, czy dla ratunku, czyli ku ozdobie. Nie będę was nocował, dali powędrujcie, Tam sobie nocleg, zgoła dalej, upatrujcie.
MARIA ad Józef
Widzisz, miły Józefie, ty naszej niewoli? Aże mnie od frasunku bardzo głowa goli! Tak surowo postąpił ten to człowiek z nami — Dobrzem się, niebożątko, nie zalała łzami! Jakie przymówki stroił i jakie furyje — Jużem za rozumiała, że nas tu wybije! Gdzież wżdy tedy, Józefie, nocleg odprawiemy? Po prostu nasz noc zaszła — gdzie się obróciemy? Pewnie dłuży nędznikom tułać się nie przejdzie, Aże wszystek czas nocy zupełnie wynidzie.
JÓZEF ad Mariam
, czy dla ratunku, czyli ku ozdobie. Nie będę was nocował, dali powędrujcie, Tam sobie nocleg, zgoła dalej, upatrujcie.
MARYJA ad Józef
Widzisz, miły Józefie, ty naszej niewoli? Aże mnie od frasunku bardzo głowa goli! Tak surowo postąpił ten to człowiek z nami — Dobrzem się, niebożątko, nie zalała łzami! Jakie przymówki stroił i jakie furyje — Jużem za rozumiała, że nas tu wybije! Gdzież wżdy tedy, Józefie, nocleg odprawiemy? Po prostu nasz noc zaszła — gdzie się obróciemy? Pewnie dłuży nędznikom tułać się nie przejdzie, Aże wszystek czas nocy zupełnie wynidzie.
JÓZEF ad Mariam
Skrót tekstu: DialNarOkoń
Strona: 276
Tytuł:
Dialog o Bożym Narodzeniu
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
nieboracy Msze, nieszpory, dalmatyka I to na nich jak powtyka Czapki praefectus templi.
Wtem idziem do refektarza. Aż ksiądz-brat się uskarża. Na co? — spytam poufale. Rzecze: Starzy przy antale, A my, młodzi, przy czopie!”
Jak się trafi lada świątko: Pódź do łaźni, niebożątko. Bo w kościele — chowaj Boże! Ale tam, gdzie się nie może Zejść czubatka z kapłonem.
Lecz wybaczyć nam musicie, Miłe gąski, gdy zważycie: Tu łaźnia, wy białegłowy! Toć z nas żaden nie gotowy Myć to, co jest białego.
A, tak już nie zaglądajcie, Ni się
nieboracy Msze, nieszpory, dalmatyka I to na nich jak powtyka Czapki praefectus templi.
Wtem idziem do refektarza. Aż ksiądz-brat się uskarża. Na co? — spytam poufale. Rzecze: Starzy przy antale, A my, młodzi, przy czopie!”
Jak się trafi lada świątko: Pódź do łaźni, niebożątko. Bo w kościele — chowaj Boże! Ale tam, gdzie się nie może Zejść czubatka z kapłonem.
Lecz wybaczyć nam musicie, Miłe gąski, gdy zważycie: Tu łaźnia, wy białegłowy! Toć z nas żaden nie gotowy Myć to, co jest białego.
A, tak już nie zaglądajcie, Ni się
Skrót tekstu: MelScholBar_II
Strona: 758
Tytuł:
Dystrakcja w swoich ciężkościach melancholii scholastycznej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
między 1701 a 1750
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1750
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
ba najwedziesz one. Jeśliżeś ty Dworzanin/ ona ztobą dwornie/ Gdy zaś widzi żeś błazen/ śmieje się pokornie. Jeśli się kto naśmiewa/ ona ani widzi/ A gdy też ty nie widzisz/ z ciebie sienaszydzi. Ba weźmiesz ją do Tańca lezie jak bydlątko/ Wiedzieszli ją do ślubu/ płacze niebożątko. Każesz jej na ofiarę/ ba idzie z pokorą/ I uda się nabożną/ a ledwie nie chorą. Pojmiesz abo nie pojmiesz/ nic się nie napiera/ Weźmiesz ją i do komory/ nic się ona nie wydziera. Jakokolwiek zamyślisz/ ba posłuszna tobie/ Jako też jej czasz przyjdzie/ popłaczesz też sobie.
bá náiwedźiesz one. Ieśliżeś ty Dworzánin/ oná ztobą dwornie/ Gdy záś widźi żeś błazen/ śmieie się pokornie. Ieśli się kto náśmiewa/ oná áni widźi/ A gdy też ty nie widzisz/ z ćiebie sięnászydźi. Bá wezmiesz ią do Tańcá lezie iák bydlątko/ Wiedźieszli ią do ślubu/ płácze niebożątko. Każesz iey ná ofiárę/ bá idzie z pokorą/ Y vda się nabożną/ á ledwie nie chorą. Poymiesz ábo nie poymiesz/ nic się nie nápiera/ Wezmiesz ią y do komory/ nic się oná nie wydźiera. Iákokolwiek zámyślisz/ bá posłuszna tobie/ Iáko też iey czasz przyidzie/ popłáczesz też sobie.
Skrót tekstu: NowSow
Strona: E
Tytuł:
Nowy Sowiźrzał abo raczej Nowyźrzał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684