mało. DO WALKA
Źle mię udano, żem cię przy bankiecie Rogaczem nazwał; kto to udał, plecie. Przysięgam, Wałku, przez Minerwy sowę, Przez ucho Midy, przez szwajcę Marsowę, Przez brzuch Bakchusów, przez Tetydy nogi, Przez dyszel Febów, przez Sylena rogi, Przez kozik Faunów, Atropy nożyce, Przez młot Wulkanów, warkocz Berenice, Żem tego nie rzekł; tom rzekł, com ci w uszy Gotów powiedzieć, co cię nie obruszy, Co sobie baby śpiewają na trecie, Co każdy człowiek wie w naszym powiecie, Co sam nie z wielkim przyznasz mi kłopotem: Żeś do swej własnej
mało. DO WALKA
Źle mię udano, żem cię przy bankiecie Rogaczem nazwał; kto to udał, plecie. Przysięgam, Wałku, przez Minerwy sowę, Przez ucho Midy, przez szwajcę Marsowę, Przez brzuch Bakchusów, przez Tetydy nogi, Przez dyszel Febów, przez Sylena rogi, Przez kozik Faunów, Atropy nożyce, Przez młot Wulkanów, warkocz Berenice, Żem tego nie rzekł; tom rzekł, com ci w uszy Gotów powiedzieć, co cię nie obruszy, Co sobie baby śpiewają na trecie, Co każdy człowiek wie w naszym powiecie, Co sam nie z wielkim przyznasz mi kłopotem: Żeś do swej własnej
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 40
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
wiecie, Ale że się z gadkami nierady biedzicie,
Powiem wam. Gwoździk. Ale co u drugich mały Gwoździk bywa, ten u mnie pełny i gwóźdź cały. Wam go daję, wy za to, za leki, za dzięki, Brońcie go od żydowskiej i balwierskiej ręki, Bo widziawszy, co robią w ogrodzie nożyce, Nie chce się mu na warsztat ani do bożnice. DO JANA SZOMOWSKIEGO, DWORZANINA POKOJOWEGO JEGO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI
Niesłusznie, Janie, niesłusznie to zową, Co my służymy, służbą pokojową. Co to za pokój, co to za wczas taki, Włóczyć się z dworem jako wilk za flaki? Nie jeść, kiedy chcesz
wiécie, Ale że się z gadkami nierady biedzicie,
Powiem wam. Gwoździk. Ale co u drugich mały Gwoździk bywa, ten u mnie pełny i gwóźdź cały. Wam go daję, wy za to, za leki, za dzięki, Brońcie go od żydowskiej i balwierskiej ręki, Bo widziawszy, co robią w ogrodzie nożyce, Nie chce się mu na warsztat ani do bożnice. DO JANA SZOMOWSKIEGO, DWORZANINA POKOJOWEGO JEGO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI
Niesłusznie, Janie, niesłusznie to zową, Co my służymy, służbą pokojową. Co to za pokój, co to za wczas taki, Włóczyć się z dworem jako wilk za flaki? Nie jeść, kiedy chcesz
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 49
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Kopię o Bożkach w BIB LII ZGANIONYCH.
z Sową, item Kopię na której Sfinks Monstrum osadzone. to jest z Panieńską twarzą, ze skrzydłami. i całym ciałem psim, straszydło. Dają tejże Minerwie i Egidem to jest Tarczę, głową wężowatą Meduzy insygnitam Parkom przędzącym i ucinającym wątek życia ludzkiego, dają Kądziel i nożyce: Saturnowi :Kosę; Bogini Sprawiedliwości, Szalki etc.
Tymże Bożkom swoim dowcipna Starozitność przydała i opatrzyła POJAZDY. a tym samym przyznała im imperfekcje że nie jest Praesentia ich na każdym miejscu, muszą zażywać Wozów, Pojazdów, Karet. BÓG nasz Chrześcijański Totus ubiq; o którym mówi Pater Labbé: Intra omnem locum
Kopię o BOZKACH w BIB LII ZGANIONYCH.
z Sową, item Kopię na ktorey Sphinx Monstrum osadzone. to iest z Panieńską twarzą, ze skrzydłami. y całym ciáłem psim, straszydło. Daią teyże Minerwie y AEgidem to iest Tarczę, głową wężowatą Meduzy insignitam Parkom przędzącym y ucinaiącym wątek życia ludzkiego, daią Kądziel y nożyce: Saturnowi :Kosę; Bogini Sprawiedliwości, Szalki etc.
