, Że nie tusząc cię naleźć, na tom się puściła, Żem się swą własną ręką mało nie zabiła.
XII.
Ale fortuna przez swój dar niespodziewanie Pokazuje, że o mnie pilne ma staranie: Naprzód mi tego brata mojego posłała, Z któremem tu bezpieczna mej czci przyjachała; A teraz, co za szczęście najwiętsze poczytam, Zdarza mi, że się z tobą potykam i witam Prawie na czas; bo by kęs beła omieszkała, Umrzećbym była z wielkiej tęsknice musiała”.
XIII.
I dalej zła niewiasta słowy łagodnemi, Chytrością niesłychaną wynalezionemi, Tak dobrze one skargi swoje prowadziła, Że na Gryfona wszytkę winę obróciła. Wierzy, że
, Że nie tusząc cię naleść, na tom się puściła, Żem się swą własną ręką mało nie zabiła.
XII.
Ale fortuna przez swój dar niespodziewanie Pokazuje, że o mnie pilne ma staranie: Naprzód mi tego brata mojego posłała, Z któremem tu bezpieczna mej czci przyjachała; A teraz, co za szczęście najwiętsze poczytam, Zdarza mi, że się z tobą potykam i witam Prawie na czas; bo by kęs beła omieszkała, Umrzećbym była z wielkiej tesknice musiała”.
XIII.
I dalej zła niewiasta słowy łagodnemi, Chytrością niesłychaną wynalezionemi, Tak dobrze one skargi swoje prowadziła, Że na Gryfona wszytkę winę obróciła. Wierzy, że
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 360
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
powiedział. Lepsza rzecz nierówno być posłusznym Hetmanowi/ niż nieprzyjaciela zabić. Jeśli gdzie/ tedy na wojnie trzeba wielkiego posłuszeństwa. Bo gdy żołdaci mało posłuszni/ tedy też nimi mało sprawi. Dla tego u dawnych Rzymian tak sroga była disciplina militaris, że ten który się czego ważył nad prawa żołnierskie i Hetmańskie rozkazanie/ by najwiętsze męstwo pokazał/ przedsię go srodze/ a czasem i na gardle karano. Krótkich powieści
Lecz z Lacedemonu jeden Pedagóg/ gdy do niego na naukę dano pacholę: a drugi go pytał/ czegoby jy uczyć miał? tak powiedział: Nauczę go tego/ aby się w rzeczach uczciwych kochał: a rzeczami nieprzystojnymi żeby się
powiedźiał. Lepsza rzecż nierowno być posłusznym Hetmánowi/ niż nieprzyiáćielá zábić. Ieśli gdźie/ tedy ná woynie trzebá wielkiego posłuszeństwá. Bo gdy żołdaći máło posłuszni/ tedy też nimi máło spráwi. Dla tego v dawnych Rzymian ták sroga byłá disciplina militaris, że ten ktory się cżego ważył nád práwá żołnierskie y Hetmáńskie roskazánie/ by naywiętsze męstwo pokazał/ przedśię go srodze/ á cżásem y ná gárdle karano. Krotkich powieśći
Lecż z Lácedemonu ieden Paedágog/ gdy do niego ná náukę dano pácholę: á drugi go pytał/ cżegoby iy vcżyć miał? ták powiedźiał: Náucżę go tego/ áby się w rzecżách vcżćiwych kochał: á rzecżámi nieprzystoynymi żeby się
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 144
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
.
III.
A iż nasze nie widzą oczy czasem tego, W czem serce kochać każe i co własne jego, Nie już to jest śmiertelna: milej więc witamy Przyjaciela, w tęsknicach kiedy nań czekamy. Ani to nam ostatniej rodzić może szkody, Choć dawno służym, gdy jest nadzieja nagrody, Nadzieja, co najwiętsze utrapienie słodzi I myśl z trosk ustawicznych rozmajcie wywodzi.
IV.
Gniew, wzdychania, łzy, odmów próżnych groźne słowa, Gdy je stateczność męska wytrzymać gotowa, Przydzie ten dzień, przykrości iż straciwszy swoje, Odmienią się w najsłodsze lubych zabaw zdroje. Ale jeśli zaraza piekielna swojemi Napuszy serca nasze jady śmiertelnemi, Już podejrzana
.
III.
A iż nasze nie widzą oczy czasem tego, W czem serce kochać każe i co własne jego, Nie już to jest śmiertelna: milej więc witamy Przyjaciela, w tesknicach kiedy nań czekamy. Ani to nam ostatniej rodzić może szkody, Choć dawno służym, gdy jest nadzieja nagrody, Nadzieja, co najwiętsze utrapienie słodzi I myśl z trosk ustawicznych rozmajcie wywodzi.
