Biskupów/ a połotrasta Presbyterów/ Syngiełów i Protosyngiełów/ i Diakonów w ciemnicach zamknąwszy/ rozmaite im męki zadawano. Jednych głodem piętnaście dni morzono: inszych ogniem pieczono: Drugich duszono i dawniono: Ciała ich potajemnie nocą chowano: a ręce ich do tej swej Uniej po śmierci ich podpisowano. Patriarchę też Józefa/ który okrutne tyraństwo nad swymi widząc/ żałował tego niepomału: i jawnie przed wszytkimi począł się był tego kajać/ i uznawać/ a od tej Uniej odstępował/ i ręki do niej niepodpisował/ naprawiwszy mówi/ trzech swych Mnichów/ którzy wrzkomo w poselstwie od Papieża do niego w nocy przyszedszy/ i zamknąwszy się na rozmowie udusili do
Biskupow/ á połotrástá Presbyterow/ Syngiełow y Protosyngiełow/ y Dyakonow w ćiemnicách zámknąwszy/ rozmáite im męki zádawano. Jednych głodem piętnaśćie dni morzono: inszych ogniem pieczono: Drugich duszono y dawniono: Ciáłá ich potáiemnie nocą chowano: á ręce ich do tey swey Vniey po śmierći ich podpisowano. Pátryarchę też Iozephá/ ktory okrutne tyraństwo nád swymi widząc/ żałował tego niepomáłu: y iáwnie przed wszytkimi pocżął sie był tego káiáć/ y vznáwáć/ á od tey Vniey odstępował/ y ręki do niey niepodpisował/ nápráwiwszy mowi/ trzech swych Mnichow/ ktorzy wrzkomo w poselstwie od Papieżá do niego w nocy przyszedszy/ y zámknąwszy sie ná rozmowie vduśili do
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 79
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
pozwalam na żaden głos, sisto activitatem, póki uspokojony nie będę, nie masz zgody na nic, protestor de oppressa libera voce, wychodzę z protestacyją. I takaż to u nas prawdziwa wolność, i toż to wolność, i jeszcze raz, i toż to wolność?
Możeż być nad to okrutniejsze tyraństwo? Na rozkaz, z ostatnim wszystkich żalem i zdumieniem, wydany od jednego równego, wszyscy gęby zawrzeć muszą, słowa nikt nie śmie wymówić, przeklina każdy i po cichu podobno całym piekłem karmi, a na oczywistą Ojczyzny zgubę, na takie bezprawie słowa nikt nie śmie mówić publicznie; poddają się wszyscy, przyjmują tak okrutny
pozwalam na żaden głos, sisto activitatem, póki uspokojony nie będę, nie masz zgody na nic, protestor de oppressa libera voce, wychodzę z protestacyją. I takaż to u nas prawdziwa wolność, i toż to wolność, i jeszcze raz, i toż to wolność?
Możeż być nad to okrutniejsze tyraństwo? Na rozkaz, z ostatnim wszystkich żalem i zdumieniem, wydany od jednego równego, wszyscy gęby zawrzeć muszą, słowa nikt nie śmie wymówić, przeklina każdy i po cichu podobno całym piekłem karmi, a na oczywistą Ojczyzny zgubę, na takie bezprawie słowa nikt nie śmie mówić publicznie; poddają się wszyscy, przyjmują tak okrutny
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 217
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
/ Smoleńsk w działa i w mury swe uporny od Króla wzięty. Car ich z Wojewodami i przedniejszemi Bojarami zwyciężony: który gdy Królowi Panu odpor chciał dać/ a Smolenszczan oblężenców ratować. Pontusa Delawilę Książąt cudzożyemskich zbrojnego ludu kilkanaście tysięcy zaciągnąwszy/ by tym snadniej pychę i hardość swą pokazał/ a nad szlachetnym i walecznym narodem tyraństwo wykonał. Co jako mu opacznie poszło/ wyświadczają Kłuszyńskie krwią skropione pola/ i trupami ich szeroko napełnione. Gdzie męstwem przedziwnym Rycerstwa I. K. M starty jest nieprzyjaciel Szujski/ od dzielnego Hetmana więźniem zasłany. Zatym Stolica Moskiewska w ręce przyszła. Królewiczowi I. M. Władysławowi przysięgę oddawszy. Naród Moskiewski/ Zamek
