zachodzić będą nieprzyjaźni i wojny: potym przechodził i znak Barana/ znaczy tedy zgubę Bogatych/ Wielmożnych/ i Szlachetnych ludzi: A na Wschód Słońca okrutnie brzmiące Marsa rezonacje.
Godna jest rzecz także Uwagi: że Kometa odprawując bieg swój w znakach Koziorożca i Byka/ które przywłaszcza sobie Ziemia/ zaczym dla ich suchości/ Ziemię niepłodną/ że w Rybach: Niepłodność także i Powietrze/ dla wilgotności: że w Baranie znaku ognistym/ Wojnę/ i ogniem zrujnowane Miasta widzieć będziemy. Pomnoży złośliwe skutki i złośliwa natura planet/ którzy panowali na miejscach Komety/ to jest/ ognisty i choleryczny Mars z melancholicznym zgrzybiałym Saturnem/ będą jad Komety rozżarzać/ i
záchodźić będą nieprzyiaźni y woyny: potym przechodźił y znak Bárána/ znáczy tedy zgubę Bogátych/ Wielmożnych/ y Szláchetnych ludźi: A ná Wschod Słońcá okrutnie brzmiące Mársá rezonácye.
Godna iest rzecz tákże Vwagi: że Kometá odpráwuiąc bieg swoy w znákách Koźiorożcá y Byká/ ktore przywłaszcza sobie Ziemiá/ záczym dla ich suchośći/ Ziemię niepłodną/ że w Rybách: Niepłodność tákże y Powietrze/ dla wilgotnośći: że w Báránie znáku ognistym/ Woynę/ y ogniem zruinowáne Miástá widźieć będźiemy. Pomnoży złosliwe skutki y złośliwa náturá plánet/ ktorzy pánowáli ná mieyscách Komety/ to iest/ ognisty y choleryczny Márs z melancholicznym zgrzybiáłym Saturnem/ będą iad Komety rozżarzáć/ y
Skrót tekstu: CiekAbryz
Strona: B4
Tytuł:
Abryz komety z astronomicznej i astrologicznej uwagi
Autor:
Kasper Ciekanowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astrologia, astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
cale. Jako po zżęciu kłosia/ lekką ścierń palają/ Jako i suche płoty z podpału gorają/ Który albo przymknąwszy blisko w nocy sprawieł Człek podróżny/ albo go i na dzień zostawieł: K Tak Bóg niespodziewanie w gorącym płomieniu Uwiąznąwszy/ musiał trwać w srogim utrapieniu. Męcząc się wszystek w sobie okrutnym pałaniem/ Karmi niepłodną miłość próżnym spodziewaniem. Widzi z pozornej szyje wisząc nie czosane Włosy/ cóżby rzekł gdyby widział ugłaskane? Widzi ogniem się łskniące/ i jasnym podobne Gwaizdom Niebieskim oczy/ nad zamiar nadobne. Widzi/ a nie dosyć jest widzieć/ i rumiane Usta/ chwali ręce i palce ukazane/ I ramiona/ i łokcie dalej
cále. Iáko po zżęćiu kłośia/ lekką śćierń paláią/ Iáko y suche płoty z podpału goráią/ Ktory álbo przymknąwszy blisko w nocy spráwieł Człek podrożny/ álbo go y ná dźień zostáwieł: K Ták Bog niespodźiewánie w gorącym płomieniu Vwiąznąwszy/ muśiał trwáć w srogim vtrapieniu. Męcząc się wszystek w sobie okrutnym pałániem/ Karmi niepłodną miłość proznym spodźiewániem. Widźi z pozorney szyie wisząc nie czosáne Włosy/ cożby rzekł gdyby widźiał vgłaskáne? Widźi ogniem się łskniące/ y iásnym podobne Gwaizdom Niebieskim oczy/ nád zámiar nadobne. Widźi/ á nie dosyć iest widźieć/ y rumiáne Vstá/ chwali ręce y pálce vkazáne/ Y rámioná/ y łokćie dáley
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 29
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
mizernych ubogich charłakach i poddanych naszych, ale że się spytać godzi, dlaczego ich wola Boska stanowi dawnemu i politowaniu swojemu kiedyżkolwiek przywrócić nie raczy, tedy podaje się zaraz i okazja dyskursu i rezolucji, że ci także niedołężni charłaczkowie nie są w tych cnotach, dla których Pan Bóg przodkom ich obficie błogosławił i pomnażał w pożytkach niepłodną tymi czasy skibę, pozwalając z niej słodkiego w pokoju pracy własnej używania. Dla siebie bowiem przedtem i dlatego też ochotniej, niżeli po te czasy, pracował, zasiewał i zbierał uczciwy chłopek nie ciężki, bo miał z czego, jako za żart opędzając podatek. Dostatnio dziatki i czeladkę swoję gnarował i po śmierci
