— To szczęście i dobre mienie, Kopa od potrzeby w domu, Nie być nic winien nikomu, Ratować czasem bliźniego, A mieć swego do nowego. Zbiór to wielki, wielkie włości Nie znać w szczęściu odmienności.
Ojczysta w cale swoboda, Piękna sława, z bracią zgoda, Sąsiad dobry, wierny sługa, Lichwa niskąd, jedno z pługa. Chleb a żywot bez nagany Skarb to nieoszacowany, Żona k myśli, rodowity Z nią przyjaciel, dar obfity. Potomek w ojca wrodzony, A spłacheć nie spustoszony. W tych pociechach włos sędziwy Czyni wiek ludziom szczęśliwy. Dość temu Fortuna dała, Komu w tym nie przeszkadzała. ALCESTIS, ŻONA
— To szczęście i dobre mienie, Kopa od potrzeby w domu, Nie być nic winien nikomu, Ratować czasem bliźniego, A mieć swego do nowego. Zbiór to wielki, wielkie włości Nie znać w szczęściu odmienności.
Ojczysta w cale swoboda, Piękna sława, z bracią zgoda, Sąsiad dobry, wierny sługa, Lichwa niskąd, jedno z pługa. Chleb a żywot bez nagany Skarb to nieoszacowany, Żona k myśli, rodowity Z nią przyjaciel, dar obfity. Potomek w ojca wrodzony, A spłacheć nie spustoszony. W tych pociechach włos sędziwy Czyni wiek ludziom szczęśliwy. Dość temu Fortuna dała, Komu w tym nie przeszkadzała. ALCESTIS, ŻONA
Skrót tekstu: MorszHSumBar_I
Strona: 265
Tytuł:
Sumariusz
Autor:
Hieronim Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Jana Lateraneńskim między osobliwemi raritatum specialia znajduje się znaczna sztuka drzewa z Korabiu Noego w murze osadzona.
Kiedym czytał Historyków o Bożkach Państw Orientalnych napadłem że Asiryiczykowie wenerowali jakies delubrum ad instar skrzyni, twierdząc że było z Korabiu Noego uformowane. Więcej wiadomości, choć wielkiej w tym zażyłem kuriozyj, o Korabiu nie mogłem niskąd expiscari. Concludendum tedy że ten Korab od Potopu generalnego (czemu już aż do tego czasu kiedy to pisze 4035. lat upłyneło) sine miraculo nie mógłby się konserwować. choćby był czyli z Cedru, czyli z Modrzewu, czyli z innego drzewa corruptionem nieczującego, wybudowany. chybaby lapidyfico humore też same niektóre
Iana Lateraneńskim między osobliwemi raritatum specialia znayduie się znaczna sztuka drzewa z Korabiu Noego w murze osadzona.
Kiedym czytał Historykow o Bożkach Państw Oryentalnych napadłem że Asśyryiczykowie wenerowali iakies delubrum ad instar skrzyni, twierdząc że było z Korabiu Noego uformowane. Więcey wiadomosci, choć wielkiey w tym zażyłem kuryozyi, o Korabiu nie mogłem niskąd expiscari. Concludendum tedy że ten Korab od Potopu generalnego (czemu iuż aż do tego czásu kiedy to pisze 4035. lat upłyneło) sine miraculo nie mogłby się konserwować. chocby był czyli z Cedru, czyli z Modrzewu, czyli z innego drzewa corruptionem nieczuiącego, wybudowany. chybaby lapidifico humore też same niektore
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 109
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
takich nizinach stawione, żeby łatwo można na nie uderzyć i zatłumić. 3. Taką od Miasta też kwatery obserwować mają dystancją, aby nie były metą ad sagittam, albo kulom Armatnym lecącym z Fortecy. 4. Przy rzekach najlepsze ich obłokacje. 5. Tak liniami dobrze uszykowanemi być powinny. żeby do Miasta oblężonego żadnego niskąd nie było przystępu. 6 Mniejsze rzeki mogą być rozkopane na Fosły, linie i obóz oblewające; większe rzeki, Mostem z statków wodnych formowanym mogą być zawarte. 7 Wałem się obsypawszy, dopiero ku Miastu Aproszei robić powinni, któremi pod Miasto się podsunąwszy na strzelenie z strzelby ręcznej, alias na stop 750 mając, sypać
tákich nizinach stawione, żeby łatwo można na nie uderzyć y zatłumić. 3. Taką od Miasta też kwatery obserwować maią distancyą, aby nie były metą ad sagittam, albo kulom Armatnym lecącym z Fortecy. 4. Przy rzekach naylepsze ich oblokacye. 5. Tak liniami dobrze uszykowanemi bydź powinny. żeby do Miasta oblężonego żádnego niskąd nie było przystępu. 6 Mnieysze rzeki mogą bydź roskopane na Fosły, linie y oboz oblewaiące; większe rzeki, Mostem z statkow wodnych formowanym mogą bydź zawarte. 7 Wałem się obsypawszy, dopiero ku Miastu Approszei robić powinni, ktoremi pod Miasto się podsunąwszy na strzelenie z strzelby ręczney, alias na stop 750 maiąc, sypać