IV.
Gniew, wzdychania, łzy, odmów próżnych groźne słowa, Gdy je stateczność męska wytrzymać gotowa, Przydzie ten dzień, przykrości iż straciwszy swoje, Odmienią się w najsłodsze lubych zabaw zdroje. Ale jeśli zaraza piekielna swojemi Napuszy serca nasze jady śmiertelnemi, Już podejrzana
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 429
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
rzecze zaś TUrczyn/ abo ten preceptor: Aleście wy Węgrzy/ jedni Kalwinami/ drudzy Lutrami/ inni Arianami/ Trynitarzami/ etc. a wszyscy toż czynicie/ co i my poganie/ o święta niedbacie/ postów nie zachowujecie/ obrzędów kościelnych nie czynicie/ Mariej/ ani Świętych wspominać nie dacie/ by najwiętsze święto poddanym robić każecie/ w bożnicach swych/ ani świec/ ani żadnych ceremonij nie macie/ w każdej rzeczy równo się z nami Turkami zgadzacie/ tylko wa jednej rzeczy nie dostaje od nas: pyta Kindy: a czeg? odp: że my w zawoju chodzimy/ a wy w magierkach/ ale jeśli na
rzecze záś TUrczyn/ ábo ten preceptor: Aleśćie wy Węgrzy/ iedni Kálwinámi/ drudzy Lutrámi/ inni Aryanámi/ Trynitarzámi/ etc. á wszyscy toż czynićie/ co y my pogánie/ o świętá niedbáćie/ postow nie záchowuiećie/ obrzędow kośćielnych nie czynićie/ Máryey/ áni Swiętych wspomináć nie daćie/ by naywiętsze święto poddánym robić każećie/ w bożnicách swych/ áni świec/ áni żadnych ceremoniy nie maćie/ w káżdey rzeczy rowno sie z námi Turkámi zgadzaćie/ tylko wa iedney rzeczy nie dostáie od nas: pyta Kindi: á czeg? odp: że my w zawoiu chodźimy/ á wy w mágierkách/ ále iesli ná
Skrót tekstu: MirJon
Strona: 19
Tytuł:
Jonathas zmartwychwstał
Autor:
Florian Mirecki
Drukarnia:
wdowa Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
pogardziła światem. Po lat trzech/ nie daleko od Kościoła Zakonnego mieszkaniczko sobie obrała/ i tam się zamknąwszy przez lat siedm wielce się martwiła postami/ modlitwami/ dyscyplinami srogimi ciało swoje trapiąc/ nie wychodziła tylko do ś. Komunii. Nie miała tylko jeden Habit/ tak lecie/ jako i zimie. W męce Pańskiej najwiętsze miała rozmyślania. Krzyża ś. dał jej był któryś Kapłan cząsteczkę/ prosiła Boga żeby jej oznajmił/ jeżeli jest prawdziwe drzewo Krzyża ś. i poczęło się jej serce trząść/ tak jakoby się jej miało urwać/ dając prawie pokłon Krzyżowi ś. Widziała jednego czasu dzieciątko Pana Jezusa/ a z głowy jego promienie wynikały.
pogárdźiłá świátem. Po lat trzech/ nie dáleko od Kośćiołá Zakonnego mieszkániczko sobie obráłá/ y tám się zámknąwszy przez lat śiedm wielce się martwiłá postámi/ modlitwámi/ dyscyplinámi srogimi ćiáło swoie trapiąc/ nie wychodźiłá tylko do ś. Communiey. Nie miáłá tylko ieden Hábit/ ták lećie/ iáko y źimie. W męce Páńskiey naywiętsze miáłá rozmyślánia. Krzyżá ś. dał iey był ktoryś Kápłan cząsteczkę/ prośiłá Bogá żeby iey oznaymił/ ieżeli iest prawdźiwe drzewo Krzyżá ś. y poczęło się iey serce trząść/ ták iákoby się iey miáło vrwáć/ dáiąc práwie pokłon Krzyżowi ś. Widźiáłá iednego czásu dźiećiątko Páná Iezusá/ á z głowy iego promienie wynikáły.
Skrót tekstu: OkolNiebo
Strona: 45
Tytuł:
Niebo ziemskie aniołów w ciele
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Okolski
Drukarnia:
Drukarnia Jezuitów
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644