pijaństwa zaniechał; a Tyś wszelkich życzliwych przestróg i szczerego napominania Kaznodziejskiego za nic sobie nie miał.
(4.) Wymawiają się niektórzy/ że im to zgoła nie można rzecz miernie żyć i pijaństwa przestać/ gdyż się zaraz z młodu do tego przyzwyczaili/ że sobie gorzałką/ piwem/ winem/ albo jakim inszym napojem podpijać muszą.
Aleć się zwyczajem nie wymówią/ ponieważ więcej na Boga/ i rozkaz jego/ a niż na zwyczaj poglądać mają.
(5.) Są też/ co powiadają: Bóg jest dobrotliwy/ łaskawy i miłosierny/ kiedy będę miał umrzeć/ będę go prosił/ aby mi grzechy moje/ miedzy którymi
pijáństwá zániechał; á Tyś wszelkich życzliwych przestrog y sczerego nápominánia Káznodźieyskiego zá nic sobie nie miáł.
(4.) Wymawiáją śię niektorzy/ że im to zgołá nie można rzecz miernie żyć y pijáństwá przestáć/ gdyż śię záraz z młodu do tego przyzwyczáili/ że sobie gorzałką/ piwem/ winem/ álbo jákim inszym napojem podpijáć muszą.
Aleć śię zwyczájem nie wymowią/ ponieważ więcey ná Bogá/ y roskaz jego/ á niż ná zwyczay poglądáć máją.
(5.) Są też/ co powiádáją: Bog jest dobrotliwy/ łáskáwy y miłośierny/ kiedy będę miał umrzeć/ będę go prośił/ áby mi grzechy moje/ miedzy ktorymi
Skrót tekstu: GdacKon
Strona: 36.
Tytuł:
Dyszkursu o pijaństwie kontynuacja
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
mnichów, gdzie bracią z przeory Porcja równa dochodzi: dzban spory. Piłeś przewoźną rywułę z Raguzy I tę, którą się rady moje Muzy W znój zakrapiały, muszkatelę z Seny, Między trunkami pierwszej u mnie ceny; Znasz i tę drugą, która Niemca swojem
Dla trzech „jest, jest, jest” zalała napojem; Wiesz dobrze, co są smaczne trebijany, Akwapendenty, cierpkie monpolcjany, Oblizujesz się na słodsze patoki Niż lipiec i na zielonawe soki Florenckiej sławnej werdei, lecz z chęcią Przyjm ślinkę za rzecz i ciesz się pamięcią. Piłeś łagodne wina od Kremony, I z gron bagnajskich, i roncyglijony, I co przodkuje na
mnichów, gdzie bracią z przeory Porcyja równa dochodzi: dzban spory. Piłeś przewoźną rywułę z Raguzy I tę, którą się rady moje Muzy W znój zakrapiały, muszkatelę z Seny, Między trunkami pierwszej u mnie ceny; Znasz i tę drugą, która Niemca swojem
Dla trzech „jest, jest, jest” zalała napojem; Wiesz dobrze, co są smaczne trebijany, Akwapendenty, cierpkie monpolcjany, Oblizujesz się na słodsze patoki Niż lipiec i na zielonawe soki Florenckiej sławnej werdei, lecz z chęcią Przyjm ślinkę za rzecz i ciesz się pamięcią. Piłeś łagodne wina od Kremony, I z gron bagnajskich, i roncyglijony, I co przodkuje na
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 53
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
,
A temu się sieć na serca dostała; Cóż będzie czynić serce utrapione, Gdy na nie takie parkany rzucone, Kiedy w zdradliwe włos uwikłań nici, Kiedy i sam włos stoi za sto sieci? DOBRA MYŚL
Teraz kiedy słońce pali, Siadszy na przestronej sali Lubo pod gęstym cieniem jaworowym, Chłodźmy się, bracia, napojem Bakchowym.
Niechaj rzeki deszcze piją, Niech morza rzekami tyją, Niech ziemne rosną owoce od wody — My do węgierskiej miejmy się jagody.
Noe, dziad wszytkich narodów, Ledwie wyszedł z długich brodów, Widząc, jako to woda ludziom wadzi, Do wina się ma i winnice sadzi.
