złym wieku żelaznym Do empirejskiej leciała dziedziny, Ale i stamtąd cna dziewka przyjaznym
Okiem na ziemię patrza, jeśli złota Z pierwszego wieku jaka odrobina Jeszcze została? Lecz widzi, że cnota Za nic i dobrym być największa wina.
Pojrzałam dalej, gdzie pod niedźwiadkowym Brzuchem świeci się sprawiedliwa waga, Która nie ciężkim ładowna ołowem, Lecz godność, cnota, dzielność i odwaga
Na jednej szali, na drugiej bogate Kruszce, kamienie, perły, odmiennemu
Szczęściu znikome dobre na zapłatę. A gdy się pilno przypatruję temu,
Aliści widzę, że ta, w której cnota, Jak marmur w wodę idzie w niż z ciężarem, W drugiej zaś z
złym wieku żelaznym Do empirejskiej leciała dziedziny, Ale i ztamtąd cna dziewka przyjaznym
Okiem na ziemię patrza, jeśli złota Z pierwszego wieku jaka odrobina Jeszcze została? Lecz widzi, że cnota Za nic i dobrym być największa wina.
Pojrzałam dalej, gdzie pod niedźwiadkowym Brzuchem świeci się sprawiedliwa waga, Ktora nie ciężkim ładowna ołowem, Lecz godność, cnota, dzielność i odwaga
Na jednej szali, na drugiej bogate Kruszce, kamienie, perły, odmiennemu
Szczęściu znikome dobre na zapłatę. A gdy się pilno przypatruję temu,
Aliści widzę, że ta, w ktorej cnota, Jak marmur w wodę idzie w niż z ciężarem, W drugiej zaś z
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 464
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
w czym: nos ma krzywy, zęby jak czeluści, Łeb goły, dłuższa łokciem jedna drugiej nogi, Pazury jak do lutnie, na grzbiecie garb srogi; Jeszcze oko niedawno straciła w chorobie. Ona na jedno oko ślepa, on na obie. NA STAREGO
Młodym się czynisz sposobem nienowem, Kopcisz się ługiem i czeszesz ołowem; Nie odrwisz śmierci, zna ona tę sztukę I zerwie-ć ze łbem fałszywą perukę. WŁOCHOWI
Przedajesz, Włochu, weneckie towary I masz niemały pożytek z złej miary; Ale co przedasz, to-ć się już nio wróci, W mieszku-ć przybywa, a sklep ci się króci. Widzę-ć
w czym: nos ma krzywy, zęby jak czeluści, Łeb goły, dłuższa łokciem jedna drugiej nogi, Pazury jak do lutnie, na grzbiecie garb srogi; Jeszcze oko niedawno straciła w chorobie. Ona na jedno oko ślepa, on na obie. NA STAREGO
Młodym się czynisz sposobem nienowem, Kopcisz się ługiem i czeszesz ołowem; Nie odrwisz śmierci, zna ona tę sztukę I zerwie-ć ze łbem fałszywą perukę. WŁOCHOWI
Przedajesz, Włochu, weneckie towary I masz niemały pożytek z złej miary; Ale co przedasz, to-ć się już nió wróci, W mieszku-ć przybywa, a sklep ci się króci. Widzę-ć
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 85
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
a wybiwszy się na powietrze pióry/ Stanął wskok na Parnaskim ciemnym wierzchu góry: I wyrwał z kolczana strzał dwie/ a każda miała Inakszą moc: Jedna bo miłość odpędzała/ A druga ją wzniecała. Ta co ją niecieła Złocista/ i żeleżcem ostrym łskniąca beła. A która odpędzała/ sztych miała stępiony/ I subtelnym ołowem koniec osadzony. D Tę Bóg w Nimfie Penejskiej utknął: a przez kości E Ową zaś Apollina ciął/ aż do wnętrzności. Tam wskok jeden miłuje/ F Druga przed imieniem Miłośnika ucieka/ gęstym leśnym cieniem/ I łupieżmi zbitego zwierza ciesząc siebie. G Zajźrząc wielce czystości/ niezamężnej Foebie. Związką nie ugłaskane włosy obciągała
