lotne, Na którem jadąc, z góry jezne i piechotne Widzi wojska angielskie, a potem srogiemu Angelikę wydziera dziwowi morskiemu. AlegORIE. Niewypowiedziane okrucieństwo i niewdzięczność Birenowa przeciwko Olimpiej, która go tak barzo miłowała i która mu się tak dobrze zasłużyła, upomina i przestrzega, aby każdy był ostrożny w miłości; ukazuje przy tem odmienność i niestateczność ludzi młodych. Przez Logistyllę, która Rugierowi konia skrzydlatego daje, aby na niem po powietrzu jeżdżąc, wszytek świat widział, wyraża ludzi tych, którzy żyją pod posłuszeństwem rozumu i baczenia, wylatując w górę, szczęśliwi i sławni po wszytkiem świecie.
SKŁAD PIERWSZY.
Cokolwiek kiedy było na świecie miłości, Cokolwiek uprzejmości
lotne, Na którem jadąc, z góry jezne i piechotne Widzi wojska angielskie, a potem srogiemu Angelikę wydziera dziwowi morskiemu. ALLEGORYE. Niewypowiedziane okrucieństwo i niewdzięczność Birenowa przeciwko Olimpiej, która go tak barzo miłowała i która mu się tak dobrze zasłużyła, upomina i przestrzega, aby każdy był ostrożny w miłości; ukazuje przy tem odmienność i niestateczność ludzi młodych. Przez Logistyllę, która Rugierowi konia skrzydlatego daje, aby na niem po powietrzu jeżdżąc, wszytek świat widział, wyraża ludzi tych, którzy żyją pod posłuszeństwem rozumu i baczenia, wylatując w górę, szczęśliwi i sławni po wszytkiem świecie.
SKŁAD PIERWSZY.
Cokolwiek kiedy było na świecie miłości, Cokolwiek uprzejmości
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 196
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, wielką pociechę przyniósł.
Po rozdanych regimentarstwach król Stanisław widząc, że nadchodzącej Moskwie przy scysjach w Rzpltej i przeciwnym sobie wojsku litewskim oponować się nie zdoła, lubo niektórzy proponowali, ażeby jechał do Chocimia — zważając jednak, jakby nieprzystojnie, a nawet szkodliwie było być obranym królem i zaraz od państwa oddalonym, przy tym znając odmienność fakcji tureckich i łakomstwa wezyrskiego — determinował się jechać do Gdańska, gdzie i forteca dość obronna, i sukurs morzem od Francji, byle Duńczyk przez Zund przepuścił, był spodziewany. Dokąd już pierwej grandmuszkieterowie, których więcej skompletowano, Wisłą łodziami wysłani byli. Mnie zaś rodzice moje w tej kompanii płynąć nie pozwolili.
Regimentarze zaś
, wielką pociechę przyniósł.
Po rozdanych regimentarstwach król Stanisław widząc, że nadchodzącej Moskwie przy scysjach w Rzpltej i przeciwnym sobie wojsku litewskim oponować się nie zdoła, lubo niektórzy proponowali, ażeby jechał do Chocimia — zważając jednak, jakby nieprzystojnie, a nawet szkodliwie było być obranym królem i zaraz od państwa oddalonym, przy tym znając odmienność fakcji tureckich i łakomstwa wezyrskiego — determinował się jechać do Gdańska, gdzie i forteca dość obronna, i sukurs morzem od Francji, byle Duńczyk przez Zund przepuścił, był spodziewany. Dokąd już pierwej grandmuszkieterowie, których więcej skompletowano, Wisłą łodziami wysłani byli. Mnie zaś rodzice moje w tej kompanii płynąć nie pozwolili.