Tymże Bożkom swoim dowcipna Staroźytność przydała y opatrzyła POIAZDY. a tym samym przyznała im imperfekcye że nie iest Praesentia ich na każdym mieyscu, muszą zażywać Wozow, Poiazdow, Karet. BOG nasz Chrześciański Totus ubiq; o ktorym mowi Pater Labbé: Intra omnem locum
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 34
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
uformowany, z jakiejkolwiek rzeczy stworzonej wzięty do reprezentowania innej rzeczy, ale już tylko to albo owo znaczącej z ustanowienia dawnego. Naprzykład u nas w Polsce wicha zawieszona przy Domie szynkownym, znaczy Kindybał, Piwo; Krzyż czerwony, znaczy Miód: Grona winne rznięte, albo malowane, znaczą Wino prżedażne Miednice, Cerulika; Nożyce, Krawca; Miecz, Miecznika etc, Lubo są nie takich wysokich tajemnic znaki, jakie zna- o Hieroglifikach
czą Egipskie, i innych Narodów HIEROGLIFIKA, co innego od siebie reprezentujące.
Ta Ścientia u Egipcjanów jak najpierwej wynaleziona, tak też tam najbardziej floruit, jako świadczy Klemens Aleksandryjski. Gdzie Kapłani tameczni Mądrość swoję wyrażali przez
uformowany, z iakieykolwiek rzeczy stworzoney wzięty do reprezentowania inney rzeczy, ale iuż tylko to albo owo znaczącey z ustanowienia dawnego. Naprzykład u nas w Polszcze wicha zawieszona przy Domie szynkownym, znaczy Kindybał, Piwo; Krzyż czerwony, znaczy Miod: Grona winne rznięte, albo malowane, znaczą Wino prżedażne Miednice, Cerulika; Nożyce, Krawca; Miecz, Miecżnika etc, Lubo są nie takich wysokich taiemnic znaki, iakie zna- o Hieroglifikach
czą Egypskie, y innych Narodow HIEROGLIFIKA, co innego od siebie reprezentuiące.
Ta Scientia u Egypcyanow iak naypierwey wynaleziona, tak też tam naybardziey floruit, iako świadczy Klemens Alexandryiski. Gdzie Kapłani tameczni Mądrość swoię wyrażali przez
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1152
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
mając z Polski, ale najwięcej z cudzych krajów, drogo tam płacąc. Co się zepsuje srebra, złota? co materyj, sukna co raz na inną modę przerabiając? słusznie z ignominią Połaków Niemcy namalowali krawca, który u stołu będąc, różnym narodom suknie kraje; a przed Polaka posław sukna kładzie, łokieć, nożyce, i szlak, aby jak sam chce krajał sobie, bo krawiec nie potrafi co dnia innej mody. O WIELKIEJ BrytanII aliàs Anglii, Szkocyj, Hibernii, addenda.
BrytanIA, wiekopomnych czasów zwała się Albion, Lhaegia, Pritain, albo od słówka Brit. to jest malowany, stąd Rzymianie ten kraj Piktonami zwali.
máiąc z Polski, ale naywiecey z cudzych kraiow, drogo tam płacąc. Co się zepsuie srebra, złota? co materyi, sukna co raz na inną modę przerabiaiąc? słusznie z ignominią Połakow Niemcy namalowali krawca, ktory u stołu będąc, rożnym narodom suknie kraie; á przed Polaka posław sukna kładzie, łokieć, nożyce, y szlak, aby iak sam chce kraiał sobie, bo krawiec nie potrafi co dnia inney mody. O WIELKIEY BRYTANNII aliàs Anglii, Szkocyi, Hibernii, addenda.
BRYTANNIA, wiekopomnych czásow zwałá się Albion, Lhaegia, Pritain, albo od słowka Brit. to iest małowany, ztąd Rzymianie ten kray Piktonámi zwáli.
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 399
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
Obicie. III. Obicie odmiennego koloru łatwe barzo, a piękne.
