wsiada na konia co najdzielniejszego, Na konia, co przedtem beł Orlanda mężnego, I bieży jak najprędzej na plac naznaczony, Aby przez szablę skończył o herb spórki ony. Tamże zarazem i król z swem dworem przychodzi, Szczęścia znowu próbuje, porównać ich godzi.
XLVII.
Próżno, bo ci na głowy hełmy biorą swoje Najświetniejsze i drzewa w tok kładą oboje; Trąba brzmi, twarzy z strachu patrzącem blednieją, Umilkli wszyscy, słowa przemówić nie śmieją. I z tej i z owej strony, zwarwszy ostrogami, Mężnych koni probują, siedząc na nich sami. Potem z tak wielkiem pędem skoczyli do siebie, Iż się ziemia trząść zdała, pioruny
wsiada na konia co najdzielniejszego, Na konia, co przedtem beł Orlanda mężnego, I bieży jak najprędzej na plac naznaczony, Aby przez szablę skończył o herb spórki ony. Tamże zarazem i król z swem dworem przychodzi, Szczęścia znowu próbuje, porównać ich godzi.
XLVII.
Próżno, bo ci na głowy hełmy biorą swoje Najświetniejsze i drzewa w tok kładą oboje; Trąba brzmi, twarzy z strachu patrzącem blednieją, Umilkli wszyscy, słowa przemówić nie śmieją. I z tej i z owej strony, zwarwszy ostrogami, Mężnych koni probują, siedząc na nich sami. Potem z tak wielkiem pędem skoczyli do siebie, Iż się ziemia trząść zdała, pioruny
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 415
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
się wściekłemi wewnątrz jady napełnili, Iż zaledwie ostrych w się szabel nie wrazili. „Patrzcie - mówią - co broi nieszczęsna godzina: Z ozdób wszystkich licha nas złupiła dziewczyna!”
LXXII.
Wzgardą i nienawiścią potem uwiedzieni Samych siebie, każdy z nich przedsięwzięcie mieni: Nie chcą jechać do Karła, ale zaraz swoje Zdejmują najświetniejsze tarcze, hełmy, zbroje; Więc szable odpasawszy, to wszystko pospołu Do głębokiego za mur przerzucają dołu I ślub czynią z ostremi nie chodzić żelazy Cały rok za podjęte na uczciwem razy,
LXXIII.
Ani na koniu jeździć, lecz piechotą wszędzie Odprawować swą drogę, lub najgorsza będzie. A choć to i rok minie,
się wściekłemi wewnątrz jady napełnili, Iż zaledwie ostrych w się szabel nie wrazili. „Patrzcie - mówią - co broi nieszczęsna godzina: Z ozdób wszystkich licha nas złupiła dziewczyna!”
LXXII.
Wzgardą i nienawiścią potem uwiedzieni Samych siebie, każdy z nich przedsięwzięcie mieni: Nie chcą jechać do Karła, ale zaraz swoje Zdejmują najświetniejsze tarcze, hełmy, zbroje; Więc szable odpasawszy, to wszystko pospołu Do głębokiego za mur przerzucają dołu I ślub czynią z ostremi nie chodzić żelazy Cały rok za podjęte na uczciwem razy,
LXXIII.
Ani na koniu jeździć, lecz piechotą wszędzie Odprawować swą drogę, lub najgorsza będzie. A choć to i rok minie,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 47
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905