Regimentarze zaś
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 74
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, mocno każ kręcić konopie, Inakszy bowiem aspekt waszej świetnej Luny; Niech się drapią po drzewach wiewiórki i kuny. 17. DO PANIEJ HERBOWNEJ
Odmienny miesiąc w herbie ma ta grzeczna pani, Ale w mowie i w głowie nie znać tego na niej. Statek jej patrzy z oczu, każdą rzecz uważa; Brzuchem tylko odmienność herbowną wyraża: Raz w pełni, że mu trzeba rozpuszczać sukienki,
Drugi zwężać, tak miesiąc jej się stanie cienki. Dwanaściekroć się odmie i skurczy do roku Miesiąc, wżdy nowej gwiazdy nie masz na obłoku; Tylko ten raz, wżdy zawsze na koronną sferę Planetę Marsa abo wysadzi Wenerę. DRUŻYNA 18. POCZĄTEK
Tam
, mocno każ kręcić konopie, Inakszy bowiem aspekt waszej świetnej Luny; Niech się drapią po drzewach wiewiórki i kuny. 17. DO PANIEJ HERBOWNEJ
Odmienny miesiąc w herbie ma ta grzeczna pani, Ale w mowie i w głowie nie znać tego na niej. Statek jej patrzy z oczu, każdą rzecz uważa; Brzuchem tylko odmienność herbowną wyraża: Raz w pełni, że mu trzeba rozpuszczać sukienki,
Drugi zwężać, tak miesiąc jej się stanie cienki. Dwanaściekroć się odmie i skurczy do roku Miesiąc, wżdy nowej gwiazdy nie masz na obłoku; Tylko ten raz, wżdy zawsze na koronną sferę Planetę Marsa abo wysadzi Wenerę. DRUŻYNA 18. POCZĄTEK
Tam
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 400
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
jeden jest Cometes Stationarius to jest/ gdy na miejscu stać będzie/ takowy różne sedycje przynosi. Drugi bieg jest regularis od zachodu ku wschodowi domowego nieprzyjaciela znaczy. Trzeci/ gdy przeciw biegowi własnemu idzie/ to jest od wschodu na pułnocy ku zachodowi/ jakowy był bieg tego Komety: znaczy nieprzyjaciela ex partibus Meridionalibus. Przegraża odmienność państw: zepsowanie praw: i inszych ucisków obawiać się potrzeba: nie tak dalece nam/ jako inszym krajom barziej/ Północym też krajom obawiać się żeby nieprzyjazny sąsiad nie plądrował/ udając się za ogonem tego Komety. Wschodne też kraje niech nie wykrzykają/ bo ich Coniunctio następuje ostra/ kędy nie raz przyboleją. Kto się
ieden iest Cometes Stationarius to iest/ gdy ná mieyscu stać będźie/ takowy rożne sedycye przynośi. Drugi bieg iest regularis od zachodu ku wschodowi domowego nieprzyiaćielá znáczy. Trzeći/ gdy przećiw biegowi własnemu idźie/ to iest od wschodu ná pułnocy ku zachodowi/ iákowy był bieg tego Komety: znáczy nieprzyiaćielá ex partibus Meridionalibus. Przegraża odmienność państw: zepsowánie praw: y inszych vćiskow obáwiáć się potrzeba: nie tak dalece nam/ iáko inszym kraiom bárźiey/ Pułnocnym też kráiom obáwiáć się żeby nieprzyiázny samśiad nie plądrował/ vdáiąc się zá ogonem tego Komety. Wschodne też kráie niech nie wykrzykáią/ bo ich Coniunctio nástępuie ostra/ kędy nie raz przyboleią. Kto się
Skrót tekstu: ŻędzKom
Strona: B2
Tytuł:
Kometa z przestrogi niebieskiej
Autor:
Andrzej Żędzianowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
astrologia, astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
któremię już wczoraj minęło kto mię dnia wczoraiszego wybawił ten mię i w jutrzejszym konserwuje. Jakoż i uczyniłem tak wysłuchałem Mszej świętej weśrode wsiadłem wtę z gondugę i pojechałem. Alem się już trzymał nad łądami bo niemasz niebezpieczeństwa i małym statkiem po morzu jechać byle niedaleko od lądu byle uciec obaczywszy jaką odmienność następującą. Alec nam to tego nic nienarobieło tylko nocny błąd. Po przewodniej Niedzieli zachorował Wojewoda periculose wszyscy zlęklismy się byli bardzo posprowadzano Doktorów różnych kurfistrz swoich przysłał A mirał Olęderski przysłał doktora okrętem bardzo sławnego ale niepomnię z którego Miasta tak ci go ratowali wszystkiemi sposobami Ex consilio Generali wynaleźli medycy że by mu Muzyka grała