Lot, wyszedszy z złej Sodomy
,
A temu się sieć na serca dostała; Cóż będzie czynić serce utrapione, Gdy na nie takie parkany rzucone, Kiedy w zdradliwe włos uwikłań nici, Kiedy i sam włos stoi za sto sieci? DOBRA MYŚL
Teraz kiedy słońce pali, Siadszy na przestronej sali Lubo pod gęstym cieniem jaworowym, Chłodźmy się, bracia, napojem Bakchowym.
Niechaj rzeki deszcze piją, Niech morza rzekami tyją, Niech ziemne rostą owoce od wody — My do węgierskiej miejmy się jagody.
Noe, dziad wszytkich narodów, Ledwie wyszedł z długich brodów, Widząc, jako to woda ludziom wadzi, Do wina się ma i winnice sadzi.
Lot, wyszedszy z złej Sodomy
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 167
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
z-Substancyj naszych urósł, obali się to prędko, jakoż pewnie nie dąno temu posągowi stać, ponieważ mu się kłaniać niechciano. 10. Mówią baczniejszy Poganie: nic ci też było potym, kłaniać się temu posągowi, boć go uczyniono z-kubków i czasz od wina, jeszczeć prawie trąci napojem, ulano go z-pułmisków i mis, dokończono z-koncerzów i pałaszown oprawnych, jeno że się już stał osobą Religiosi cultús, już należy do czczenia nabożnego, i kłaniać mu się trzeba, ale czemuż? bo słup złoty! o rzadkiż to nie szanuje złota. Cadentes omnes populi et tribus et
z-Substáncyi nászych urosł, obáli się to prętko, iákoż pewnie nie dąno tęmu posągowi stać, ponieważ mu się kłaniać niechćiano. 10. Mowią bacznieyszy Pogánie: nic ći też było potym, kłániáć się tęmu posągowi, boć go uczyniono z-kubkow i czasz od wina, ieszczeć práwie trąći napoiem, ulano go z-pułmiskow i mis, dokończono z-koncerzow i páłászown opráwnych, ięno że się iuż stał osobą Religiosi cultús, iuż należy do czczęnia nabożnego, i kłániáć mu się trzebá, ále czemuż? bo słup złoty! o rzadkiż to nie szánuie złotá. Cadentes omnes populi et tribus et
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 74
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
, bym czuła w tej gospodzie wieczne utrapienie? Czy mnie-ż, której się szczupła niebieska widziała kraina, ślimakowa będzie okrywała koncha? Jak często uciec chciałam (ba, i groza wspomnieć), życzyłam na śmierć głodu i powroza! Szczęsną, lub się w miecz pchnęła, zwałam Lukrecyją, i przyprawnym napojem okrytą Porcyją. Anim on sztylet strasznym asyryjskiej zwała damy, lubo dwie dusze śmierć przezeń zabrała. Lecz nie pozwala takiej Bóg więźniom pociechy, by miały kres wyroków przebiec ich pośpiechy. Więc się tedy zagrzebę w lochy sycylijskie lub zasiądę z Danają wieże asyryjskie; nie będzie straszny w Krecie labirynt wsławiony, z którego
, bym czuła w tej gospodzie wieczne utrapienie? Czy mnie-ż, której się szczupła niebieska widziała kraina, ślimakowa będzie okrywała koncha? Jak często uciec chciałam (ba, i groza wspomnieć), życzyłam na śmierć głodu i powroza! Szczęsną, lub się w miecz pchnęła, zwałam Lukrecyją, i przyprawnym napojem okrytą Porcyją. Anim on sztylet strasznym asyryjskiej zwała damy, lubo dwie dusze śmierć przezeń zabrała. Lecz nie pozwala takiej Bóg więźniom pociechy, by miały kres wyroków przebiec ich pośpiechy. Więc się tedy zagrzebę w lochy sycylijskie lub zasiądę z Danają wieże asyryjskie; nie będzie straszny w Krecie labirynt wsławiony, z którego
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 158
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
