za nic takiego w swych naukach praca – kto Androgieuszowi dzień porwany wraca? I kto doszedł rozumem mocy soków swojem, ten tylko, Epidawrze,
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 37
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
onej Ojców błogosławionych poważność prędko zabiegła/ którzy aby w swych granicach trwała/ jeśli Chrystusa Pana nawyższej głowy członkiem i mianować się i być pragnie/ rozkazali/ ona jednak rożarzonego w sobie hardości płomienia ugasić nie mogąc/ którym już i wysoko i szeroko pałała/ a ile co dzień mu butnej materii dodając/ w tak wielką nadętość przyszła/ iż ognia swego płomieniem Ewanielskiego węgla światłość pożrzeć/ a tym wszystek ziemie okrąg zapalić i pod się podbić/ pilnie się starała. Lecz nie mogąc/ jako mówią/ Przeciw słońca z motyką co począć. Na przeklętą wzgardę Ewanielskiej zbawiennej nauki się udała. A nie zwyciężoną niebieskiego promienia światłość we wschodnich krajach być widząc
oney Oycow błogosłáwionych poważność prętko zábiegłá/ ktorzy áby w swych gránicách trwáłá/ ieśli Chrystusá Páná nawyższey głowy cżłonkiem y miánowáć się y być prágnie/ rozkazáli/ oná iednák rożarzone^o^ w sobie hárdośći płomieniá vgáśić nie mogąc/ ktorym iuż y wysoko y szeroko páłáłá/ á ile co dźień mu butney máteriey dodáiąc/ w ták wielką nádętosć przyszłá/ iż ogniá swego płomieniem Ewánielskiego węgla świátłość pożrzeć/ á tym wszystek źiemie okrąg zápalić y pod śię podbić/ pilnie się stáráłá. Lecż nie mogąc/ iáko mowią/ Przećiw słońcá z motyką co pocżąć. Ná przeklętą wzgárdę Ewánielskiey zbáwienney náuki się vdáłá. A nie zwyćiężoną niebieskiego promieniá świátłość we wschodnich kráiach być widząc
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 87v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Już ja Wolność nie chce znać człowieka chciwego. A jeśli zasię kogo Zazdrość oskoczyła/ Mnie już Wolność wygnała w Tyraństwo wprawiła. A nadęta gdy Chciwość godności łapając/ Gmin więc sobie zwycięża sztucznie pochlebiając. Senatory/ bądź Rajce niewoląc ukłoną/ W ten czas tam już cna Wolność muszą chodzić stroną Bo gdzie do rządu mego Nadętość podaje/ Tam Łakomstwo nieszczerość ganią obyczaje. Moje: już musi słuchać to co mu Gmin każe/ Z Ambicji Państwo me złe ma zawsze straże. Co zaś niewdzięczniejszego u siebie znajduje? Jedno kiedy Nienawiść przeczną Cnocie czuje. Bądź zaś kiedy ubogi pysznym się stanowi/ Mimo sluszność Poddany równa sięKrolowi. Pycha nie zna kto
Iuż ia Wolność nie chce znáć człowieká chćiwego. A iesli záśię kogo Zazdrosć oskoczyłá/ Mnie iuż Wolnosć wygnáłá w Tyraństwo wpráwiłá. A nádęta gdy Chćiwość godnośći łápáiąc/ Gmin więc sobie zwyćięża stucznie pochlebiáiąc. Senatory/ bądź Ráyce niewoląc vkłoną/ W ten czás tám iuż cna Wolność muszą chodźić stroną Bo gdźie do rządu mego Nádętość podáie/ Tám Lákomstwo niesczerość gánią obyczáie. Moie: iuz muśi słucháć to co mu Gmin każe/ Z Ambicyey Pánstwo me złe ma záwsze straże. Co záś niewdźięcznieyszego v śiebie znáyduie? Iedno kiedy Nienawiść przeczną Cnoćie czuie. Bądź záś kiedy vbogi pysznym sie stánowi/ Mimo sluszność Poddány rowna sięKrolowi. Pychá nie zna kto
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D2v
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
chyba kiedy się wiatry przyłączą, na ten czas bywa ból, ze jakoby świdrem wierciał kiszki. Uryna bywa biała, niestrawna, jednak nie zawsze: (czym się mylą Medycy) przytym bywa konstypacja wielka; i trudność w upuszczaniu uryny. Jeżeli pochodzi z samych wiatrów, w ten czas ból bywa rozciągający, i nadętość żywota, przytym przelewanie się i hurkotanie po kiszkach, czego łatwo dojść. Jeżeli chory pił wiele i nagle piwa zimnego, albo wodę, albo jadł Małony, Ogórki, i innych Fruktów wiele: albo też co niestrawnego zjadł. Jeżeli z humoru ostrego cholerycznego, ten najgorszy jest, szczypiąc, prac, koląc,
chybá kiedy się wiátry przyłączą, ná ten czás bywa bol, ze iakoby świdrem wierćiał kiszki. Uryná bywa biała, niestrawna, iednák nie záwsze: (czym się mylą Medycy) przytym bywa konstypácya wielka; y trudność w upusczániu uryny. Ieżeli pochodzi z samych wiátrow, w ten czás bol bywa rozćiągáiący, y nádętość żywotá, przytym przelewánie się y hurkotánie po kiszkách, czego łátwo doyść. Ieżeli chory pił wiele y nagle piwá źimnego, álbo wodę, álbo iádł Málony, Ogorki, y innych Fruktow wiele: álbo też co niestrawnego ziadł. Ieżeli z humoru ostrego cholerycznego, ten naygorszy iest, sczypiąc, prac, koląc,
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 206
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
/ z korzenia tego/ z winem albo z miodem pity/ czyni. Item. Kamień w nyrkach
Kamień Nyrkowy krzy/ i Moczem wywodzi/ biorąc go w prochu/ co czerwony złoty zaważy/ albo ćwierć łota/ z ciepłym winem. Żołądku.
