co widzą Oczy, jeśli nie błoto? Niechżeć wszytko zbrzydzą Jedna śmierć i tych wszytkich rzeczy koniec rychły; Poszły pompy pod ziemię i trąby ucichły Śmiertelnych potentatów, a że wszytko z błota, W błoto się znowu wróci. Sama żyje cnota, Drugie niebo: niechaj ci łuskę z oka zwlecze, Zazdrościąć li na kogo nieszczęśliwą ciecze, Kiedy od tego błota, od tej marnej gliny, Od tej ziemie, kędy nic bez grzechu, bez winy, Wzrok od nieba podniesiesz; o, gdyżby tam gościć! Przebóg, nie masz ci czego na świecie zazdrościć. Niech inszy gmerzą w błocie i w ziemskiej fortunie, W niebo człowiek pobożny
co widzą Oczy, jeśli nie błoto? Niechżeć wszytko zbrzydzą Jedna śmierć i tych wszytkich rzeczy koniec rychły; Poszły pompy pod ziemię i trąby ucichły Śmiertelnych potentatów, a że wszytko z błota, W błoto się znowu wróci. Sama żyje cnota, Drugie niebo: niechaj ci łuskę z oka zwlecze, Zazdrościąć li na kogo nieszczęśliwą ciecze, Kiedy od tego błota, od tej marnej gliny, Od tej ziemie, kędy nic bez grzechu, bez winy, Wzrok od nieba podniesiesz; o, gdyżby tam gościć! Przebóg, nie masz ci czego na świecie zazdrościć. Niech inszy gmerzą w błocie i w ziemskiej fortunie, W niebo człowiek pobożny
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 118
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i ułożenie stanu spłaszczyła niewstydliwa powolność, rzyźwość odebrał ciężar, panieństwo niepotrzebny kawaler. Kieliszek i pani matka narobiła wszytkiego. Nie do nabożeństwa, nie do chwały Boskiej i przyzwoitych panieństwu przymiotów sposobiono dziewczynę, nie trzymano w dozorze, w skrytości i ostrożności miejsca, w zbytnie ust, oka i czynienia bezpieczeństwo, przez konniwencyją i nieszczęśliwą wieku teraźniejszego manijerę wprawowano, aż czas i pochop natury dotarł ostatka. Uważała Magdusia, kiedy pani matka z gościem się na migi znosiła, porozumiewała i schadzała; upatrywała, kiedy pani ochmistrzyni z winem dzbanuszek albo flaszkę z gorzałką stawiała; widywała, kiedy panna z fraucymeru dni i nocy z mężczyznami jak kokosz na jajcach wysiadywała
i ułożenie stanu spłaszczyła niewstydliwa powolność, rzyźwość odebrał ciężar, panieństwo niepotrzebny kawaler. Kieliszek i pani matka narobiła wszytkiego. Nie do nabożeństwa, nie do chwały Boskiej i przyzwoitych panieństwu przymiotów sposobiono dziewczynę, nie trzymano w dozorze, w skrytości i ostrożności miejsca, w zbytnie ust, oka i czynienia bezpieczeństwo, przez konniwencyją i nieszczęśliwą wieku teraźniejszego manijerę wprawowano, aż czas i pochop natury dotarł ostatka. Uważała Magdusia, kiedy pani matka z gościem się na migi znosiła, porozumiewała i schadzała; upatrywała, kiedy pani ochmistrzyni z winem dzbanuszek albo flaszkę z gorzałką stawiała; widywała, kiedy panna z fraucymeru dni i nocy z mężczyznami jak kokosz na jajcach wysiadywała
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 212
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
, barzo użalał się nad Polską ociec święty. A gdy biskup inflancki powiedział, że ani August, ani Stanisław nie uszczęśliwią Polski, tedy ociec święty, porozumiawszy, że biskup ciągnie za trzecim, to jest za królewiczem Jakubem, synem Jana Trzeciego, obruszył się na to i rzekł: „Dwóch królów czynią już tak nieszczęśliwą Polskę, a ty chcesz trzeciego mieć króla, a na to żadnego nie macie sposobu.” Tak tedy biskup zamilkł, a ociec święty ojca mego dłużej o różne rzeczy pytał i tak mu się ociec mój podobał, że kazał mu prywatnie bywać u siebie. A tak ociec mój i małym kosztem dyspensę wyrobiwszy powrócił do