ktoremię iuz wczoray minęło kto mię dnia wczoraiszego wybawił ten mię y w iutrzeyszym konserwuie. Iakosz y uczyniłęm tak wysłuchałęm Mszey swiętey weśrode wsiadłęm wtę z gondugę y poiechałęm. Alem się iuz trzymał nad łądami bo niemasz niebezpieczęnstwa y małym statkięm po morzu iechać byle niedaleko od lądu byle uciec obaczywszy iaką odmięnność następuiącą. Alec nąm to tego nic nienarobieło tylko nocny błąd. Po przewodniey Niedzieli zachorował Woiewoda periculose wszyscy zlęklismy się byli bardzo posprowadzano Doktorow roznych kurfistrz swoich przysłał A mirał Olęderski przysłał doktora okrętęm bardzo sławnego ale niepomnię z ktorego Miasta tak ci go ratowali wszystkiemi sposobami Ex consilio Generali wynalezli medicy że by mu Muzyka grała
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 67v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
spalony, zawołal O Solonie, Solonie. Co usłyszawszy Cyrus, pytał kogo Solonem nazywa, a on odpowiedając rzekł: Solon był to mąż cnotliwy, mądry, uważny, który napominając mnie powiedział, iż nie było w mym żadnego szczęśliwego Państwie, czego teraz nad samym doznawąm sobą. Zaczym Cyrus uważając nie ustawiczność Fortuny i odmienność, uczynił go wolnym od onej pałającej na stosie drew śmierci. B. Ale i tegom przepomniał, więc i to pomnij i uważaj, że nieodstąpię od zaczętego dyskursu, iż dżyatki światu wydane zaraz w ciepłej kąpią wodzie, miękkiemi powijają pieluchami, i słodkim napawają mlekiem. Ja zaś urodziwszy się byłem kąpany wrospuszczonym
spalony, záwołal O Solonie, Solonie. Co vsłyszawszy Cyrus, pytał kogo Solonem názywa, á on odpowiedáiąc rzekł: Solon był to mąż cnotliwy, mądry, vważny, ktory nápomináiąc mnie powiedźiał, iż nie było w mym żadnego szczęśliwego Páństwie, czego teraz nád sámym doznawąm sobą. Záczym Cyrus vwáżáiąc nie ustáwiczność Fortuny y odmienność, uczynił go wolnym od oney pałáiącey ná stośie drew śmierći. B. Ale y tegom przepomniał, więc y to pomniy y vważay, że nieodstąpię od záczętego diskursu, iż dżiatki świátu wydáne záraz w ćiepłey kąpią wodźie, miękkiemi powiiáią pieluchámi, y słodkim nápawáią mlekiem. Ia záś vrodźiwszy się byłem kąpány wrospuszczonym
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 20
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
, wrzaskiem, przestraszone sznaki Zodiackie, pouciekały z swych Sontillen, nie słysząc nawet i bębna Bohatyrskiego, tam do nieszczęścia bez wstydu hurmem, Gwiazdy które zdobieły górne nocne Niebiosa, już tylko upaść miały w dolne przepaści, Księżyc zblad na cerze jakoby go trzy ćwierci roku trapiła Kwartanna, a błekiniawe Niebiosa wdziały na się odmienność krwawego coloru. T. Patrz, patrz, do czeo i w jaki raz prowadzi tchorz i zajęce serce, nawet te tam obrazy niebieskie. B. Trzęsła się nad zwyczaj ziemia powietrze lekkość swą suptelną, ciemną, czarną, żałobną, okryło farbą, Ludzie zatrwożył, polękały się bestie, Wiatry dęły tchem pałającym,
, wrzaskiem, przestrászone sznáki Zodyáckie, pouciekáły z swych Sontillen, nie słysząc náwet y bębná Bohátyrskiego, tam do nieszczęścia bez wstydu hurmem, Gwiazdy ktore zdobieły gorne nocne Niebiosa, iuż tylko upáść miáły w dolne przepáśći, Xiężyc zblad ná cerze iákoby go trzy ćwierci roku trapiła Quártánná, á błekiniáwe Niebiosá wdźiały ná się odmienność krwáwego coloru. T. Pátrz, pátrz, do czeo y w iáki raz prowádźi tchorz y zaięce serce, náwet te tám obrázy niebieskie. B. Trzęsłá się nád zwyczay źiemiá powietrze lekkość swą suptelną, ćiemną, czarną, żałobną, okryło fárbą, Ludźie zátrwożył, polękały się bestye, Wiátry dęły tchem pałáiącym,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 108
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
