na świecie jest jeszcze więtszego, Aniżli przyjaciela tak doświadczonego.
IV.
Jeśli ją Biren szczerze i wiernie miłował I tak, jako go ona, jeśli jej zachował Stateczność, jako mu ją ona zachowała, Jeśli mu serca insza nie opanowała, Albo jeśli za wierność i szczerość w miłości Tak wielkiej dał się wytknąć w jakiej niewdzięczności, Powiem wam i uczynię, że się zadziwicie I że wargi ściśniecie i brwi nakrzywicie.
V.
A skoro usłyszycie, jaka ją potkała Nagroda, jako się jej szczerość jej oddała, Radzę wam, przestrzegam was, piękne białegłowy: Nie dajcie się uwodzić miłośnikom słowy! By tylko taki dostał tego, czego żąda,
na świecie jest jeszcze więtszego, Aniżli przyjaciela tak doświadczonego.
IV.
Jeśli ją Biren szczerze i wiernie miłował I tak, jako go ona, jeśli jej zachował Stateczność, jako mu ją ona zachowała, Jeśli mu serca insza nie opanowała, Albo jeśli za wierność i szczerość w miłości Tak wielkiej dał się wytknąć w jakiej niewdzięczności, Powiem wam i uczynię, że się zadziwicie I że wargi ściśniecie i brwi nakrzywicie.
V.
A skoro usłyszycie, jaka ją potkała Nagroda, jako się jej szczerość jej oddała, Radzę wam, przestrzegam was, piękne białegłowy: Nie dajcie się uwodzić miłośnikom słowy! By tylko taki dostał tego, czego żąda,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 197
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Ale jako widzę, jego tu powtórna bytność, niewdzięcznie przyjęta, bo za pierwszą, nabrali się byli jakiejsi nadziei, która ich za teraźniejszym Jego M. Księdza Archidiacona przyjazdem omyliła, że na długiej dziś audiencjej, nasłuchałem się różnych dyskursów, jakoby o nieżyczliwości Wm. M. M. Pana ku Państwu, o niewdzięczności za uznane łaski, mając ich osobliwie z promocjej Paniej, o nieszczerości, którą Wm. M. M. Pan szedłeś z Królową względem Elekcji, będąc jej sam pierwszym wynalażcą i powodem. Ale tego się pisać niemoże, chyba da P. Bóg ufnie powiem Wm. M. M. Panu. Konklusia
Ale iáko widzę, iego tu powtorna bytność, niewdźięcznie przyięta, bo zá pierwszą, nábráli się byli iákieyśi nádźiei, ktora ich zá teráznieyszym Iego M. Księdzá Archidiacona przyiázdem omyliłá, że ná długiey dźiś audiencyey, násłuchałem się rożnych discursow, iákoby o nieżyczliwośći Wm. M. M. Páná ku Páństwu, o niewdźięcznośći zá vznáne łáski, máiąc ich osobliwie z promocyey Pániey, o nieszczerośći, ktorą Wm. M. M. Pan szedłeś z Krolową względem Elekcyey, będąc iey sam pierwszym wynálażcą y powodem. Ale tego się pisáć niemoże, chybá da P. Bog vfnie powiem Wm. M. M. Pánu. Conclusia
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 38
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
Katedry prawdy i słowa Bożego, z Katedry fałszu i kłamstwa aby obracali: w Wolnej zaprawdę z rodziłem się Rzeczyposp: w której zmusu nikt nic czynić niepowinien, i kiedy łaska, abo Pańska nie zagrzewa dobroczynność, komużby się tedy chciało być, pracować, koszt ważyć, i niszczyć się przy takiej niewdzięczności Nienarabiałem ja z Tymfem, z Boratiniem, anim nic de publico nie brał na tameczną rezydencją, jako wiele którzy za to czasu swego Panu Bogu odpowiedzą, którzy złożone od Rzeczyposp: na Wojsko w Złocie i Srebrze Miliony rozerwali, Pieniądze zepsowali, i na Skarb Rzeczyposp: sortes miserunt. Ze na koniec