á wybiwszy się ná powietrze piory/ Stánął wskok ná Párnáskim ćiemnym wierzchu gory: Y wyrwał z kolczaná strzał dwie/ á káżda miáłá Inákszą moc: Iedná bo miłość odpądzáłá/ A druga ią wzniecáłá. Tá co ią niećiełá Złoćista/ y żeleżcem ostrym łskniąca bełá. A ktora odpądzáłá/ sztych miáłá ztępiony/ Y subtelnym ołowem koniec osadzony. D Tę Bog w Nimphie Peneyskiey vtknął: a przez kośći E Ową záś Apolliná ćiął/ áż do wnętrznośći. Tám wskok ieden miłuie/ F Druga przed imieniem Miłośniká vćieka/ gęstym leśnym ćieniem/ Y łupieżmi zbitego źwierzá ćiesząc śiebie. G Zayźrząc wielce czystośći/ niezámężney Phoebie. Związką nie vgłaskáne włosy obćiągáłá
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 28
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
. B Srogi gniew Kupidyna. Kupido, wedle mniemania Pogan, był syn nocy i nieba, abo syn Marsa i Wenery. Bóg miłości, malowano go pacholęciem nagim, skrzydlatym, z łukiem i sajdakiem, w którym dwojakie strzały miał: Jedne złociste, którymi strzelając, serca ludzi i Bogów miłością zapalał: drugie były ołowem oprawne, tymi nienawiść w serca wnosił. ten się był rozgniewał na Apollina. C Co za sprawa dziecino jest tobie z mężną bronią. To jest z łukiem. W tych słowiech jest przymówka uczyniona od Apollina przeciwko Kupidynowi, którą go rozdrażnił. Przemian Owidyuszowych D Tę Bóg w Nimfie Penejskiej utknął. Te, to jest
. B Srogi gniew Kupidyná. Cupido, wedle mniemánia Pogan, był syn nocy y niebá, ábo syn Marsa y Wenery. Bog miłośći, málowano go pácholęćiem nágim, skrzydlatym, z łukiem y saydakiem, w ktorym dwoiákie strzały miał: Iedne złoćiste, ktorymi strzeláiąc, sercá ludźi y Bogow miłośćią zápalał: drugie były ołowem opráwne, tymi nienawiść w sercá wnośił. ten się był rozgniewał ná Apolliná. C Co zá spráwá dźiećino iest tobie z mężną bronią. To iest z łukiem. W tych słowiech iest przymowká vczyniona od Apolliná przećiwko Kupidynowi, ktorą go rozdrażnił. Przemian Owidyuszowych D Tę Bog w Nimphie Peneyskiey vtknął. Te, to iest
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 31
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
dobrej myśli mężowie. Abowiem wierzę Bogu/ że tak będzie jako mi powiedziano. 26. A musimy opaść na niektórym wyspie. 27. A gdy przyszła noc czternasta/ a myśmy się błąkali po morzu Adriatyckim/ około północy zdało się żeglarzom/ iż się im okazywała niektóra kraina. 28. Tedy spuściwszy sznur z ołowem/ znaleźli głębiej dwadzieścia sążeń: a maluczko odpłynąwszy/ zasię spuścili ołów/ i znaleźli piętnaście sążeń. 29. A bojąc się aby snadź na miejsca ostre nie wpadli/ zrzuciwszy cztery kotwice z styru/ pragnęli aby dzień był. 30. A gdy żeglarze myślili z okrętu uciec/ i spuścili bacik na morze/ chcąc
dobrey myśli mężowie. Abowiem wierzę Bogu/ że ták będźie jáko mi powiedźiano. 26. A muśimy opáść ná niektorym wyspie. 27. A gdy przyszłá noc cżternásta/ á mysmy śię błąkáli po morzu Adryiátyckim/ około połnocy zdáło śię żeglarzom/ iż śię im okázywáłá niektora krájiná. 28. Tedy spuśćiwszy sznur z ołowem/ ználeźli głębiey dwádźieśćiá sążeń: á málucżko odpłynąwszy/ záśię spuśćili ołow/ y ználeźli piętnaśćie sążeń. 29. A bojąc śię áby snádź ná miejscá ostre nie wpádli/ zrzućiwszy cżtery kotwice z styru/ prágnęli áby dźień był. 30. A gdy żeglarze myślili z okrętu ućiec/ y spuśćili baćik ná morze/ chcąc
Skrót tekstu: BG_Dz
Strona: 158
Tytuł:
Biblia Gdańska, Dzieje apostolskie
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
gorącym znaku był/ to jest we Lwie/ albo w Skopie. Księgi Pierwsze. Przyrodzenie.