/ Smolensk w dźiáła y w mury swe vporny od Krolá wżięty. Cár ich z Woiewodámi y przednieyszemi Boiárámi zwyćiężony: ktory gdy Krolowi Pánu odpor chćiał dáć/ á Smolensczán oblężencow rátowáć. Pontusa Deláwilę Kśiążąt cudzożiemskich zbroynego ludu kilkánaśćie tyśięcy záćiągnąwszy/ by tym snádniey pychę y hárdość swą pokazał/ á nád szláchetnym y walecznym narodem tyránstwo wykonał. Co iáko mu opácznie poszło/ wyświadczáią Kłuszynskie krwią skropione polá/ y trupámi ich szeroko nápełnione. Gdźie męstwem przedźiwnym Rycerstwá I. K. M stárty iest nieprzyiaćiel Szuyski/ od dźielnego Hetmáná więźniem zásłány. Zátym Stolicá Moskiewska w ręce przyszłá. Krolewicowi I. M. Włádysłáwowi przyśięgę oddawszy. Narod Moskiewski/ Zamek
Skrót tekstu: PasŻoł
Strona: Bv
Tytuł:
Pasja żołnierzów obojga narodów
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
, jako stronę baranią, defekt materii wyciąga, JejMć do miary coraz się nadstawia, JegoMć jak na ukropie gołym zadkiem siedzi niecierpliwy i bojaźliwy, aby znowu po przydatek do szlaku, na kliny albo falbany do kramu posyłać nie musiał, zostawiwszy na dwa łokcia ostatniego pół chłopa. Pytam na ostatek, skąd nieuważne na siebie tyraństwo silić się w zgryźliwych myślach, trudnych sposobach i niedostatku na te tam wymyślne, nie zawsze cienkiego ciała aparencyje. I już pospolitą odpowiedź słyszę: Bo tak moda każe, tak i pani wojewodzina, kasztelanowa i tam insze od czoła damy modne stroją się i przystojnie udają. A tu serdecznie rozśmiać się muszę, o niepomiarkowana
, jako stronę baranią, defekt materyi wyciąga, JejMć do miary coraz się nadstawia, JegoMć jak na ukropie gołym zadkiem siedzi niecierpliwy i bojaźliwy, aby znowu po przydatek do szlaku, na kliny albo falbany do kramu posyłać nie musiał, zostawiwszy na dwa łokcia ostatniego pół chłopa. Pytam na ostatek, skąd nieuważne na siebie tyraństwo silić się w zgryźliwych myślach, trudnych sposobach i niedostatku na te tam wymyślne, nie zawsze cienkiego ciała aparencyje. I już pospolitą odpowiedź słyszę: Bo tak moda każe, tak i pani wojewodzina, kasztelanowa i tam insze od czoła damy modne stroją się i przystojnie udają. A tu serdecznie rozśmiać się muszę, o niepomiarkowana
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 289
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
grzechy nie tylko przeszłe, ale i przyszłe; a Księży prawdziwych prześladowali i Zakonników, jakoby to oni gniew Boski ściągneli. Od ludu nieuważnego mieli się dobrze i poszanowanie. Aurelia Miasto Francuskie najgorszych zbytków im nie broniło; ale gdy do Biturygi z takąż przyszli nadzieją, i już speciem pokazowali rabunków, a nad Księżą tyraństwo; wypędzili ich precz przy pomocy zebranej Szlachty obywatele tameczni, i między Mortemarem i Willanową, większą ich część znieśli, i Wodza Apostatę zabili. Reszta gdziekolwiek tego wojska dziecinnego i swawolnego znajdowała się, wygubiona to wieszaniem, to innemi sposobami. I tak Pastorelli postradali życia. 14to. Co to były Litery Z. P
grzechy nie tylko przeszłe, ale y przyszłe; á Xięży prawdziwych prześladowali y Zakonnikow, iakoby to oni gniew Boski sciągneli. Od ludu nieuważnego mieli się dobrze y poszanowanie. Aurelia Miasto Francuskie naygorszych zbytkow im nie broniło; ale gdy do Biturigi z takąż przyszli nadzieią, y iuż speciem pokazowali rabunkow, á nad Xiężą tyraństwo; wypędzili ich precz przy pomocy zebraney Szlachty obywatele tameczni, y między Mortemarem y Willanową, większą ich część znieśli, y Wodza Apostatę zabili. Reszta gdziekolwiek tego woyska dziecinnego y swawolnego znaydowała się, wygubiona to wieszaniem, to innemi sposobami. I tak Pastorelli postradali życia. 14to. Co to były Litery S. P
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 58
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Patriarchy Ormiańskiego Męczennika 30 Września albo według innych Kalendarzów 10. Października. Cierpiał około Roku 300. powiadają Ormianie że Relikwie jego są w mieście Nakczywan czyli w Uczmiadzin w Armenii. Jest Patronem w wielkich potrzebach: odprawnią do niego 14. czwartków na pamiątkę czternastoletniego więzienia jego. On Ferydatesa Króla w wieprza przemienił za jego tyraństwo.
