. W Giełdzie uchodzę za kupca, w Kafenhauzach za cudzoziemca, nieraz miałem honor być żydem. Na to wszystko nie czuły, gdziekolwiek mówiących znajdę; słucham cierpliwie, a w mojej tylko kompanii usta otwarzam. Żyję zatym na tym świecie, nie jak wspołtowarzysz wspołeczeństwa, ale jak świadek i spektator narodu ludzkiego. Takowym obyczajem patrząc uważnie, słuchając pil- nie, stałem się nie znacznie politykiem, żołnierzem, gospodarzem, kupcem, rzemieślnikiem. Znam obowiązki każdego stanu, interesa, zabawy, planty, intrygi wspołziomków moich, częstokroć lepiej, niźli im samym, mnie są wiadome; podobien w tej mierze jestem do tych, którzy na graczów patrzący
. W Giełdzie uchodzę za kupca, w Kaffenhauzach za cudzoziemca, nieraz miałem honor być żydem. Na to wszystko nie czuły, gdziekolwiek mowiących znaydę; słucham cierpliwie, á w moiey tylko kompanii usta otwarzam. Zyię zatym na tym świecie, nie iak wspołtowarzysz wspołeczeństwa, ale iak świadek y spektator narodu ludzkiego. Takowym obyczaiem patrząc uważnie, słuchaiąc pil- nie, stałem się nie znacznie politykiem, żołnierzem, gospodarzem, kupcem, rzemieślnikiem. Znam obowiązki każdego stanu, interesa, zabawy, planty, intrygi wspołziomkow moich, częstokroć lepiey, niźli im samym, mnie są wiadome; podobien w tey mierze iestem do tych, ktorzy na graczow patrzący
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 12
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
. Kto nie z przystępu, ale z tyłu je uważa, Każdego od nich ogon żądłisty odraża. Gdy od końca poczyna mądry swoje chęci, Zbrzydnie mu piekło pewnie, niebo go przynęci. 244 (D). RÓŻNICA MIĘDZY DOBRYM A ZŁYM
Bije Pan Bóg dobrego, bije złego wzajem, Obadwa płaczą, ale różnym obyczajem. Tamtego jako ociec karze dobrotliwy, Tego jako złoczyńcę sędzia sprawiedliwy. Śmieje się zły na świecie, po śmierci się smuci, W żałobie chodzi dobry tu, a tam ją zruci. Złym wszytko złe, choćby co najlepszego było, Dobrym, choćby najgorzej, dobrze, zdrowo, miło. Dobry radość, zły ma
. Kto nie z przystępu, ale z tyłu je uważa, Każdego od nich ogon żądłisty odraża. Gdy od końca poczyna mądry swoje chęci, Zbrzydnie mu piekło pewnie, niebo go przynęci. 244 (D). RÓŻNICA MIĘDZY DOBRYM A ZŁYM
Bije Pan Bóg dobrego, bije złego wzajem, Obadwa płaczą, ale różnym obyczajem. Tamtego jako ociec karze dobrotliwy, Tego jako złoczyńcę sędzia sprawiedliwy. Śmieje się zły na świecie, po śmierci się smuci, W żałobie chodzi dobry tu, a tam ją zruci. Złym wszytko złe, choćby co najlepszego było, Dobrym, choćby najgorzej, dobrze, zdrowo, miło. Dobry radość, zły ma
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 109
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
onych nabożników; I ksiądz ledwie z kropidłem do kościoła, i ja.
Awoż ci nabożeństwo, awoż procesyja! Chciał mią jeden wziąć z sobą. Mój drogi Mazurze, Nie chcę kołacza, nie chcę twej szołdry w purpurze. Niechaj was tu Pan Bóg ma i z święconym jajem, I z takim nabożeństwem, nowym obyczajem. 348 (F). ALTERNATA
Że ręce w nocy kradły, zadek biją we dnie, Nie dziw: wina na przodku, karanie poślednie. Siedzi też na weselu za to między swaty, Ręce krają; kwituję z takiej alternaty. 349 (N). CHŁOPIEC
Wziąłem dziecię szlacheckie, żeby przy posłudze Miał
onych nabożników; I ksiądz ledwie z kropidłem do kościoła, i ja.