WEz materią lnianą albo jedwabną/ żółtą i czerwoną/ bret jeden na drugim równo położywszy i przytwierdziwszy; na wierzchu naresuj sobie/ albo każ naresować/ lub to kwiecie/ lub zawijania i essy różne/ lub inne floryzowanie według upodobania. Weś potym nożyce/ równo i razem obadwa brety z końca przerznij/ prowadząc nożycami/ tak jako rysowanie idzie cale i do koła. A wyrznie się jednakie floryzowanie w żółtej i czerwonej materyj. Weźmi wyrznięcie żółte/ włóż wmaterią czerwoną i znowu wyrznięcie czerwone/ włóż wmaterią żółtą. Obszyj pięknie/ może i sznureczkiem obwieść/ Tu
Obićie. III. Obićie odmiennego koloru łatwe barzo, á piękne.
WEz máteryą lnianą álbo iedwábną/ żołtą i czerwoną/ bret ieden ná drugim rowno połozywszy i przytwierdziwszy; na wierzchu náresuy sobie/ albo káż naresować/ lub to kwiećie/ lub záwiiániá i essy rożne/ lub inne floryzowánie według upodobániá. Weś potym nożyce/ rowno i rázem obádwá brety z końcá przerzniy/ prowádząc nożycámi/ tak iáko rysowánie idźie cále i do koła. A wyrznie się iednákie floryzowánie w żołtey i czerwoney máteryi. Weźmi wyrznięćie żołte/ włoż wmáteryą czerwoną i znowu wyrznięćie czerwone/ włoż wmáteryą żołtą. Obszyi pięknie/ może i sznureczkiem obwieść/ Tu
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 79
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
nie masz szlachectwa, Jak naukę, tak imię pełne masz zdradziectwa. Jeśli mógł zbieg z klasztoru mieć szlachcica syna, To-ć tedy sokół sowia może być rodzina. II
Był-liś pirwej szlachcicem, niżli predykantem, Przestałeś nim być, skoroś został takim frantem. Jeśli kopyto, łokieć, młot, sypień, nożyce, Odzierają z własnego szlachectwa szlachcice, Ty tak sprosny rzemieślnik masz uść za szlachcica? Godniejszy tego jaki niżli ty woźnica. Bo jego lepszy urząd niż was, zwodziciele, Co do piekła dusz ludzkich zawozicie wiele. III
Dambrowskim-eś się nazwał - zow się i Dębowskim, Możesz jeśli chcesz jeszcze zwać się Powrozowskim. Wszytko to
nie masz ślachectwa, Jak naukę, tak imię pełne masz zdradziectwa. Jeśli mógł zbieg z klasztoru mieć ślachcica syna, To-ć tedy sokół sowia może być rodzina. II
Był-liś pirwej ślachcicem, niżli predykantem, Przestałeś nim być, skoroś został takim frantem. Jeśli kopyto, łokieć, młot, sypień, nożyce, Odzierają z własnego ślachectwa ślachcice, Ty tak sprosny rzemieślnik masz uść za ślachcica? Godniejszy tego jaki niżli ty woźnica. Bo jego lepszy urząd niż was, zwodziciele, Co do piekła dusz ludzkich zawozicie wiele. III
Dambrowskim-eś się nazwał - zow się i Dębowskim, Możesz jeśli chcesz jeszcze zwać się Powrozowskim. Wszytko to
Skrót tekstu: RamMKolKontr
Strona: 263
Tytuł:
Kolenda
Autor:
Mikołaj Aleksander Ramułt
Drukarnia:
Jan Wolrab
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
nią modlitwy/ trzykroc jej zopyta/ Jeżliże się wyrzeka cale już światowej Marności i obłudy/ a na żywot nowy Zakonny rezolwuje/ i spółki z Bogami/ Na co kiedy słodkimi zalawszy się łzami/ Sercem wielkiem pozwoli/ i wymówi usty/ Wszytkie błogosławione źrzodła/ i odpusty Na głowę jej wyleje/ szczupło ucisnąwszy: Toż nożyce do ręku wyostrzone wziąwszy/ Nad gotową międnicą/ którą dwie trzymały Nimfy owe; a drugie z boków przysłaniały Kosztowną ją kortyną: warkocz rozpłyniony W tym ustrzyże. Acz jeszcze w pół nierozwiedziony Z kędzior swych i promieni; jeszcze z niego Nardy/ I balsamy sączyły. Jednak twardej Nic to nie sturbowało. I owszem się