jej niewczesnym milczeniem/ przedałem ją niewiernym robotnikom za śrebro. Zakopałem powierzony mi talent w ziemię/ potraciłem niezliczone hufy owiec/ za które Król mój i Bóg umarł. Gdzie moje duchowne pokarmy? z Ewanielskiej rolej zebrane/ i powierzonej trzodzie podane? aby wszystkie owieczki jednym pokarmem się karmiły/ i jednym się napojem posilały/ a po cudzych różnych pastwiskach nie chodzili. Gdzie nauki/ któremiby się słuchacze w bojaźń Bożą/ i w miłość bliźniego swego zaprawowali. Gdzie i insze z Urzędu i Przełożeństwa mego pochodzące dobroczynności? świętobliwe Monasterzów sporządzenie? Przystojna Cerkwiej ozdoba? Bo co się na to z Pasterskiej powinności mej wydać i nałożyć miało
iey niewcżesnym milcżeniem/ przedałem ią niewiernym robotnikom zá śrebro. Zákopałem powierzony mi tálent w źiemię/ potráćiłem niezlićżone huffy owiec/ zá ktore Krol moy y Bog vmárł. Gdzie moie duchowne pokármy? z Ewanielskiey roley zebráne/ y powierzoney trzodźie podáne? áby wszystkie owiecżki iednym pokármem się karmiły/ y iednym się napoiem pośiláły/ á po cudzych roznych pástwiskách nie chodźili. Gdźie náuki/ ktoremiby się słuchácże w boiaźń Bożą/ y w miłość bliźniego swego zápráwowáli. Gdźie y insze z Vrzędu y Przełożeństwá mego pochodzące dobrocżynnośći? świętobliwe Monásterzow sporządzenie? Przystoyna Cerkwiey ozdobá? Bo co się ná to z Pásterskiey powinnośći mey wydáć y náłożyć miáło
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 24v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
przez zelozyją jego, zabójstwo i opiniją, że jej tak miał łatwiej dostąpić, utraciwszy małżonka, a i w ten sposób być jego nie chcąc, długim namowom krewnych i przyjaciół swoich poddać się w małżeństwo musiała. Takowy zemsty za zabójstwo fortel przedsięwziąwszy, prawem i zwyczajem nowożeństwa zasiadszy z Synoryksem u stołu, a kubek z napojem przez siebie trucizną przyprawnym, z którego małżeństwu pić należało w jednę, w drugą zaś rękę lutnią porwawszy i wiersz niżej położony na niej przegrawszy, do miary wypiła, ostatek oblubieńcowi swojemu w kolej, pierwszy przed swoją śmiercią, bo on w południe, ta w pociesze zemsty swojej podczas nocy pomarli, zostawiwszy. O nieoszacowane
przez zelozyją jego, zabójstwo i opiniją, że jej tak miał łatwiej dostąpić, utraciwszy małżonka, a i w ten sposób bydź jego nie chcąc, długim namowom krewnych i przyjaciół swoich poddać się w małżeństwo musiała. Takowy zemsty za zabójstwo fortel przedsięwziąwszy, prawem i zwyczajem nowożeństwa zasiadszy z Synoryksem u stołu, a kubek z napojem przez siebie trucizną przyprawnym, z którego małżeństwu pić należało w jednę, w drugą zaś rękę lutnią porwawszy i wiersz niżej położony na niej przegrawszy, do miary wypiła, ostatek oblubieńcowi swojemu w kolej, pierwszy przed swoją śmiercią, bo on w południe, ta w pociesze zemsty swojej podczas nocy pomarli, zostawiwszy. O nieoszacowane
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 264
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
do ust JEZUSOWI podaje.
Kto drugiemu słów próżnych i lada jakich mówić nie dopuszcza, ten muchy z stołu JEZUSOWEGO odgania.
Kto obmowisk słuchać nie chce i nieuczciwe słowa mówiących strofuje, psa czarnego i brzydkiego bije, i z domu JEZUSOWEGO wygania.
Kto przy jedzeniu drugim co nabożnego powiada, współsiedzących z JEZUSEM gości niebieskim częstuje napojem. Kto zaś u stołu słowa lada jakie, obmowne i nieuczciwe, mówi, obrus stołu JEZUSOWEGO kala i maże.
Kto o nieszczęściu drugiego słyszy, a stąd barzo boleje, ran się JEZUSOWYCH dotyka i one ociera.
Kto o dobrych uczynkach i cnotach bliźniego powiada, kwiatki piękne i wonne oczom JEZUSOWYM pokazuje.
Kto kazanie
do ust JEZUSOWI podaje.
Kto drugiemu słów próżnych i lada jakich mówić nie dopuszcza, ten muchy z stołu JEZUSOWEGO odgania.