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 236
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
od Ducha ś. dyrygowani byli/ takim sposobem Kościół Boży powszechny mając tę zgodę Pisma ś. ma też i wiarę prawdziwą. Ezechiel Prorok prorokując w Babilonie tego czasu/ którego i Jeremiasz w W Żydowstwie/ nietylko to powiadali/ czego od Mojżesza Magistra swego się nauczyli/ ale i inszych wiele rzeczy/ na które niskąd pewnych dowodów nie mieli/ tylko Doktora niebieskiego/ zaczym jako Stary Testament tak i Nowy jedna nam pewną i nieodmienną Wiarę prawdziwą. Punkt pierwszy Rozmowy
Trzecią Kondycją tak dedukuję: Albo te Księgi Pisma ś. są tych Autorów/ któremi się tytułują/ jako są Pisma Prorockie/ Ewangelistów/ Apostołów/ albo nie są? jeśli
od Duchá ś. dyrygowáni byli/ tákim sposobem Kośćioł Boży powszechny máiąc tę zgodę Pismá ś. ma też y wiárę prawdźiwą. Ezechiel Prorok prorokuiąc w Bábilonie tego czásu/ ktorego y Ieremiasz w W Zydowstwie/ nietylko to powiádáli/ czego od Moyzeszá Mágistrá swego się náuczyli/ ále y inszych wiele rzeczy/ ná ktore nizkąd pewnych dowodow nie mieli/ tylko Doktorá niebieskiego/ záczym iáko Stáry Testáment ták y Nowy iedna nam pewną y nieodmienną Wiárę prawdźiwą. Punkt pierwszy Rozmowy
Trzećią Kondycyą ták dedukuię: Albo te Kśięgi Pismá ś. są tych Authorow/ ktoremi się tytułuią/ iáko są Pismá Prorockie/ Ewángelistow/ Apostołow/ álbo nie są? iesli
Skrót tekstu: KorRoz
Strona: 6
Tytuł:
Rozmowa teologa katolickiego z rabinem żydowskim przy arianinie nieprawym chrześcijaninie
Autor:
Marek Korona
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
W takiera utrapieniu widząc cesarza chrześcijańskiego w Wiedniu z ostatkiem katolików między wnętrznymi zdrajcami zawartego, ktoby był nazwał Wiedeń Betulią, cesarza Danielem między lwami, a jego wiernych gromadkę Zuzanną między dwoma w zawziętej niecnocie starcami, Frydrychem i Betlem Gaborem, niewieleby był tytułów słuszności pochybił, gdyż ratunku, prócz od Boga cudownego, niskąd nie było. To tylko samo nadzieję poniekąd czyniło, iż przyszedłszy pod Wiedeń, w tym się ogrodzie obozem położyli, gdzie pospolicie cesarze lwy i insze rzadko widane bestie dla uciech swoich chowywają. Z tego albowiem dobrowolnego, albo raczej od Boga sporządzonego ich zjednoczenia się mieszkaniem z bestiami, znak był i nadzieja, iż miał
W takiera utrapieniu widząc cesarza chrześciańskiego w Wiedniu z ostatkiem katolików między wnętrznymi zdrajcami zawartego, ktoby był nazwał Wiedeń Bethulią, cesarza Danielem między lwami, a jego wiernych gromadkę Zuzanną między dwoma w zawziętej niecnocie starcami, Frydrychem i Bethlem Gaborem, niewieleby był tytułów słuszności pochybił, gdyż ratunku, prócz od Boga cudownego, nizkąd nie było. To tylko samo nadzieję poniekąd czyniło, iż przyszedłszy pod Wiedeń, w tym się ogrodzie obozem położyli, gdzie pospolicie cesarze lwy i insze rzadko widane bestye dla uciech swoich chowywają. Z tego albowiem dobrowolnego, albo raczej od Boga sporządzonego ich zjednoczenia się mieszkaniem z bestyami, znak był i nadzieja, iż miał
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 9
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
nie trzeba mieć w tym cierpliwości/ Czyli tego niezniesie dusza ma ciężaru? Czy się lepszego z Nieba nie spodziewać daru/ I tak w przepaść głębokiej rozpaczy zapada/ I na miałkie charybdy na swą zgubę pada? Ty sam opatrzny Boże ją z tej wyrwać możesz Toniej/ i ratować/ gdy łaską twą wspomożesz/ Niskąd inąd pomocy sobie nie wygląda/ Tylko od Ciebie/ i twej łaski pilno żąda. Ty sam Wszechmocny Panie duszę mą wskrzeszoną Uczynisz/ która przez swój grzech jest zanurzoną.