Toż też bolenie żołądka uskramia. Płucom nadętym.
Płuc/ taką nadętość/ że się zdadzą w garle stać/ toż leczy i boleści ich uskramia. Boleści w błonce.
Boleści w poprzecznej błonce/ którą Diaphragma zowią/ tenże proch uśmierza. Pleurze.
Pleurze i kłóciu w bokach jest lekarstwem. Serdecznym sklepom.
Komory serdeczne wychędaża/ i dolegliwości ich uśmierza/ z winem przednim używany.
/ z korzeniá tego/ z winem álbo z miodem pity/ czyni. Item. Kámień w nyrkách
Kámień Nyrkowy krzy/ y Moczem wywodźi/ biorąc go w prochu/ co czerwony złoty záważy/ álbo czwierć łotá/ z ćiepłym winem. Zołądku.
Toż też bolenie żołądká vskramia. Płucom nádętym.
Płuc/ táką nádętość/ że sie zdádzą w gárle stać/ toż leczy y boleśći ich vskramia. Boleśći w błonce.
Boleśći w poprzeczney błonce/ ktorą Diaphragma zowią/ tenże proch vśmierza. Pleurze.
Pleurze y kłoćiu w bokách iest lekárstwem. Serdecznym sklepom.
Komory serdeczne wychędaża/ y dolegliwośći ich vśmierza/ z winem przednim vżywány.
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 197
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
Trawi.
Do trawienia niesposobne/ dla zatkania/ czyni sposobne i prędkie. Moczem wilgotności z ciała wywodzi.
Moczem wywodzi zamuliska/ tak z żył wątrobnych/ jako i z tych przez które z żołądka pokarm do siebie wątroba bierze/ Mesaraicas Grekowie nazywają. Odsierdziu.
Odsierdzia wietrznościami nadęte/ wolne czyni. Hypochondriace.
Tęgość abo nadętość/ parcia/ kłocia/ i boleści/ w obudwu bokach pod małymi i krótkiemi ziebry (Hypochondrium tensionem zowią) abo w słabiznach wysszych/ i nabrzmiałość ich/ tak wewnątrz jako zwierzchu oddala. Febrze zastarzałej.
Febry dawne z zamulenia wątroby poszłe leczy. Trawieniu i niszczeniu ciała zabiega. Cerę chędogą czyni
Cerę bladą/
Trawi.
Do trawienia niesposobne/ dla zátkánia/ czyni sposobne y prędkie. Moczem wilgotnośći z ćiáłá wywodźi.
Moczem wywodźi zámuliská/ ták z żył wątrobnych/ iáko y z tych przez ktore z żołądká pokarm do śiebie wątrobá bierze/ Mesaraicas Grekowie názywáią. Odśierdźiu.
Odśierdźia wietrznośćiámi nádęte/ wolne czyni. Hypochondriace.
Tęgość ábo nádętość/ párćia/ kłoćia/ y boleśći/ w obudwu bokách pod máłymi y krotkiemi źiebry (Hypochondrium tensionem zowią) ábo w słábiznách wysszych/ y nábrzmiáłość ich/ ták wewnątrz iáko zwierzchu oddala. Febrze zástárzáłey.
Febry dawne z zámulenia wątroby poszłe leczy. Trawieniu y nisczeniu ćiáłá zábiega. Cerę chędogą czyni
Cerę bládą/
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 288
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
rzek twoich tarasz, i tak mówisz. Rzeka ta moja jest, jam ją stworzył, i siebie samego.” Ecce ego ad te Pharao Rex AEgypti, draco magne, qui cubas in medio fluminum tuorum, et dicis: meus est Fluvius, ego feci memet ipsum. Dojrzał BÓG w sercu tego Króla nieznośną nadętość, zuchwałe bezpieczeństwo, i ufność w roźlewach Nilu, jakby cale niedbał o zdroje Niebieskie, jakby szczęśliwe, i błogosławione skutki tej powodzi, z jego starania tylko i prac wytryskały, albo z jego przodków potu. Meus est fluvius, et ego feci eum.