Káthedry prawdy y słowá Bożego, z Káthedry fałszu y kłamstwá áby obracali: w Wolney záprawdę z rodźiłem się Rzeczyposp: w ktorey zmusu nikt nic czynić niepowinien, y kiedy łáská, ábo Páńska nie zágrzewa dobroczynność, komużby się tedy chćiało bydź, prácowáć, koszt ważyć, y niszczyć się przy tákiey niewdźięcznośći Nienárabiałem ia z Tymphem, z Borátiniem, ánim nic de publico nie brał ná támeczną residentią, iáko wiele ktorzy zá to czásu swego Pánu Bogu odpowiedzą, ktorzy złożone od Rzeczyposp: ná Woysko w Złoćie y Srebrze Milliony rozerwáli, Pieniądze zepsowáli, y ná Skarb Rzeczyposp: sortes miserunt. Ze ná koniec
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 77
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
, o prawdę się zastawiająca, praw i wolności zatłumionych ostrzegająca; tam princeps, uśmielony skłonnością rad duchownych i świeckich i przyłączeniem się po więtszej części stanu rycerskiego, zmocniony żołnierzem, ubezpieczonym pomocą cudzoziemskich krajów. Wojciech: Co u nas niepodobnego, wszystko u Pana Boga podobno. Czując się być liberrimos in conscientiis nostris, w niewdzięczności naszej tymże żadnej przyczyny nie dawszy, mamy kauzę sprawiedliwą; zaczym ile nas, tyle nas, w głośne trąby, bębny uderzywszy, krzyknąwszy onym głosem staropolskim: Kto cnotliwy, Boga się bojący, praw i wolności miłujący, do kupy tam prosić będziemy i teraz Pana Boga. aby on sam cudownie consilia nasze do
, o prawdę się zastawiająca, praw i wolności zatłumionych ostrzegająca; tam princeps, uśmielony skłonnością rad duchownych i świeckich i przyłączeniem się po więtszej części stanu rycerskiego, zmocniony żołnierzem, ubezpieczonym pomocą cudzoziemskich krajów. Wojciech: Co u nas niepodobnego, wszystko u Pana Boga podobno. Czując się być liberrimos in conscientiis nostris, w niewdzięczności naszej tymże żadnej przyczyny nie dawszy, mamy kauzę sprawiedliwą; zaczym ile nas, tyle nas, w głośne trąby, bębny uderzywszy, krzyknąwszy onym głosem staropolskim: Kto cnotliwy, Boga się bojący, praw i wolności miłujący, do kupy tam prosić będziemy i teraz Pana Boga. aby on sam cudownie consilia nasze do
Skrót tekstu: RozSynCz_II
Strona: 144
Tytuł:
Rozmowa synów z matką
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
, które jeszcze nie takie były, jakie są teraz. Żem nie przestrzegł wcześnie, abyś też Wć była tak wiele nie spendowała? A któż z P. Bogiem gadał! A któż wiedział i spodziewał się, że najlepsze majętności nieprzyjaciel nam tylko samym miał znieść i wniwecz zepsować! Kto kiedy rozumiał o takiej niewdzięczności tych, dla których się traciło i swoje spendowało! Kto o Króla IMci niedyskrecji, że po moich tak wielkich stratach jednego mi po odjeździe Wci złamanego nie dał halerza ani najmniejszego kawalca ziemi! Kto, żeby mi mego własnego, com okupił króla i rzeczpospolitą, wrócić nie miano! Kto szalbierstwa Formontowego, które
