wdowa: „Takie dziwy u wszystkich widziane; Barzo snadno o długie, gdy kto ma składane.” 58. DO ŁYSEGO DO ŁYSEGO SZROMOWATEGO
Ktoś na twojej łysinie począł stawiać krokwy. Podobno chciał poszywać, żeby podczas mokwy Na mózg ci nie kapało. Czemuż nie dokończy? Lepiej mieszkać pod dachem niżeli w opończy. 59 (P). URZĄD BEZ CZCI
Sypie błazen pieniędzmi, większym się honorem Co raz zdobiąc, ma wolą zostać senatorem. Ślepy, że i królewskiej dostojność purpury Do śmierci nie odmieni w człowieku natury. Tysiąc ludzi złodzieja w wielkiej ciżbie minie, Co go ledwie nie ślepy ujźry na drabinie. Błazen senatorskiego domaga
wdowa: „Takie dziwy u wszystkich widziane; Barzo snadno o długie, gdy kto ma składane.” 58. DO ŁYSEGO DO ŁYSEGO SZROMOWATEGO
Ktoś na twojej łysinie począł stawiać krokwy. Podobno chciał poszywać, żeby podczas mokwy Na mózg ci nie kapało. Czemuż nie dokończy? Lepiej mieszkać pod dachem niżeli w opończy. 59 (P). URZĄD BEZ CZCI
Sypie błazen pieniądzmi, większym się honorem Co raz zdobiąc, ma wolą zostać senatorem. Ślepy, że i królewskiej dostojność purpury Do śmierci nie odmieni w człowieku natury. Tysiąc ludzi złodzieja w wielkiej ciżbie minie, Co go ledwie nie ślepy ujźry na drabinie. Błazen senatorskiego domaga
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 229
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Lemno drugie, gdzie na poły nadzy Obrzymi, straszne ścierwy ubrukawszy w sadzy, I Brontes, i Styropes z dużym Piragmotem Na przemiany, kowadła ciężkim tłuką młotem. Lecz jeszcze na posiłki wyciągamy oczy: Bo nam tej gry pomogą sąsiedzi ochoczy. Ociec święty obiecał, skoro cesarz skończy Wojnę z heretykami (cóż mi po opończy, Gdy już zmoknę do nici? ), bo na te imprezy Wszytkie zbiory i wszytkie swoje łoży spezy. Przydał: jako zbijecie Turczyna do szczętu, Dam w każdym roku miejsce na pamiątkę świętu. Toć z Rzymu otrzymali natenczas Polacy, To im przyniósł ich poseł Grochowski Achacy. Podziękowawszy za nie (i to
Lemno drugie, gdzie na poły nadzy Obrzymi, straszne ścierwy ubrukawszy w sadzy, I Brontes, i Styropes z dużym Piragmotem Na przemiany, kowadła ciężkim tłuką młotem. Lecz jeszcze na posiłki wyciągamy oczy: Bo nam tej gry pomogą sąsiedzi ochoczy. Ociec święty obiecał, skoro cesarz skończy Wojnę z heretykami (cóż mi po opończy, Gdy już zmoknę do nici? ), bo na te imprezy Wszytkie zbiory i wszytkie swoje łoży spezy. Przydał: jako zbijecie Turczyna do szczętu, Dam w każdym roku miejsce na pamiątkę świętu. Toć z Rzymu otrzymali natenczas Polacy, To im przyniósł ich poseł Grochowski Achacy. Podziękowawszy za nie (i to
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 55
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
i złodzieja też karzą na gardle/ jeśli dziewięciorako nie nagrodzi/ tak za jeden kwartnik/ jako i za dukat. Następuje na Państwo pierworódny z taką Cerymonią: Przedniejszy z siedmi rodzajów ich abo pokolenia/ w białe szaty ubrani/ której oni barwy używają na grzbietach/ jako też czynią Japończykowie/ każą usieść Panu na jednej opończy czarnej rozciągnionej na ziemi/ mówiąc mu/ żeby patrzył na słońce/ i wyznał Boga nieśmiertelnego: gdyż jeśli to uczyni/ on mu nagrodzi w niebie daleko hojniej/ a niż tu na ziemi: inaczej gdzieby na Boga nie pamiętał/ ledwie mu zostanie ona opończa czarna/ aby sobie w polu na niej odpoczywał/
y złodźieiá też karzą ná gárdle/ iesli dźiewięćioráko nie nágrodźi/ ták zá ieden kwartnik/ iáko y zá dukat. Nástępuie ná Páństwo pierworodny z táką Caerimonią: Przednieyszy z śiedmi rodzáiow ich ábo pokolenia/ w białe száty vbráni/ ktorey oni bárwy vżywáią ná grzbietách/ iáko też czynią Iápończykowie/ każą vśieść Pánu ná iedney opończy czarney rozćiągnioney ná źiemi/ mowiąc mu/ żeby pátrzył ná słońce/ y wyznał Bogá nieśmiertelnego: gdyż iesli to vczyni/ on mu nágrodźi w niebie dáleko hoyniey/ á niż tu ná źiemi: ináczey gdźieby ná Bogá nie pámiętał/ ledwie mu zostánie oná opończa czarna/ áby sobie w polu ná niey odpoczywał/
Skrót tekstu: BotŁęczRel_III
Strona: 88
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. III
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609