nią modlitwy/ trzykroc iey zopyta/ Ieżliże sie wyrzeka cále iuż świátowey Márności y obłudy/ á ná żywot nowy Zakonny rezolwuie/ y społki z Bogámi/ Ná co kiedy słodkimi zálawszy się łzámi/ Sercem wielkiem pozwoli/ y wymowi vsty/ Wszytkie błogosłáwione źrzodłá/ y odpusty Ná głowę iey wyleie/ szczupło vcisnąwszy: Toż nożyce do ręku wyostrzone wziąwszy/ Nád gotową międnicą/ ktorą dwie trzymáły Nimfy owe; á drugie z bokow przysłániáły Kosztowną ią kortyną: wárkocz rospłyniony W tym vstrzyże. Acz ieszcze w puł nierozwiedziony Z kędzior swych y promieni; ieszcze z niego Nárdy/ Y bálsamy sączyły. Iednák twárdey Nic to nie sturbowáło. Y owszem się
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 115
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
. Kują kowale, robią rzemieślnicy, Ludzie biegają tam, sam, po ulicy I jako muchy kręcą się po rynku, Nie ma cło, nie ma ratusz odpoczynku. Zegar wybija na wysokiej wieży, A czas niewrotny jak bieży, tak bieży I tak odmienne gonią się księżyce Jak wiatr, jak chmury, a ostre nożyce Nielitościwa Tyranka gotuje, Kiedy ostatek przędze się dosnuje. O Nieśmiertelny, który miliony Lat masz za moment, przedłuż ukrócony Czas życia mego, wszakże Twoja zdoła Wszechmocność cofnąć i słoneczne koła; Jakoś niekiedy na płacz i kwilenie Chorego króla przez cofnione cienie Dał znak łaski twej, tak mnie kres ostatni Cofni i nie daj
. Kują kowale, robią rzemieśnicy, Ludzie biegają tam, sam, po ulicy I jako muchy kręcą się po rynku, Nie ma cło, nie ma ratusz odpoczynku. Zegar wybija na wysokiej wieży, A czas niewrotny jak bieży, tak bieży I tak odmienne gonią się księżyce Jak wiatr, jak chmury, a ostre nożyce Nielutościwa Tyranka gotuje, Kiedy ostatek przędze się dosnuje. O Nieśmiertelny, który milijony Lat masz za moment, przedłuż ukrócony Czas życia mego, wszakże Twoja zdoła Wszechmocność cofnąć i słoneczne koła; Jakoś niekiedy na płacz i kwilenie Chorego króla przez cofnione cienie Dał znak łaski twej, tak mnie kres ostatni Cofni i nie daj
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 308
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
Patrz na polskich patronów, patrz na naszych ziomków Pokorę, a nie spuszczaj biczów swych ułomków! Patrz na świecznik swej chwały, który w tej Koronie Ogniem niezagaszonym ku czci twojej płonie! Suplikacje WOJNA CHOCIMSKA
I chociaż przez złość naszę, przez nasze niecnoty, Częste go w oczu twoich zaciemiają knoty, Utni knot, masz nożyce miłosierdzia w ręce! Że nie zgasisz, ufamy Jezusowej męce. Tak gdy się i swe Bogu konsulta oddadzą, O posiłkach najpierwej na tę wojnę radzą, I na tym wnet stanęła zgoda wszytkich stanów, Żeby do chrześcijańskich posły wysłać panów, Na wspólnych nieprzyjaciół, nim będziem na schyłku, Pókiśmy jeszcze duży, żądając
Patrz na polskich patronów, patrz na naszych ziomków Pokorę, a nie spuszczaj biczów swych ułomków! Patrz na świecznik swej chwały, który w tej Koronie Ogniem niezagaszonym ku czci twojej płonie! Suplikacje WOJNA CHOCIMSKA
I chociaż przez złość naszę, przez nasze niecnoty, Częste go w oczu twoich zaciemiają knoty, Utni knot, masz nożyce miłosierdzia w ręce! Że nie zgasisz, ufamy Jezusowej męce. Tak gdy się i swe Bogu konsulta oddadzą, O posiłkach najpierwej na tę wojnę radzą, I na tym wnet stanęła zgoda wszytkich stanów, Żeby do chrześcijańskich posły wysłać panów, Na wspólnych nieprzyjaciół, nim będziem na schyłku, Pókiśmy jeszcze duży, żądając
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 48
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924