mizernych ubogich charłakach i poddanych naszych, ale że się spytać godzi, dlaczego ich wola Boska stanowi dawnemu i politowaniu swojemu kiedyżkolwiek przywrócić nie raczy, tedy podaje się zaraz i okazyja dyskursu i rezolucyi, że ci także niedołężni charłaczkowie nie są w tych cnotach, dla których Pan Bóg przodkom ich obficie błogosławił i pomnażał w pożytkach niepłodną tymi czasy skibę, pozwalając z niej słodkiego w pokoju pracy własnej używania. Dla siebie bowiem przedtem i dlatego też ochotniej, niżeli po te czasy, pracował, zasiewał i zbierał uczciwy chłopek nie ciężki, bo miał z czego, jako za żart opędzając podatek. Dostatnio dziatki i czeladkę swoję gnarował i po śmierci
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 207
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
czemu każesz w zbroje Obłóczyć się żołnierzom przeciw dzieciom małym? Cóż czynisz? Coć wżdy winny? Twym rządom nietrwałym Izalić szkodzić mogą? Ni, którego żądasz Zabić w tej tu krainie, pokiś żyw, oglądasz. VISITATIO DROGA PANNY MARYJEJ DO JERUZALEM
Przeczysta Panna, skoro usłyszała W leciech Elżbietę, aby począć miała Niepłodną będąc — szła na drogę długą, Czując się ciotki swej pokorną sługą. Której zoczywszy, aby winszowała W leciech podeszłą, zdrową oglądała. Z nią aniołowie idą w drogę sami, Wiatry ustają z swojemi szumami, Łagodny zefir tuż powiewa mile, Pogodną niebo ukazuje chwilę. Ziemia, którędy stopy swe stawiała,
Rozkoszne kwiatki
czemu każesz w zbroje Obłóczyć się żołnierzom przeciw dzieciom małym? Cóż czynisz? Coć wżdy winny? Twym rządom nietrwałym Izalić szkodzić mogą? Ni, ktorego żądasz Zabić w tej tu krainie, pokiś żyw, oglądasz. VISITATIO DROGA PANNY MARYJEJ DO JERUZALEM
Przeczysta Panna, skoro usłyszała W leciech Elżbietę, aby począć miała Niepłodną będąc — szła na drogę długą, Czując się ciotki swej pokorną sługą. Której zoczywszy, aby winszowała W leciech podeszłą, zdrową oglądała. Z nią aniołowie idą w drogę sami, Wiatry ustają z swojemi szumami, Łagodny zefir tuż powiewa mile, Pogodną niebo ukazuje chwilę. Ziemia, ktorędy stopy swe stawiała,
Rozkoszne kwiatki
Skrót tekstu: DachDialOkoń
Strona: 55
Tytuł:
Dyjalog o cudownym Narodzeniu...
Autor:
Jan Dachnowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi, jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
Stąd Saba Królowa imieniem Makweda do Salomona Króla z upominkami przybyła; stąd i Królowie Święci do Chrystusa przyszli Math: 2. 1. Jeden z nich był Etiops, to jest czarny, nie z Murzyńskiej Ziemi, ale z Arabii Petrejskiej; skąd była i Zona Mojżeszowa Sefora Madianitka. Mojżesz wodę tam z skały wyprowadziwszy, niepłodną Arabię, uczynił urodzajną, mówi Abulensis, Numerorum 2Q. Odległa od Jeruzalem sześciu dni chodem. Miała Geografia Generalna i partykularna
Arabia olim swoich Książąt, według Herodota, ale ich pokonali Egipcjanie, Persowie, Asyryiczykowie, tandem AJeksander Wielki. Po śmierci jego był Królem tutejszym Hierotimus sześciuset Synów z nałożnic Ojciec, któremi wiele zawojował
Ztąd Saba Krolowa imieniem Makweda do Salomona Krola z upominkami przybyła; ztąd y Krolowie Swięci do Chrystusa przyszli Math: 2. 1. Ieden z nich był AEthyops, to iest czarny, nie z Murzyńskiey Ziemi, ale z Arábii Petreyskiey; zkąd była y Zona Moyżeszowa Sephora Madianitká. Moyżesz wodę tam z skały wyprowadziwszy, niepłodną Arabię, uczynił urodzayną, mowi Abulensis, Numerorum 2Q. Odległa od Ieruzalem sześciu dni chodem. Miałá Geografia Generalna y partykularna