, barzo użalał się nad Polską ociec święty. A gdy biskup inflantski powiedział, że ani August, ani Stanisław nie uszczęśliwią Polski, tedy ociec święty, porozumiawszy, że biskup ciągnie za trzecim, to jest za królewiczem Jakubem, synem Jana Trzeciego, obruszył się na to i rzekł: „Dwóch królów czynią już tak nieszczęśliwą Polskę, a ty chcesz trzeciego mieć króla, a na to żadnego nie macie sposobu.” Tak tedy biskup zamilkł, a ociec święty ojca mego dłużej o różne rzeczy pytał i tak mu się ociec mój podobał, że kazał mu prywatnie bywać u siebie. A tak ociec mój i małym kosztem dyspensę wyrobiwszy powrócił do
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 393
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, naróżnych swoich wojnach; i u nas w Polsce za Bolesława wstydliwego pod Lignicą, Roku 1240 gdy na kopii już już bliscy przegranej, podnieśli coś do góry, nakształt ludzkiej brzydkiej głowy, nią wywijali, dym zniej i fetor nieznośny puszczając, tak mgłę uczyniwszy, Polaków wielkim napełnili strachem, i tak ich nieszczęśliwą znieśli klęską Cromerus. Do wzbudzenia na zboża burzy, gradów, deszczu nawalnego zażywają mocy. W Berlinie w Brandenburskim Elektoracie, dwie czarownice u sąsiady ukradły dziecię, zabiły, na cząstki rozebrały, w garnek włożyły dla warzenia. Szukająca matka dziecięcia po sąsiadach, zastała dziecię u owych czarownic pocwiertowane, po lamencie udała się do
, nárożnych swoich woynách; y u nas w Polszcze zá Bolesłáwá wstydliwego pod Lignicą, Roku 1240 gdy ná kopii iuż iuż bliscy przegraney, podnieśli coś do gory, nákształt ludzkiey brzydkiey głowy, nią wywiiali, dym zniey y fetor nieznośny puszczaiąc, ták mgłę uczyniwszy, Polakow wielkim nápełnili strachem, y ták ich nieszczęśliwą znieśli klęską Cromerus. Do wzbudzenia ná zboża burzy, gradow, deszczu náwálnego zażywáią mocy. W Berlinie w Brandeburskim Elektoracie, dwie czárownice u sąsiady ukradły dziecie, zabiły, ná cząstki rozebrały, w gárnek włożyły dlá wárzenia. Szukáiącá mátká dziecięciá po sąsiádách, zástáłá dziecie u owych czárownic pocwiertowáne, po lamencie udáłá się do
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 239
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
przedtem z sobą zbraconego Islan Giraja chana tatarskiego.
Wyprawa potem walna nastąpiła Pod Beresteczko powiatów koronnych, W której się znacznie hardość ukróciła Nie tylko onych zdrajców wiarołomnych, Ale też legło bissurmańskich siła Hordynców, do zwad i najazdów skłonnych: Tam przyszło uciec z chanem Chmielnickiemu, I klęskę ponieść wojsku ich spólnemu.
Mijam Batowską bitwę nieszczęśliwą, Gdzie w małej liczbie srogą oblężeni Gromadą czerni, gdy się zapalczywą Odwagą dobić kusili przestrzeni, Bijąc gwałtownie zdrajców ręką mściwą Rycerze zacni i nieustraszeni, Po wielkiej części tam żywota zbyli, A ostatni kres męstwem swem wsławili.
Niewspominam i bitwy pod Soczawą, I wielu inszych zaciągów wojennych, Które się różnych czasów lepszą
przedtém z sobą zbraconego Islan Giraja chana tatarskiego.
Wyprawa potém walna nastąpiła Pod Beresteczko powiatów koronnych, W której się znacznie hardość ukróciła Nie tylko onych zdrajców wiarołomnych, Ale też legło bissurmańskich siła Hordynców, do zwad i najazdów skłonnych: Tam przyszło uciec z chanem Chmielnickiemu, I klęskę ponieść wojsku ich spólnemu.
Mijam Batowską bitwę nieszczęśliwą, Gdzie w małej liczbie srogą oblężeni Gromadą czerni, gdy się zapalczywą Odwagą dobić kusili przestrzeni, Bijąc gwałtownie zdrajców ręką mściwą Rycerze zacni i nieustraszeni, Po wielkiej części tam żywota zbyli, A ostatni kres męstwem swém wsławili.