Wszytko to ma grzech w sobie/ wszytko to zawiera/ Iż człowiek jakby zabit pada/ i umiera/ A on jak nieprzyjaciel prowadzi i wiedzie Duszę
nie trzebá mieć w tym ćierpliwośći/ Czyli tego niezniesie duszá má ćiężáru? Czy się lepszego z Nieba nie spodźiewáć dáru/ Y ták w przepaść głębokiey rospácży zapada/ Y ná miałkie charybdy na swą zgubę ṕadá? Ty sam opatrzny Boże ią z tey wyrwáć możesz Toniey/ y rátowáć/ gdy łáską twą wspomożesz/ Niskąd inąd pomocy sobie nie wyglądá/ Tylko od Ciebie/ y twey łáski pilno żądá. Ty sam Wszechmocny Pánie duszę mą wskrzeszoną Vcżynisz/ ktora przez swoy grzech iest zánurzoną.
Wszytko to ma grzech w sobie/ wszytko to záwiera/ Iż cżłowiek iákby zabit páda/ y umierá/ A on iak nieprzyiáćiel prowádźi y wiedźie Duszę
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 87
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
nie pomogłyć groźby, Któremim cię gromiła, żebyś z ofiar świętych Nie brał był nic, za coś już jest w liczbie przeklętych!" Umilkła wtym, łzy lejąc; a on tejże nocy Zdechł, żadnej nieboraczek nie znając pomocy. Tak i człek, który inszym zwykł wyrządzać złości, W nieszczęściu swoim niskąd nie uzna litości: Bo iż się, w szczęściu płużąc, źle ludziom zachował, Więc nie znajdzie, ktoby go w przygodzie ratował; Nawet i ci, w których on pokładał nadzieję, Rzeką: słusznie, że złemu nie dobrze się dzieje! Zgoła to jest najmędrszy, co nie myśląc wiele, Dla dobrego
nie pomogłyć groźby, Któremim cię gromiła, żebyś z ofiar świętych Nie brał był nic, za coś już jest w liczbie przeklętych!" Umilkła wtym, łzy lejąc; a on tejże nocy Zdechł, żadnej nieboraczek nie znając pomocy. Tak i człek, który inszym zwykł wyrządzać złości, W nieszczęściu swoim niskąd nie uzna litości: Bo iż się, w szczęściu płużąc, źle ludziom zachował, Więc nie znajdzie, ktoby go w przygodzie ratował; Nawet i ci, w których on pokładał nadzieję, Rzeką: słusznie, że złemu nie dobrze się dzieje! Zgoła to jest najmędrszy, co nie myśląc wiele, Dla dobrego
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 7
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
/ iż gdy się trafi suche barzo lato/ tedy rzeki i inne wody wysychają/ albo też w niektórych daleko mniej się wody najduje/ aniżeli kiedy dżdże częste przepadają. Przydają i to do umocnienia swojej sentencji/ iż najwiętsze wody i najczęstsze wynikają ze spodku gór. skąd znać/ jako oni powiadają/ iź ta woda niskąd inąd się nie zbiera/ jeno ze dżdżów/ które z wysokich gór przy samym spodzie onych do kupy i jedności się schodżą/ i potym źrzodła i krynice czynią/ i rzeki. Ta sentencja częścią może być prawdżywa/ częścią też żadną miarą nie może być za przystojną i prawdziwą poczytana. Bo jeśliż ci Mędrcy rozumieli
/ iż gdy się tráfi suche bárzo láto/ tedy rzeki y inne wody wysycháią/ álbo też w niektorych dáleko mniey się wody nayduie/ ániżeli kiedy dżdże cżęste przepadáią. Przydáią y to do vmocnienia swoiey sentencyey/ iż naywiętsze wody y naycżęstsze wynikáią ze spodku gor. zkąd znáć/ iáko oni powiádáią/ iź tá wodá nizkąd inąd się nie zbiera/ ieno ze dżdżow/ ktore z wysokich gor przy sámym spodźie onych do kupy y iednośći się zchodźą/ y potym źrzodłá y krynice cżynią/ y rzeki. Tá sentencya cżęśćią może bydź prawdżiwa/ cżęśćią też żadną miárą nie może bydź zá przystoyną y prawdźiwą pocżytána. Bo iesliż ći Mędrcy rozumieli