Kto obmowisk słuchać nie chce i nieuczciwe słowa mówiących strofuje, psa czarnego i brzydkiego bije, i z domu JEZUSOWEGO wygania.
Kto przy jedzeniu drugim co nabożnego powiada, współsiedzących z JEZUSEM gości niebieskim częstuje napojem. Kto zaś u stołu słowa lada jakie, obmowne i nieuczciwe, mówi, obrus stołu JEZUSOWEGO kala i maże.
Kto o nieszczęściu drugiego słyszy, a stąd barzo boleje, ran się JEZUSOWYCH dotyka i one ociera.
Kto o dobrych uczynkach i cnotach bliźniego powiada, kwiatki piękne i wonne oczom JEZUSOWYM pokazuje.
Kto kazanie
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 134
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
corocznie lub częściej pro exigentia potrzeby agitują się w Imperium.
Należą ad REM PUBLIC AM FAEDERA alias PRZYMIERZA, które są Munimenta extranea RZECZY POSPOLITYCH, alias zobopolne z Nacją jaką Alianse, in ordyne do zobopolnego siebie bronienia, pod pewnemi zawarte kondycjami. Ceremonie czynienia tych Aliansów, różne u różnych Nacyj, u niektórych wzajemnie krwi napojem traktowanie się: u Ormianów z ręki prawej jej upuściwszy, u Niemców z Czoła, u innych biejem bydła, osobliwie świni Bożkom na Ofiarę, co u Rzymianów i Greków było in praxi; stąd Ferire Faedus, od bicia: Chleba i Soli podaniem: gdzie indziej rąk sobie podaniem przy zachodzącej in forma pewnych słów przysiędze
corocznie lub częściey pro exigentia potrzeby agituią się w Imperium.
Należą ad REM PUBLIC AM FAEDERA alias PRZYMIERZA, ktore są Munimenta extranea RZECZY POSPOLITYCH, alias zobopolne z Nacyą iaką Allianse, in ordine do zobopolnego siebie bronienia, pod pewnemi zawarte kondycyami. Ceremonie czynienia tych Alliansow, rożne u rożnych Nacyi, u niektorych wzaiemnie krwi napoiem traktowanie się: u Ormianow z ręki prawey iey upuściwszy, u Niemcow z Czoła, u innych bieiem bydła, osobliwie świni Bożkom na Ofiarę, co u Rzymianow y Grekow było in praxi; ztąd Ferire Faedus, od bicia: Chleba y Soli podaniem: gdzie indziey rąk sobie podaniem przy zachodzącey in forma pewnych słow przysiędze
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 402
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
ab in edia candor. Tak Post Katolieki w kandorze niewinności konserwuje duszę. AQUILA, ma do siebie, że non capit muscas. Piorunów się nie boi, jest Jovis Ministra. Wody nie pije jako inne zarłoczne Ptactwa, krew mając pro potu. W starości jednak dla zbyt zagiętego nosa, mięsa jeść nie mogąc, napojem się wody posila, teste Ionstono. Na pogrzebie Izabelli Księżny Parmeńskiej Orzeł wymalowany gniazdo i pęta rżucający z napisem: Nec nidus, nec nodus, tojest, że ani zacny Dom, ani Koligacje i fortuna utrzymują Volantem et volentem ad DEUM animam. Według proporcyj wielkości, jest animal voracissimum. W jednym gniezdzie jego 30 kaczek
ab in edia candor. Tak Post Katolieki w kandorze niewinności konserwuie duszę. AQUILA, ma do siebie, że non capit muscas. Piorunow się nie boi, iest Iovis Ministra. Wody nie piie iako inne zarłoczne Ptactwa, krew maiąc pro potu. W starości iednak dla zbyt zagiętego nosa, mięsa ieść nie mogąc, napoiem się wody posila, teste Ionstono. Na pogrzebie Izabelli Xiężny Parmeńskiey Orzeł wymalowany gniazdo y pęta rżucaiący z napisem: Nec nidus, nec nodus, toiest, że ani zacny Dom, ani Kolligacye y fortuna utrzymuią Volantem et volentem ad DEUM animam. Według proporcyi wielkości, iest animal voracissimum. W iednym gniezdzie iego 30 kaczek
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 613
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755