Niewspominam i bitwy pod Soczawą, I wielu inszych zaciągów wojennych, Które się różnych czasów lepszą
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 322
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
czartowskim czyni. Światło nadprzyrodzone ćmi i oślepia; zapisy i prawa na wieczne dziedzictwo/ z ksiąg miłosierdzia wydziera/ gmawta/ szarpie/ i kasuje; wszytkie zasługi kazi/ pomocy i łaski Boskie odtrąca/ modlitwę tępi/ oziębia/ zamraża: wnętrzny pokory w gryzienie sumienia i kłotliwe niepokoje przemienia/ przyspiesza śmierć/ a często nieszczęśliwą/ na Boga ustawnie Vindica, Vindica o pomstę woła. O niepojęta złości! o wieczna człowieka zgubo! Ah mnie! o jako wielekroc w te szkody i straty popadł: a przecie (Bóg wie) jako je uważam: Bóg wie jako te straty oprawuję: Póki czas wżdy się obejrzeć/ a uważywszy/ i
czartowskim czyni. Swiatło nádprzyrodzone ćmi y oślepia; zapisy y práwá ná wieczne dźiedźictwo/ z kśiąg miłośierdźia wydźiera/ gmáwta/ szarpie/ y kasuie; wszytkie zasługi kaźi/ pomocy y łaski Boskie odtrąca/ modlitwę tępi/ oźiębia/ zámraża: wnętrzny pokory w gryźienie sumieniá y kłotliwe niepokoie przemienia/ przyspiesza śmierć/ a często nieszczęśliwą/ ná Bogá vstáwnie Vindica, Vindica o pomstę woła. O niepoiętá złośći! o wieczná człowieká zgubo! Ah mnie! o iákó wielekroc w te szkody y straty popadł: a przećie (Bog wie) iáko ie uważam: Bog wie iáko te straty opráwuię: Poki czas wżdy się obeyrzeć/ a vważywszy/ y
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 44
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
zapalczywości/ nienawiści/ zaciętości/ z dobra cudzego smutki/ zawiłe melancholie/ i inne tym podobne tak wnętrzne żarzewia/ jako zewnętrzne zapały. Które jeżeli uduszone/ zalane/ uskromione/ pod władzą Rozumu nie będą; nie tylko w tym do zbawienia postępku/ drogi nasze zatrudnia; ale często oczy prawie człowiekowi wypaliwszy/ na nieszczęśliwą jaką przepaść ciężkich grzechów nawiodą. 4. Albowiem to jest przyrodzenie i zwyczaj namiętności/ że nie tylko do złego nas ciągną i nakłaniają/ ale co gorsza? przepaści/ niebezpieczeństwa/ i same grzechy zdradziecko pokrywają: że ich obaczyć/ i jako należy rozeznać nie trafiemy. Gdy często tak rozum omamią/ i i (
zápálczywośći/ nienáwiśći/ záćiętośći/ z dobrá cudzego smutki/ záwiłe meláncholie/ y inne tym podobne ták wnętrzne żarzewiá/ iáko zewnętrzne zápały. Ktore ieżeli uduszone/ zaláne/ uskromione/ pod władzą Rozumu nie będą; nie tylko w tym do zbawieniá postępku/ drogi násze zátrudnia; ále często oczy prawie człowiekowi wypaliwszy/ ná nieszczęśliwą iáką przepaść ćięszkich grzechow náwiodą. 4. Albowiem to iest przyrodzenie y zwyczay námiętnośći/ że nie tylko do złego nas ćiągną y nákłániáią/ ále co gorsza? przepaśći/ niebespieczeństwa/ y sáme grzechy zdradźiecko pokrywaią: że ich obáczyć/ y iáko náleży rozeznać nie trafiemy. Gdy często ták rozum omamią/ y y (
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 67
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
nie szczęsnej duszy plęszą. Spojrzy w ziemię? piekło rozdartą paszczęką wzdęte ognie wybucha. Spojrzy tu i owdzie? na kochane zbiory? już je inni rozbierają/ uprzątają/ zmykają. Et haec quae parâsti, cuius erunt? Spojrzywszy na się w ostatnich śmiertelnych bolach/ ów gorzki jadowity nie zbyty złego sumnienia Robak świdrzy/ nieszczęśliwą duszę z cielska na wiecze męki wygryza/ etc. Bodaj się było albo nigdy nie rodzić/ albo nigdy tak nie umierać! 7. Ieżeli zaś uważysz co po śmierci będzie? O przebóg nie masz czegobyś się miał spodziewać! wyjdzie z ciała dusza/ kwiat ten opadnie/ rumieniec zblednieje/ szczerniejesz/ cuchnąć