Awoż ci nabożeństwo, awoż procesyja! Chciał mią jeden wziąć z sobą. Mój drogi Mazurze, Nie chcę kołacza, nie chcę twej szołdry w purpurze. Niechaj was tu Pan Bóg ma i z święconym jajem, I z takim nabożeństwem, nowym obyczajem. 348 (F). ALTERNATA
Że ręce w nocy kradły, zadek biją we dnie, Nie dziw: wina na przodku, karanie poślednie. Siedzi też na weselu za to między swaty, Ręce krają; kwituję z takiej alternaty. 349 (N). CHŁOPIEC
Wziąłem dziecię szlacheckie, żeby przy posłudze Miał
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 148
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, nic nie umie, tylko same krzyże. 71. O MATUSZU
Jedna polityczna pani Sługom swoim wielce gani,
Że skoro czego nie stało, „Nie masz” mówić się im zdało. „Wielka nieostrożność wasza, Nie kocham tego niemasza. Więc kiedy czego nie stanie, Mówcie: przebrało się, a nie Wiejskim obyczajem grubym Na plac z słówkiem mnie niełubym.” W tąż, gdy to mówi, godzinę Śle po woźnicę dziewczynę; A że był odszedł ze dworu, Wedle paniej swej humoru, Ukłoniwszy się jej dusza: „Przebrało się i Matusza.” 72 (P). WIĘKSZY APETYT ZAKAZANYCH RZECZY BIAŁOGŁOWSKA CHCIWOŚĆ
Szlachcic z
, nic nie umie, tylko same krzyże. 71. O MATUSZU
Jedna polityczna pani Sługom swoim wielce gani,
Że skoro czego nie stało, „Nie masz” mówić się im zdało. „Wielka nieostrożność wasza, Nie kocham tego niemasza. Więc kiedy czego nie stanie, Mówcie: przebrało się, a nie Wiejskim obyczajem grubym Na plac z słówkiem mnie niełubym.” W tąż, gdy to mówi, godzinę Śle po woźnicę dziewczynę; A że był odszedł ze dworu, Wedle paniej swej humoru, Ukłoniwszy się jej dusza: „Przebrało się i Matusza.” 72 (P). WIĘKSZY APETYT ZAKAZANYCH RZECZY BIAŁOGŁOWSKA CHCIWOŚĆ
Szlachcic z
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 233
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i barzo dobre. Plebis strój niewiast z kapeluszami na głowach wysokiemi, a jakoś ze spodu kosmatemi, pod trzewikami jakoś okrągłe żelaza noszą, co by trzewików nie psować o bruk i o kamienie. W każdej wsi, żołnierza kilkaset, dobrze odzianego, rozłożonego, i w miasteczkach - najduje się. Kraj barzo obfity obyczajem i używaniem, do niemieckiego barzo podobny. Już w tym królestwie nie znajduje się żaden kościół katolicki i ci, którzy są tej wiary (lubo tamże mieszkających, których się barzo mało znajduje, lubo li też forystierowie przyjeżdżdżi) taić się z tym muszą.
Nocleg tedy tego dnia za mil 26 angielskich we wsi porządnej
i barzo dobre. Plebis strój niewiast z kapeluszami na głowach wysokiemi, a jakoś ze spodu kosmatemi, pod trzewikami jakoś okrągłe żelaza noszą, co by trzewików nie psować o bruk i o kamienie. W kożdej wsi, żołnierza kilkaset, dobrze odzianego, rozłożonego, i w miasteczkach - najduje się. Kraj barzo obfity obyczajem i używaniem, do niemieckiego barzo podobny. Już w tym królestwie nie znajduje się żaden kościoł katolicki i ci, którzy są tej wiary (lubo tamże mieszkających, których się barzo mało znajduje, lubo li też forystierowie przyjeżdżdżi) taić się z tym muszą.
