sześcią, całym wołów cugiem Orze, zagrodnik ledwie półtoru pcha pługiem. Pieszo chodzi, kto nie ma wozu ani koni; Kto nie może księdzem być, w kościele niech dzwoni; Nie umie na warsztacie, niech na bojsku młóci, Grać na skrzypcach, niech śpiewa abo gębą nuci. Nie ma na grzbiet koszule, opończe na pluty, Botów na nogi, musi chodzić nie obuty, Częścią się iskać z prochu węgierskiego, częścią Suszyć; kto nie ma chustki, nos uciera pięścią. Taki zwyczaj dawno był, i dziś jest, i będzie Póki świata, nie w Polsce tylko, ale wszędzie. 213. ŁYSKA
Kaczorowego łyska, ptak
sześcią, całym wołów cugiem Orze, zagrodnik ledwie półtoru pcha pługiem. Pieszo chodzi, kto nie ma wozu ani koni; Kto nie może księdzem być, w kościele niech dzwoni; Nie umie na warsztacie, niech na bojsku młóci, Grać na skrzypcach, niech śpiewa abo gębą nuci. Nie ma na grzbiet koszule, opończe na pluty, Botów na nogi, musi chodzić nie obuty, Częścią się iskać z prochu węgierskiego, częścią Suszyć; kto nie ma chustki, nos uciera pięścią. Taki zwyczaj dawno był, i dziś jest, i będzie Póki świata, nie w Polszcze tylko, ale wszędzie. 213. ŁYSKA
Kaczorowego łyska, ptak
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 124
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ na kształt Rzymskich legij/ po prowincjach. Nie bijają się Tartarowie pieszo pospolicie/ oprócz Vachenów/ którzy nie są od wielkim Chamem. Oręże ich przedniejsze jest łuk z strzałami/ którymi wiele mogą/ tak uciekając/ jako i nacierając. Jadą na wojnę lekko i nie obciążeni: nawiętsze ich rupieci są niektóre płachty abo opończe tkane/ pod które się schraniają kiedy idzie deszcz. Żywią się po więtszej części mlekiem/ które oni odjąwszy wprzód masło/ suszą na słońcu: a czasu potrzeby/ krwią szkap swych. Na wojnach nie ścierają się wstępnym bojem z nieprzyjacioły/ ale ich biją z boków i z przodku/ puszczając ustawicznie jako deszcz strzały na
/ ná kształt Rzymskich legiy/ po prouinciách. Nie biiáią się Tártárowie pieszo pospolićie/ oprocz Váchenow/ ktorzy nie są od wielkim Chámem. Oręże ich przednieysze iest łuk z strzałámi/ ktorymi wiele mogą/ ták vćiekáiąc/ iáko y náćieráiąc. Iádą ná woynę lekko y nie obćiążeni: nawiętsze ich rupieći są niektore płáchty ábo opończe tkáne/ pod ktore się zchraniáią kiedy idźie descz. Zywią się po więtszey częśći mlekiem/ ktore oni odiąwszy wprzod másło/ suszą na słońcu: á czásu potrzeby/ krwią szkap swych. Ná woynách nie śćieráią się wstępnym boiem z nieprzyiaćioły/ ále ich biią z bokow y z przodku/ pusczáiąc vstáwicznie iáko descz strzały ná
Skrót tekstu: BotŁęczRel_III
Strona: 87
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. III
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609