widzę już miejsca więcej żalom i narzekaniu twojemu. Jeżeli wola najwyższego Pana i Monarchy całym co dzień kieruje niebem, słońce nam przyprowadza dzienne oświecając roboty, noc miesięcznemi obdarzył promieniami. Pożywienie wszystkim obmyślił narodom, ptastwu, rybom, i zwierzętom, a nawet i czołgającemu się robactwu. Tenże odmiany różne, przypadki niespodziewane, odmienność szczęścia i nie szczęścia dopuścił, a jakoż gniewać się o to na niego, jako odważemy się narzekać na nie dościgłe przeznaczenie Boskie? Człowiecze mizerny, będąc znikomym cieniem, prochem, i lepianką, pokarmem robactwa i strawą, komuż chcesz przyganiać, czyje rozsądzać sprawy. (strach i groza wymówić) że Boskie,
widzę iuż mieysca więcey żalom i narzekaniu twoiemu. Jeżeli wola naywyższego Pana i Monarchy całym co dzień kieruie niebem, słońce nam przyprowadza dzienne oświecaiąc roboty, noc miesięcznemi obdarzył promieniami. Pożywienie wszystkim obmyślił narodom, ptastwu, rybom, i źwierzętom, á nawet i czołgaiącemu się robactwu. Tenże odmiany różne, przypadki niespodziewane, odmienność szczęścia i nie szczęścia dopuścił, á iakoż gniewać się o to na niego, iako odważemy się narzekać na nie dościgłe przeznaczenie Boskie? Człowiecze mizerny, będąc znikomym cieniem, prochem, i lepianką, pokarmem robactwa i strawą, komuż chcesz przyganiać, czyie rozsądzać sprawy. (strach i groza wymówić) że Boskie,
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 55
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
paść kiedy na Boską naturę, żeby odmienną była? jeżeli my odmiennemi być wstydziemy się, i mamy to sobie za jakąś niedoskonałość, cóż istocie takiej, jaką jest Bóg, możesz być przyzwoita jaka odmienność? Nie poruszony tedy, i jednostajny P. Bóg jest w sobie, i jeżeli gdzie mówi w piśmie sam jakoby odmienność swoję wyrażając, to mówi pod figurą; do rozumienia ludzkiego, i obrotu rzeczy naturalnych się stosując, jako mówi Augustyn: nie poruszony, i zawsze jednostajny Pan Bóg jest w sobie. Deus et si dicitur statuta mature (unde tropica locutione in scripturis Sanctis poenituisse legitur) iuxta id dicitur, quod homo speraverat, vel
paść kiedy na Boską naturę, żeby odmienną była? ieżeli my odmiennemi być wstydziemy się, i mamy to sobie za iakąś niedoskonałość, coż istocie takiey, iaką iest Bog, możesz być przyzwoita iaka odmienność? Nie poruszony tedy, i iednostayny P. Bog iest w sobie, i ieżeli gdzie mowi w pismie sam iakoby odmienność swoię wyrażaiąc, to mowi pod figurą; do rozumienia ludzkiego, i obrotu rzeczy naturalnych się stosuiąc, iako mowi Augustyn: nie poruszony, i zawsze iednostayny Pan Bog iest w sobie. Deus et si dicitur statuta mature (unde tropica locutione in scripturis Sanctis poenituisse legitur) iuxta id dicitur, quod homo speraverat, vel
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 106
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
na płacie/ a wyniszczeją mu wszytkie: sprosneć ale doświadczone lekarstwo. Gdy koń niechce linieć.
Biegaj na nim aż się zapoci dobrze/ dajże mu wnet w szyj żyłę zaciąć: a ułapiwszy onę krew/ zarazem ciepłą obmaż wszytkiego: a gdy dobrze na nim oschnie/ w ten czas go ocudzisz. Na odmienność sierści końskiej.
Na tym miejscu gdzie ją odmienić chcesz/ pomazuj czas niemały kozią żołcią gorącą/ a obaczysz trefne odmiany. Abo ciasta jęczmiennego/ włóż ono w twardy ocet/ a siarki przyłóż/ warzże to dobrze/ i przykładaj ciepło na miejsce gdzie odmiany pragniesz. Z białej czarną sierść uczyni.
Farbę czarną z
ná płáćie/ á wyniszczeią mu wszytkie: sprosneć ále doświádczone lekárstwo. Gdy koń niechce linieć.
Biegay ná nim áż się zápoći dobrze/ dayże mu wnet w szyi żyłę záćiąć: á vłápiwszy onę krew/ zárázem ćiepłą obmaż wszytkiego: á gdy dobrze ná nim oschnie/ w ten czás go ocudźisz. Ná odmienność śierśći końskiey.
Ná tym mieyscu gdźie ią odmienić chcesz/ pomázuy czás niemáły koźią żołćią gorącą/ á obaczysz trefne odmiány. Abo ćiástá ięczmiennego/ włoż ono w twárdy ocet/ á śiárki przyłoż/ warzże to dobrze/ y przykłáday ćiepło ná mieysce gdźie odmiány prágniesz. Z białey czarną śierść vczyni.
Fárbę czarną z
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: R
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603