Nocleg tedy tego dnia za mil 26 angielskich we wsi porządnej
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 299
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
za nie sto dwadzieścia biorę. I powtóre gwałt. Abowiem co nie jest najmem/ ani przedażą/ za to pieniędzy brać się nie godzi. Nie najmem; bo gdy dom/ konia/ rolą/ najmę/ tenże dom/ tegoż konia/ tęż rolą wracają. A pieniądze/ gdy ich wezmę pożyczanym obyczajem/ już tych nie wracam/ bom je udał/ ale insze. Nie przedażą/ bo co raz przedam/ tego się więcej nie upominam. Słusznie na takich Dekret dany: Ex malè partis, non gaudebit tertius haeres; słusznie drugich pocieszono: Non est quòd credas quenquam fieri aliena infelicitate, felicem. Aleć
zá nie sto dwádzieśćiá biorę. Y powtore gwałt. Abowiem co nie iest naymem/ áni przedażą/ zá to pieniędzy bráć się nie godzi. Nie naymem; bo gdy dom/ koniá/ rolą/ naymę/ tenże dom/ tegoż koniá/ tęż rolą wracáią. A pieniądze/ gdy ich wezmę pożyczanym obyczáiem/ iuż tych nie wrácam/ bom ie vdał/ ále insze. Nie przedażą/ bo co raz przedam/ tego się więcey nie vpominam. Słusznie ná tákich Dekret dány: Ex malè partis, non gaudebit tertius haeres; słusznie drugich poćieszono: Non est quòd credas quenquam fieri aliena infelicitate, felicem. Aleć
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: K2v
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
lisów, soboli, Co orłem ugoni, co każdy znać widzi, Skąd że to, przyznać musisz, myśliwcy Żydzi? Albo jeszcze w myśliwstwie przed Moskwą, dank mają: Owi w lesie, ci w sklepiech zaś zwierza łapają. 18. Żart dworski.
Jeden zacny młodzieniec na bankiecie sławnym Uczynił kulkę z chleba, obyczajem dawnym Na pannę przez stół strzelił, która za złe miała, Dlaczegoby to czynił z pilnością pytała? On jej na to odpowiedział, że gdy ja obaczę Jabłko na drzewie piękne, nim się nie uraczę Dotąd, póki go nie mam albo nie upadnie, Cisnąwszy raz abo dwa, nie trafię w nie snadnie,
lisów, soboli, Co orłem ugoni, co każdy znać widzi, Skąd że to, przyznać musisz, myśliwcy Żydzi? Albo jeszcze w myśliwstwie przed Moskwą, dank mają: Owi w lesie, ci w sklepiech zaś zwierza łapają. 18. Żart dworski.
Jeden zacny młodzieniec na bankiecie sławnym Uczynił kulkę z chleba, obyczajem dawnym Na pannę przez stół strzelił, która za złe miała, Dlaczegoby to czynił z pilnością pytała? On jej na to odpowiedział, że gdy ja obaczę Jabłko na drzewie piękne, nim się nie uraczę Dotąd, póki go nie mam albo nie upadnie, Cisnąwszy raz abo dwa, nie trafię w nie snadnie,
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 20
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
opanowali/ mordy łupiestwa/ najazdy tyrańskie czynili/ a prawie wrodzonemi i nacięzszemi nieprzyjacielmi nad insze/ szlachetnym Polakom byli. Już to za Zygmunta pierwszego/ Augusta/ Stefana/ Królów przeszłych: ale i za dzisiejszego Króla Pana naszego. Gdy Panów swych przyródnych Carów Moskiewskich zdradnie pomordowali/ Dymitrowi własnemu przysięgę oddawszy/ i koroną Carską obyczajem swym Moskiewskim koronowawszy/ na tronie pańskim posadżyli. Z narodu Polskiego Panią/ i lud zacnych domów obojej płci z dostatki wielkimi przyjąwszy/ a to za usilnemi prośbami ich przez posły do Króla I. M. i wszytkich stanów Koronnych posłanych: którym jako uczciwość zmyśloną/ poczesność na zdradzie zbudowaną/ ten krwie naszej chciwy naród