Niżeli dopędzę tej drugiej części o obyczajach Egipskich, muszę
rzek twoich tarasz, y tak mowisz. Rzeká tá moiá iest, iám ią stworzył, y siebie sámego.” Ecce ego ad te Pharao Rex AEgypti, draco magne, qui cubas in medio fluminum tuorum, et dicis: meus est Fluvius, ego feci memet ipsum. Doyrzał BOG w sercu tego Krola nieznośną nádętość, zuchwáłe bespieczeństwo, y ufność w roźlewách Nilu, iakby cale niedbáł o zdroie Niebieskie, iákby szczęśliwe, y błogosłáwione skutki tey powodzi, z iego staraniá tylko y prac wytryskáły, álbo z iego przodkow potu. Meus est fluvius, et ego feci eum.
Niżeli dopędzę tey drugiey częśći o obyczaiách Egypskich, muszę
Skrót tekstu: RolJabłADziej
Strona: 155
Tytuł:
Dziejopis starożytny Egipcjanów, Kartainców, Assyryjczyków, Babilonców, Medów, Persów, Macedończyków i Greków
Autor:
Charles Rollin
Tłumacz:
Józef Aleksander Jabłonowski
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Słusznie powiedział Chryzostom/ Homil. 59. in Matth. gdy tak mówi: Niektórzy nazbyt się wynoszą z zacności Przodków swoich. A tak z różnych przyczyn chorują. Abowiem iż jedni mieli Rodzice/ dziady/ pradziady/ podłego stanu; drudzy iż mieli sławne i Szlachcie Przodki swoje wynaszają się. Jakoż tedy kto będzie mógł nadętość obudwu zatłumić? Jeśli do każdego z nich rzecze: Ty/ który się chełpisz z szlachectwa Przodków swoich/ gdy byś wejzrzał na Pradziady i na przedpradziady swoje/ najdziesz wiele ich z rodu twego/ którzy byli masztalerzami i Karczmarzami. A do drugich zasię/ gdy kto rzecze: Wejzrzy ty jedno nieco na Przodki
Słusznie powiedźiał Chryzostom/ Homil. 59. in Matth. gdy ták mowi: Niektorzy názbyt śię wynoszą z zacnośći Przodkow swoich. A ták z roznych przyczyn choruią. Abowiem iż iedni mieli Rodźice/ dziády/ prádźiády/ podłego stanu; drudzy iż mieli słáwne y Szláchćie Przodki swoie wynaszáią śię. Iákoż tedy kto będźie mogł nádętość obudwu zátłumić? Ieśli do káżdego z nich rzecze: Ty/ ktory śie chełpisz z szláchectwá Przodkow swoich/ gdy byś weyzrzał ná Prádźiády y ná przedprádźiády swoie/ naydźiesz wiele ich z rodu twego/ ktorzy byli másztálerzámi y Kárczmarzámi. A do drugich zásię/ gdy kto rzecze: Weyzrzy ty iedno nieco ná Przodki
Skrót tekstu: GdacPan
Strona: Ciiv
Tytuł:
O pańskim i szlacheckim [...] stanie dyszkurs
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1679
Data wydania (nie wcześniej niż):
1679
Data wydania (nie później niż):
1679
pewnie przed tą swą Jej Mścią. B. A tak zapraszając do tego mego Galionu przydasz, iż zaraz do ozdobnej Partenopę przypłynąwszy, ślub nierozerwane Małżeństwa z Jej Mścią wezmę. T. Za tą deklaracją skłonności, gotowości i ochoty niefarbowanej, rozumiem, iż nie pójdzie uporem, gdyż Białegłowy układność ludzkością, skłonność wdzięcznością, nadętość, pychę, i wyniosłość animusze, nagradzać zwykły. B. Przydasz, iż Akt wesela mego, z większą pompą, z większym triumfem, w większej splendecy i dostatkach, odprawować się będzie, niż odprawowało Bachusa z Ariadną, niż Peleusza z Tetydą, niż Kupidona z oną gładką Oblubienicą jego. Mars z Heculesem,
pewnie przed tą swą Iey Mśćią. B. A ták zápraszáiąc do tego mego Gálionu przydasz, iż záraz do ozdobney Párthenopę przypłynąwszy, ślub nierozerwáne Małżeństwá z Iey Mśćią wezmę. T. Zá tą declaratią skłonnośći, gotowośći y ochoty niefárbowáney, rozumiem, iż nie poydźie vporem, gdyż Białegłowy vkłádność ludzkośćią, skłonność wdźięcznośćią, nádętość, pychę, y wyniosłość ánimusze, nágradzáć zwykły. B. Przydasz, iż Akt wesela mego, z większą pompą, z większym tryumfem, w większey splendecy y dostátkach, odpráwowáć się będźie, niż odpráwowáło Bacchusá z Ariadną, niż Peleuszá z Thetydą, niż Kupidoná z oną głádką Oblubienicą iego. Mars z Heculesem,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 112
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695