GERWAZEGO i PROTAZEGO Blizniaków Braci Męczenników 19. Czerwca. Żyli około Roku 169. leżą ich Święte Ciała w Mediolanie w swoim Kościele w wystawionym przez Z. Ambrożego któremu się objawili.
GENEZJUSZA Z. Męczennika 14. albo 25. Sierpnia. Jest to Patron Arelatu vulgo Arles miasta w Francyj. Leży tamże w dwóch
Patryarchy Ormiańskiego Męcżennika 30 Wrzesnia albo według innych Kalendarzow 10. Pazdziernika. Cierpiał około Roku 300. powiadaią Ormianie że Relikwie iego są w mieście Nakcżywan cżyli w Uczmiadzin w Armenii. Iest Patronem w wielkich potrzebach: odprawnią do niego 14. cżwartkow na pamiątkę cżternastoletniego więzienia iego. On Ferydatesa Krola w wieprza przemienił za iego tyraństwo.
GERWAZEGO y PROTAZEGO Blizniakow Braci Męczennikow 19. Czerwca. Zyli około Roku 169. leżą ich Swięte Ciała w Mediolanie w swoim Kościele w wystawionym przez S. Ambrożego ktoremu się obiawili.
GENEZYUSZA S. Męcżennika 14. albo 25. Sierpnia. Iest to Patron Arelatu vulgo Arles miasta w Francyi. Leży tamże w dwoch
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 144
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
lamentu Na duszy/ i na ciele: gdyż dusza straciła Żywot; bo łaskę Bożą/ którą cale żyła/ Straciła i Królestwo/ i wieczną koronę/ A ciało wszytko szczęście; bo Boską obronę. Dan: 5. Lamentu dzień drugi. Esth: 7.
Chciwość honoru z granic swoich wyuzdana I pycha/ i tyraństwo hardego Amana/ Króla Aswera sługę/ w spół i purpurata/ Niesławną z tego śmiercią wygładziła świata: Bo mu iść na trzy drewna po swą śmierć kazały/ A tu dobra i honor/ i dom zrabowały. Moja niesława od mych występków mnie dana/ I nieszczęście nie mniejsze nad tego Amana/ Bo który
lamentu Ná duszy/ y ná ćiele: gdyż duszá stráćiłá Zywot; bo łaskę Bożą/ ktorą cale żyłá/ Straćiła y Krolestwo/ y wiecżną koronę/ A ćiało wszytko szcżęśćie; bo Boską obronę. Dan: 5. Lámentu dźień drugi. Esth: 7.
Chćiwość honoru z gránic swoich wyuzdáná Y pycha/ y tyráństwo hardego Amáná/ Krolá Aswerá sługę/ w społ y purpurátá/ Niesłáwną z tego śmierćią wygłádziłá świátá: Bo mu iśc ná trzy drewná po swą śmierć kázáły/ A tu dobrá y honor/ y dom zrábowáły. Moiá niesława od mych występkow mnie dáná/ Y nieszcżęśćie nie mnieysze nád tego Amáná/ Bo ktory
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 45
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
źrzodło krynice. Cóż tedy dalej pocznę w tym moim ucisku? Jaką dam sobie radę w tym biad moich spisku? Jedyna ta pociecha będzie siebie łzami Karmić/ i zabawiać się planktem/ i trenami. Cóż inszego mam czynić/ jeno płakać muszę: Ponieważ nieprzyjaciel odebrał mi duszę/ A mnie za poddanego wziąwszy/ swe tyraństwo Wywiera nad wolą mą/ mając nad nią Państwo. A lub w tym ucisku dni/ i momenta liczę/ Jednak/ żem godzien cierpieć/ dalej tego życzę. Lamentu dzień trzeci.