Arabia olim swoich Xiążąt, według Herodota, ale ich pokonali Egypcyanie, Persowie, Asyryiczykowie, tandem AIexander Wielki. Po śmierci iego był Krolem tuteyszym Hierotimus sześciuset Synów z nałożnic Oyćiec, ktoremi wiele zawoiował
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 446
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
prostacy. Świeccy mają wiele żón i nałożnic: za pokutę po cudzołóstwie wieprza dają. Białogłowy tu urodziwe: a którym starość zmarszczkami twarz poorała, farbami to reparują; ale cnoty w nich pasz. Mężczyźni są zabójcy, złodzieje, cudzołożnicy, kazirodzcy, z krewnemi się żeniąc. Na strój, najwięcej zażywają koszul, żonę niepłodną przedają, łatwy u Biskupa otrzymawszy rozwód. Mają Książąt independentes, Turczynowi płacących haracz. Małżeństwo u Mingrelów, nie jest Sakramentem. Od Panny tu za ślub dać potrzeba więcej, mniej od wdowy, najmniej od rozwodki. Swawolą przed ślubem, jak się nadzieja pokaże, dopiero się biorą. Nie znają tu Przykazania Bożego,
prostacy. Swieccy maią wiele żón y nałożnic: za pokutę po cudzołostwie wieprza daią. Białogłowy tu urodziwe: a ktorym starość zmarszczkami twarz poorała, farbami to reparuią; ale cnoty w nich pasz. Męszczyzni są zabóycy, złodzieie, cudzołożnicy, kazirodzcy, z krewnemi się żeniąc. Na stróy, naywięcey zażywaią koszul, żonę niepłodną przedaią, łatwy u Biskupa otrzymawszy rozwód. Maią Xiążąt independentes, Turczynowi płacących haracz. Małżeństwo u Mingrelów, nie iest Sakrámentem. Od Panny tu za ślub dać potrzeba więcey, mniey od wdowy, naymniey od rozwodki. Swawolą przed ślubem, iak się nadzieia pokaże, dopiero się biorą. Nie znaią tu Przykazania Bożego,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 451
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
et non inuenio, excinde eam quorum etiam terra inutilem reddit; ille verò respondit ei: Domine dimitte eam, etiam hoc anno vsquequosodere circum eam, et misero stercora. etc. Oto trzy lata są jako tu przychodzę szukając owocu na tym Figowym drzewie/ a nie najduję/ wytnij ją/ pokisz i ziemię niepłodną będzie czyniła. Pokazuje Chrystus Pan bez trzy lata po Chrzcie swoim przez tę przypowieść/ jako pracował/ jako nauczał/ w Żydowstwie/ a widząc próżną pracą swoję/ rzecze do Ogródnika/ excinde eam, wytnij ją: a on odpowiedział? Domine dimitte eam, etiam hoc anno, i dopiero Czwartego Roku na początku/
et non inuenio, excinde eam quorum etiam terra inutilem reddit; ille verò respondit ei: Domine dimitte eam, etiam hoc anno vsquequosodere circum eam, et misero stercora. etc. Oto trzy látá są iáko tu przychodzę szukáiąc owocu ná tym Figowym drzewie/ á nie náyduię/ wytniy ią/ pokisz y źiemię niepłodną będźie czyniłá. Pokázuie Chrystus Pan bez trzy látá po Chrzćie swoim przez tę przypowieść/ iáko prácował/ iáko náuczał/ w Zydowstwie/ á widząc prożną pracą swoię/ rzecze do Ogrodniká/ excinde eam, wytniy ią: á on odpowiedźiał? Domine dimitte eam, etiam hoc anno, y dopiero Czwartego Roku ná początku/
Skrót tekstu: KorRoz
Strona: 127
Tytuł:
Rozmowa teologa katolickiego z rabinem żydowskim przy arianinie nieprawym chrześcijaninie
Autor:
Marek Korona
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
łaski, gdy nieustawam o tęż ustawicznie suplikować, znowu taż złośliwość sprawiła mi bardziej zagniewanego Pana, i wszytkie śrzodki zażywane, którekolwiek tylko, uniżone mogło dobyć serce, opacznym swoim tłumaczeniem, na ostatnią moję nakierowała zgubę. Której zabiegając, cóż czynię? znowu utrapioną moję i po tak wielu Instanciach, żadnego skutku niepłodną składam przed Szlachtą Bracią pokorę prosząc, aby pasującej się z Inwidią Niewinności mojej chcieli być pomocą.