nie szczęsney duszy plęszą. Spoyrzy w źiemię? piekło rozdartą paszczęką wzdęte ognie wybucha. Spoyrzy tu y owdźie? ná kocháne zbiory? iuż ie inni rozbieraią/ uprzątaią/ zmykaią. Et haec quae parâsti, cuius erunt? Spoyrzywszy ná się w ostatńich smiertelnych bolách/ ow gorzki iádowity nie zbyty złego sumnieniá Robak świdrzy/ nieszczęśliwą duszę z ćielská ná wiecze męki wygryza/ etc. Boday się było álbo nigdy nie rodźić/ álbo nigdy ták nie umierać! 7. Ieżeli zaś uważysz co po śmierći będźie? O przebog nie masz czegobyś się miáł spodźiewać! wyidźie z ćiáła dusza/ kwiát ten opadnie/ rumieniec zblednieie/ szczernieiesz/ cuchnąć
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 129
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
tym czasem świata zażyć) nazbyt śmiało i niebezpiecznie (gdy się niezliczeni na tej płonnej nadziei zawiedli) rozumiemy. 6. Uważ tu która z tych przyczyn albo snać jaka inna twą ochotę do żywego/ czerstwego/ rzeskiego i statecznego starania się/ o niebo tępi? A doszedszy po nici kłębka/ wżdy kiedy odważnie tę nieszczęśliwą mataninę przerwi/ a godniejsze/ szczęśliwsze/ wieczne to przędziwo snując/ więcej o złoto niż o błoto/ o niebo niż o świat/ o Boga niż o ludzie dbać poczni. ZAKOŃCZENIE. O Skutecznym wykonaniu i statecznym wytrwaniu w tym co się w tej Drodze do Zbawienia poznało, i postanowiło.
1. IAkto żywota
tym czásem świátá zażyć) názbyt śmiáło y niebespiecznie (gdy się niezliczeńi na tey płonney nádźiei záwiedli) rozumiemy. 6. Vważ tu ktora z tych przyczyn álbo snáć iáka inna twą ochotę do żywego/ czerstwego/ rzeskiego y státecznego stáránia się/ o niebo tępi? A doszedszy po ńići kłębka/ wżdy kiedy odważnie tę nieszczęśliwą matańinę przerwi/ á godnieysze/ szcześliwsze/ wieczne to przędźiwo snuiąc/ więcey o złoto ńiż o błoto/ o niebo niż o świát/ o Bogá niż o ludźie dbać poczńi. ZAKONCZENIE. O Skutecznym wykonaniu i statecznym wytrwaniu w tym co się w tey Drodze do Zbáwieniá poznało, i postánowiło.
1. IAkto żywotá
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 412
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
a tak Bogu swemu chwałę sobie przysługę zyskował. Inaczej źle będzie. Tollite mnam eius gdy na ukaranie takiego zaniedbania poznane śrzodki/ dobre wczesne okazie/ czas i żywot odbiorą/ a miasto oświecenia/ naprzód owe wnętrzne grube cienie/ w których to człowiek nescit quò vadit, na duszę przepuszczą/ a potym jak na krawędź nieszczęśliwą przyjdzie/ na kark strącić/ i do zewnętrznych ciemności wrzucić każą. Proiicite eum in tenebras exteriores. 3. Czemu tak strasznie? tak surowie? co zbroił? co ukradł ten stradny chudzina? szczególny grzech a grzech wielki/ grzech piekła godny że mając zysk w ręku opuścił! Bo taki dobrodziejstwy Boskiemi (jakom
á tak Bogu swemu chwałę sobie przysługę zyskował. Ináczey źle będźie. Tollite mnam eius gdy na ukáránie tákiego zániedbaniá poznane śrzodki/ dobre wczesne okázie/ czás y żywot odbiorą/ á miásto oświecenia/ naprzod owe wnętrzne grube ćienie/ w ktorych to człowiek nescit quò vadit, ná duszę przepuszczą/ á potym iák ná krawędź nieszczęśliwą przyidźie/ ná kárk strąćić/ y do zewnętrznych ćiemnośći wrzućić każą. Proiicite eum in tenebras exteriores. 3. Czemu ták strásznie? ták surowie? co zbroił? co ukradł ten strádny chudźiná? szczegulny grzech á grzech wielki/ grzech piekła godny że maiąc zysk w ręku opuśćił! Bo táki dobrodźieystwy Boskiemi (iákom
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 417
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688