Mogę biadę przyrównać mą do onej chaty/ Którą sklecił na piasku kmiotek nie bogaty Z błota/ i z piany/ abo z
źrzodło krynice. Coż tedy dáley pocżnę w tym moim ućisku? Iáką dam sobie rádę w tym biád moich spisku? Iedyná tá pociechá będźie siebie łzámi Kármić/ y zábawiáć się planktem/ y threnámi. Coż inszego mam cżynić/ ieno płakáć muszę: Ponieważ nieprzyiáćiel odebrał mi duszę/ A mnie zá poddánego wziąwszy/ swe tyráństwo Wywiera nad wolą mą/ máiąc nad nią Páństwo. A lub w tym ućisku dni/ y momentá licżę/ Iednák/ żem godźien ćierpieć/ daley tego życżę. Lámentu dźień trzeći.
Mogę biádę przyrownać mą do oney cháty/ Ktorą sklećił ná piásku kmiotek nie bogáty Z błotá/ y z piány/ ábo z
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 79
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
wiem/ co się na świata padole Dzieje? z którego chyba płacz mój tam wychodzi/ Gdzie się zmysłom/ i moim oczom być nie godzi.
Więc pod twą bieżę dobry Boże mój obronę/ Prosząc/ byś nieprzyjaciół mych potłumił stronę. Którym czyli pozwolisz mieć nademną państwo Dłużej/ i swe wyrządzać tak srogie tyraństwo? Tak tuszę/ iż w krótki czas te ich złość ukrócisz/ A mnie triumf/ i pokoj pożądany wrócisz Bowiem nic ich nie skłoni do folgi nademną/ Chyba to/ że ty będziesz Pan mój/ i Bóg zemną. Ty sam nieprzyjacióły/ sprawiedliwy Panie/ Duszy mej utrapionej racz dać na karanie.
wiem/ co się ná świátá pádole Dźieie? z ktorego chybá płácż moy tam wychodźi/ Gdźie się zmysłom/ y moim ocżom bydź nie godźi.
Więc pod twą bieżę dobry Boże moy obronę/ Prosząc/ byś nieprzyiáćioł mych ṕotłumił stronę. Ktorym cżyli pozwolisz mieć nádemną państwo Dłużey/ y swe wyrządzać ták srogie tyráństwo? Tak tuszę/ iż w krotki cżás te ich złość ukroćisz/ A mnie tryumf/ y pokoy pożądány wroćisz Bowiem nic ich nie skłoni do folgi nádemną/ Chybá to/ że ty będźiesz Pán moy/ y Bog zemną. Ty sám nieprzyiáćióły/ spráwiedliwy Panie/ Duszy mey utrápioney racż dáć ná káránie.
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 88
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
różne języki na Świat w prowadzili/ Pierwszą mowę zwyczajną przez pychę zgubili. Różne w tym obyczaje ludzie przyjmowlali. Gmin prosty Potężniejszy pod moc podbijali. Pierwej wymyślny NEMROT to w ludziach obaczył Ze WOLNOŚCIą gardzili/ lecz się każdy raczył NIEWOLą/ wnet Narody niebitne zhołdował/ Poddaństwo im z chwaliwszy Prawa me popsował. On Tyraństwo w wiódł na świat dla zbioru chciwego. Zaczym Królowie jęli strzec podania jego. Wolny głos w ludziach cisnie nieznośne Tyraństwo/ Nienasytne łakomstwo Królom chwali Państwo. Przeto Walki powstały/ i haniebne mordy/Obojętne pałasze kują ostre kordy. To Królewstwo ów temu chce stanowić prawa/Temu się zaś nie zdałatak ciężka ustawa. Przeciw
rożne ięzyki ná Swiát w prowádźili/ Pierwszą mowę zwyczáyną przez pychę zgubili. Rożne w tym obyczáie ludźie przyimowláli. Gmin prosty Potężnieyszi pod moc podbiiáli. Pierwey wymyślny NEMROTH to w ludźiách obaczył Ze WOLNOSCIą gárdźili/ lecz sie káżdy raczył NIEWOLą/ wnet Narody niebitne zhołdował/ Poddáństwo im z chwaliwszy Práwá me popsował. On Tyráństwo w wiodł ná świát dla zbioru chćiwego. Záczym Krolowie ięli strzedz podánia iego. Wolny głos w ludźiách ćisnie nieznośne Tyraństwo/ Nienásytne łákomstwo Krolom chwali Páństwo. Przeto Walki powstáły/ y hániebne mordy/Oboiętne páłásze kuią ostre kordy. To Krolewstwo ow temu chce stánowić práwá/Temu sie záś nie zdáłáták ćięszka vstáwá. Przeciw
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: B4v
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609