OLszenik jest przyrodzenia rozgrzewającego i wysuszającego w pierwszym stopniu. Zachowuje/ leczy/ i posila. Moc i skutki. Opalonem i oparzonym.
Oparzenie i opalenie od ognia/ albo ukropem/ olejem wrzącym/ i inymi tłustościami: Także ołowem/ albo jakąkolwiek Spiżą rozpuszczoną/ gasi/ i ogień wyciąga/ Sok z tego wszystkiego ziela wyżęty/ a z równą częścią Rożanego octu/ do zgęszczenia warzony/ ażby był jako Maść i tym plastrować/ albo tylko pomazować. Od rozumu odchodzącym.
Od rozumu odeszłym/ albo zgoła szalejącym/ Nasienie tego ziela w swej
gorącym znáku był/ to iest we Lwie/ álbo w Skopie. Kśięgi Pierwsze. Przyrodzenie.
OLszenik iest przyrodzenia rozgrzewáiącego y wysuszáiącego w pierwszym stopniu. Záchowuie/ leczy/ y pośila. Moc y skutki. Opálonẽ y opárzonym.
Opárzenie y opalenie od ogniá/ álbo vkropem/ oleiem wrzącym/ y inymi tłustośćiámi: Tákże ołowem/ álbo iákąkolwiek Spiżą rozpusczoną/ gáśi/ y ogień wyćiąga/ Sok z tego wszystkiego źiela wyżęty/ á z rowną częśćią Rożáneg^o^ octu/ do zgęsczenia warzony/ áżby był iáko Máść y tym plástrowáć/ álbo tylko pomázowáć. Od rozumu odchodzącym.
Od rozumu odeszłym/ álbo zgołá száleiącym/ Naśienie tego źiela w swey
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 152
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
/ jakby tam napuścił ciernia/ włosób/ kości/ i inszych rzeczy podobnych. Już (rzecze) widzę/ że tę chorobę nie z przyrodzenia/ ale z czarów cierpicie. Sputałem go ja/ jako to mógł wiedzieć z ołowu rozpuszczonego? odpowiedział: siedmią krusczów sprawuje siedm płanet/ z których płanet Saturnus panuje nad ołowem/ własność jego jest/ że gdy ołów nad czarami kto leje/ swoim wylaniem pokaże czary/ co się tu barzo dobrze stało/ że prędko możecie być uleczeni/ jakoście długo w tej chorobie byli/ tak dłlugo was mam nawiedzać. A gdy spytał/ wieleby dni on tedy przez trzy dni na każdy dzień mię
/ iákby tám nápuśćił ciernia/ włosob/ kośći/ y inszych rzeczy podobnych. Iuż (rzecże) widzę/ że tę chorobę nie z przyrodzenia/ ále z czárow ćierpićie. Sputałem go ia/ iáko to mogł wiedźieć z ołowu rospusczonego? odpowiedźiał: śiedmią kruscżow spráwuie śiedm płánet/ z ktorych płánet Sáturnus pánuie nád ołowem/ własność ie^o^ iest/ że gdy ołow nád czárámi kto leie/ swoim wylaniẽ pokaże czáry/ co sie tu bárzo dobrze stáło/ że prędko możecie być vlecżeni/ iákośćie długo w tey chorobie byli/ ták dłlugo was mam náwiedzáć. A gdy spytał/ wieleby dni on tedy przez trzy dni ná káżdy dźień mię
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 193
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
. Znam siłu, co tak znacznej nie liczywszy kwoty, I okrom przywileju błaznami, jako ty. 98. ZŁOTA WOLNOŚĆ
Złota wolność, i słusznie, tak drogo się ceni, Tylko że złoto nigdy cnoty nie odmieni: Im starsze, tym i lepsze, niźli było nowem. Wolność polska, starzawszy, stała się ołowem, Odmieniwszy w swąwolą. Nie złoto, lecz zła to, Rzec się może, litery pociągnąwszy na to. 99. MIŁE DOMA NA TOŻ CZWARTY RAZ
Miłe doma — powiedasz, mój drogi sąsiedzie; Wżdy nie wiem, częściej li kto nad cię z domu jedzie. Dość się obeszła z tobą fortuna łaskawo: Że
. Znam siłu, co tak znacznej nie liczywszy kwoty, I okrom przywileju błaznami, jako ty. 98. ZŁOTA WOLNOŚĆ
Złota wolność, i słusznie, tak drogo się ceni, Tylko że złoto nigdy cnoty nie odmieni: Im starsze, tym i lepsze, niźli było nowem. Wolność polska, starzawszy, stała się ołowem, Odmieniwszy w swąwolą. Nie złoto, lecz zła to, Rzec się może, litery pociągnąwszy na to. 99. MIŁE DOMA NA TOŻ CZWARTY RAZ
Miłe doma — powiedasz, mój drogi sąsiedzie; Wżdy nie wiem, częściej li kto nad cię z domu jedzie. Dość się obeszła z tobą fortuna łaskawo: Że
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 63
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. 2 szalęk do ważenia korzenia, jedne większę, drugię mniejszę.