, które jeszcze nie takie były, jakie są teraz. Żem nie przestrzegł wcześnie, abyś też Wć była tak wiele nie spendowała? A któż z P. Bogiem gadał! A któż wiedział i spodziewał się, że najlepsze majętności nieprzyjaciel nam tylko samym miał znieść i wniwecz zepsować! Kto kiedy rozumiał o takiej niewdzięczności tych, dla których się traciło i swoje spendowało! Kto o Króla JMci niedyskrecji, że po moich tak wielkich stratach jednego mi po odjeździe Wci złamanego nie dał halerza ani najmniejszego kawalca ziemi! Kto, żeby mi mego własnego, com okupił króla i rzeczpospolitą, wrócić nie miano! Kto szalbierstwa Formontowego, które
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 287
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
ruszymy stąd ku Kamieńcowi w imię boże, bo już komisja prawie na zerwaniu. O Tatarach, którzy są pod Turczynem, że już wchodzą w kraje nasze, zewsząd przychodzą wiadomości. Niech się dzieje wola boża i to, co P. Bóg obiecał, boć się już i żyć uprzykrzyło w tak ciężkiej i zawziętej niewdzięczności. Aza kiedyżkolwiek ustaną i w gęby swe ludzie źli wezmą, że tej ojczyźnie nade mnie nikt nigdy lepiej życzyć nie mógł, bom i teraz, z tą garstką ludzi, gotów zdrowie moje na szańc nieść, spodziewając się przynajmniej od P. Boga za cnotę moją odpłaty. To foremna, że to tam sobie
ruszymy stąd ku Kamieńcowi w imię boże, bo już komisja prawie na zerwaniu. O Tatarach, którzy są pod Turczynem, że już wchodzą w kraje nasze, zewsząd przychodzą wiadomości. Niech się dzieje wola boża i to, co P. Bóg obiecał, boć się już i żyć uprzykrzyło w tak ciężkiej i zawziętej niewdzięczności. Aza kiedyżkolwiek ustaną i w gęby swe ludzie źli wezmą, że tej ojczyznie nade mnie nikt nigdy lepiej życzyć nie mógł, bom i teraz, z tą garstką ludzi, gotów zdrowie moje na szańc nieść, spodziewając się przynajmniej od P. Boga za cnotę moją odpłaty. To foremna, że to tam sobie
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 323
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
, sarna, żółw i Mysz. 9.Kruk, sarna, żółw i Mysz. 9.Kruk, sarna, żółw i Mysz. 10.Smok, Lis i Chłop. Dziesiąta. SMOK LIS I CHŁOP.
Nihil asperius terra producit homine ingrato. SŁyszałeś bajkę o zwierząt wierności, Słuchaj o ludzkiej teraz niewdzięczności: Cłop jeden duży, podczas zimy czasu, Poszedł drwa rąbać z siekierą do lasy, Gdy rąbie składa ów chłop, czas niemały, Głęboko wszedszy między same skały, Słyszy głos straszny, ciężkie narzekania, I na ratunek płaczliwie wzywania. Chłop słysząc, mówi: co to tam u kata Tak strasznie woła? Gwałtu
, sarna, żołw i Mysz. 9.Kruk, sarna, żołw i Mysz. 9.Kruk, sarna, żołw i Mysz. 10.Smok, Lis i Chłop. Dźieśiąta. SMOK LIS I CHŁOP.
Nihil asperius terra producit homine ingrato. SŁyszałeś baykę o zwierząt wiernośći, Słuchay o ludzkiey teraz niewdźięcznośći: Cłop ieden duży, podczas zimy czasu, Poszedł drwa rąbać z śiekierą do lasy, Gdy rąbie zkłada ow chłop, czas niemały, Głęboko wszedszy między same skały, Słyszy głos straszny, ciężkie narzekania, I na ratunek płaczliwie wzywania. Chłop słysząc, mowi: co to tam u kata Tak strasznie woła? Gwałtu
Skrót tekstu: JabłEzop
Strona: 24
Tytuł:
Ezop nowy polski
Autor:
Jan Stanisław Jabłonowski
Drukarnia:
Andrzej Ceydler
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
bajki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731