, Nasz jest własny: nam słońce dziś na niebo wschodzi; Naszej, o bracia, sławy lampa gore złota, Żeby widziana była każdego z nas cnota Przed Bogiem, który na to samo ten dzień chował, Żeby weń krzyż z miesiąca sławnie triumfował. Onić to ludzie, oni, cośmy ich tą niwą Sto razy jako bydło szablą gnali krzywą, Ten-że chłopiec i teraz głupi; taż ich niwa Pod też wam szable znowu pędzi do rzeziwa. Oneć to są zastępy, szarańcze i chmury, Co z pola przed naszymi uciekali ciury. Cośmy im w gębę palce kładli, z ręku brali Bonczuki, cośmy ich
, Nasz jest własny: nam słońce dziś na niebo wschodzi; Naszej, o bracia, sławy lampa gore złota, Żeby widziana była każdego z nas cnota Przed Bogiem, który na to samo ten dzień chował, Żeby weń krzyż z miesiąca sławnie tryumfował. Onić to ludzie, oni, cośmy ich tą niwą Sto razy jako bydło szablą gnali krzywą, Ten-że chłopiec i teraz głupi; taż ich niwa Pod też wam szable znowu pędzi do rzeziwa. Oneć to są zastępy, szarańcze i chmury, Co z pola przed naszymi uciekali ciury. Cośmy im w gębę palce kładli, z ręku brali Bonczuki, cośmy ich
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 267
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
/ Orły/ Pogonie. A Topory te! które nie raz uprzątały drogę przychodzącym z wiecznym poddaństwem nieprzyjaciołom do Majestatu Pańskiego. Takie to Topory; które przecinały krzywoprzysięgłym Bisurmańcom zawoje. Takie to Topory; które we krwi umoczone brodziły po polach Moskiewskich/ Szwedzkich/ Inflantckich. Tkniesz Lilyj. Te to Lilie! które krwawą pokropione niwą/ (obficjej a niż w Cyrusa Króla Perskiego wirydarzu) na polu Ojczyzny wyrosły/ i wonnością swą zakwitneły. Lilie te; które tak się wysoko w górę wybiły/ że cokolwiek w swym skarbie Rzeczpospolita ma wysokiego/ swoję bujnością/ i swym pozorem dosiegnęły. Lilie te! którym żądło śmierci nic nie radzi/ ani
/ Orły/ Pogonie. A Topory te! ktore nie raz vprzątáły drogę przychodzącỹ z wiecznym poddáństwẽ nieprzyiaćiołom do Máiestatu Páńskie^o^. Tákie to Topory; ktore przećináły krzywoprzyśięgłym Bisurmáńcom zawoie. Tákie to Topory; ktore we krwi vmoczone brodźiły po polách Moskiewskich/ Szwedzkich/ Inflantckich. Tkniesz Lilyi. Te to Lilie! ktore krwáwą pokropione niwą/ (obfićiey á niż w Cyrusá Krolá Perskiego wirydarzu) ná polu Oyczyzny wyrosły/ y wonnośćią swą zákwitneły. Lilie te; ktore ták się wysoko w gorę wybiły/ że cokolwiek w swym skárbie Rzeczpospolita ma wysokiego/ swoię buynośćią/ y swym pozorem dośiegnęły. Lilie te! ktorym żądło śmierći nic nie rádźi/ áni
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 77
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644