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 7.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
) wszyscy biesiadami się zabawili: on sam tylko trzeźwo się chowając/ chodził po mieście/ jakoby o czym myśląc. A gdy go jeden Pan spotkawszy/ pytał czemuby tak był smutny/ a dobrej myśli nie zażywał? Odpowiedział: Dla tego to czynię: że wy wszyscy pijani/ i nazbyt sobie bezpiecznie poczynacie/ niskąd się nic nie obawiając. Przełożonemu zawżdy trzeba być trzeźwim i ostróżnym/ jako temu który jest stróżem Rzeczypospolitej/ lecz najwięcej w ten czas/ gdy się drudzy biesiadami bawią. Krótkich Powieści
Tenże nazajutrz po tej bitwie którą był wygrał pod Leuktrami nie włożywszy na się ochędożki/ wyszedł do swoich/ jakoś nie prawie z
) wszyscy bieśiádámi się zábáwili: on sam tylko trzeźwo się chowáiąc/ chodźił po mieśćie/ iákoby o cżym myśląc. A gdy go ieden Pan spotkawszy/ pytał cżemuby ták był smutny/ á dobrey myśli nie záżywał? Odpowiedźiał: Dla tego to cżynię: że wy wszyscy piiáni/ y názbyt sobie bespiecżnie pocżynaćie/ niskąd się nic nie obawiáiąc. Przełożonemu záwżdy trzebá być trzeźwim y ostrożnym/ iáko temu ktory iest strożem Rzecżypospolitey/ lecż naywięcey w ten cżás/ gdy się drudzy bieśiádámi báwią. Krotkich Powieśći
Tenże názáiutrz po tey bitwie ktorą był wygrał pod Leuktrámi nie włożywszy ná śię ochędożki/ wyszedł do swoich/ iákoś nie práwie z
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 116
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
nie głównie smoliste, lecz świece gotują Do łoźnice jarzęce; wolne przelatują Awern lekkie gołębie, powietrze fetorem Nie psuje się, i wolnym idzie Styks jeziorem. Mlekiem w ten czas Acheront, Kocyt winem płynął, Pasma jędze nie rwały, lament wszelki minął. Śmierć żadna nie panuje, ani żadne trapią Matek groby; z niskąd się do zguby nie kwapią. Zeglarz w morzu nie tonie, nie ginie na Wojnie Żołnierz, Miasta bez szumu zostają spokojnie. Trzciną nierozczesane przewoźnik ogrodzi Czoło, i w próżnej wiosło kręcąc śpiewa łodzi. Już podziemne Hesperus pokazał promienia, Otworzoną łoźnicę, a noc czarne cienie W gwiazdy odziawszy, Pannę ku łożu obróci,
nie głownie smoliste, lecz świece gotuią Do łoźnice iárzęce; wolne przelátuią Awern lekkie gołębie, powietrze fetorem Nie psuie się, y wolnym idźie Styx ieźiorem. Mlekiem w ten czás Acheront, Kocyt winem płynął, Pásmá iędze nie rwáły, láment wszelki minął. Smierć żadna nie pánuie, áni żadne trapią Mátek groby; z niskąd się do zguby nie kwápią. Zeglarz w morzu nie tonie, nie ginie ná Woynie Zołnierz, Miástá bez szumu zostáią spokoynie. Trzćiną nierozczesane przewoźnik ogrodźi Czoło, y w prożney wiosło kręcąc śpiewa łodźi. Iuż podźiemne Hesperus pokazał promienia, Otworzoną łoźnicę, á noc czarne ćienie W gwiazdy odźiawszy, Pánnę ku łożu obroći,
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 26
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700