Prosiłem Jego Mości Pana Wojewody Krakowskiego listownie w przód, a potym przez Jego Mości Pana Podstolego Koronnego, Spolnego Syna naszego, powtórnemi coraz instanciami, aby jako pierwszy Senator, i dla samej słuszności, w Niewinności mej dobremu
łáski, gdy nieustawam o tęż vstáwicznie supplikowáć, znowu táż zlośliwość spráwiłá mi bárdźiey zágniewánego Páná, y wszytkie śrzodki zázywáne, ktorekolwiek tylko, vniżone mogło dobydź serce, opácznym swoim tłumáczeniem, ná ostátnią moię nákierowáłá zgubę. Ktorey zábiegáiąc, coż czynię? znowu vtrapioną moię y po ták wielu Instánciách, żadnego skutku niepłodną zkładam przed Szláchtą Bráćią pokorę prosząc, áby pásuiącey się z Inwidią Niewinnośći moiey chćieli bydź pomocą.
Prośiłem Iego Mośći Páná Woiewody Krákowskiego listownie w przod, á potym przez Iego Mośći Páná Podstolego Koronnego, Spolnego Syná nászego, powtornemi coraz instánciámi, áby iáko pierwszy Senátor, y dla sámey słusznośći, w Niewinnośći mey dobremu
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 39
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
Włoch/ Dość na jednym błaźnie w Domu. Jeśliś ty tedy dureń/ dobrzeć z tym/ że Zona przynajmniej mądra/ i już tam właśnie musi być/ heac Vir, et hic Mulier. Kędy sam głupi, a zaś mądra ona, Tam niech Mąż Zoną, Mężem będzie Zona. Jeśli na Zonę trafisz niepłodną/prawda że rzeczesz bojaźni pełna: gdyż Salamon mówi: Prov. 30. u. 15. Trzy rzeczy są które nie bywają nasycone, owszem cztery/ które nie mówią dosyć/ Grób i Żywot niepłodny/ Ziemia też nie bywa nasycona wodą/ a Ogień nie mówi dosyć/ albo też sam nie będziesz płodny (
Włoch/ Dość ná iednym błaźnie w Domu. Ieśliś ty tedy dureń/ dobrzeć z tym/ że Zoná przynaymniey mądra/ y iuż tám włáśnie muśi bydź/ heac Vir, et hic Mulier. Kędy sam głupi, á záś mądra oná, Tám niech Mąż Zoną, Mężem będźie Zoná. Ieśli ná Zonę tráfisz niepłodną/prawdá że rzeczesz boiáźni pełna: gdyż Sálámon mowi: Prov. 30. v. 15. Trzy rzeczy są ktore nie bywáią násycone, owszem cztery/ ktore nie mowią dosyć/ Grob y Zywot niepłodny/ Ziemiá też nie bywa násycona wodą/ á Ogień nie mowi dosyć/ álbo też sám nie będźiesz płodny (
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 20
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
/ bo i tego dnia jużesmy byli na takich miejscach/ gdzie noga ludzka nigdy nie postała/ ani syn człowieczy mieszkał/ kędy nie może siać/ ani orać/ przez które jadąc/ nie widzieliśmy miasta/ wsi/ domu/ kucze/ ogroda/ winnice/ lasu/ etc. ale ziemię ogniem słonecznym upaloną/ niepłodną/ strug/ pagórków/ i gór strasznych pełną. Częstokrociesmy widzieli jakoby dym z ognia w onych szerokich pustyniach/ lecz pokazał czas/ że to raczej był cienki a suptelny piasek/ od wiatru poruszony/ który często góry usypuje/ że kędy dziś droga/ jutro górę usypaną znajdziesz/ i miejsce do przejechania dla nawianych piasków
/ bo y te^o^ dniá iużesmy byli ná tákich mieyscách/ gdźie nogá ludzka nigdy nie postałá/ áni syn człowieczy mieszkał/ kędy nie może śiać/ áni oráć/ przez ktore iádąc/ nie widźielismy miástá/ wśi/ domu/ kucze/ ogrodá/ winnice/ lásu/ etc. ále źiemię ogniem słonecznym upaloną/ niepłodną/ strug/ págorkow/ y gor strásznych pełną. Częstokroćiesmy widźieli iákoby dym z ogniá w onych szerokich pustyniách/ lecz pokazał czás/ że to ráczey był ćienki á suptelny piásek/ od wiátru poruszony/ ktory często gory usypuie/ że kędy dźiś drogá/ iutro gorę usypáną znaydźiesz/ y mieysce do przeiechánia dla náwianych piaskow
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 11
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610