1 wielki gwicht do wazenia srebra, mosiądzowy, w ławię przy saly.
1 gwichit mały także do wazenia szribra, wazy jedne grzywnę.
4 gwichty do ważenia, mosiądzowę, do złota, srebra, i korzenia.
1 gwycht spiżowy, węwnatrsz ołowem nalany, wazy 2 kamynie.
2 spizowę fonty, 3 co po pul fonta, a 3 co po ćwiercz fontą, 2 co pul ćwierci fonta, i 17 stuk rusznych gwichcikuw, w białym pudełku w ty suflatcę.
1 salki do wazenia złota, niemałę, i prubirsz przy nich srebrny azę do 16 pruby,
. 2 szalęk do ważenia korzęnia, iedne wiekszę, drugię mnieiszę.
1 wielky gwicht do wazęnia szrybra, mosiodzowy, w ławię przi saly.
1 gwichit mały takzę do wazęnia szribra, wazy iedne grzywnę.
4 gwichty do ważenia, mosiodzowę, do złota, szrybra, y korzenia.
1 gwycht spiżowy, węwnatrsz ołowem nalany, wazy 2 kamynie.
2 spizowę fonty, 3 co po pul fonta, a 3 co po cwiercz fontą, 2 co pul cwierci fonta, y 17 stuk rusznych gwichcikuw, w białym pudełku w ty suflatcę.
1 salky do wazęnia złota, niemałę, y prubirsz przy nich szrybrny azę do 16 pruby,
Skrót tekstu: SzumInw
Strona: 49
Tytuł:
Gdański inwentarz mienia domowego Magdaleny Szumanowej
Autor:
Magdalena Szumanowa
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706
, Spróbowali z tą srogą belluą co prędzej. Widzę: i Kozacy czcze przywlekli talagi, Kto ręczy, że wytrwają? Więc to do uwagi Waszej dawszy, przestrzegam, jeśli w tym opale Dłużej będziem, że prochów mamy już o male. Wszytko z postanowieniem mija się sejmowem, Lecz nas i biedne prochy omylą z ołowem. CZĘŚĆ CZWARTA
Mam i ja swą prywatę: starości mej brzemię, Która mnie co godzina głębiej tłoczy w ziemię, Wątpliwego wyglądam i mroku, i świtu; Krótki czas na tym świecie mojego pobytu! Życzyłbym, nim ostatnie przyjdzie oczy mrużyć, Bogu się i kochanej Ojczyźnie przysłużyć, Ale niech mój sentyment,
, Spróbowali z tą srogą belluą co prędzéj. Widzę: i Kozacy czcze przywlekli talagi, Kto ręczy, że wytrwają? Więc to do uwagi Waszej dawszy, przestrzegam, jeśli w tym opale Dłużej będziem, że prochów mamy już o male. Wszytko z postanowieniem mija się sejmowem, Lecz nas i biedne prochy omylą z ołowem. CZĘŚĆ CZWARTA
Mam i ja swą prywatę: starości mej brzemię, Która mnie co godzina głębiej tłoczy w ziemię, Wątpliwego wyglądam i mroku, i świtu; Krótki czas na tym świecie mojego pobytu! Życzyłbym, nim ostatnie przyjdzie oczy mrużyć, Bogu się i kochanej Ojczyźnie przysłużyć, Ale niech mój sentyment,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 140
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924