opánowáli/ mordy łupiestwá/ naiázdy tyránskie czynili/ á práwie wrodzonemi y naćięzszemi nieprzyiaćielmi nád insze/ szláchetnym Polakom byli. Iuż to zá Zygmuntá pierwszego/ Augustá/ Stephaná/ Krolow przeszłych: ále y zá dźiśieyszego Krolá Páná nászego. Gdy Pánow swych przyrodnych Cárow Moskiewskich zdrádnie pomordowáli/ Dimitrowi własnemu przyśięgę oddawszy/ y koroną Cárską obyczáiem swym Moskiewskim koronowawszy/ ná tronie pánskim posadżili. Z narodu Polskiego Pánią/ y lud zacnych domow oboiey płći z dostátki wielkimi przyiąwszy/ á to zá vśilnemi prośbámi ich przez posły do Krolá I. M. y wszytkich stanow Koronnych posłánych: ktorym iáko vczćiwość zmyśloną/ poczesność ná zdradzie zbudowáną/ ten krwie nászey chćiwy národ
Skrót tekstu: PasŻoł
Strona: B
Tytuł:
Pasja żołnierzów obojga narodów
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
niepokalaną wiarę wywrócić usiłował. Jeszcze zadają przeciwnicy mówiąc Takową włądzą ma Papież nad Arcybiskupem Kosntantinopolskim/ jakową Konstantynopolski ma nad Cesarejskim/ albo nad którymkolwiek z podległych sobie Kapłanów. Patrz jako i tu prawdę mówią/ Abowiem Rzymski przeciw Konstantynopolskiemu pierwszym bywa nazwany/ jako wtóry porządek po nim mającemu/ którym sposobem Konstatninopolski przeciw Cesarejskiemu pierwszym żadnym obyczajem nie jest. Abowiem Konstantynopolski tak jest pierwszy tym/ którzy pod nim są/ jako sam jeden/ a z inszemi nie porownywany. A Cesarejski/ nie nazywa się wtórym/ ale i ten pierwszy jest/ z porównania jednak i z spolnego liczenia drugiego i trzeciego/ którzy są pod nim. A iż tedy pierwszość Papieska
niepokaláną wiárę wywroćić vśiłował. Ieszcże zádáią przećiwnicy mowiąc Tákową włądzą ma Papież nád Arcybiskupem Kosntántinopolskim/ iákową Konstántinopolski ma nád Cesáreyskim/ albo nád ktorymkolwiek z podległych sobie Kápłanow. Pátrz iáko y tu prawdę mowią/ Abowiem Rzymski przećiw Konstántinopolskiemu pierwszym bywa názwány/ iáko wtory porządek po nim máiącemu/ ktorym sposobem Konstátninopolski przećiw Cesáreyskiemu pierwszym żadnym obycżáiem nie iest. Abowiem Konstántinopolski ták iest pierwszy tym/ ktorzy pod nim są/ iáko sam ieden/ á z inszemi nie porownywány. A Cesáreyski/ nie názywa się wtorym/ ále y ten pierwszy iest/ z porownánia iednák y z spolnego licżenia drugiego y trzećiego/ ktorzy są pod nim. A iż tedy pierwszość Papieska
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 40v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
/ i karaniu podlega. I iż ani jest nad insze Biskupy władzą piewszy/ ani też Kaplaństwa porządkiem więtszy. Abowiem jeśliby więtszym według porządku był/ jakożby od mniejszych naprawowany być miał? i jakoby Ojcowie śś. do niego pisząc Rzymskim go Biskupem nazywali? nad to i poświęcenie od Biskupów przijmuje: coby żadnym obyczajem być nie mogło/ kiedyby nad Biskupa więtszym był. Abowiem żaden tego drugiemu dać nie może czego sam nie ma. Nie mając tedy ten Biskup który Papieża poświęca starszeństwa/ jak starszego z nieograniczoną władzą Papieża poświęca? Co jest owszeki rzecz Ordynacią psująca. Bo i Dionyzuis ś. Apostołski on społmieszkaniec i uczeń/ Pasterz
/ y karániu podlega. Y iż áni iest nad insze Biskupy władzą piewszy/ áni też Kápláństwá porządkiem więtszy. Abowiem ieśliby więtszym według porządku był/ iákożby od mnieyszych nápráwowány być miał? y iákoby Oycowie śś. do nie^o^ pisząc Rzymskim go Biskupem názywáli? nád to y poświęcenie od Biskupow prźyimuie: coby żadnym obycżáiem być nie mogło/ kiedyby nád Biskupá więtszym był. Abowiem żaden te^o^ drugiemu dác nie może cżego sam nie ma. Nie máiąc tedy ten Biskup ktory Papieżá poświąca stárszeństwá/ iák stárszego z nieogránicżoną władzą Papieżá poświąca? Co iest owszeki rzecż Ordinácią psuiąca. Bo y Dionyzuis ś. Apostolski on społmieszkániec y vcżeń/ Pásterz
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 43v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610